The first 200 lines.
Niektóre bajki są prawdziwe.
Większość wymyślamy po to, by uporać się z prawdziwym życiem.
Wszystko zależy od punktu widzenia. Ale oto fakty.
Żyła kiedyś pewna księżniczka, mieszkała w zamku
wysoko nad ulicami zaczarowanego królestwa.
Król i królowa od dawna nie żyli,
ale pozostawili jej skarby, aby mogła na zawsze pozostać księżniczką.
W przeddzień jej 22. urodzin planowano wielkie przyjęcie.
Sekretarka Molly. Nagraj się.
Odbierz, jubilatko.
Czekamy na ciebie z Hueym. Lepiej, żebyś była w drodze.
- Założę się, że jeszcze śpi. - Obudź się.
Sekretarka Molly. Nagraj się.
Mówi Justin.
Czy mogłabyś...
Daj mi jeszcze pięć minut, a zawrócę ci w głowie.
Kocham cię.
Korytarz to nie szklarnia, panno Gunn.
Dobry wieczór, panie McConkey. Proszę pozdrowić żonę.
Do widzenia. Dobranoc.
Powiadomiłem zarząd budynku.
Kwiaty zaniosłem na górę, ale z tym sobie nie poradzę.
- Masz dziewczynę, Tony? - Nie zmieści się w ten sznurek.
Wyślij wszystko do Armii Zbawienia. Jesteś wspaniały.
Ingrid, to ja.
- Gdzie jesteś? - Zasnęłam. Oglądałam telewizję...
To była zaplanowana drzemka. Specjalnie zasnęłaś.
Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Jak możesz tak myśleć?
To cios w samo serce.
Mniejsza z tym. Mała imprezka przerodziła się w coś większego.
Huey, ja i kilkoro twoich najbliższych przyjaciół czekamy, by życzyć ci...
Sto lat!
Myślałam, że dzwonisz z domu.
Najpiękniejsza dziewczyna na sali. Wszystkiego najlepszego.
- Zaskoczona? - Tak. Myślałam, że będziemy sami.
Za jakich przyjaciół nas masz?
Popatrz. To jest impreza, co?
Masz 22 lata? Ja właśnie skończyłem 19 i myślałem, że się zabiję.
- Dobrze wyglądasz. Postawić ci drinka? - Nie, dzięki.
Fajne grochy. Patrz na te laski.
Są piękne, naturalne i seksowne.
- Takie piękno jest uniwersalne. - One naprawdę wyglądają młodo.
W kobietach podoba mi się to, że akceptują siebie takimi, jakie są.
Pamiętasz Julie i Holly z samorządu studenckiego?
Wszystkiego najlepszego. Ładna spinka.
- Issey Miyake? - Home Depot.
Możesz wstrzyknąć sobie Botox, by zlikwidować tę zmarszczkę na czole.
Face Factory. Nie musisz umawiać się na wizytę.
Skąd mam zmarszczkę na czole?
Skąd przekonanie, że kogoś to obchodzi?
- Słucham? - Miałam kiedyś takie same buty.
Miałam wtedy pięć lat.
Czyli kiedy, trzy dni temu?
- Raczej trzy lata. - Przepraszam, Calineczko.
Nie jesteś za mała, by chodzić na dyskoteki?
Ty jesteś za stara, by nosić abażur we włosach. Świetny pomysł.
Przyniosłaś swoje mydło?
Chcesz zarazić się zapaleniem opon mózgowych lub polio, proszę bardzo.
Zresztą ty masz pewnie dużo gorsze choroby.
Tu jesteś. Nareszcie cię znalazłem, potworze. Chodź tutaj.
Wiem, że trudno ci odczytać coś tak prostego jak znak.
Pomogę ci. To damska toaleta.
- Co jeszcze powiesz? - Daj mi moją torebkę.
To córka mojej szefowej. W tym miesiącu zwolnili już trzecią nianię.
Miała brudne paznokcie. Ktoś musiał odejść - ona albo ja.
- Gdzie moja torebka? - Mam ją.
- Jestem odrażająca? - Co?
Jako najlepsza przyjaciółka nie możesz kłamać.
Czy robi się ze mnie odrażająca wiedźma?
