ആദ്യത്തെ 197 വരികൾ.
Aaa!
Tak!
Em...
Hę?
Cześć! Nazywam się Greg Davies.
Witam wszystkich w specjalnym odcinku noworocznym Taskmastera.
To okazja raz w roku, aby zapomnieć o
nieszczęsnej armii komików i rzucić bezlitosne światło
na twarze osób znanych z czegoś innego.
Jasne, ci ludzie osiągnęli sukces w swoich dziedzinach,
ale czy będą dobrzy w wykonywaniu bezsensownych zadań
pod uważnym okiem tyczkowatego despoty
i jego włochatego parobka z dziwnymi zębami?
Wątpię!
W przypadku, gdy jedno z nich będzie troszkę lepsze od innych,
oto jego nagroda.
Oo! Oto para złotych brwi Fajnego Tatusia.
"Jakaż to dziwna kombinacja ludzi została
w tym roku uzbrojona do koloseum nonsensu", pytacie?
Powiem wam! Oto oni. Powitajcie
Deborę Meaden,
Kojeya Radicala,
Lenny'ego Rusha,
Steve'a Backshalla
- i Zoe Ball. -
A obok mnie siedzi człowiek, który wyznał mi, że jego noworoczny rytuał
jest prosty. Dwunastego dnia, ściąga dekoracje świąteczne,
a trzynastego, zabiera okropny prezent
od swoich teściów do sklepu charytatywnego.
Mały Alex Horne!
- Byłem bardzo zajęty. - No, nie.
Byłem bardzo zajęty przez nowy rok, Greg.
- Wiesz, jak bardzo lubię pisać listy. - Lubisz, nie?
Napisałem już 12. Autentycznie go wysłałem. Brzmi "chère Madame",
wszystkie zaczynają się od "chère Madame".
"Jak Pani wie, pracuję z wyjątkowym gościem".
"Wszyscy go uwielbiają".
"Jestem pewny, madame, że Pani też by go polubiła,
i zechciałaby Pani zaprosić go do swojego niezwykłego domu".
"Będzie trzeba dużo wosku, jasne, ale z przyjemnością pomogę".
"Przekażcie, co jeszcze mogę zrobić, żeby załatwić
figurę Grega Daviesa w Madame Tussauds jak najszybciej".
Wysłałem to do każdego działu, autentycznie, ostatnio...
W dziale prasowym jest sekcja dla blogerów i influencerów.
Tragiczne, nie?
Z tego, co wie Madame Tussauds,
ktoś pisze w moim imieniu i prosi o moją figurę z wosku.
Często bym odwiedzał.
- To twój najlepszy żarcik w tej sekcji. - Tak?
- Wyobraź sobie, jak zadziała! -
Dobra, zacznijmy odcinek noworoczny od zadania nagrodowego.
Jaka jest kategoria, Alex?
Jest taka - najfajniejsza rzecz do trzymania
wchodząc do pokoju pełnego ludzi, których nie znasz.
Czasem wnosisz mnie do pokoju, nie, Greg?
- Tak. - Jak ludzką walizkę.
Stawiasz mnie, otwierasz, wyciągasz laptopa.
5 punktów dla nagrody, którą Greg uzna za najfajniejszą, a zwycięzca
zabierze do domu pięć rzeczy, plus te wspaniałe złote brwi.
Okej, zacznijmy od Debory Meaden.
- Cześć. - Cześć.
Możesz nie pamiętać, ale mam do ciebie pretensje.
Och.
Spotkaliśmy się z Deborą wiele lat temu w programie.
W barze po programie, opisałem jej swój pomysł.
Nie myślałem, że będę czekał 15 lat na zemstę,
ale tak jest, Deboro.
To autentyczny pomysł, horyzonto-szklanka.
Kiedy leżysz na kanapie i coś pijesz,
niestety, czasem musisz wstać,
więc wymyśliłem szklankę, która ma jakby słomkę
na dole, więc nie trzeba ruszać podbródka.
Horyzonto-szklanka. Kupuję.
Deborah powiedziała, "poważnie myślałeś, że to dobry pomysł?"
Na co ja, "serio myślę, że to dobry pomysł".
Na co ona, "nie jest dobry".
Dobra, lećmy dalej z twoim jednym punktem.
- Co przyniosłaś? -
Przyniosłam klatkę do wywoływania liczb w bingo.
Oto ona, nawet porządna.
Okej.
Nie wiem, czy jest fajna, Deboro.
Tak, ale sam już się śmiejesz, nie?
Śmieję się, bo wyobrażam sobie dołującą ciszę,
jak wchodzisz.
Kiedyś, w jednej z moich wczesnych firm,
miałam bingo z nagrodami, i przez to nauczyłam się,
że każdy lubi grać w bingo.
Nie każdy.
Jestem strusiem, dwadzieścia osiem.
Dziwny z ciebie człowiek.
Dobra, i Kojey, witaj.
Co nam przyniosłeś, co by nas rozbawiło?
- Pieska-robota. - Zobaczmy.
