200 dòng đầu tiên.
NOWOJORSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA
WYDZIAŁ PSYCHOLOGII WEAVER HALL
BADANIA ZJAWISK PARANORMALNYCH
Zaraz odwrócę następną kartę.
SMAŻ SIĘ W PIEKLE
Skoncentruj się.
Co to jest, jak myślisz?
POKOJÓWKA
Kwadrat.
Dobry strzał, ale pudło.
Oczyść umysł.
Co to jest?
Czy to jest gwiazda?
Tak, to gwiazda. Doskonale.
Dobrze.
Rusz głową.
- Co to jest? - Okrąg.
Prawie.
Ale niezupełnie.
W porządku. Gotowa?
- Tak. - Dobra.
Co to jest?
No mów.
Ósemka.
Niesamowite. Znowu dobrze.
- Podglądałaś? - Nie.
- Oszukujesz mnie? - Nie, sama nie wiem, jak to robię.
Zdenerwowany?
Tak. Nie podoba mi się to.
Zostało już tylko 75 kart.
Co jest na tej?
Kilka linii falistych.
To nie jest twój szczęśliwy dzień.
Wiem.
Chwila.
Moment...
Zaczynam mieć dosyć!
Zgłosiłeś się na ochotnika. Płacimy ci za to.
Tak, ale nie wiedziałem o elektrowstrząsach.
Co to ma właściwie udowodnić?
Badam działanie wzmocnienia negatywnego na postrzeganie pozazmysłowe.
Działa to tak, że mnie to wkurza!
Więc moja teoria może być słuszna!
- Zachowaj tych pięć dolców! - Tak zrobię!
Musisz się do tego przyzwyczaić.
Twoje szczególne zdolności będą wywoływać złość i zawiść.
Myśli pan, że mam ten dar?
O tak, Jennifer.
To jest to!
Mamy już obiektywy UV?
Daj mi tę taśmę z kamery, którą wczoraj wyczyściłeś.
- Mogę przeprosić? - Jasne.
Jestem w połowie roboty, Ray.
Potrzebuję jeszcze trochę czasu
Mógłbyś wrócić za godzinę albo półtorej?
Peter, o godzinie 13.40
w Nowojorskiej Bibliotece Publicznej na Fifth Avenue
10 osób widziało unoszącą się w powietrzu mglistą zjawę.
Zrzuciła książki z odległości 5 metrów i przeraziła biedną bibliotekarkę.
Bardzo się cieszę. Idź tam natychmiast.
Sprawdź to i wróć tutaj.
- O nie. - Tak!
Idziesz z nami. Spengler tam poszedł.
Na mierniku energii psychokinetycznej zabrakło skali.
Jesteśmy blisko. Czuję to.
Ja też.
Jesteśmy bardzo blisko.
Niestety muszę iść. Ale chciałbym to kontynuować.
Czy mogłabyś wrócić, może o...
- O 20.00? - Właśnie to chciałem powiedzieć.
Co za fenomen.
Muszę ci powiedzieć jako przyjaciel, że w końcu zupełnie ci odbiło.
Biegacie po całym mieście za czubkami z paranormalnymi przeżyciami.
Co widzieliście?
Zapominasz, że na własne oczy widziałem masową migrację gąbek.
Tak, gąbki przesunęły się o pół metra.
Egon.
- Nareszcie! - O co chodzi?
To grubsza sprawa, Peter.
Pamiętasz, jak próbowałeś wywiercić sobie dziurę w głowie?
Musiałeś mi wtedy przeszkodzić?
Jestem Roger Delacorte. Panowie z uniwersytetu?
Tak, doktor Venkman, a to doktor Stanz i Egon.
Dziękuję za przybycie. Mam nadzieję, że załatwimy to po cichu.
Bez pośpiechu. Nie wiadomo, co tu macie.
Nie wiem, czy to miało nogi,
ale na pewno miało ręce, bo je do mnie wyciągnęło.
Ręce? Koniecznie muszę to zobaczyć.
Alice, zadam ci kilka standardowych pytań.
Czy zdiagnozowano u ciebie albo w rodzinie jakąś chorobę psychiczną?
Wujek uważał się za św. Hieronima.
To chyba znaczy „tak”.
Czy regularnie pijesz alkohol, zażywasz narkotyki, stymulanty?
Nie.
Musiałem zapytać.
Czy masz właśnie miesiączkę?
A co to ma do rzeczy?
Nie przeszkadzać. Jestem naukowcem.
Ray! To się rusza!
Spójrz!
Gorąco, Ray.
