Prvních 200 řádků.
Dobry wieczór. Nazywa się Greg Davies, a to jest Taskmaster.
Zupełnie jak wy, lubię jak ludzie wykonują za mnie pracę, na którą nie mam ochoty.
Zwłaszcza kiedy ci ludzie są sławnymi komikami,
a praca jest totalnie niedorzeczna.
Więc, w ciągu kilku miesięcy,
kilku najlepszych komików wykonywało
dla mnie przedziwne zadania.
Nie wiedzą, jak poszło innym uczestnikom, ale wkrótce się dowiedzą.
Zobaczmy, o kogo chodzi.
Ostatnio otrzymał Order Imperium Brytyjskiego,
tak przypuszczamy, bo pewnie ten program będzie powtarzany.
Pan Frank Skinner!
Ma rumiane policzki, kręcone włosy, oraz bardzo udaną karierę.
Oto Josh Widdicombe.
Autentycznie ma ponad 40 000 nieprzeczytanych e-maili w skrzynce,
bo nie jest dobra w niektórych aspektach życia.
To Roisin Conaty.
Kiedyś był szczęśliwy, ale odkąd zaczęliśmy nagrywać ten program, już nie jest.
To Romesh Ranganathan.
Dostaje dużo ofert pracy lektora, ale moim zdaniem jego twarz jest okej.
To Tim Key.
Jak zawsze, będzie mi pomagał oraz mnie zachęcał
mój asystent, Alex Horne.
Alex, przypomnij nam o pierwszym zadaniu.
Dobrze. Pierwsze zadanie, jak zwykle, to zadanie nagrodowe.
Każdy uczestnik przyniósł jedną swoją rzecz
do puli nagród.
Tym razem, poprosiłeś ich o przyniesienie ich najbardziej znaczącej rzeczy.
Time, będziesz sprzedawał jako pierwszy. Dawaj.
Uch, przyniosłem tłok.
Okej, wiesz, że lubię dawać ludziom szansę
na wyjaśnienie swojej decyzji, ale powiem tak.
- To gówno. Kontynuuj. - Tak.
Jak wiecie, wygrałem Nagrodę dla Najlepszej Komedii w Edynburgu w 2009...
Niezupełnie przekłada się na oferty z telewizji, nie?
- - Nie, czekaj.
Trzeba przyznać, że minęło dopiero 6 lat.
No ale, mówię o tym, bo jak skończyłem swój występ, byłem z niego bardzo dumny,
i wygranie wiązało się dla mnie z wieloma emocjami.
I podczas mojego występu, leżała tam masa
dziwnych i wspaniałych rekwizytów, jak lodówek. Rzeczy tego typu.
Ale nie mogłem ich zatrzymać, bo nie miałem wtedy swojego mieszkania.
Więc pozbyłem się wszystkiego z występu, poza tłokiem.
I ten tłok jest dla mnie bardzo ważny,
dużo dla mnie znaczy,
no i oddaję go do puli nagród.
I teraz czuję się jak dupek.
Romesh, nie zamieniliśmy jeszcze
ani słowa, a ty już wyglądasz na złego.
Za kulisami, puknąłem Romesha lekko w nos dla zachęty.
Zrobiłem "boop!", komu by się nie spodobało?
Powiedziałem, "powodzenia wszystkim. Boop!", do Romesha.
A on na to, "co to do cholery miało być?"
No bo co to do cholery miało być?
Romesh, co przyniosłeś i dlaczego?
Przyniosłem coś, co ma dla mnie dosyć duże znaczenie.
- Okej. - Uch, to moja obrączka.
- Ooo! - Jezu!
To autentycznie twoja obrączka?
- Tak, to autentycznie moja obrączka. - Twoja żona wie o tym?
Ona nie... cóż...
To znaczy, że nie?
Nie, nie wie. Ona nie wie.
Wszystkie te nagrody są w pełni autentyczne,
a zwycięzca tego odcinka zabierze je do domu.
Więc Romesh może stracić swoją obrączkę.
Poważnie będę miał przerąbane, jeśli wrócę do domu bez niej.
Ja też, jeśli wrócę mając ją na sobie.
Roisin, co znaczącego przyniosłaś?
Przyniosłam słownik.
- O, co? Okropne! - O, Boże.
Właśnie nie jest. Jest w nim więcej znaczeń
niż w ich kijowym pierścionku i fałszywym tłoku.
- O rany, Roisin. Uch. -
- Nie bij jej! - Chodź tutaj.
Boop!
Jak mam być szczery, z tych prezentów to ten chciałbym dostać najbardziej.
Dziękuję.
Jestem pewny, że żona Romesha się z tego ucieszy.
Josh, co przyniosłeś?
W połowie lat 90., mój ojciec zaczął pisać
serię wkurzonych listów do lokalnej gazety,
której żaden wydawca nie chciał wydać jako książki.
- Więc wydał ją sam. - O, nie.
Obwiniam Beatlesów autorstwa Toma Widdicombe.
A myślałeś, że słownik będzie tutaj najnudniejszą książką.
To jest jedyny egzemplarz jaki mam,
to jest spersonalizowana książka od mojego ojca.
Przeczytałeś ją, Josh?
Nie przeczytałeś książki własnego taty.
- Bardzo znacząca! - Jaki masz problem?
Nie no, przeczytałem ją, przeczytałem ją.
To--- to historie z życia wzięte.
Wow, no i mamy cytat na tylną okładkę.
Co ty przyniosłeś, Frank?
Przyniosłem konia zabawkę mojego dziecka.
Ooooch.
