The first 200 lines.
MÓJ BRAT NIEDŹWIEDŹ 2
Jak się cieszę, że dzień
Nowy witać mogę
Chwalę księżyc, że znów
Pokazał drogę
Moja dusza do świata się rwie
Pełną piersią oddychać się chce
Wielki Duchu
Usłysz dziś mój głos
Witaj magio
Słońce świeci tu
Miłość króluje
Popatrz dokoła
Witaj nowy dniu
- Uwaga! - Zaraz nas dopadnie!
- Pomóżcie jakoś! - Misiek, wymyśl coś!
Za późno! Już tu idzie!
- Mówiłem, że to nie łosiczka. - Z tyłu wyglądała tak samo.
- Co wam się znów porobiło? - Wiesz, w końcu jest wiosna...
- Czujemy miętę! - Co? Miętę?
- Pszczoły tokują. - Bobry wiją gniazda.
Żaby się zielenią. Też ruszyliśmy na łowy, rozumiesz?
Tylko uważajcie, żeby zwierzyna nie upolowała was.
Że co?! Jak to? Rany!
Witaj magio
Słońce świeci tu
Miłość króluje
Popatrz dokoła
Witaj nowy dniu.
Ale było super! Jeszcze raz!
Cześć, Kenai!
- Hej, Tug. - Dokąd się wybieracie, chłopaki?
- Na Jagodową Polanę. - Będzie uczta!
Czarne jagody, niebieskie, czerwone,
zielone jagody, brązowe, żółte, białe...
Ej, zaraz, chwilkę, nam nic nie zostawisz?
Starczy dla wszystkich. Idziesz?
Halo! Misiu!
Chętnie bym się wybrał, ale z dziewczynami nie ma żartów.
Na co ci one?
Nam lepiej w tundrze być samymi.
Tak. Jesteśmy kumplami - nie potrzeba nam nikogo.
Tak, ale miłość w końcu was dopadnie.
Misiaczku!
Możesz mi wierzyć, przed nią nie ma ucieczki.
Cześć, świetnie wyglądasz! Skoczymy razem coś zjeść?
Ty, widziałeś jaką Tug miał minę? "Z dziewczynami nie ma żartów".
No dobra, chyba pora położyć się spać.
Dopiero wstaliśmy ze snu zimowego! Chcesz spać?
Pewnie! Żeby wcześnie wstać i zdążyć przed innymi na Jagodową Polanę.
I zaklepać najlepsze miejsce?
No widzisz. I dlatego musimy się dobrze wyspać.
No dobrze, już dobrze. Dobra.
Wiem, że każdy niedźwiedź lubi jagody, ale ja to już straszliwie.
Dobranoc, Koda.
A ty lubisz je straszliwie czy normalnie?
Dobranoc, Koda.
- Nita! - Kenai!
Super!
- Kto pierwszy do wodospadu! - Czekaj!
Dogonię cię!
Nita!
Masz.
Zawsze będziemy przyjaciółmi!
Nita! Idziemy!
To cześć, Kenai.
Na razie!
Pa, Nita!
Do zobaczenia. Nita, pa...
Pa, Nita.
Kto to jest Nita?
- Co? - Wiesz, że mówisz przez sen?
Tak robiłeś: Nita! Nita!
- Co to za Nita? - Taka jedna. Stara znajoma.
- I co się z nią stało? - A ja wiem?
Pewnie jest już dorosła.
Już tu jest! Pan młody!
- Pan młody już jest! - Szybko! Gotowi?
Szybko, chcę go zobaczyć! Chcę zobaczyć Atkę!
Nita, już przyjechał!
Przygotujcie ceremonię!
Zdaje się, że zjechał tu z całym plemieniem.
Rybko, to małżeństwo jest dla nas bardzo ważne.
Pomożemy ci się przyszykować.
Oj, nie, nie trzeba. Ja... sama się przygotuję.
Nie ma co gadać. Umyj głowę.
- Włosy same ci wyschną raz dwa. - Nie ma mowy!
- Wytrzemy, będą błyszczeć. - Ale...
Upniemy je do góry - to podkreśli piękne oczy.
Nie, rozpuścimy naturalnie - to uwypukli owal twojej twarzy.
Nic podobnego, upniemy je.
- Rozpuścimy. - Nie!
Właśnie, że tak.
Zdenerwowana! Musi coś zjeść. Idę po suszone mięso.
Suszone mięso na nerwy?
Przecier z korzonków i deszczówki.
- Z rana? Nie, wykluczone! - Nie jestem głodna.
Będzie mi lepiej, gdy się ubiorę.
- Oczywiście! - Zaraz ci coś wybiorę!
Nie to miałam na myśli. Mam już suknię...
Renifer wyszczupla i odmładza.
Karibu! A do tego paciorki.
- Oszalałaś? - To coś? Z mamuta spadłaś?
- Nie! - Muszelki!
- Są już niemodne! - To nieśmiertelna klasyka!
Hej!
- Zgłodniałam z tego wszystkiego. - Lecę po mięso!
- Przyniosę korzonki. - Byle dużo!
Wyglądasz w tym tak ślicznie, jak twoja matka w dniu naszego ślubu.
