Prvních 193 řádků.
Dobry wieczór, nazywam się Greg Davies.
Witam w programie Taskmaster, gdzie ja jestem Taskmasterem.
Od długich lat, inni komicy wykonywali dla mnie czynności.
Takie jak sprzątanie, gotowanie, i dekorowanie mojego mieszkania.
Teraz, po raz pierwszy, nagraliśmy ich przy tym.
Przez kilka ostatnich miesięcy,
ustaliłem serię trudnych zadań dla pięciu trudnych komików.
Nie mają pojęcia jak poszło innym uczestnikom, ale niedługo się dowiedzą.
Ja tu rządzę, i oni muszą o tym pamiętać.
Poznajmy ich.
Pierwszy jest człowiek, który technicznie jeszcze nie jest emerytem.
Oto legenda, Frank Skinner!
Dalej, człowiek, który ciągle jest proszony o dowód przy kupowaniu wódki i noży.
To Josh Widdicombe.
Kiedyś, kiedy była pijana, zaproponowała, że zrobi mi makaron,
do którego użyje wszelki możliwy rodzaj mięsa.
To Roisin Conaty.
Jest ojcem, jest synem, jest wiecznie złym człowiekiem.
Romesh Ranganathan.
Na końcu, człowiek który w sumie jest przystojny, ale w sumie też nie jest.
To Tim Key!
Jak zwykle, pomaga mi i pociesza mnie mój osobisty asystent, Alex Horne.
- Alex? - Tak?
C-co...?
Chcesz żarciki, czy przejdziemy prosto do programu?
Uch, i to, i to?
Um, czuję, że...
Czuję, że dużo się od ciebie nauczyłem.
Dobra, teraz program...
Pierwsze zadanie, jak zawsze, to zadanie nagrodowe.
Każdy z uczestników przyniósł
coś własnego do puli nagród.
Jeden z nich otrzyma od ciebie punkty, Greg.
Ten, którego nagroda najbardziej ci się spodoba.
To ma sens?
Tak jakby.
To są ich własne rzeczy.
Zwycięzca zabierze to wszystko to domu, więc sytuacja jest naprawdę napięta.
- Jest, nie? -
Dobra. Tym razem, poprosiłeś ich o przyniesienie ich najpiękniejszego przedmiotu.
Panie Skinner, co pięknego pan przyniósł?
Przyniosłem pokrowiec na odkurzacz z motywem wiejskiej myszy.
O, mój Boże.
Autentycznie ty to przyniosłeś?
Ten pokrowiec wymiata, jak to mówią w świecie odkurzaczy.
Ssie. Mówią, że ssie.
- No, cóż. Nie, patrzcie na nią. - Co?
Wygląda jak bardzo nieśmiała borsuczyca.
Wygląda jak borsuczyca, która wącha własne cycki, co nie?
Josh, jaką piękną rzecz ty nam przyniosłeś?
Specjalnie zamówione dzieło sztuki.
Nie gadaj.
Tak. Przyniosłem magiczny obrazek 3D... Grega Daviesa.
Po długim wpatrywaniu się, zobaczycie Grega Daviesa,
golutkiego jak przy narodzeniu.
Ja go widzę i jest piękny.
Okej, Josh. Zaakceptuję, że to obraz mnie. Fajna nagroda.
Roisin, co pięknego ty przyniosłaś?
Przyniosłam sweter, który jest najpiękniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek miałam,
i w której dostaję więcej komplementów niż kiedykolwiek.
Świetny jest, nie?
Byłam zatrzymywana na ulicy częściej przez ten sweter
niż przez całą swoją pracę w telewizji.
Może powinnaś odebrać to nie jako komplement dla twojego swetra, ale--
Zamknij się!
Każdy, kto zobaczył cię w tym swetrze pomyślał,
"Porozmawiam sobie z szalonym arlekinem!"
Czy to jest ładny sweter?
Tak, te 12 kobiet się z tobą zgadza.
Kto uważa, że to jest okropny sweter?
To świetny sweter, jeśli musisz się schować w kościele.
Romesh, co pięknego nam przyniosłeś?
Kiedy moja żona urodziła naszego pierwszego syna...
Och, to bardzo miła historia. Kontynuuj.
Cóż, nie ma szczęśliwego zakończenia,
niestety, bo mój syn to teraz gnojek, ale...
Moja teściowa kupiła nam małą statuetkę
symbolizującą miłość pomiędzy matką a dzieckiem,
i to właśnie ją przyniosłem.
Moja żona... tak nie wygląda.
- Jej głowa nie jest idealnie okrągła? - Nie, nie, nie.
To piękne dzieło,
a także symbol matczynej miłości,
dlatego dzisiaj je przyniosłem.
Totalnie nie jesteś osobą tego typu.
Słuchaj, po prostu pokazuję inną stronę siebie, dobra?
Nie ma powodu, żeby mnie za to karać.
Cóż, nie chcę zniszczyć narodzin żadnego z twoich dzieci,
ale to okropna tandeta, nie?
Tim, co ty przyniosłeś?
Już teraz ci mówię, nie będziesz ostatni.
Jaja sobie robisz?
Kupiłem lot do Kolonii,
aby zobaczyć katedrę.
O, mój Boże. To jest naprawdę...
