Prvních 200 řádků.
Hipopotam.
Cześć!
Witam w kolejnym zanurzeniu
w taskmasterowym basenie bólu.
Kiedy my zapuszczamy się w dalszą część rywalizacji,
presja na zawodnikach wzrasta,
ich oczy mocno skupione na nagrodzie -
mojej złotej głowie, która może być złotą głową dowolnego gościa,
wyrzeźbionej przez artystę, który słusznie
- wrócił do nauczania. -
Kim są błazny rywalizujący o to bezużyteczne świecidełko?
Powiem wam. To Daisy May Cooper!
Johnny Vegas!
Katherine Parkinson!
Mawaan Rizwan!
I Richard Herring!
A obok mnie jest koleś, który dla administracji
jest tym, czym mucha dla psiej kupy.
To mały Alex Horne!
Hm.
- To nie było najmilsze. - Nie.
- Wiesz, na kogo patrzysz? - Nie.
Patrzysz na gościa, który chodzi na wieczorne zajęcia.
- Tak? - Mam teraz pierwszy stopień...
- ...w byciu człowiekiem z gumy. - Okej.
Na pierwszym stopniu zmieszczę się w budce telefonicznej. Całkowicie.
Drugi stopień to duża walizka, trzeci to trochę mniejsza walizka,
- potem są walizki, do ósmego stopnia. - No.
Dwa lata zajęło mi zmieszczenie się w budce telefonicznej.
A, idiota z ciebie!
Dobrze, przejdźmy do zadania nagrodowego.
Jaką mamy dzisiaj kategorię?
Mieli przynieść najbardziej narcystyczną rzecz.
Osoba, która, twoim wspaniałym zdaniem,
przyniosła najbardziej narcystyczną rzecz, otrzyma pięć punktów.
Pod koniec, zwycięzca odcinka zabierze do domu pięć nagród
i jeszcze bardziej nadmucha swoje ego, być może tak, aż pęknie.
Dobra. Daisy, jesteś narcyzką?
Co przyniosłaś, żeby to udowodnić?
Własną twarz.
- To rzeźba. - Wow!
Wygląda, jakbyś oberwała w bójce w barze.
Nie wyglądasz tu najlepiej.
- Nie. - Ale też nie najgorzej.
- Skąd to masz? - Po trzecim sezonie This Country ,
marketing chciał przykuć uwagę ludzi.
Krzyczeli do mnie przez telefon, "chcemy coś viralowego!"
Byli jak słabi uczestnicy Apprentice !
To była jedna z rzeźb, która nie wyszła,
więc pomyśleli, że wyślą ją mi!
Myślę, że wyglądasz jak grecka filozofka, w pozie myślenia.
- O, dziękuję. - To miłe.
- Bardzo! -
- Johnny, jesteś większym narcyzem? - Wielkim.
Mam syna, uwielbia Lego,
więc pomyślałem, że pojawię się na świecie
w postaci małych ludzików Lego.
Zamówiłem je. To ja jako nastolatek.
To jak się dowiaduję, że moja ówczesna partnerka jest w ciąży.
Tu udaję, że gram dla St. Helens.
Tu reklamuję herbatę z małpką,
będąc garncarzem i pijąc Guinnessa.
Na końcu jestem ja i była uczestniczka Sian Gibson,
i, czego nie wie Sian,
czasem wieczorem trzymam ich oboje, i ona mówi
"Jesteś dobrym aktorem, Johnny! Musisz częściej grać w poważnych produkcjach".
Zupełnie, jakby tu była.
Super. Serio masz szansę.
Katherine, co przyniosłaś?
Podobnie jak Daisy, to odzwierciedlenie mojej twarzy.
- O, Boże! -
Świetne.
- Świetna... maska? - Tak, zrobiono odlew mojej twarzy do pracy,
a w lockdownie ją pomalowałam.
Właściwie wyglądała lepiej, zanim ją pomalowałam, ale była biała.
Wzniosłaś się wyżej w rankingu narcyzmu, bo
w wolnym czasie, pomyślałaś "o, wiem, co dzisiaj zrobię".
- "Pomaluję własną twarz". - Tak.
"I zamienię się w boginię natury".
Przypadkowo zamieniłam się w boginię natury.
Super. Nawet narcystyczne.
- Mawaan? - Jak miałem 16 lat, zrobiłem własny ołtarzyk.
Okej. Tu mamy 5 punktów.
Generalnie, nasi wynajmujący byli hindusami
i mieli w domu całą świątynię.
Spytałem mamy muzułmanki, "Mogę zrobić świątynię?"
na co ona, "nie, nie można przedstawiać Boga".
to pomyślałem, "kto jest zaraz po Bogu?", i zrobiłem ołtarzyk dla siebie.
- Aaa! - Oto, co przyniósł, Greg.
O, fantastyczne!
Dużo tu mnie. To ja na własnym ramieniu.
Co jeszcze miałeś w ołtarzyku?
Świeczkę i świecące rzeczy.
