Dave

Dave

Download Polish Subtitle

Release info

Dave 1993 WEBRip iTunes
Dave 1993 WEB-DL iTunes
A Commentary by ChristopherCavco
Polish (Poland)

Tags

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
webrip
BRip
Published on: 2021-07-24
Downloads: 20
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Baczność!

Witamy w domu, panie prezydencie!

Tutaj, panie prezydencie!

Jak dobrze być w domu.

-Co tam mamy? -Popatrzmy jeszcze raz.

Kto jest pierwszy na dzisiejszy poranek?

Pan Crenshaw o 11:30.

Nie rozdwoję się. 30 mam Radę Bezpieczeństwa.

-To zajmie tylko pół godziny. -Z Syrią?

Ma pan przemówienie w radiu...

i przemówienie do Rady Prawników w Monroe, jutro.

Monroe?

Witamy w domu, panie prezydencie.

Tak, w hotelu Monroe.

Macie kogoś, kto mnie zastąpi?

-Pracujemy nad tym. -Dobrze.

Spróbujcie znaleźć kogoś podobnego do mnie.

Ten ostatni to był niewypał.

Panie i panowie...

Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Niech was Bóg błogosławi. Dziękuję.

Witamy w salonie Durenbergera, panie prezydencie.

Dziękuję wszystkim.

Między nami szefami, powiem tylko...

że nie ma drugiego takiego salonu Chevroleta, jak salon Durenbergera.

Dziękuję, panie prezydencie.

To nie jest prezydent, prawda?

Mam nadzieję, że nie.

Czuję, że kiedy ludzie dowiedzą się o 500 dolarach rabatu...

na wszystkie modele Geo Storm łącznie z wersją kabrio...

będzie pan miał więcej pracy niż ja.

Jeśli pan to mówi, panie prezydencie.

Mógłbym postawić weto w sprawie Simpson-Gardner, ale tego nie zrobię.

Wiecie dlaczego?

Chodzi o schroniska dla bezdomnych...

przedszkola dla niepełnosprawnych...

i...

Ciepłe obiady.

Ciepłe obiady dla dzieci.

Jeśli to utrącę, będę wyglądać na szuję.

Nie chcę wyglądać na szuję.

Chcę, żebyście to wy wyglądali na szuje.

Ale my próbowaliśmy to skasować.

Dwa razy.

Wątpię. Gdybyście to skasowali, to by tego nie było.

Kiedy ja coś kasuję...

to skutecznie.

-Prawda, Bob? -Tak zawsze było.

Panie prezydencie, przy pracy pana żony dla bezdomnych...

Moja żona.

Nie chcę, żebyście czuli się do tego zmuszeni.

Chcę, żebyście to zrobili z własnej woli.

Chcę, żebyście to zrobili, bo to jest słuszna sprawa.

Zróbcie to, bo działacie w najlepszym interesie waszego kraju.

Myślę, że to wszystko.

AGENCJA KOVICA Zlecenia

18:30?

-Doskonale. -Znakomicie. Do zobaczenia.

Jak się masz? Dobrze się bawisz?

Miło cię widzieć.

Zapytaj, jak mi poszło.

-Jak poszło? -Załatwiłem ich. Wspaniale.

-Pomyśl, co tu możesz załatwić. -OK, co się dzieje?

Jak się masz, Mabel? Cześć, Jennifer.

Mabel mówi, że ma za daleko. Szef Jennifer przystawia się do niej.

Lola od godziny płacze w twoim biurze.

Co się stało?

To nie moja wina. Szkoliłam się na IBM, prawda?

A posadzili mnie przy Wangu.

Nie martw się. Coś wymyślimy.

Dziś jest ten wielki wieczór.

To jakaś tajemnica. Nie chce mi powiedzieć.

Będzie dobrze. Załatwimy to.

Kochanie, zadzwoń do Murray'a. Powiedz, że jesteśmy w drodze.

Środa. Wszyscy pracują.

Możesz mi pożyczyć... Dziękuję.

MURRAY C. BLUM KSIĘGOWOŚĆ

Nie mogę nikogo więcej zatrudnić.

Przy IBM radzi sobie świetnie.

Nie mam dość pracy dla ludzi, których mi przysłałeś wcześniej.

Ona ma troje dzieci. Jej mąż jest diabetykiem.

Chociaż na krótko. Na zlecenie.

Proszę.

Zobaczę, co się da zrobić.

Dzięki.

W porządku?

Jeszcze nie.

Ale będzie.

Chcesz pograć w piłkę?

Jest środek dnia. Ja pracuję.

Ja też. OK, dzięki.

Do jutra.

Żegnajcie, Lola, Kate, Adriana, Pam.