Problem jest taki, że nie wiem, ile ludzi jest w pokoju,
i nie chciałbym, żeby dla kogoś zabrakło,
więc sześć piesków-robotów tańczących zsynchronizowany taniec.
Pięć, sześć, siedem, osiem.
Julie jest z tyłu, jest problematyczna, ale ją lubię.
Wszystkie mają imiona.
- Tak. - Są twoje?
Tak, tresowałem je przez ostatnie dwa tygodnie.
- Serio tak było. - Rozwaliło mnie to.
Okej, Lenny. Pobijesz siedem tańczących psów-robotów?
- Sześć. - Sześć.
Jeśli sześć, to tak.
Trochę to trudne, bo oczywiście jestem tu jedynym dzieckiem.
I chciałem się jakoś dopasować do reszty, więc przyniosłem
piwo i papierosy.
Oto, co przyniósł Lenny.
Tak wchodzi z nimi do pokoju.
Ale faktycznie, w środku jest to.
Papierosy z gumy do żucia i sok.
Lenny, nie wyobrażam sobie okazji, której nie polepszyłoby
twoje wejście z papierosami i piwem.
Okej, cudownie. Steve?
Mam najbardziej jadowite zwierzę na świecie w słoiku.
Ktoś podniósł poprzeczkę.
- Co to? - Nazywa się irukandji.
To meduza, która jest najbardziej jadowitym stworzeniem na świecie,
potrafi zatrzymać ludzkie serce szybciej niż jakiekolwiek inne zwierzę.
Wyluzuj, stary.
- Oto ona. - O, jest malutka.
- Może kogoś zabić? - Jak najbardziej.
Ale jej jad daje poczucie zbliżającego się końca,
więc ma się przeszywające przeczucie, że świat
się skończy, jak ukąsi was irukandji.
To uczucie, które będzie miała Deborah
zaraz przed rozdaniem punktów?
Okej, Zoe.
Przyniosłam jednoosobowy zespół,
bo zawsze taki chciałam.
- No. - I myślałam, że można, wiecie...
Wliczyć to w budżet.
- Tak! -
Kto by go nie chciał?
Nie wiem.
Nie wiem, czy chcę, żeby Zoe Ball...
Talerze na kolanie.
Można mieć bandżo, i coś na plecach...
Ła, ła... dawajcie!
Nie, Zoe, bardzo podziwiam twoją twórczość,
ale tego nie uznałbym za fajne.
Miałem taki na swoim weselu. Lubię je.
- Pierwszy taniec w takim. - W tym?
- Dziwny jest! - Romantycznie.
Dobra, musimy wiedzieć, które było najmniej fajne.
Wiecie, które było najmniej fajne.
- Deboro, zaczynasz z jednym punktem. - Przykro mi.
Twoje jest ciężkie, Steve, bo to niesamowita rzecz
do zabrania na imprezę, ale większość ludzi raczej pomyśli
"To psychopata".
Ale czy jest fajniejsze od Zoe Ball z jednoosobowym zespołem?
Tak, jest.
2 punkty dla Zoe. 3 punkty dla Steve'a.
Teraz przechodzimy do wielkich nazwisk.
Zawsze wiedziałem, że tak się skończy.
Nie mogę ich oddzielić.
Po 5 punktów.
- Tak! - Dawaj, dawaj.
Dobra, czas na właściwe zadanie. Co masz, Alex?
Cóż, Papo Gregu, czas na papa-domy.
- O! Jedzenie. - Jedzenie i literki.
- Jedzenie, literki i lampka. - Tak.
Lubisz takie coś?
E, Scrabble?
Tak.
Zbieg okoliczności. To nie jest jak Scrabble.
- Nie jest jak Scrabble? - Nie.
- Używasz kloszy w domu? - Nie.
Mama nie gotuje, raczej przygotowuje posiłki do mikrofalówki
i zupki chińskie. Jest w nich dobra.
To już coś.
- Co jest pod tym? - Och.
- Uu. - Och.
Uuu!
- To poppadomy? - Może.
Uwielbiam poppadomy.
Będę żałował, że to powiedziałem, nie?
"Zjedz te poppadomy".
Hurra!
Och. "Po każdym kęsie, musisz usunąć literę
alfabetu ze swojego słownictwa".
"Potem, skomplementować Grega albo obrazić Aleksa".
Nie chcę cię obrażać!
- Lubię, jak się mnie obraża. - Lubisz? Okej.
"Twoje obelgi i komplementy muszą być za każdym razem inne".
"Jeśli użyjesz usuniętej litery,
10 g zostanie dodane do twojej końcowej wagi... poppadomów".
"Wygrywa najwięcej zjedzonych poppadomów".
"Masz maksymalnie 10 minut".
"Twój czas liczy się od gwizdka Aleksa".
Czyli jeśli pozbędę się A, nie mogę używać słów z "A"?
- Mm-hm. - Co?!
To... to skandal!
- Lubicie poppadomy? - Mm-mm.
- Już nie. - Och!
No comments yet. Be the first to leave one.