Dziękuję, tato. Chcę, by coś mi dziś o niej przypominało.
Och, kochana jesteś, córeczko. Mama na pewno byłaby z ciebie dumna.
- Szkoda, że jej tu nie ma. - Ależ jest.
Nie czujesz?
Ci, których raz pokochaliśmy,
zostają z nami na zawsze.
Już czas, żebyś poznała Atkę.
Przodkowie! Zwracamy się do was,
by połączyć tych dwoje węzłem małżeńskim.
Raczcie spojrzeć na nich przychylnie.
Nita!
- To pewnie znak zesłany przez duchy! - Tak, to zły omen!
Nic nie rozumiem. To naprawdę dziwne.
W wiosce mówią, że to znak.
Ludzie w wiosce? A co oni tam wiedzą!
Czyjej chcesz rady? Ich czy specjalistki?
Specjalistki, oczywiście.
Wiadomo przecież, że żaden szaman nie dorównuje ci mądrością.
To żaden komplement.
Większość jest bystra jak woda w przerębli.
Ale do roboty. To mówisz, że lód ci pękł pod stopami?
A deczko ci nie przybyło? Mnie możesz powiedzieć.
- Nie. Nie mam kłopotów z linią. - No pozazdrościć, rusałko ty moja.
Dobra, nie ma co. Pogadam z duchami, zaraz się wyjaśni.
- Tak? - I co? Co one tam mówią?
Nie interesuj się. To nie o tobie było.
Co ty powiesz?
Kaka nie jest dla ciebie!
- Atka. - Nieważne. Ważne, żeś...
ty już po słowie z innym, pani ładna!
- Po słowie z innym? Ale z kim? - Z gościem, który dał ci to.
Świetna ostrość, nie? Obraz jak brzytwa.
- Kenai? - Nasz misiaczek?
- Och, nie, nie... To była zabawa... - Dobra, dobra, wszystkie tak mówią.
Musi być sposób, żeby to jakoś odkręcić.
Co, odkręcić? Co się stało, to się nie odstanie!
Po temacie! Karibu dotknięte, uważa się za sprzedane!
Jest jeden sposób.
Otóż... zrób na nie!
- Proszę? - Oj. Nie, poczekaj...
Zrównanie dnia z nocą!
- Coś ci mówi ten widoczek? - Wodospad Hokani...
To tam Kenai podarował mi amulet.
Musisz tam iść, gdy dzień zrówna się
z nocą, kiedy duchy przemienią zimę w wiosnę
i cisnąć amulet w ogień, aby uwolnić się od złożonego przyrzeczenia!
Zapamiętałaś, czy mam powtórzyć?
Ojej, to już za trzy dni. Lecę się przygotować do drogi.
Ale musi z tobą być ten, kto podarował ci amulet.
Kenai? Zamienił się w niedźwiedzia!
- No i? - Niedźwiedź to zwierzę.
Zwierzę, powiadasz. No to najszybciej znajdziesz go w lesie.
Nawet jeżeli go znajdę, jak się z nim dogadam?
To może być problem.
Co panikujesz? Już po płaczu.
Nie, to nie to. Spróbuj jeszcze raz.
A co to było? No już, postaraj się!
...a ten mamut stoi, gapi się i nic. To ja mu mówię:
"Następnym razem, jak kichasz, wyjmij drzewo z pyska".
I tak się zacząłem śmiać, że zgadnij którędy mi wyszły orzechy.
- Fuj! Skoro o tym mowa... - Tak, też jestem głodny!
Nie jem od jesieni. Jestem głodny jak wilk!
Hej, nie po oczach, uważaj!
Dobra, suń się, młody, patrz i podziwiaj mistrza w akcji.
Teraz to żadna sztuka. Najtrudniej jest zacząć.
To jest to! Zestaw korzonków - i to powiększony.
- Wiedziałem, że to dobre miejsce. - Na pewno.
Fajnie być dzikim. Taki instynkt to super patent.
Mowa.
- Ty, patrz, chcesz tę bulwę? - Kryj się!
Co się dzieje?
Właź! Już, chowaj się!
Nita?
Przestań! Nie! Nita! To ja, Kenai.
Kenai?
- Czy... to naprawdę ty? - Tak, we własnej osobie.
Rany! Wiedziałam, że będziesz wyglądał
jak niedźwiedź, ale nie wiedziałam... że aż tak!
Tak, no widzisz... Ty też się zmieniłaś. Ale wyrosłaś!
Ty, poczekaj. Rozmawiamy! Czyli rozumiesz, co mówię?
Tak. To dar od duchów, żebym cię rozumiała, jak już cię znajdę.
Zaraz. Momencik. To ty mnie szukałaś? Dlaczego?
A dlatego.
To ty wciąż go masz? A przecież minęło tyle lat...
Duchy przodków powiedziały, że amulet połączył nas na zawsze.
No co ty?
Chodźmy nad wodospad Hokani...
- Jak wtedy? - ...żeby go spalić.
Żeby go spalić! Spalić?! Jak to?
O co chodzi? Przecież to tylko wisiorek.
- Tylko wisiorek...? - Rozumiesz...
No comments yet. Be the first to leave one.