The first 200 lines.
NETFLIX PRZEDSTAWIA
Sos pomidorowy płynie w żyłach rodziny Trancoso.
Z pokolenia na pokolenie
doskonalimy nasze metody produkcji, aby stworzyć
takiego pomidora premium.
Nawadnianie jest w pełni zautomatyzowane,
połączone z nawożeniem.
Nasze pomidory
traktujemy jak nasze dzieci:
zrównoważona dieta, najlepsze szkółki
oraz trener osobisty.
Po to, aby były warte
osiem razy więcej niż zwykłe pomidory.
Zaprezentuję państwu teraz
kampanię, nad którą pracuje mój syn Teto.
To kampania promująca nasz nowy sos pomidorowy.
Łączy w sobie tradycję, innowację
i przede wszystkim miłość.
TRANCOSO SMAKUJE LEPIEJ
Teto!
MIESIĄC WCZEŚNIEJ
100 KM OD RIO DE JANEIRO
Ana.
- Dzień dobry. - Cześć, synu.
- Jak tam? - OK.
- Witamy. - Dzień dobry.
Proszę.
- Podam panu kawę. - Poproszę.
Może coś jeszcze?
Och, żółtko pękło.
Zrobię nowy.
- Rose, nie rozpieszczaj go. - Bez obaw.
- Nie trzeba. - Nie?
- Nie, nie. - No dobrze.
Syn jest w domu?
Pewnie szykuje się do szkoły.
- Musi mi wyświadczyć olbrzymią przysługę. - Tak?
Jest tu dziewczyna i nie mam do tego głowy.
Ta Leila z wczoraj?
Nie. To chyba... Ana. Inna.
Dzięki.
No już!
Ruchy, Raissa!
Dzień dobry, słoneczko!
- Pobudka! - Nie!
Tak, wstajemy.
Mam najgorsze współlokatorki na świecie!
Nie miałyśmy dziś wagarować?
Stażu nie możemy sobie odpuścić.
Zapomniałaś o moim wieczorze panieńskim?
Nie. Ale jak zaczniemy w szpitalu wcześniej, zdążymy na autobus.
Nie możemy odpuścić jednego dnia? Tylko jednego!
Wiesz, że chętnie bym to zrobiła, ale już nie mogę.
Wybrałam najgorsze druhny na świecie.
Łatwo ci mówić, jak jesteś w pewnej sytuacji, słonko.
Racja. Poza tym staż to szansa na etat rezydentki w szpitalu.
Paula.
Etat masz jak w banku.
- Jeśli zależy to od doktora Victora. - O co ci chodzi?
„Paulo...
Wspaniały wywiad chorobowy!”
„Ależ Paula robi nakłucie lędźwiowe”.
Nie wygłupiaj się! Chodźmy, Raissa.
Cześć.
Teto.
Nie.
Teto musiał wyjść i nie chciał cię budzić.
Mogę cię podwieźć.
Proszę bardzo!
- Zadowolony? - Tak. Wspaniały.
- Igor odwiezie koleżankę do domu. - Dzięki.
Musisz dorosnąć, Teto.
Ale wstałeś przed południem.
A miałem wyjście z tym helikopterem?
Kiedy ty spałeś, ja zdążyłem polecieć na spotkanie do Rio i wrócić.
A teraz muszę iść do fabryki.
- Chcę pogadać o twoich urodzinach. - Dobra.
- Widzimy się w Trancoso o 17? - Sprawdzę grafik.
Zajrzę tu później.
- Do zobaczenia. - Pa, pa.
Wspaniały wywiad, jak zwykle.
Dziękuję, panie doktorze.
Za chwilę operuję. Przygotujesz się?
- Musimy się zbierać, prawda? - Następnym razem, panie doktorze.
Bardzo chętnie, ale jesteśmy już umówione.
- Myślałem, że zależy ci na tej pracy... - Zależy!
Zależy mi. Bardzo mi zależy.
Zostanę.
Świetnie. Będę na sali.
- Nie miałam wyjścia. - Nie ma sprawy.
- Jesteście najgorsze na świecie. - Kochana!
Nie martw się.
Paula.
Cieszę się, że zostałaś.
Oczywiście, doktorze.
Victorze.
Mów mi Victor.
