처음 120줄입니다.
Amiya.
PRZEDŚWIT
- Inspektorze, nadal są w twierdzy. - Jesteś pewna?
Tak. Nie ma śladu, żeby ktoś uciekł do okolicznych obszarów.
Tam musi być cel. Burza piaskowa niebawem minie.
Nadal przeczesujcie teren dronami i bądźcie wszyscy gotowi do wymarszu. Ty chodź ze mną. Sprawdzimy, co zrobić z Rodos.
Zrozumiałam.
Słuchajcie, wszyscy!
Uczepili się zemsty nawet za cenę swych żyć, co?
Bałam się.
Bałam się, że znów stracę kogoś dla mnie ważnego.
Ja...
Będę cię chronić, Doktorze, za wszelką cenę.
Nawet gdybym musiała zabić.
Ale...
Może był inny sposób.
Może nie musiałam go zabijać.
Ale nie potrafiłam go znaleźć.
Mam wyrzuty sumienia. Mówię, że ratuję życia zainfekowanym, ale w końcu im je odbieram.
Nie chciałam pokazywać tej strony siebie.
Jestem...
taka...
słaba.
Amiya, jestem tu, ponieważ mnie chronisz.
- Doktorze. - Dziękuję ci, Amiyo.
Ponieważ złożyłyśmy sobie obietnicę.
Bardzo ci dziękuję, Doktorze.
Amiya.
- Potrzebujemy cię na dole. - Zaraz przyjdę.
A teraz będziecie grzecznymi chłopcami i dziewczynkami, słyszycie? Witam ponownie, oficerze Ch'en. Jak leci?
Ty...
Ależ to straszne. Wybacz mi. Tym razem nie po ciebie przyszłam.
- W! - Tęskniłam za tobą, Amiya. Mogę wejść?
Twoja znajoma chce szczerze pogadać.
- Amiya. - Misza?
- W! - Do następnego!
Padnij!
- Szybka jest! - Inspektorze, ścigamy ją?
Nie. To nic nie da. Sprawdźcie, czy nie podłożyła w okolicy ładunków.
- Zabierzcie go do ambulatorium. - Rozkaz!
- Możesz stać? - Tak.
- Szlag by to. Amiya! - Tak.
Misza! To ty, prawda?
Nic ci nie jest? Natychmiast ruszamy ci na ratunek! Czekaj tam!
Amiya... Dlaczego?
Dlaczego go zabiłaś?
Misza?
On był moim młodszym bratem.
Powiedziałaś, że Rodos i Reunia obrały inne drogi.
Lecz Rodos krzywdzi i masakruje Reunię oraz zainfekowanych też.
Czy to prawda?
Zawsze przymykałam oczy na ból i cierpienie zarażonych.
Nie inaczej było, kiedy zabierali mojego brata, gdy został zarażony.
A on w kółko wołał moje imię przez łzy.
A ja zasłoniłam uszy i schowałam się.
Lecz teraz już rozumiem. Teraz ponownie został mi odebrany.
W końcu rozumiem.
Serce tak bardzo mnie boli, że nie mogę tego znieść!
Reunia chce, żeby wszyscy poznali ból, jaki zainfekowani muszą znosić.
To kara, na jaką zasługują.
Jako zainfekowana, stanę z zainfekowanymi.
-Najwyższy czas, żebym zapłaciła za swe winy. -Nie bądź pochopna!
Postawienie się na miejscu zainfekowanych niczego nie zmieni! Sami jesteśmy zarażeni i doskonale rozumiemy, co czujesz.
- Zaufaj nam. Rodos... - Przykro mi, Amiyo.
Nie ma innej drogi.
Nie jestem tak silna jak ty.
Żegnaj.
Misza! Misza!
Misza!
Amiya.
Doktorze...
Misza...
Ja... Ja...
Co mam robić?
O co ta afera?
Przywódca nigdy nie powinien okazywać wahania, bez względu na wszystko.
To fatalny błąd na polu walki.
Misza postanowiła dołączyć do Reunii. Myślisz, że nadal możesz ją uratować?
Hoshiguma, raportuj.
Tak! W budynku i w jego okolicy sytuacja w normie. Jesteśmy gotowi do wymarszu w każdej chwili.
Rozumiem. Celem Wydziału Ochrony Lungmenu jest schwytanie Miszy.
Dla dobra miasta musimy sprowadzić ją z powrotem.
To też dotyczy Rodos, czyż nie?
Wyruszamy za pięć minut.
To nie tak, że się wahałaś, królisiu.
Cokolwiek zdecydujesz, pójdziemy za tobą.
Skoro zaszłyśmy tak daleko, podążymy za Rodos do samego końca!
- Co nie, Texas? - Taki był twój plan?
Masz mnie!
Dziewczyny.
Amiya.
Amiya, co chcesz zrobić?
Ja...
Chcę porozmawiać z Miszą.
Jeśli z nią porozmawiamy, jestem pewna... Jestem pewna, że zrozumie!
Chodźmy się z nią spotkać.
Tak!
Mówiłam, że chcę zostać z nim sama.
Przestań wreszcie gadać tym strasznym głosem! Wiedz, że jestem tu dla ciebie.
Upierdliwe to, ale muszę cię chronić. Wynośmy się stąd w końcu.
- A jak powiem, że nie chcę? - Że co, proszę?
Niczego ode mnie nie wydobędziesz. Ja nic nie wiem.
A wszyscy traktują mnie jak jakąś szychę. Mam już tego powyżej uszu!
O rany, rany. Zatem ci wszyscy zginęli chyba na próżno.
Wkrótce będziemy mieć na koncie jeszcze więcej trupów.
A potem wszyscy ludzie Reunii, którzy za ciebie walczyli, będą martwi. Przykre to, nie uważasz?
- Rozłupywacz Czaszek też zginął na próżno. - Morda w kubeł!
Rany, oboje jesteście dokładnie tacy sami.
Jak chcesz uciekać, idź beze mnie.
Obiecałam mu, że razem wrócimy do domu.
Jeśli mam wrócić do domu, to z nim i całą resztą.
Oni wszyscy... tak jak ja...
Wszyscy jesteśmy zarażeni. Wszyscy potrzebujemy ochrony. Nie mamy dokąd pójść.
Gdyby tu był, ochroniłby każdego.
Wiem, że by to zrobił!
On nie jest martwy.
Rozłupywacz Czaszek nie może umrzeć. On nie umrze.
Dopilnuję...
żeby Rozłupywacz Czaszek żył.
KAMIENIOŁOM
No comments yet. Be the first to leave one.