The first 200 lines.
Film oparty na prawdziwych wydarzeniach.
Ale szmelc!
Mały, idź stąd.
Powiedziałem ci, żebyś stąd poszedł.
Idź do domu, mały.
Idź do domu, mały.
Mały urwis.
Mały urwis.
Co oni tam robią, do cholery?
Co oni tam robią, do cholery?
Hej wy!
Hej wy!
Odłóżcie to!
Odłóżcie to!
Hej, zostawcie to. Zjeżdzać stąd.
Hej wy!
To bardzo ważne, zostawcie to!
To bardzo ważne, zostawcie to!
Ach te dzieci.
Ach te dzieci.
MEMORIES OF MURDER
Co?
Spotykałeś się z ofiarą, ale w sierpniu cię rzuciła?
Zgadza się?
Zgadza.
Zgadza? Ściągnij czapkę, cholerny śmieciu.
Co kobiety widzą w takich dupkach, jak ty?
Po obejrzeniu filmu "Żar Ciała"...
"Żar Ciała"? To film akcji?
A, k, c...
Cholerny śmieć...
...w sprawach o gwałt i morderstwo musimy wiedzieć...
...cóż...
...czy ofiara była seksowna, ładna. Coś w ten deseń.
Twoje spostrzeżenia?
Cóż...
...nie wyglądała, jak dziewczyna z prowincji...
Nie mrugaj.
Mrugnąłeś?
Hej, patrz na mnie.
Nie patrz w sufit, tylko na mnie!
Urodziłeś się taki, czy co? Raz, dwa...
Chciałeś iść do akademii wojskowej?
Zdałeś egzamin?
Musisz ciężko pracować, żeby się tam dostać.
- Rachunek! - Nie mówiłeś, że chcesz rachunek.
Co? Mówiłem ci, żebyś go wziął.
- Mówiłem. - Wcale nie.
Mówiłeś, że...
Masz, trzymaj.
Odbierz telefon, zakłamany sukinsynu...
Potrzebuję rachunek z restauracji. Nie ze sklepu rowerowego.
Reżyseria BONG Joon-Ho
Czemu nie odgrodziłeś tego terenu?
Załatw chociaż parę badyli. I powbijaj dookoła. Kretyni.
Inspektorze Park, tutaj!
- Co to jest? - Odcisk buta.
- Kiedy to znalazłeś? - Dziś rano, proszę pana!
Idź tam, pomóż tym baranom.
Wezwałeś ekipę dochodzeniową?
Tak, są w drodze.
A gdzie jest osoba, która to zgłosiła?
Nie ma ekipy śledczej. Co za burdel!
Jezu, spójrz na niego!
Hej!
Wynoście się stąd!
Kto przyjął zgłoszenie?
Dowiedziałeś się, kto to zgłosił?
Ktoś telefonował... Miejsce zbrodni trafia szlag.
Nie ma cholernej ekipy śledczej, co za burdel.
O czym ty mówisz?
Zrobisz zdjęcia, kiedy ci powiem!
Po co sprowadziłeś tych dziennikarzy?
Już tu byli, kiedy przyjechałem.
Nie ma Park'a. Pewnie odpoczywa.
Nie widzę go.
Od razu mi lepiej, jak nie ma tego zasrańca.
Czemu mnie to zawsze spotyka?
Jak mam prowadzić dochodzenie w takich warunkach?
Hej ty! Traktor!
Traktor!
Skręcaj, do cholery!
Nie powinieneś patrzeć, jak ktoś ci macha?
Cholera, głuchy jesteś czy co?
Kurwa! Spójrz na to.
No i proszę, oczywiście. Teraz to.
Co wam tak długo zeszło, do cholery?
Miejsce zbrodni trafił szlag!
Boże, widzisz i nie grzmisz!
Co tu się dzieje?
Jak możesz to oglądać podczas jedzenia?
Jeżeli będę się w nie ciągle wpatrywał,
w końcu mnie olśni.
Taki dar.
A ty co, wróżka?
Może otwórz salon wróżbiarski.
Szefie, mogę nic więcej nie wiedzieć, ale moje oczy mogą prześwietlić człowieka.
Właśnie dlatego jestem detektywem.
Dlatego też ludzie mówią, że mam oczy szamana.
