200 บรรทัดแรก
POPRZEDNIO
Panie i panowie przysięgli...
Co to za jedna?
Kto cię zmusił, by niepostrzeżenie opuścić ściśle strzeżoną celę?
Najwyższy Czarodziej Sztuk Mistycznych. A nazywał się...
Wong. Po prostu Wong.
Jest albo czarownikiem z Nowego Jorku,
albo bibliotekarzem mieszkającym w Nepalu.
Jen, pewien miły chłopiec pracuje w kawiarni, w której bywam.
-Nazywa się Yusuf. -Nie swataj mnie.
Nie, jest dla ciebie za młody.
Nie zostanę superbohaterką.
Jen, mając takie moce, stajesz się celem.
Jeśli masz zamiar bujać się po okolicy i szpanować swoimi mocami,
to lepiej bądź ich pewna.
Starożytna sztuka lewitacji.
Czyż nie jesteście zdumieni? Przywoływanie ognia.
Ogień! Podziwiajcie go!
Przy następnej iluzji wielki Donny Blaze potrzebuje pomocy jakiegoś ochotnika.
Panienko, jeśli możesz. Brawa.
Jak masz na imię, młoda damo?
Madisynn, przez dwa N i jedno Y, ale nie tam, gdzie myślicie.
Jak niegdyś rzekł wspaniały Billy Shakes:
„Róża pachnie równie słodko niezależnie od tego, jak ją zwą”.
Donny Blaze!
Zrób tę swoją sztuczkę. Dalej, zrób ją.
Może teraz spróbuję czegoś z nieco większym żarem?
Dalej. Proszę...
No już. Proszę.
Dawaj.
Donny Blaze!
Jakby co, te kwiatki w ogóle nie pachną.
KATMANDU, NEPAL
Gdzie ja jestem? Co się stało z goblinami?
A ty to kto? Jesteś królem goblinów?
Nie jestem. Skąd się tu wzięłaś?
Dorastałam w Fort Lauderdale,
ale teraz tata mieszka w Phoenix ze swoją nową rodziną,
więc czasem tam bywam.
-Ożenił się z... -Przysłał cię tu podrzędny magik?
Nie do końca.
Wysłał mnie do innego wymiaru, ale gadająca koza pomogła mi uciec
z dołu pełnego lawy w zamian za sześć kropli mojej krwi.
Potem urwał mi się film i trafiłam tutaj.
Już dobrze. Odeślę cię do domu.
-Podasz mi adres? -Nie pamiętam.
Rodzina Soprano S5 E12 Parking długoterminowy
Chwila. To w tym odcinku zabijają Adrianę.
To było takie smutne.
-Zepsułaś mi serial. -Płakałam przez trzy dni.
Donny Blaze za to zapłaci.
Mecenas She-Hulk
Wyglądacie na zadowolonych. To pewnie zasługa powrotu Wonga.
Boże, wszyscy kochają Wonga.
Twitter ma pożywkę na cały tydzień.
-Dzień dobry, skarbie. -Tato, co ty tutaj robisz?
Z uwagi na twój ostatni incydent przyszedłem zadbać o zabezpieczenia.
Mam nowe zamki, kamery, system alarmowy i gaz pieprzowy.
-Na co ci ta łopata? -Do kopania dziur.
-Tego się trzymajmy. -Nie musisz tego robić.
Moją córkę napada czterech gości, a ja mam stać bezczynnie?
Twoja córka jest Hulkiem. Będzie cacy.
-Co powiedziała policja? -Policyjne rzeczy.
Nie wezwałaś ich? Żarty sobie stroisz, Jen?
Z prokuratorskiego doświadczenia wiem, że i tak by ich nie złapali.
-A jak wrócą? -To znowu im nakopię.
A ty puścisz w ruch łopatę.
Mój dzień
Ukończ profil randkowy
Znajdź idealne dopasowanie
AKTYWUJ KONTO
Profil gotowy!
Idealnie.
Hej, znowu leci twój wywiad.
-Tym razem powinnaś go obejrzeć. -A mój klient to Emil Blonsky.
Musimy ci skołować nowe ubrania.
Mam ograniczony wybór rzeczy pasujących na to ciało.
Najwyraźniej.
Jak wymyśliła pani nazwę She-Hulk?
-Wy tak mnie nazwaliście. -To nie ja ją wymyśliłam.
Panno Walters, mam sprawę prawną najwyższej wagi.
Dobra, to powodzonka, Jen.
Miło cię znowu widzieć, Wong. Jak mogę ci pomóc?
Mam problem z „magikiem”.
Proszę zauważyć, że użyłem cudzysłowu.
-Zauważyłam. -Bo to nie prawdziwy magik.
Ten szarlatan nazywa się Donny Blaze.
Studiował Sztuki Mistyczne,
ale wyleciał po tygodniu po tym, jak ściągnął trzy beczki piwa
i dawnego kolegę z bractwa do Kamar-Taj.
Teraz trudni się tanimi sztuczkami ludzi
w „Mistycznym Zamku” w Los Angeles.
-Zauważ, że... -Nie mistyczny, nie zamek, czaję.
Ostatnio Donny okrasza występy naszymi świętymi naukami,
wysyłając ochotników dla zabawy do innych światów.
Ale on ledwo zna podstawy międzywymiarowego portalowania.
Praktykowanie Sztuk Mistycznych bez treningu nie tylko zagraża ludziom,
ale może skutkować rozłamem poziomów materialnych i astralnych.
-No raczej. -Muszę zrobić z niego przykład.
Ustanowić precedens, by więcej nikt niepowołany
nie próbował praktykować Sztuk Mistycznych.
To może być całkiem proste.
Czy pan Blaze podpisał umowę NDA lub o zakazie konkurencji?