Victorze.
- Dobrze. - Dobrze.
Jestem naprawdę wdzięczna za możliwości, które mi dajesz.
Wiesz dlaczego, prawda?
Dzięki wywiadom chorobowym?
Bo jesteś dla mnie kimś wyjątkowym...
Paulo.
Proszę. Dwa.
Kochana, jesteś!
A co z operacją?
Proszę.
Udałam, że źle się czuję, i wyszłam.
Nigdy nie czułam się tak upokorzona.
Coś okropnego.
Myślałam, że dostanę etat rezydentki,
- bo jestem dobra. - Jesteś.
Nie. Jesteś najlepsza.
Hej!
Chodź tutaj.
- Co tam? - Gdzie byłeś?
W szkole.
- Poróbmy coś. - Nie, muszę się uczyć.
Czego, stary? Poróbmy coś. Zabawmy się!
No to zakład.
20 dolców, jeśli wygrasz.
A jak wygram ja, zapominasz o nauce i pojeździsz ze mną.
- Zgoda? - Zgoda.
Już!
Zwycięstwo!
Dość mam pokonywania cię, stary. Kiepski jesteś.
Jak sam wybiorę konia, to wygram.
Konia będziesz obwiniał? Serio?
Wracam do domu, Teto.
Jak chcę studiować w Rio, muszę się uczyć.
Nie wracasz, przegrałeś.
Przegrałeś zakład!
Kupimy mój prezent urodzinowy.
Ruchy!
Proszę się postarać nie jechać za szybko.
Raz się żyje, staruszku!
Widziałyście?
Co za frajer. Małomiasteczkowy playboy.
Playboye to frajerzy, nieważne, skąd są.
MIASTO FESTIWALU POMIDORÓW
Serio?
Myśli, że jest megasexy.
- Mam przerąbane. - Spoko.
- Teto! - Co tam?
- Więc to ty. - To jazda próbna. Musiałem przyśpieszyć.
Ależ piękność.
- Podoba ci się? - Kupisz go?
To zależy od taty. Fajnie byłoby go dostać na urodziny.
Sto lat.
Ale jedź ostrożnie, mały.
- Dobra, dzięki. - Hej! Co jest?
- W porządku, Fernando. - Sprawdź radio.
Pomidorowy Książę myśli, że wszystko mu wolno?
- Skończyłaś? - Nie! Wysiadaj!
Ruchy!
Ręce na maskę!
Teto, niegrzeczny chłopcze...
Stęskniłam się.
Odwróć się.
Puszczę cię,
ale musisz mi załatwić zaproszenie na imprezę.
Jasne.
Nie ma sprawy.
Jedźcie.
I zwolnij.
Spałeś już ze wszystkimi kobietami w mieście.
Jeszcze nie. Ale samochód mi w tym pomoże.
Nawet tobie, bo ci nie idzie.
Ona nie jest taka.
- Selma? Ze szkoły? - Aha.
Dlatego jesteś prawiczkiem.
Kręci cię laska, która cię nie dostrzega. Wytrzymujesz?
To i gorsze rzeczy.
Teto, skarbie, dawno się nie widzieliśmy!
Aleś ty przystojny!
- Teto! Co słychać? - Przeważnie dźwięki.
- Chłopak wymiata! - Geniusz.
Samochód byłby prezentem idealnym.
Tak. Ale chcę dać ci coś, dzięki czemu gdzieś dotrzesz.
Jebany samochód!
Ale nie chcę ci dawać samochodu. Chcę, żebyś na niego zarobił.
Jasne.
Chcę, żebyś pracował w firmie.
To twój prezent.
Praca.
Co ty na to?
Dobrze.
Super.
- Świetnie! - Świetnie.
Monique, pozwól tu.
- Co mogę dla pana zrobić? - Skarbie, poproszę wodę.
Kuchnia jest na końcu korytarza.
Teto, Monique jest młodszą kierowniczką w Trancoso.
Chcę, żebyś uważnie obserwował wszystko, co mówi i robi.
Teto, wiesz już, co chciałbyś robić?
Jeszcze nie.
A ty jak zdecydowałaś, że chcesz być na tym...
stanowisku?
Nie miałam wyboru.
No comments yet. Be the first to leave one.