Prvních 200 řádků.
Deser z mięsa dla psa.
Cześć, nazywam się Greg Davies, i serdecznie witam
w wielkim finale Taskmastera!
Kiedy zapytano Edmunda Hillary'ego, dlaczego chciał zdobyć Everest,
rzekomo odparł, "bo tam jest".
Lubimy myśleć, że jakby został poproszony o wystrzelenie buta
do wanny używając stóp,
albo przeciśnięcie się przez pakowarkę do choinek,
powiedziałby to samo.
Wielokrotnie prosiliśmy pozostałych członków jego rodziny o komentarz,
na co zagrozili nam wielopoziomowymi krokami prawnymi.
To dowód na to, co wiedzieliśmy, że wygranie Taskmastera
jest lepsze od zdobycia Mount Everest.
Kim są odważni ryzykanci, walczący o zmazanie dziedzictwa Hillary'ego?
To Daisy May Cooper!
Johnny Vegas!
Katherine Parkinson!
Mawaan Rizwan!
I Richard Herring!
A obok mnie jest mój własny Sherpa Tenzing.
Lojalny i szczery towarzysz, chyba że chodzi o jego podatki,
w których, co mi ostatnio wyznał po kilku drinkach,
miesza od dekady.
- To mały Alex Horne! -
- Cześć, Greg. - Dobra, cześć.
- Jestem bardzo podekscytowany. - Powinieneś, to wielki finał.
- Mam na sobie nowy garnitur. - No.
Przystosowałem go. Mam tu zamki,
i tu, i tu, i tutaj. To garnitur do wędrówek.
Nie mogę pokazać teraz, bo nie wędruję.
Ale później mogę wędrować, i pokażę
pełny jego zakres.
- No, dobra. - Musisz poczekać.
Jaką mamy kategorię nagród w finale, Alex?
Powiem ci moim najlepszym wielkofinałowym głosem.
To najlepsza kolekcja.
- - Kojarzysz kolekcje?
Jak te, które zostały mi z dzieciństwa
i które kazałeś mi wyrzucić? Takie coś.
Nasi rywale ciągle mają swoje, i je przynieśli.
Najlepsza według ciebie dostanie pięć wielkich punktów, Greg.
Pod koniec odcinka, zwycięzca
będzie musiał znaleźć miejsce na pięć świetnych kolekcji.
- Katherine? - Moja wielka kolekcja - przez ostatnie 6 miesięcy
tworzyłam, wręcz kompulsywnie, gliniane maski.
- Nie mogę przestać. - Do tego programu?
- Nie! Boże, nie. -
Po prostu miałam potrzebę pracy z gliną.
- No. - Często męskie twarze.
- Jasne. Wszystko dobrze w domu? - To może być załamanie.
- Oto kolekcja Katherine. - Ciekawe.
Spodziewałem się, że będą lepsze, niż są.
- - Taka prawda.
Wiem, o czym mówisz.
Nie mogę...
- Ty też? - No.
- No. - No.
To egoistyczne, że już znalazłem siebie w kolekcji,
i wyglądam, jakbym miał katar.
- Drugi? -
- No, szczerze... - To bardziej...
Bardzo cię polubiłem, ale są do bani.
Są do bani.
- Mawaanie? - To jedno z moich hobby, nie?
Generalnie, maluję emoji na słoikach.
- Nazywam je emoikami. - Emoikami.
- Wyglądają tak. - Zobaczmy.
- Ooo! - Popatrzcie.
- Wielka mi rzecz. - No.
Patrząc niewprawionym artystycznym okiem,
wiesz, są serio nawet dobre.
- Namalowałem też jeden dla programu. - Oto on.
- O, ty... - Ooo!
Ty bajerancie.
- No, serio mi się podoba. - Tak?
Myślałeś, żeby współpracować z innym artystą?
Johnny, jaką kolekcję przyniosłeś?
Ostatnio zacząłem zbierać znaki z pubów.
- Oto znaki z pubów. - Dobra.
O. Nawet fajne.
Mam wyjątkowo oporną ścianę w ogrodzie,
do której nie przykleja się gips. Przykleję do niej znaki.
I zrobię to, co w końcu robi każdy alkoholik -
stworzę pub w domu.
Uważam, że są fajne i w sumie je chciałbym.
Myślałeś, żeby przymocować je do ściany
razem z jakąś oryginalną sztuką?
- Cóż, myślałem o maskach. -
Fajne te znaki. Richard?
Nadam najpierw trochę kontekstu,
to coś, co nieironicznie zbierałem jako dziecko...
- O-o. - Ale to najlepsza kolekcja bezużytecznych rzeczy.
To już smutne.
- Monety i kilka przypinek od Richarda. - I kilka przypinek.
Zdaje się, Richardzie,
- że nie za wiele tu monet. - Wiem, nie jest ich dużo.
- To żałosne! - To malutka kolekcja.
Dlatego powiedziałem, że to najlepsza kolekcja bezużytecznych rzeczy.
Wolałbym mieć cały dom pokryty maskami Katherine,
niż zabrać to do domu.
- Łoł. - Dobra robota, Richard.
- To jedna z najgorszych nagród w całym programie. - Dziękuję.
