İlk 200 satır.
Jojo Betzlerze.
Lat dziesięć.
Wstępujecie dziś w szeregi Jungvolk
i wyruszacie na weekendowy kurs treningowy.
Intensywny kurs.
Jednak dziś... stajecie się mężczyzną.
Przysięgam poświęcić wszystkie swoje wysiłki
zbawcy naszego narodu, Adolfowi Hitlerowi.
Jestem gotów oddać zań swoje życie.
Tak mi dopomóż Bóg.
Tak, zgadza się.
Jaki macie umysł, Jojo Betzlerze?
Umysł węża.
A jakie macie ciało?
Ciało wilka.
- Jaką macie odwagę? - Odwagę pantery.
I jaką macie duszę, Jojo Betzlerze?
Duszę Niemca.
Tak, jesteś gotów.
Adolfie?
Ja chyba nie dam rady.
Was?
Ależ dasz.
Chuchro z ciebie, nie masz wielu kolegów
i choć masz dziesięć lat, nie umiesz wiązać butów,
ale wciąż jesteś najlepsiejszym małym nazistą, jakiego w życiu widziałem.
No i bardzo przystojnym.
Pojedziesz i będziesz się świetnie bawił, dobrze?
- Dobrze. - Tak trzymać!
Heil, dawaj.
Heil Hitler.
Co? Wiem, że umiesz lepiej.
- Heil Hitler. - Nie.
Rzuć to bez namysłu.
Heil Hitler.
- Przedobrzasz. Heil Hitler. - Heil Hitterler.
Co za Hitterler? Niemieckiego nie znasz?
- Heil Hitler. - Marne to heil.
- O tak: heil! - Heil Hitler.
Dobrze! Załapałeś!
Baw się dobrze! Heil Hitler!
Będziesz najlepszy! Dasz radę!
Heil Hitler, Yorki.
Heil Hitler, Jojo.
- Gotów na najlepszy weekend świata? - No pewnie!
Lecimy!
Heil, ludki.
Heil Hitler!
Jungvolk! Witajcie na weekendowym kursie Hitlerjugend.
Zrobimy z was wszystkich mężczyzn i kobiety.
Nazywam się kapitan Klenzendorf.
Ale mówcie mi "Kapitanie K”.
Kapitan K!
Ja. To z kolei podoficer Finkel.
Oraz Fräulein Rahm.
Heil Hitler wszystkim.
Opowiem nieco o sobie.
Dlaczego gadam ze zgrają małych ssaczy cycków,
zamiast posyłać ludzi na chwalebną śmierć? Znakomite pytanie.
Zadaję je sobie dzień w dzień, odkąd podczas Operacji Wtopa
straciłem zdrowe oko w ataku, któremu dałoby się spokojnie zapobiec.
A zdaniem przełożonych,
wartościowy żołnierz musi posiadać oboje oczu.
Czy dwuoki umie tak?
Jezu.
W ciągu dwóch dni,
moje szkraby, doświadczycie niejednej rzeczy,
z którą nasza armia boryka się bezustannie.
I choć wydawałoby się, że jesteśmy w odwrocie
i mamy marne szanse na wygranie tej wojny,
oficjalnie idzie nam świetnie.
Mniejsza. Wszyscy otrzymaliście kordziki Deutsches Jungvolk.
To nad wyraz wyjątkowa i droga broń.
Nigdy się z nimi nie rozstawajcie.
I się nimi nie dźgajcie.
Nie dźgać się!
Właśnie.
Wyruszacie dziś ku dorosłości.
Nauczymy chłopców maszerować, walczyć bagnetami,
ciskać granaty, kopać okopy, czytać mapy, wkładać maski gazowe,
kamuflować się, robić zasadzki
oraz podchody, strzelać i wysadzać.
Dziewczynki przećwiczą zaś tak istotne czynności,
jak opatrywanie ran, ścielenie łóżek i zachodzenie w ciążę.
Urodziłam Niemcom 18 dzieci.
Żyć nie umierać, dziewczynki.
Dobrze. No to ruszajmy.
Jazda!
Boże, ratunku.
