The first 200 lines.
- Pomoże mi ktoś? - Słyszysz mnie?
Otwieram drogi oddechowe. Kontrola przez dziesięć sekund.
Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć...
Obróćmy ją na mój znak.
Dwa, trzy. Dobra.
Jesteś z nami? Kiwnij głową, jeśli tak.
To pomoże ci oddychać.
Patrz na mnie, mamciu.
Dziecku nic nie będzie, obiecuję.
A mnie?
Co mówisz?
- Co ze mną? - Ucisk dna macicy.
Ssak na cztery.
Mam je. Potrzebuję pomocy.
Dziecko nie oddycha. Reanimujemy.
- Nie widzę. - W porządku.
Ma zapaść. Potrzebuję pomocy.
Mów do mnie.
Telefon ci dzwoni.
Scott, zapytaj, czy możesz wyjść.
Gdzie jesteś? Zapytasz ją?
Zapytam. Właśnie to robię. Rose.
Miałeś wyciszyć telefon.
Dzwoni w nagłych wypadkach.
A to nagły wypadek.
Chodzi o Bradleya. Ugryzł kogoś w szkole.
Mogę prosić o przysługę?
Nie zostanę dłużej.
Mam plany.
- Rose, muszę wyjść. - Gdzie twoja żona?
- Już w szkole. - To ty tam po co?
Słucham?
Już tam jest, ty nie musisz. To twój wybór.
Wrócę za godzinę. Będę się streszczał.
Halo? Skarbie?
Halo?
Nana.
Nie wolisz leżeć w lekarskim?
Tu podłoga jest miększa.
To niehigieniczne. Wstawaj.
Jestem przy tobie.
Boże.
Wiem.
- Dawaj. - Jestem padnięta.
Jak ty się tak trzymasz?
- Mamusia! - Cześć, myszko.
- Co tam? - Pocałuj Amelię.
Jak ci minął dzień?
Graliśmy w „Pana Lisa”.
- Tak? - Robiliśmy kwiaty.
Śpiewaliśmy.
Robiłam naszyjniki z cukierków.
Sikałam.
Grałam w LOL. I czytałam książkę.
Była o pająkach.
- Tak? - Anansi była pająkiem.
Serio? To fajnie.
Tęsknisz za tym?
Za małymi głosami.
Za małymi głosami.
Idź, mamo. To chwilę zajmie.
Tak? To do jutra.
- Jasne. - Pa, Lili.
Pa.
Anansi była pająkiem?
Nie zjadłaś jabłka.
- Możemy mieć pająka? - Są straszne.
- Są pełzające. - Jak bardzo?
Tak? Czy tak?
A może tak?
Lili!
Ręce przy sobie.
- Ma ładną sukienkę. - Przepraszam panią.
Proszę cię.
- Mamo? - Tak?
- Mogę zdradzić ci sekret? - Oczywiście.
Poświęcasz mi za mało uwagi.
PUB IRLANDZKI
Poproszę sałatkę Cobb.
Bez bekonu i kurczaka.
I bez jajek.
Zjadłbym twój bekon.
Nie powinieneś.
Dlaczego nie?
Zgaduję, że masz zapchane arterie tętnicze.
Świetnie.
Chodź tu.
Chcę cię masturbować w łazience.
Nie mam pieniędzy.
- Nie patrz. - Przepraszam.
Zaraz dojdę.
Co to jest?
Zabawka erotyczna. Nie patrz, bo przestanę.
Daj mi rękę.
Ki czort?
Dobrej nocy.
Co?
Jeszcze tylko pięć minut.
Szlag.
Pora wstawać.
- Nie. - Wstajemy.
- Źle się czuję. - Już to znam. Wstawaj.
Ruchy. Masz pięć minut.
Cholera.
Cholera.
Pauline. Tu Celie.
Przygarniesz ją dzisiaj?
Wybacz, źle się poczuła.
No pewnie. Chodź do mnie.
Lila, to Pauline. Myszko, proszę.
Jestem spóźniona.
Muszę iść.
Lila, przestań!
Chodź.
Jak taka będziesz, to po prostu sobie pójdę.
Jak taka będziesz, to po prostu sobie pójdę.
Nie!
- Jadę na dół. - Pracuję, nie mogę rozmawiać.
Wiem, skarbie, ale...
Dlaczego jedziemy na dół?
Pauline dobrze się tobą zajmie.
Myszko.
Myszko, słyszysz mnie?
Jestem w windzie. Tracę zasięg.
W porządku.
I pięć, cztery, trzy, dwa, jeden.
Brawo, mamciu.
Radzisz sobie świetnie.
Teraz zrobię nacięcie krocza.
Co?
Nie miałam szansy spróbować.
Proszę, nie tnijcie mnie.
Ma stabilne tętno.
Możemy pozwolić jej spróbować.
Proszę.
Dobrze, do dzieła.
Dobra.
Udaj, że robisz wielką kupę.
Dobra.
I pięć, cztery, trzy, dwa, jeden.
Co jadła?
Dobrze.
Daj mi ją.
Cóż...
Daj mi ją, będę zajęta, a chcę jej życzyć dobrej nocy.
Pauline? Przerywasz...
Pauline? Przerywasz...
Caroline próbuje karmić. Pytała o ciebie.
Chwileczkę.
Pauline, muszę kończyć.
Dziękuję.
Jesteś święta.
Pauline? Lila?
Lila jest bardzo chora. Pojechałyśmy do Memorial.
Patologia.
Dla głównego koronera.
Jest dawczynią narządów?
Tak, jeszcze nie była ruszana.
Może pomoże innemu dziecku.
Nie pomoże.
Miała bakteryjne zapalenie opon.
Dlatego ma trafić do koronera.
Ciekawe, czy śmierć mózgu poprzedziła niewydolność narządów.
Nie mam pojęcia.
Możesz odejść.
Bierzcie to dwa razy dziennie przez następne dwa dni.
- Co to? - Antybiotyki.
Jeśli będąc z nią, coś złapałyście,
one w pełni się tym zajmą.
Obie musicie je brać.
Wiem, że to dużo. Ale proszę jej to przekazać.
- Skarbie. - Słyszałam.
Mam do kogoś zadzwonić?
Możesz już iść do domu.
- Nie zostawię cię. - Spieprzaj, Pauline.
Tu nie wolno wchodzić.
Przepraszam.
Prośbę o dokumenty trzeba złożyć przez administratora.
Muszę zobaczyć się z córką.
- Zapalenie opon mózgowych? - Lila Morales, jest tam?
Godzinę temu trafiła do lekarza sądowego.
Dać ci do nich numer?
Przez weekend mogą mieć wolne.
Mogę ci jeszcze jakoś pomóc?
Nie.
Mogę dołączyć?
Były inne przypadki w przedszkolu?
O żadnych nie słyszałam.
Telefon mi padł.
Mogłam użyć szpitalnego, ale...
Nie wiem, chyba mi to pasowało.
Jak małe wakacje.
To nie twoja wina.
Odeszła, zanim tu dotarłam.
Odeszła, zanim tu dotarłam.
Nie mogłam jej zobaczyć.
Zabiorę cię do domu.
Celie? Jesteśmy.
Tu biuro lekarza sądowego hrabstwa Bronx.
Nasze biuro jest obecnie zamknięte. Jeśli chcesz zostawić wiadomość...
No comments yet. Be the first to leave one.