- Fantastycznie. - Została jedna. - Daisy?
Kolekcja nagrań fenon... fenonemon...
fenonemonów, e...
Generalnie, to duchy, które nagrałam.
Zatrzymajmy się przy tym słowie.
- Fenonemony... - Nie.
- Nagrania femonemonów... - Nie.
Nagrania fenonemomów.
- Nie. - Ale najbliżej. - Tak, było najlepiej.
- Nagrania fenonemonów. - Nie!
- Nagrania fenomenów! - Tak!
Oto jej elektroniczne nagrania fenomenów.
Bardzo chcę posłuchać.
- Otwórz zatem umysł i posłuchaj. - Zamykam oczy, otwieram umysł.
- - Jeśli ktoś tu jest,
czy może szepnąć albo coś powiedzieć do tego mikrofonu.
- - Słyszeliście?
Powiedziało "nie bój się". To jak pozaziemski damski głos.
- Stanowczo coś słyszałam. - I przez to...
Przez to jestem na 1000% pewna, że duchy istnieją.
- Gdzie byłaś przy tym pierwszym? - W szpitalu.
W tym drugim, duch nie mówi
"zmierzę pani temperaturę?"
Teraz drugi.
Czy ktoś tutaj ma dla mnie wiadomość?
- Co powiedział duch? - "W świetle".
Uważam, że to niesamowite.
Nie no, to przerażające.
Jak to wyśmiejesz, będzie mi bardzo przykro.
Nie jestem takim gościem.
No, pierwsze było przerażające.
Czas na decyzję - pierwsze zadanie finału.
Oczywiście, kolekcja monet jest poruszająco najgorsza.
1 punkt dla Richarda Herringa. Kto jest na czwartym?
- Katherine, przepraszam. - 2 punkty dla Katherine Parkinson.
- Brak mi tchu. - Dalej, znaki Johnny'ego, 3 punkty.
- 3 punkty dla znaków z pubów. - Em... 4 punkty dla Daisy.
- 4 punkty dla Daisy. - I, em, Mawaan...
chyba głównie dlatego, że mi pochlebił,
dostaje 5 punktów za swoje brokatowe słoiki.
- 5 punktów dla Mawaana Rizwana! - Zaczynamy!
Dobra, zacznijmy z przytupem!
Tak, zacznijmy wielki finał poplątanym zadaniem.
Nie lubię tego pokoju. Złe rzeczy tu się dzieją.
- Cześć. - Wyglądasz na zaskoczoną.
Jestem trochę zaskoczona.
"Załóż te kalosze na nogi pająka".
"Przez cały czas musisz nosić ze sobą kalosze,
ale nie możesz nieść więcej niż trzy naraz".
"Nie możesz przeciąć, rozwiązać, ani przerwać sznurka". Oczywiście!
Najpierw chcę znaleźć pająka.
Musisz przeczytać całe zadanie.
"Wygrywa najszybszy. Twój czas jest liczony od teraz".
Po pierwsze, gdzie jest pająk?
Nie, po pierwsze, weź kalosz. Dziękuję, Katherine.
Dobrze. Ciekawy sposób wzięcia czegoś.
Cóż, starałam się myśleć kreatywnie.
Jasne. Włóż tam rękę, czemu nie?
Czemu nie?
- - Dobra, lećmy dalej.
Ze skomplikowanym ustrojstwem ze sznurkami, musieli
założyć wszystkie osiem kaloszy na osiem nóg pająka.
Zawsze musieli nieść ze sobą kalosz.
Do zaplątania trzeba dwojga, więc najpierw mamy Daisy i Richarda.
- Proszę. - Nasi liderzy.
- Czyli muszę znaleźć pająka. - Gdzie jest pająk?
Aha! Okej, znalazłem pająka.
O, rozumiem!
Okej, pierwszy.
Cały czas muszę mieć przy sobie kalosz. Na litość boską.
Staram się myśleć logistycznie, zanim oszaleję.
Ten.
Skończyła mi się długość. Mogę przenieść pająka, tak?
O, Boże!
Dobra. Druga próba.
Niektóre nogi pająka odpadły.
Tak! Pierwszy!
Dwa kalosze!
Po prostu trzeba zająć się robotą, niezależnie od umiejętności.
To nie jest jedna z moich umiejętności.
Wezmę kolejny kalosz, to może przyśpieszyć sprawę.
Och, na litość boską...
O, super. Powinnam tak była zrobić od początku.
Super to!
Teraz muszę założyć nogę pająka z powrotem.
O! To naprawdę bardzo dobrze wyszło.
Mam zatrzymać czas?
- -
- "Super to". Dwa razy. - Tak, "super to".
- "Super to". - "To naprawdę bardzo dobrze wyszło".
Jeśli chodzi o zakładanie kaloszy wielkiemu pająkowi,
waszej dwójce świetnie to wyszło.
No, właśnie dlatego są na prowadzeniu.
Są bardzo dobrzy w czymś takim.
Richard nawet od razu wziął dwa kalosze, zauważyłem.
Odnalazł nową pewność siebie po swoim sukcesie aktorskim.
- Pasuje ci. - Dziękuję.
Daisy założyła wszystkie kalosze na nogach
No comments yet. Be the first to leave one.