"Falujące zboże

"Pachnie słodko

"Kiedy wiatr nadchodzi po deszczu

"Oklahoma

"Każdego wieczoru, moja kochana i ja

"Siadamy i rozmawiamy

"Patrzymy na jastrzębie

"Leniwie krążące po niebie

"Wiemy, że należymy do tej ziemi

"A ta ziemia jest piękna

"I kiedy mówimy:

"Mówimy, 'Jesteś cudowna...

"'Oklahomo!'"

Pan Kovic?

Jestem Duane Stevenson z Biura Ochrony Prezydenta.

Pracujemy dla rządu federalnego.

Przysięgam, myślałem, że to legalny odpis.

Parodiuję ludzi, więc używam telewizora do pracy.

Panie Kovic, nie przyszliśmy tu w sprawie podatków.

Ze względów bezpieczeństwa, zatrudniamy czasem kogoś, by zastąpił prezydenta...

przy funkcjach publicznych i w ryzykownych sytuacjach.

Rząd potrzebuje pańskiej pomocy.

Naprawdę?

Podoba mi się.

Wygląda pan całkiem jak on.

Tak pan myśli?

A kolor...

Kolor jest doskonały.

-Ma takie krótkie włosy? -Idealna kopia.

Nie wchodzą na uszy?

Wie pan, co ma pan robić?

Chcecie, żebym pomachał.

Macha pan przy drzwiach, schodzi po schodach, wsiada do limuzyny.

Jeśli chcecie, żebym zrobił coś jeszcze, to proszę.

-Mam może coś powiedzieć... -Ani słowa.

Dobrze.

Panie i panowie: Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Dziękuję wszystkim.

Czy jest tu jakiś prawnik?

Wiecie...

wchodząc na podium, zobaczyłem mojego przyjaciela, Jordana Blankforta...

obecnie, sędziego Blankforta...

którego nie widziałem od czasów naszych studiów w Yale.

Widząc go, poczułem...

rodzaj nostalgii za tym beztroskim czasem.

Naszym najgorszym wybrykiem było wciągnięcie bielizny kolegi na maszt.

Musimy mieć jasne kryteria zwolnień warunkowych...

które nie pozwolą, by więzień wrócił na wolność...

zanim spłaci swój dług społeczeństwu.

Potrzebna jest nam władza sądownicza wrażliwa na potrzeby...

Chodźmy.

...przeciętnego Amerykanina, który jest podstawą naszego rządu.

Marzenia...

marzenia kilku...

odważnych osadników...

którzy wyobrażali sobie system prawa...

należący do ludzi, ustalany przez ludzi...

i dla ludzi tego kraju! Niech was Bóg błogosławi!

Niech Bóg błogosławi Amerykę!

Przesuńmy to o pół godziny.

Ma pan negocjacje handlowe. To trzeba załatwić.

Nadchodzi.

Byli bardzo podekscytowani.

Można było tego oczekiwać. To prawnicy.

Jezu Chryste!

Jest pan bardzo przystojnym mężczyzną.

Dziękuję, panie prezydencie.

Musi się pan tylko pozbyć tego kretyńskiego uśmieszku.

W porządku.

Życzcie mi szczęścia.

Wezwijcie mnie w razie wybuchu wojny.

Wyprowadźcie go.

Pana kolej.

Gotowy?

Panie prezydencie?

Prezydent Mitchell!

Niech was Bóg błogosławi! Niech Bóg błogosławi Amerykę!

Dziękuję bardzo!

Przepraszam. Nie mogłem się powstrzymać. Poniosło mnie.

Byłem niezły, prawda?

Musi się dziać coś ważnego, jeśli prezydent tak postępuje.

Jakaś ważna tajemnica.

Kochanie?

Skarbie?

Panie prezydencie?

Nie wygląda to dobrze. Obie półkule.

Nawet jeśli przeżyje, będzie warzywem.

-Nie mogę uwierzyć, że to zrobił. -Wiem.

-Gdzie dziewczyna? -Jest w szoku.

-Mamy ją na górze. -To koszmar.

Będziemy musieli zadzwonić do wiceprezydenta.

Nie dzwońcie do wiceprezydenta!

Nie dzwońcie do niego!

-Ten człowiek jest w śpiączce! -Nie obchodzi mnie to!

Ja stoję za tym wszystkim, Al.

Ja go stworzyłem, ja wykreowałem.

I żaden harcerzyk mi tego nie odbierze...

tylko dlatego, że jest wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych.

Wiecie...

gdybyście chcieli zrobić coś na jego urodziny, to mam parę dobrych numerów.

Mam taki numer, moi przyjaciele to uwielbiają...

Prezydent i pierwsza dama jadą do kurortu...

na wakacje...

Proszę pana.

Wracamy.

Zaczniemy od telewizji.

Przyznamy, że miał wylew, ale powiemy, że to był drobny wylew.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left