Patrzyłeś czasem na własny ołtarzyk, przy blasku świec?
Wszyscy tak robiliśmy!
- Richardzie? - Moja rzecz to puzzle ze mną.
Uważam się za tak fajnego, że ludzie chcieliby
- ułożyć moją twarz. - Dobra.
- Nie tylko twarz, całe ciało. - Tak.
W jakich okolicznościach je zamówiłeś?
Myślałem, że może ludzie będą chcieli je kupić.
Poważnie? Próbowałeś je sprzedać?
Nie, ktoś mi je dał po występie. Chciałem, żeby brzmiało...
- Nie tak narcystycznie. - Nie.
Dobra. Nie dam nikomu jednego punktu.
Richardowi i Daisy dam po 2 punkty.
Według mnie, nie było wystarczająco narcyzmu.
- Jestem z tego nawet zadowolona. - Jest z tego zadowolona.
- Katherine dam 3 punkty. - 3 punkty dla Katherine.
- Johnny zamówił własne Lego. Dlaczego? - Dużo Lego.
Musicie spytać się go w pubie, dlaczego.
I oczywiście, każdy, kto robi z siebie bóstwo przy świeczkach, zgarnia 5 punktów.
- Mawaan Rizwan! -
Dobra, lecimy dalej. Jakie jest pierwsze zadanie, mały Aleksie Horne?
Teraz wszyscy się zamknijcie, bo czas na koktajle!
Dobrze wygląda.
- Yo. - Ciii.
- Cześć. - Cześć.
- Mamy być cicho? - Tak, proszę.
Okej.
- Możesz mówić, jak chcesz. - Okej.
- Ja nie będę. - Okej!
Dziwne wrażenie. Czuję, jakbym krzyczał.
O. "Cicho sporządź jak najsmaczniejszy i najładniejszy koktajl
z najfajniejszą nazwą".
"Jeśli wydasz dźwięk ponad 60 dB..." decybeli...
"...musisz wylać wszystko, co przygotowałaś, do wiadra..."
"Krzyknąć bardzo przepraszam!
...głośniej niż 100 decybeli".
"Krzyknąć I znowu to zrobiłem! "
"Krzyknąć Uwielbiam to! "
...głośniej niż 100 decybeli".
"Krzyknąć Hau! głośniej niż 100 decybeli".
"Krzyknąć Porażka! głośniej niż 100 decybeli,
i zacząć od nowa". Dobra.
"Masz 20 minut".
"Twój czas jest liczony od teraz".
- Napisz na tym nazwę koktajlu. - Okej.
- A ty jesteś Alex, tak? - Tak, Alex Horne.
Teraz jest ponad 60?
- - Tak.
- Super. - Teraz musisz krzyknąć "bardzo przepraszam" głośniej niż 100 dB.
- Bardzo przepraszam. - Głośniej.
- Bardzo przepraszam! - Głośniej.
- BARDZO PRZEPRASZAM! - Super.
Podejrzewam, że już miałeś ten miernik w domu?
- Ty nie masz miernika decybeli? - Nie.
- Powinieneś sobie kupić. - No, ale na urodziny
kupiłeś mi maszynę do robienia dymu do mieszkania.
Dobra, jeśli wlejecie trochę Daisy,
odrobinę Katherine i dobrze zamieszacie, otrzymacie to...
59,3.
Krzyknij "uwielbiam to!" głośniej niż 100 dB.
- Uwielbiam to! - Dziękuję.
Jest okej.
Uwielbiam to!
Uwielbiam to!
- - Uwielbiam to!
Uwielbiam to!
- - Uwielbiam to!
Kuźwa maaać!
- - 49,3.
To było za głośne, Katherine.
Okej. Chyba mam zaszczekać.
Okej, "hau". Okej.
- Hau! - Super.
Musisz też wylać to do wiadra.
- Cicho? - Mogłaś zrobić to najpierw.
- Najpierw zrobię "hau", okej? - Okej, dziękuję.
Hau!
- - To było trochę głośniej.
Hau.
Uu. 58.
Uwielbiam to!
Muszę się uspokoić.
Okej. Alalalalala! Okej. Gotowa.
- "Uwielbiam to", proszę. - Uwielbiam to!
- - Szkoda.
O, Boże.
Tak, za głośno.
- Hau. -
- Hau! - Zostało 2:50.
Skończyło się.
Hau!
Dobra.
Hau!
HAU!
Nie. 15 sekund.
Hau!
Dziękuję, Daisy. Dobra robota.
Nazwałaś go "The Fuck Sake".
Fuck Sake .
- No, jest obrzydliwy. -
Chciałam go nazwać Krew na Plaży.
- Jak go nazwałaś? - Tym, czym jest, czyli...
...Mleko.
To było bardzo frustrujące.
Masz w sobie wiele złości,
do tego stopnia, że w jednym momencie, musiałaś ją wyładować
dźwiękiem, który zapisałem jako
No comments yet. Be the first to leave one.