Mistari 200 ya kwanza.
PIRACI Z KARAIBÓW SKRZYNIA UMARLAKA
Will!
- Dlaczego? - Nie wiem.
Ślicznie wyglądasz.
Źle jest oglądać pannę młodą tuż przed ślubem.
Z drogi! Przejście! Jak śmiesz?!
Odwołaj żołnierzy! Słyszysz, co mówię?!
Gubernatorze Swann, kopę lat.
- Cutler Beckett? - Teraz już lord.
Lord czy nie lord, nie masz powodu ani prawa go aresztować.
Tak się składa, że mam. Panie Mercer.
Nakaz aresztowania niejakiego Williama Turnera.
- Elizabeth Swann. - Czyżby? Mój błąd.
- Aresztować ją. - Za co?
Tu mam nakaz dla Williama Turnera.
l jeszcze jeden dla pana Jamesa Norringtona.
- Jest tutaj? - Zarzuty?
Komodor Norrington już dawno złożył dymisję.
To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
Milordzie! Skoro mowa o pytaniach bez odpowiedzi...
Podlegamy władzy gubernatora.
Proszę nam przedstawić zarzuty.
Zarzuca wam się
spisek w celu uwolnienia więźnia winnego przestępstw przeciw Koronie
i skazanego na śmierć. Czyn również...
Czyn również, niestety, karany śmiercią.
Może pamiętasz pirata Jacka Sparrowa.
Kapitana!
Kapitana Jacka Sparrowa.
Tak, spodziewałem się, że pamiętacie.
Piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni.
Ho-aj-ho! i w butelce rum!
Pij na zdrowie resztę czart uczyni.
Ho-aj-ho! i w butelce rum.
Więźniowie, idziemy.
Wybacz, kolego.
Pogniewasz się za mały skok w bok?
Nie, tak też myślałem.
- Niezbyt zgodnie z planem. - Pojawiły się komplikacje, wystąpiły,
znalazły rozwiązanie.
Zdobyłeś to, po co wyruszyłeś?
Kapitanie, załoga - w tym też i ja -
liczyła na coś bardziej... świecącego.
Po tym jak Isla de Muerta pochłonęło wraz ze skarbem morze.
l uciekamy przed marynarką.
- I huraganem. - Właśnie.
Tak czy owak, mija sporo czasu, odkąd ostatnio uczciwie piraciliśmy.
- Świecącego? - Ano tak.
Takie jest wasze odczucie?
Poczciwy stary Jack nie dba o wasze interesy?
Skacz z deski!
- Co ptaszysko powiedziało?! - Nie obwiniaj ptaka.
Pokaż, co jest na tym płótnie.
- To w niczym nie pomoże. - Mnie tam pomaga.
- To klucz. - Nie! Coś o niebo lepszego.
To jest rysunek klucza.
Panowie,
do czego służą klucze?
Klucze...
roztwierają różne takie?
A to, co ten klucz otwiera, kryje cenną zawartość.
Więc ruszamy, by odkryć to, co otwiera.
Bez klucza nie otworzymy tego, czego nie mamy i co otwiera.
Więc po co myśleć, co otwiera, i czego nie mamy,
nie znalazłszy wpierw klucza, który to otwiera?
Więc ruszamy po ten klucz!
Bredzisz.
Są jeszcze jakieś pytania?
Czy mamy zatem kurs?
Ha! Kurs.
Wypływamy w stronę...
ogólnie...
- ...w kierunku, o tam... - Kapitanie?
Z życiem, stawiać żagle. Wiecie, jak to się robi.
Zauważyłeś, że ostatnio
nasz kapitan zachowuje się dziwacznie... j?
Wypływać, nie znając kursu?
Coś mocno Jacka dręczy.
A co źle wróży Jackowi Sparrowowi, źle wróży nam wszystkim.
Lordzie Beckett! Więzień, wedle rozkazu.
Nie będą konieczne.
Kompania Wschodnioindyjska liczy na twoje usługi.
Będziesz nas reprezentował
w transakcji z naszym wspólnym przyjacielem, kapitanem Sparrowem.
Znajomym. Skąd go znasz?
Łączyły nas w przeszłości różne sprawy.
Jeden wycisnął na drugim piętno.
Jakie piętno wycisnął na tobie?
Wskutek twoich intryg Jack Sparrow został uwolniony.
Proszę, byś go odszukał
i odzyskał pewien przedmiot.
Odzyskał... Z pomocą szabli?
Wymiany.
Listy kaperskie.
Zaproponujesz mu ułaskawienie.
Jack będzie wolny. Jako korsarz w służbie Anglii.
Wątpię, by Jack utożsamiał służbę z wolnością.
Wolność.
Jack Sparrow to ginący gatunek.
Świat się kurczy, białe plamy na mapach wciąż się wypełniają.