- Dlaczego na nazwisko Romesha? - Dlaczego w moim imieniu?
Około 4 lata temu pojechałem do Kolonii i zobaczyłem katedrę,
i to była najpiękniejsza rzecz, jaką w życiu widziałem.
Więc zarezerwowałem lot, obecnie na Romesha.
To jednodniowa wycieczka. Wylot o 7:00 z lotniska Luton.
- Idealnie, bo jest się tam cały dzień. - Tak, jest się cały dzień.
W sumie, mieszkam bliżej Gatwick.
Przepraszam, Romesh. Przepraszam.
- Chciałabym go wygrać. - Co się stanie, jak wygra Roisin?
Och, poleci do Kolonii.
Więc będzie musiała się przebrać za Romesha?
To łatwe. Po prostu wszędzie będę narzekać.
To nie jest największa różnica, przy okazji.
Nie, to jest ten rodzaj biletu, gdzie można zmienić nazwisko,
ale musiałem go najpierw zarezerwować w czyimś imieniu.
Dziwnie wygląda, kiedy kupuje się bilet mówiąc,
"Kto będzie leciał? Nie wiem".
"Zarezerwujcie miejsce!"
"Zobaczmy, kto wygra program, w którym biorę udział!"
Dobra, czas na moje oceny, tak?
Chcesz piąte miejsce?
- Wygląda, jakbyś już podjął decyzję. - A muszę?
- Nie, nie musisz, mam. - Dobra.
Ło, ło, ło. Kto jest piąty?
Kto jest piąty? Kto jest piąty?
Cóż, zaraz się dowiesz. Najpierw przeczytam innych.
Na drugim miejscu, daję Josha,
bo wierzę mu na słowo, że to obrazek mnie.
Jeśli nie, pogada ze mną po programie.
Pokrowiec z borsuczycą wąchającą cycki daję na trzecie miejsce.
Oczywiście, okropny sweter Roisin dostaje czwarte,
a paskudna ozdoba, piąte. Proste.
Panie i panowie, zwycięzca pierwszej rundy,
pan Tim Key! Zasłużenie, myślę.
Wszystkie te piękne nagrody są tam, wyglądając pięknie.
Możecie popatrzeć sobie na nie teraz, jeśli chcecie,
tylko żeby wyostrzyć swój apetyt i jeszcze bardziej się podekscytować.
Po ostatnim zadaniu, zwycięzca się tam przykula, żeby odebrać nagrody,
a pozostali uczestnicy będą bardzo, bardzo smutni. Super.
Zacznijmy właściwy program. Jakie jest pierwsze zadanie?
Okej, pierwszym zadaniem jest...
Cóż, zobaczmy. Puścić?
- Tak. - Dobrze.
Bryła lodu...
Lód?
"Spraw, aby ta bryła lodu jak najszybciej zniknęła".
"Masz jedną godzinę. Twój czas jest liczony od teraz".
Czajnik. Włączony.
Gorąca woda to na pewno najlepszy pomysł.
Tu nie ma ognia, nie?
Co oznacza "zniknęła"?
To jest, kiedy rzeczy-- kiedy znikają z twoich oczu.
- Mam ją rozpuścić? - To zależy od ciebie, Tim.
Oczywiście, wiesz, to zadanie z podnoszeniem temperatury.
Od razu się zorientowałem.
Całkiem proste. Trzeba sprawić, żeby zniknęła.
Czujesz się pewnie, Frank?
Już pomyślałem o trzech błędach, które popełniłem.
O twoim krawacie?
- Kogo zobaczymy najpierw? - Zobaczymy Franka i Josha?
Dlaczego nie? Dlaczego nie mielibyśmy pokazać ich razem.
Chyba roztopienie będzie dobre...
Muszę przestać, bo instynkt mi podpowiada, żeby po prostu to zrobić,
a czuję, że mądrzejsi ludzie pomyślą,
"Och, znam dobry sposób..."
Tam jest wanna.
Włożę to do wanny i tam spróbuję coś zrobić,
z wodą i ciepłem.
To jest właściwie dość trudne.
Śliskie.
- Mógłbyś pomóc? - Tak.
- Mógłbyś złapać drugi koniec? - No.
Raczej nie powinniśmy tym rzucić.
Przypuszczam, że jest ciepła woda.
Ogólnie to postaram się wykorzystać...
manewr typu "wlej na nią jak najwięcej gorącej wody".
Działa.
Spróbuję w piekarniku.
Włożę ją do zlewu.
Em...
Niosę wrzątek w woku.
Piekarnik mnie zawiódł.
Muszę stłuc ją na mniejsze kawałki...
Zostawię to w środku, gotuje się.
Dobra, ten kawałek się rozpuścił. Po nim.
Jeszcze ten kawałek...
i skończyliśmy.
Skończone! Zatrzymaj czas.
Okej.
Nigdy wcześniej nie wkładałem lodu do piekarnika.
Dałbym przysiąc, że dość szybko się rozpuści.
Ciepło, nie? Pomyślałbyś.
- Patrz. - Oooch.
Patrz na to, został ostatni kawałek.
Teraz jest bardzo blisko. Bardzo blisko.
- Chyba... rozpuścił się? - Ciągle go widzę.
Ciągle go widzisz?
- Nie. - Nie widzę go.
No comments yet. Be the first to leave one.