Jest dla mnie bardzo znaczący, bo kiedy ja byłem dzieckiem,
sam bardzo, bardzo chciałem mieć takiego konia.
- Dopiero co je wynaleziono. -
A moją rodzinę było stać tylko na kijek.
Dla mnie ma znaczenie, bo mam więcej pieniędzy niż miał mój ojciec
i mogę dać mu coś, czego sam nie miałem.
Właściwie musiałem przemycić go z domu żeby go przynieść,
bo on codzienne się nim bawi.
Teraz pewnie jest w domu i robi...
"Kostkę cukru?"
Na to można popatrzeć na dwa sposoby.
Jest ta miła część, w której pomyślałeś,
że skoro ty nie miałeś takiego konia,
to kupiłeś go dla swojego synka.
Ale potem uznałeś, "nie".
"Dlaczego to on ma mieć konia?"
No i mu go zabrałeś.
I teraz masz cztery piąte szansy, że go stracisz.
Nie ma zysku bez ryzyka.
Jutro o tej samej porze może jeździć po ogrodzie na tłoku.
Na piątym miejscu będzie Roisin Conaty, oczywiście.
Na czwartym, daję książkę taty Josha.
Nie, co?!
Prezent od mojego ojca, z którym już nie rozmawiam?
A ja wiem, że jest właśnie odwrotnie.
To on z tobą nie rozmawia, bo nie przeczytałeś jego pieprzonej książki.
Na trzecim, daję tłok, no bo to jest tłok.
Drugie dla Franka.
I, wiecie, jak mogę odmówić człowiekowi,
który aktywnie próbuje zniszczyć swoje własne małżeństwo w telewizji?
Zwycięzcą pierwszego zadania dzisiaj jest: Romesh Ranganathan.
Oto jak obecnie wygląda tablica wyników.
To ona, Romesh. Prowadzisz.
Fantastycznie, a wszystkie znaczące nagrody znajdują się tam,
jeśli chcielibyście spojrzeć na tą tandetę, którą ci ludzie mogą wygrać.
Są tam, w loży.
Niekoniecznie znaczące dla was, ale i tak.
Zawsze można sprzedać obrączkę i kupić lodówkę.
Dobra, jakie jest nasze pierwsze właściwe zadanie?
Cóż, zobaczmy.
Trochę musiałem się posiłować z klamką.
Aż się zastanowiłem, czy to nie moje zadanie.
Bardzo lubię herbatę, więc to zachęcający widok. Dobra.
"Wrzuć torebkę herbaty do kubka z najdłuższej odległości".
"Masz dokładnie jedną godzinę. Twój czas jest liczony od teraz".
Podejrzewam, że będę w tym dobry.
W młodości dużo grałem w krykieta.
Jaka jest najdłuższa część domu?
Ale jak wrzucę ją do--
Myślę tylko o długości, w ogóle nie myślę o precyzji.
Jaka jest najdłuższa część domu?
Umieściłem Romesha, Roisin i Franka w jednej grupie.
- Chcesz zobaczyć, jak im poszło? - Boże, tak.
Kluczowe, oczywiście, jest namoczenie torebek.
Suche torebki... słabo.
Do dzieła!
Przyniosłam tylko jedną torebkę herbaty.
Zobaczmy tylko, jak mi przeciętnie idzie.
Nie...
Namoczę ją! Muszę ją namoczyć!
Co jeśli położę masę kubków dookoła i zwiększę swoje szanse?
To... sądzę, że to najlepszy sposób.
O, Boże.
Jaja sobie robisz? Co...
Www-- www-- wal się!
Jeden wleciał.
Potwierdzę tylko, mam rzucić torebką do kubka z najdłuższej odległości?
Tak.
Więc niekoniecznie musi to być poziomo.
Tak! To było stąd.
Od razu. Dokładnie pięć metrów.
Niezawodne!
Wal się! O, mój Boże!
Ostatnia partia torebek, które przyniosłem,
potem będę musiał je sprzątać jak debil.
I rzucać je znowu. Nie przypuszczałem, że do tego dotrze.
Sporo ich.
Muszę przyznać, że kiedy wyobrażam sobie innych,
nie widzę, żeby pokonali taką odległość.
- Poeci. Dziewczyny. -
Niektórym zajmie 45 minut zorientowanie się, że lepiej je namoczyć.
Właśnie się zorientowałem, że powinienem je namoczyć.
Dosyć późno na dojście do takiego wniosku.
Nie do wiary. Super, że odkryłem to tak późno.
Znaczy, teraz rzuca się znacznie dalej, to sprawiło, że
wszystko, co zrobiliśmy do tej pory nie ma żadnego znaczenia.
Jest. Ruszyłam trochę ręką, ale jest. Jest w kubku.
TAAAAAK!
Dawaj!
DAWAJ!
I co, stary?
Najgorsze było to, żałuję tego, ale pomyślałem,
"Boże, zastanawiam się, czy ktoś inny pomyślał, żeby zamoczyć torebki?"
No ale zamoczyli, w przeciągu 30 sekund od rozpoczęcia zadania.
Och, natychmiastowo.
Nawet osoba, której pierwszym pytaniem było
"Jaka jest najdłuższa część domu?"
szybko zorientowała się, że musi je zamoczyć.
Tak, to nie... nie jestem z tego dumny.
Jaką odległość zdobył Romesh? Imponującą?
Około 8,5 psa. Zmierzyłem ją...
- Cóż, jeśli, um... -
Ustaliłem system ośmiu i pół psa, przyjmując, że pies ma metr długości.
No comments yet. Be the first to leave one.