Symetrycznie spiętrzone książki.
Zupełnie jak w anomalii filadelfijskiej z 1947 roku.
Racja. Tego nie zrobił żaden człowiek.
Uwaga! Czujecie jaki zapach?
Aktywność telekinetyczna. Spójrzcie tylko na to!
Raymond, patrz.
Pozostałości ektoplazmy!
Venkman, pobierz próbkę.
To jest coś.
Chcesz przechowywać czyjeś smarki?
Chcę to zbadać.
- Tutaj jest tego więcej. - Mam coraz silniejsze odczyty.
Tędy!
No już.
Egon, twój śluz.
Zdarzyło ci się już coś takiego?
To pierwszy raz?
To tutaj.
Pełnopostaciowa zjawa, naprawdę.
Więc co robimy?
Możemy chwilę porozmawiać? Chodźcie tutaj.
Możemy chwilę porozmawiać? Chodźcie tutaj.
Chodźcie. No już, Francine.
- Co robimy? - Nie wiem. Masz pomysł?
Przestań!
Nawiążmy kontakt.
- Ktoś powinien z nią pogadać. - Dobry pomysł.
Cześć, jestem Peter.
Skąd jesteś?
A raczej pochodzisz?
Normalna gadka jest na nic.
Mam plan. Wiem, co trzeba zrobić.
Trzymajcie się mnie.
Trzymajcie się mnie.
Róbcie dokładnie to, co powiem.
Przygotujcie się. Gotowi? Na nią!
Widzieliście coś? Co to było?
- Będziemy w kontakcie. - Co?
„Na nią”. To był twój cały plan?
„Na nią”.
Naukowe podejście.
Dałem się ponieść. Ale to było niesamowite!
Mieliśmy kontakt z poziomem eterycznym. Wiesz, co to znaczy dla uczelni?
Coś większego od chipa.
Bardzo się cieszę.
To nie była zmarnowana szansa.
Według tych odczytów mamy sporą szansę
złapać ducha i zatrzymać go na zawsze.
To wspaniale!
Jeśli jonizacja będzie stała dla wszystkich osobników,
będziemy mogli zbierać trofea. W znaczeniu przenośnym!
Mówisz poważnie o złapaniu ducha?
Zawsze mówię poważnie.
Egon, odwołam to, co o tobie powiedziałem.
Zasłużyłeś na to.
Możliwości są nieograniczone.
O, dziekan Yeager!
Przenosicie nas do lepszego laboratorium?
Nie, poza teren uczelni.
Rada naukowa cofnęła środki na waszą działalność.
Musicie opuścić uczelnię natychmiast.
To niesłychane. Żądam wyjaśnień.
W porządku.
Uniwersytet nie będzie dłużej finansował waszych działań.
Studenci nas kochają.
Doktorze Venkman...
Celem nauki jest służyć rodzajowi ludzkiemu,
lecz pan uważa ją za sztuczki i bzdurne wymysły.
Pana własne teorie to przesądy, pańskie metody są niewiarygodne,
a wnioski bezpodstawne.
Kiepski z pana naukowiec.
Rozumiem.
Nie ma dla was miejsca na tym wydziale
ani na tym uniwersytecie.
Co za hańba. Po tym MIT czy Stanford nawet na nas nie spojrzą.
Ciągle się przejmujesz reputacją.
Einstein pracował w urzędzie patentowym.
- Wiesz, ile tam zarabiał? - Nie.
Uniwersytet dawał nam pieniądze. Nie musieliśmy niczego dawać w zamian.
Ty nie znasz świata poza uniwersytetem.
Ja pracowałem w sektorze prywatnym. Tam żądają wyników.
Jest jakiś powód, Ray, który możesz nazwać...
przeznaczeniem, szczęściem
albo karmą.
Według mnie nic nie dzieje się bez powodu.
Naszym przeznaczeniem było wylecieć z tej nory.
Po co?
Żebyśmy założyli własną firmę.
Ten pojemnik na duchy, nad którym pracujemy,
wymaga sporego kapitału.
Skąd weźmiemy pieniądze?
Nie wiem.
Nie mam pojęcia.
Nie będziesz tego żałował, Ray.
Urodziłem się w tym domu. Rodzice mi go zapisali.
Nie zabiorą ci domu. Dzisiaj każdy ma trzy hipoteki.
Na 19%? Nawet się nie targowałeś.
Same odsetki za pierwszych 5 lat wyniosą 95 tysięcy dolarów.
Uspokójcie się.
No comments yet. Be the first to leave one.