Dobra.
Widzisz tych dwóch?
Jeden z nich jest gwałcicielem, a drugi jest bratem ofiary.
Złapał faceta, który robił to jego siostrze i go tu przywlókł.
A teraz powiedz, który jest gwałcicielem?
- Hej. - Co?
Chyba wyszedł.
Naprawdę?
Róbmy to jak należy.
Muszę ci zrobić zastrzyk.
Jestem naprawdę wdzięczny.
To tylko małe ukłucie.
Wiesz, ile to kosztuje?
- Kwak Sul-young? - Tak?
Pewnie zarabiasz teraz więcej niż w szpitalu.
Słyszałem, że całe miasto do ciebie przychodzi.
Muszę ci coś powiedzieć.
Słyszałam to od staruszki z młyna.
Znasz rodzinę Baek, tych którzy prowadzą restaurację?
Rodzina Baek?
Wiesz, jak ich nazywają?
Jak?
Baek 'Zabójcy Kobiet'. #gra słów# (Ladykiller - uwodziciel)
- Kobiet? - Tak.
Syn właściciela, Kwang-ho, jest nieco opóźniony.
Kwang-ho, chodził ciągle za Hyang-sook.
Hyang-sook? Ta, która została zamordowana?
Tak.
To ją znaleziono z paskiem owiniętym wokół szyi?
Zgadza się.
Ale co najważniejsze,
tej nocy, kiedy ją zamordowano...
staruszka widziała, jak Kwang-ho za nią szedł.
- Naprawdę? - Przecież mówię.
Słyszałem, że ta stara wiedźma jest niespełna rozumu.
Nie, nic jej nie jest.
Ten dzieciak... Zaraz.
Kwang-ho? Jak on wygląda?
Ta połowa twarzy jest trochę... ...No wiesz.
Opowiedz mi w szczegółach.
W każdym razie to biedny mały dzieciak.
Kwang-ho.
Porozmawiajmy, jak mężczyźni.
Kiedy widzisz ładną kobietę, chcesz żeby to z tobą zrobiła.
Też byłem w twoim wieku. Rozumiem cię.
Nie chciałeś zabić Hyang-sook, a przynajmniej z początku nie, co?
Chciałeś tylko dotknąć jej piersi...
Nie mogłem ich dotknąć.
Więc ją zabiłeś? Zabiłeś, żeby móc je dotknąć.
Nie, nie zrobiłem tego.
Ten facet, który tu idzie miał ciężkie życie, jak ty.
Ale jest milutki.
Naprawdę słodki.
Nigdy nikogo nie bije.
Ale czasami, wiesz,
jeżeli puszczą mu nerwy...
Boże, co za ohydna gęba.
Już sam jej widok mnie wkurwia.
Cholera.
Ładny?
To po to, żeby nie było śladów, śmieciu.
Hej, hej...
O co chodzi z tym kondomem na buta?
Robić coś takiego dzieciakowi...
Kwang-ho, wstawaj.
Jesteś niewinny, tak?
Spójrz mi w oczy.
Gdzie on się gapi, do cholery?
Spójrz mi w oczy!
Przepraszam, panienko...
Hej?
Panienko?
Nic ci nie jest?
Czemu mnie śledzisz?
Chciałem tylko zapytać o drogę.
Pozwól sobie pomóc.
Puszczaj!
O co chodzi?
Chcesz się potarzać po polu? Co to kurwa ma być, parada gwałcicieli?
Ty zasrańcu.
Co do cholery?
Kim jesteś?
Chodź tu.
Hej panienko, ofiara musi podpisać protokół!
Panienko!
Gdzie ona idzie?
Jesteś policjantem?
Powinieneś był mi powiedzieć.
Mój błąd.
Jakim cudem policjant tak kiepsko się bije?
Jakim cudem policjant ma takie kiepskie oko do przestępców?
Co tu tak śmierdzi?
Trampki.
Śmierdzą?
Ale to dowód rzeczowy nr 28.
Wywołaj to jak najszybciej.
- Szefie. - Co?
To policjant... z Seulu.
Miło cię poznać! Rozmawialiśmy już przez telefon...
Ale...
co z twoją twarzą...
No comments yet. Be the first to leave one.