Nie.
Czy szkolenie poprzedzał jakiś kontrakt?
Uczniowie ślubują służyć Sztukom Mistycznym.
-Na piśmie? -Nie.
Panno Walters, odpowiadamy przed siłą wyższą,
która przestrzega metafizycznych praw kontinuum czasoprzestrzennego.
Jasne, ale teraz mówimy o amerykańskim systemie prawnym.
By potraktowano nas serio, musimy działać w zgodzie z księgą.
-Księgą Vishanti. -Nie, księgą praw USA.
Czy tym razem dasz mi swoje namiary?
Wong Najwyższy Czarodziej Mistrz Sztuk Mistycznych
-To było dobre. -Tanie sztuczki ludzi.
-Sprawa Wonga ogarnięta. -To super.
Teraz twój profil randkowy.
Pora na raport ze sprawy Blonsky'ego.
Czy to był okrzyk na cześć raportu?
Którego od razu pożałowałam.
-Dobra. -Tak.
Panie wybaczą, ale boli mnie, gdy dwie atrakcyjne kobiety siedzą same.
Siedzimy tu we dwie, więc z definicji nie jesteśmy same.
Czy mogę kupić seksownym paniom po drinku?
Proszę pana, przecież my tu pracujemy.
Jak już zmienicie zdanie, będę przy barze.
Właśnie przez takich jak on nie chodzę na randki.
Przecież nie musisz chodzić z tym typem. Jezu.
Są tam też ludzie, którzy nie są tak obleśni.
-Pokaż swój profil. -Nie.
Jennifer. Ponownie, małe kroczki.
-Właśnie tak. -Dobra.
-Nawet nieźle. -O mój Boże.
Nie wrzuca się zdjęć firmowych na profilówkę.
Co, w ramach pierwszej randki urządzicie sobie webinar?
-Dlatego nie chciałam ci pokazywać. -Dobra, bez osądzania.
Ale to był naprawdę zły wybór.
Przerzucasz mi tam pary?
Wiadomo, tu chodzi o liczby.
Z pięciuset profili pokryje ci się jedna trzecia.
I wtedy zacznie się prawdziwe filtrowanie.
-Życie heteryka jest ponure. -Nikki, nie pomagasz.
Pomagam. No weź, to jest dobre. A gdybym zrobiła ci profil,
wysłuchaj mnie, jako She-Hulk?
-Ponoć nie znosisz tej nazwy. -Bo nie znoszę.
Ale ciągle jej używam. Jest chwytliwa.
Nie, jeśli mam randkować, to tylko jako Jen.
-W porządku. -Zwyczajna, stara Jen.
Wystarczy, że She-Hulk jestem w biurze.
-She-Hulk. -She-Hulk.
Widzisz? Dopasowanie. Wcale nie muszę być She-Hulk.
A teraz oddawaj telefon. Dobijasz mnie.
CORNELIUS P. WILLOWS WŁAŚCICIEL MISTYCZNEGO ZAMKU
Oficjalnie wnosimy o niepraktykowanie Sztuk Mistycznych.
-Nie można zawłaszczyć magii. -Właśnie, nie można.
Ani opatentować ducha, zarejestrować duszy czy mieć prawa autorskie do sztuki.
Z tą sztuką to nieprawda.
-To jakaś farsa. -To farsa!
Tylko powtarzasz po nim?
-Być może. -O co chodzi, Wong?
Boisz się, że stanę się bardziej mistyczny od ciebie?
Najwyższy Czarodziej nie angażuje się w rywalizację,
ale nawet we śnie jestem bardziej mistyczny.
-Udowodnij to. -Właśnie, udowodnij.
Nie. Nikt niczego nie udowadnia.
-Oto nakaz zaprzestania działalności. -Zaprzestania?
A cóż to takiego?
Fantastycznie.
-Kartka wystaje spod koszuli. -A gdzie tam.
W porządku, spotkamy się w sądzie.
-Cholera. -Ktoś tu jest na Matcherze.
Masz 1 nową parę
-Co to jest Matcher? -Daj w prawo, a będzie ogniście.
Masz swoją piłeczkę.
„Nie, panie władzo, ten wózek uderzył we mnie”.
I tak dożywotnio wygnano mnie z Winnipeg w Kanadzie.
W każdym razie nienawidzę LA. Ludzie tutaj są tacy fałszywi.
Sam jestem na wskroś nowojorczykiem.
-Długo tam mieszkałeś? -Czternaście miesięcy.
Ale nie chciałem być popychadłem jakiegoś sztywnego szefa.
Dlatego zostałem przedsiębiorcą.
-W jakiej branży? -To się okaże.
-A ty czym się zajmujesz? -Jestem prawniczką.
Zaczęłam pracę w firmie w centrum, GLKiH. Może kojarzysz?
Tak, kojarzę centrum.
Prowadzę wydział prawa ds. superludzi.
-Bo mam supermoce. -Okej.
Jestem Hulkiem. Mogę jedną ręką podnieść pełnowymiarowego sedana.
Spoko.
-Było ekstra. -Tak, to prawda.
No nic, dzięki za drinki.
Jasna sprawa.
-Trzeba to powtórzyć. -To jakiś pomysł.
Tu Alan. Dałbym jej w porywach sześć.
O mój Boże.
Wysoki Sądzie, złożyliśmy skargę i wniosek o wydanie wstępnego nakazu
przeciwko pozwanemu, powołując się na nieuczciwą konkurencję i zaniedbania.
Pani mecenas, jest mi ciężko uwierzyć,
że magiczna sztuczka może skutkować zaniedbaniami.
Czy jacyś świadkowie potwierdzą te roszczenia?
No comments yet. Be the first to leave one.