Ruchy, ruchy!
Trzy, dwa, jeden, swastyka!
Dalej!
Ciągnąć! Jazda!
- Wykończ go. - Nie!
- Kły. - Ja, kły.
- Wężowy język. - Ja.
Łuski.
Ja. Ponieważ wieki temu, Żyd odbył stosunek z rybą.
Aryjczycy są po tysiąckroć
bardziej cywilizowani i rozwinięci niż inne rasy.
A teraz pakujcie się, dzieci,
bo idziemy palić książki!
Boisz się Żydów?
Wcale.
Zabiłbym takiego o tak.
O... tak.
A po czym byś go poznał? Wyglądają jak my.
Wymacałbym rogi na głowie.
I wyczułbym brukselkę.
A, tak. O tej brukselce zapomniałem.
Ale by było, wydać Żyda Hitlerowi.
Na pewno przyjąłby mnie do swojej gwardii.
Zostałby moim najlepszym kumplem.
Myślałem, że ja nim jestem.
Yorki, ty jesteś drugim najlepszym.
Pierwszy zawsze będzie Führer.
Jeśli nie jesteś Hitlerem przebranym za małego tłuściocha,
to lepiej nie wydziwiaj.
Jestem dzieciakiem przebranym za tłuściocha.
Koniec tematu.
Gdy przyjdzie pora zakończyć życie waszego wroga,
który z was byłby w stanie to zrobić?
Dobrze.
W hitlerowskiej armii nie ma miejsca dla słabeuszy.
Tylko dla twardych wojowników.
Zdolnych zabić na zawołanie.
Czy wy umiecie?
- Tak. - Ja.
Johannesie.
Czy ty umiesz?
Jasne. Uwielbiam zabijać.
Dobrze. Podejdź.
No chodź, nie bój się.
Dobrze.
Zabij.
Ukręć temu królikowi głowę.
Czy się boisz?
Nie boję się, tylko...
Już.
Obejmij kark obiema dłońmi i mocno szarpnij.
Może jęczeć, ale wtedy się go rozdepcze.
Zabij. Zabij.
Zabij.
- Zmykaj. - Ejże!
Dobry rzut.
Jesteś tchórzem.
Całkiem jak ojciec.
To żaden tchórz.
Walczy we Włoszech.
Czyżby? Od dwóch lat coś się nie odzywa.
Tchórz i dezerter.
Boi się. I ty też.
Boisz się jak mały... króliczek.
Tchórzliwy królik.
Może tobie też ukręcimy łeb?
Królik Jojo!
Królik Jojo!
Królik Jojo!
Biedny Jojo.
Co jest, koleżko?
Cześć, Adolfie.
Opowiedz mi no o tym króliczku.
Co tam się stało?
Kazali mi go zabić.
Wybacz, ale nie mogłem.
Daj spokój, mam to gdzieś.
Zostałem tchórzliwym królikiem.
A niech gadają, co chcą.
Ja też sporo się nasłuchałem.
"Rety, ale świrus”.
"Patrzcie go, psychol nas pozabija”.
Zdradzę ci pewien sekret. Królik nie jest tchórzliwy.
Co dzień musi stawiać czoło złowrogiemu światu.
Poluje na marchew dla rodziny i narodu.
W moim imperium będzie pełno zwierząt.
Lwów, żyraf, zebr,
nosorożców, ośmiornic,
nosośmiornic.
Potężny królik też tam będzie.
Papieroska?
Dzięki, ja nie palę.
Dam ci pewną dobrą radę.
Bądź jak królik.
Skromny królik przechytrzy każdego wroga.
Jest dzielny, podstępny i silny.
Bądź jak królik.
Jojo!
Wszystko gra?
Z kim gadałeś?
Z nikim.
Myślałem, że ryczysz.
A ty kto, spec od łez?
Nie.
To koniec tematu.
Pora, by Jojo pokazał tym patyczakom,
kto tu jest tchórzliwym królikiem.
Że co proszę?
Nieważne.
Jojo, a ty dokąd?
Będę jak królik!
No comments yet. Be the first to leave one.