Jack musi się odnaleźć w Nowym Świecie lub zginąć.
Tak jak ty, panie Turner.
Nad tobą i narzeczoną wisi widmo stryczka.
- Więc chcesz mieć Jacka i "Czarną Perłę". - "Czarną Perłę"?
- To, co mu chcesz odebrać. - Statek? Skądże.
Przedmiot, o którym mowa, jest mniejszy i cenniejszy.
Sparrow nigdy się z nim nie rozstaje.
Busola.
Wiesz, która.
Wróć tu z busolą, inaczej cały układ na nic.
Dlaczego wiecznie brakuje rumu?
Dlatego.
Nie podnoście się, panowie.
Czas minął, Jack.
Rzemyk?
Bill Turner?
Dobrze wyglądasz, Jack.
To sen?
Też tak myślałem. We śnie byłby rum.
Widzę, że znów masz "Perłę".
Odzyskałem ją nie bez pomocy.
Twojego syna.
Williama?
Więc jednak został piratem.
A czemuż to zawdzięczam tak znamienitego krościa?
On mnie przysłał.
Davy Jones.
Więc to ty.
Wziął cię siłą do służby, co?
To był mój wybór.
Wybacz mi rolę, jaką odegrałem w buncie.
Stanąłem w twojej obronie.
A potem wszystko szlag trafił.
Przytroczyli mnie do działa. Skończyłem na dnie oceanu.
Przygnieciony ciężarem wody,
unieruchomiony.
Pozbawiony łaski skonania.
Pomyślałem więc, że skorzystam z najniklejszej szansy uniknięcia fatum.
Byłem gotów oddać za to wszystko.
Czego też człowiek nie zrobi, by odwlec sąd za grzechy.
Ty też zawarłeś z nim układ.
Wyciągnął ci "Perłę" z głębin. Przez 13 lat byłeś jej kapitanem.
W praktyce...
Nie wykpisz się gadaniną.
Ty też przyjąłeś jego warunki.
Jedna dusza i sto lat służby na jego statku.
"Latający Holender" ma już kapitana...
Więc czeka cię dno!
Straszliwy lewiatan Jonesa odszuka cię
i zawlecze razem z "Perłą" z powrotem w głębiny.
A kiedy Jones planuje wypuścić tę straszliwą bestyjkę?
Już ci mówiłem.
Twój czas minął.
Już ruszyła,
wygłodniała jak stado wilków, po człowieka, który nosi... czarne piętno.
Wszyscy na pokład! Do lin i szotów!
Na pokład, żywo!
Żywo! Ruszać się! Ruszać! Ruszać się!
Rozwijać żagle! Napinać liki! Popuszczać szoty!
Popuszczać! Popuszczać, jakby gonił nas sam czart!
- A kurs? - Na ląd.
- Który port? - Nie port, tylko ląd. Jakikolwiek.
- Kapelusz Jacka! Do zwrotu przez rufę! - Zostaw go!
Naprzód.
Wracać na stanowiska, jazda!
Na miłość matki i dzieciątka, przed czym uciekamy?
Przed niczym.
- Nie wolno! - Wolno.
Panie Swann!
Gubernatorze Swann.
Sądzisz, że noszę perukę, by grzać czerep?
Busola Jacka? A na co ona Beckettowi?
Czy to ważne? Mam znaleźć Jacka i nakłonić go do powrotu.
Wówczas nas ułaskawią.
Musimy znaleźć inny sposób na zapewnienie ci wolności.
To brak wiary w Jacka czy mnie?
To, że narażasz życie dla ratowania Sparrowa,
nie oznacza, że on zrobi to samo dla innych.
Gdzie jest ten pies z kluczami?
Wierzę w ciebie.
W was obu.
Gdzie go znajdziesz?
Na Tortudze. Tam zacznę i nie spocznę, póki nie trafię na jego ślad.
A potem wrócę, by cię poślubić.
- Porządnie? - Pożądliwie, jeśli mnie zechcesz.
Gdyby nie te kraty, już bym była twoja.
- Będę czekać. - Wypatruj mnie bacznie na horyzoncie.
Jest mi winien cztery dublony. Podobno nie żyje.
Kipnął w Singapurze. Po pijaku, z uśmiechem.
Jest pewne jak przypływ, że Jack Sparrow znów zawita do Singapuru.
Nie widziałam go od miesiąca.
Jeśli się zjawi, przekaż mu wiadomość.
O Jacku nic nie wiem,
ale jest pewna wyspa na południe od cieśniny,
gdzie wymieniam przyprawy
za przepyszne mięsko białych świń.
O Jacku nic nie wiem, ale znajdziesz tam statek.
Statek o czarnych żaglach.
Mój brat zabierze cię na brzeg.
Co jest? Już prawie ląd.
No comments yet. Be the first to leave one.