The first 200 lines.
FILM DEDYKOWANY JEST
WSZYSTKIM WYSIEDLONYM.
UJAWNIMY RZĄDOWE
SPISKI I DAMY GŁOS TYM,
KTÓRYM GO ODEBRANO.
FILM POWSTAŁ
NA TERENACH LUDÓW RDZENNYCH.
WANDER LICZBA MIESZKAŃCÓW
Kawaleria przyjechała.
Nie czaję. Wiedziała, co ją czeka.
Dobra.
Jedziemy z tym.
-Kto ją znalazł? -Już go przesłuchaliśmy.
To się wymknęło spod kontroli.
Ciało do kostnicy, jeep na złom.
To nie mój problem.
Zajmij się tym, Leiland.
To jest twój problem.
W porządku?
Zadzwonię.
Pięknie tu, Arthurze!
Gość od smug chemicznych potwierdził
nasze przypuszczenia co do White Sands i Alamogordo.
Podobnie z obserwatorium, które zamknęli federalni.
To sprawka Wielkiego Brata.
Później się tym zajmiemy.
Dobra.
Takie dni są najgorsze.
Razem damy sobie radę.
Do dzieła.
Musimy sporo przygotować przed wieczornym show.
Prosimy zachować spokój.
Powtarzam.
Prosimy zachować spokój.
Witam w kolejnym odcinku
„Na skrzyżowaniu myśli”,
deep-webowego podcastu poświęconego konspiracjom!
Ja jestem Dziki Koń, a towarzyszy mi Atlas,
nasz prywatny śledczy.
Siemanko. Znacie zasady.
-Jesteśmy otwarci na wasze sprawy. -Dzwońcie.
Będziemy dziś kontynuować
kwestię niepokojąco rosnącej liczby iluminatów,
kalających nasz kraj.
Czyhają na nasze prawa i wolności.
MK-Ultra nadal działa, kochani.
W całych Stanach wciąż przeprowadza się testy na ludziach.
Część laboratoriów
jest ukryta, inne działają pod naszymi nosami.
Wielki Brat ma nas po prostu gdzieś.
Najbardziej zniewoleni są ci,
którzy wierzą w swoją wolność.
A demaskatorzy, tacy jak my,
skończą jako więźniowie,
kozły ofiarne albo trupy.
-Zgadza się. -Mamy telefon!
-Słuchamy. - Mam pytanie do Atlasa.
-Dawaj. -Pracowałeś w wydziale zabójstw.
-Nadal się tym zajmujesz? -Odszedłem.
Wywalili cię, bo odkryłeś coś niewygodnego!
Dziki Koniu.
Dobra, dobra. O co chodzi?
Myślę, że moja córka została zamordowana.
-Dzwoń po gliny. -Zadzwoniłam.
Chcą zatuszować sprawę.
Skąd do nas dzwonisz?
Nie powinnam...
Zostańcie na linii.
Sprawdźmy, o czym piszecie na forum.
RODZINNA TRAGEDIA
UŚMIERZAM BÓL
PRYWATNY DETEKTYW
TWOI BLISCY SĄ BLIŻEJ, NIŻ MYŚLISZ
JESTEM BEZPIECZNY
Jestem silny.
Jestem bezpieczny.
Dobra, jedziemy.
Dawaj.
SAM ŚRODEK NICZEGO
Tutaj jesteś.
Jak kolano, George?
No, dalej.
Nie udawaj. Nikt nie widzi.
Mam cię.
Udało ci się nawet z Georgem, Arthurze!
-Cofną mu ubezpieczenie? -Tak, dziękuję.
Dzięki.
-Co u Tanyi? -Nie pytaj.
Nie przychodzisz na wizyty.
Bo ten konował sam powinien się leczyć.
-Wariat. -Nie omijaj wizyt.
Inaczej ci się nie poprawi. Martwię się o ciebie.
Jestem dorosły, Shell.
A co u Nicka?
-Federalnego przystojniaka? -Nie cieszysz się moim szczęściem?
-Martwię się o ciebie. -Co?
To trochę podejrzane.
Akurat go tu przenieśli i nagle zaczął z tobą chodzić?
Przesadzasz z tymi konspiracjami.
-To przez Jimmy'ego. -On przynajmniej mi wierzy.
Spotkałeś go w wariatkowie.
Ma na ciebie zły wpływ.
Dawaj, Shell!
Wal mocniej!
-To mój jedyny przyjaciel! -A ja to co?
Rachunek, proszę.
Mam coś dla ciebie w wozie.
Arthurze, nikt cię nie nagrywa.
-Tak? Skąd wiesz? -Wiem i już.
Minęły dwa lata.
Miałaby dziewięć lat.
Dasz wiarę?
Kocham cię.
Z całego serca.
Jazda!
Pamiętasz, tatusiu?
Detektywie.
Oparzenie?
No proszę.
A to kto?
Kto mógł zabrać ciało?
Ludzie!
Zabrali ciało!
Kto mógł zabrać ciało?
Charlie...
Arthur Bretnik?
Skąd mnie znasz?
Nazywam się Elena Guzman. Dzwoniłam tamtego wieczoru.
-Jak tu wjechałaś? -Otworzyłem jej bramę, Arthurze.
Jimmy?
Ano.
Wyluzuj, stary. Zrobię kawkę.
Ręce do góry.
-Obróć się. -Nie przejmuj się nim, Eleno.
-Teraz ty, Jimmy. -Po staremu, co?
-Jest niegroźny, obiecuję. -Obróć się.
Okej?
Córka miała na imię Zoe. Zmarła kilka dni temu.
Pochodzimy z Wander. To małe miasteczko, 150 km stąd.
Gliniarze powiedzieli, że to był wypadek,
ale gdy przyszłam zidentyfikować ciało, zauważyłam ranę na jej piersi.
Jaką?
Dziurę.
To na pewno nie był wypadek.
Przykro mi, ale nie możemy ci pomóc.
-Błagam! -Zapłaci nam!
Tak! 10 tysięcy, połowę z góry.
Błagam.
Nie byłem z tobą do końca szczery,
ale to jej córka!
-Kto jak kto... -Nie, Jimmy!
Dziesięć kafli to fortuna,
a ja zgarnę tylko 20% prowizji!
Co jeszcze przede mną ukrywasz?
Nic.
Zdzwoniłem się z nią i ją tu zaprosiłem.
Jesteś zbyt ufny.
No to w tej kwestii świetnie się uzupełniamy.
Pokażę ci coś. Zobacz.
Elena wspomniała o ranie na piersi córki.
No i?
Taka sama rana.
-Ofiara z mojego śledztwa. -Jezu.
Przypadek?
Przypadki nie istnieją!
Więc wybierasz się do Wander? Pomogę ci, Arthurze!
Nie, jesteś mi potrzebny tutaj.
Szlag.
Te sprawy na pewno są powiązane.
Ktokolwiek zabił Zoe, odpowiada też za tragedię mojej rodziny.
Chcieli mnie zabić.
Nie wiem, kim jesteście, a le was dorwę.
Ta kobieta też straciła córkę
i poprosiła o pomoc.
Coś tu nie gra, Tan.
Może wreszcie odkryję jakąś wskazówkę.
-Wyjeżdżasz? -Tak. Dobrze płacą.
Pomyślałem, że może od tego wszystkiego odpocznę.
-Świetnie! -Zajmiesz się Tanyą?
-Oczywiście. -Uwielbia...
-Stokrotki, wiem. A Charlie? -Zostaje z...
-Jasne. -Tak.
-W razie czego, dzwoń przez to. -Znam procedurę.
I włącz bloker.
-Powiesz, gdzie się zatrzymasz? -Wyślę wszystko SMS-em.
-Dobra? -Dobra.
Witam na „Skrzyżowaniu myśli ” !
Dobra, zastanówcie się.
Harujecie po pięć dni w tygodniu.
Wyrabiacie te męczące 80 godzin
i otrzymujecie tylko 40% pensji.
Dokąd idzie cała reszta?
Ukrywają przed nami nowoczesną technologię
w swoich podziemnych bunkrach i tajnych laboratoriach,
a nas nawet nie stać, żeby zatankować!
Taki już mają system. Sięgają coraz głębiej
-do naszych kieszeni. -Podejście przyrostowe.
-I tyle. -Tak myślisz?
Pewnie. A potem, Dziki Koniu...
Będzie za późno.
No comments yet. Be the first to leave one.