Możesz mieć każdego faceta. Co cię napadło?
Mój Boże.
Coś ci pokażę. Chodź tutaj.
- Usiądź. - Świetnie. To znowu ty.
Dziękuję za zaproszenie. Gdzie nasza jubilatka?
Jak się masz? To piosenka dla ciebie.
Kto to jest?
Neal Fox. Odkryłem go w spelunce w Village. Jest świetny.
- Mogę go dostać na urodziny? - Nie.
Chciałem, by Roma go zobaczyła. Poza tym laski go nie interesują.
Żyje w celibacie, jak Morrissey. Tylko muzyka go kręci.
Nie znasz się na prawdziwej muzyce.
- Bądźcie cicho. - Cicho?
Tu jest tak głośno, że dostaję migreny.
Mamo!
Mama rozmawia z Nazem. Od dawna chcemy podpisać z nim kontrakt.
- Możesz być ciszej? - Chcę jechać do domu!
- Nagrałem nową płytę i... - Świetnie, Duncan.
Miło było cię widzieć. Gdzie on jest?
Huey mówił, że to praktycznie mnich. Co chcesz udowodnić?
Patrzysz na niego, bo wiesz, że nie możesz go mieć.
Gra rock and rolla i jest bogiem seksu.
Rzucisz go po tygodniu.
Ten jest inny. Czuję to.
Byłeś dobry.
Nie słyszałam nic takiego od czasów Jeffa Buckleya.
Widzisz? Nie mówiłem?
- Jest świetny, nie? - Dobra robota.
Bez ośmiu godzin snu mój system immunologiczny pada.
- Nagraj demo. Coś szybszego. - Chodź.
- Załatw wszystko z Hueym. My płacimy. - Szybko.
O to mi chodzi. Ona wie, o co chodzi. Ja też. Ty nie wiesz.
- Zaczekaj. - Musisz zrozumieć.
Chyba dostaniesz Grammy.
- Nie znoszę... - Dzieci zawsze chcą być w centrum uwagi.
- Jubilatka. - Wszystkiego najlepszego.
Mówiła poważnie o tym demo?
Chce podpisać z tobą kontrakt.
Czuję to. Od razu zdobędziesz sławę.
Naprawdę jesteś córką Tommy'ego Gunna?
Poważnie?
Potrzymasz moją torebkę?
Dzięki.
Jest pewne podobieństwo rodzinne. Masz jego wszystkie gitary?
Chcesz je zobaczyć?
Zaczekasz tutaj sekundkę? Dziękuję.
- Już? - Witam w Le Chateau Chez Molly.
Ładnie tu.
- Co to jest, do diabła? - Mu.
- Chodzi ci o „kwik”? - Mu to po tajsku wieprzowina.
Miał być moim obiadem w Bangkoku, ale zakochaliśmy się w sobie.
Zaczekaj tu, a ja przyniosę bonbons et confiseries.
O Boże.
- Widzę, że sam je znalazłeś. - Nie do wiary.
Ta gitara. Tę gitarę Muddy Waters dał Tommy'emu Gunnowi.
- Grał na niej w Budokan. - Lato 1988 roku.
Córeczka tatusia
To ty.
Magiczną różdżką mój świat maluje
- Proszę, nie śpiewaj tego. - Dalej, „Uśmiech Molly”.
Uśmiech dla mnie
A potem on i mama umarli.
- Nie chciałem... - Już dobrze.
Co teraz?
Masz ochotę na deser?
- Będę umiał to wymówić? - Nie wiem.
Potrafisz powiedzieć „Pez”?
Nie mogę działać pod wpływem impulsu. Mam zachować trzeźwość umysłu.
Złożyłem przysięgę. Jeszcze jej nie złamałem.
Nie piję od 224 dni.
Nie powinienem też się z nikim wiązać w pierwszym roku.
To się nazywa prawo przekory.
Jeśli chcę się napić, nie piję.
Jeśli nie chce mi się grać, zmuszam się do tego.
Jeśli poznam dziewczynę i chcę ją zaprosić do siebie, nie zapraszam.
Nie złamałem tych przysiąg.
Okręty krążą jak widma w nocy
Nieznane twarze wołają pomocy
Wszystko, co mamy, zabieramy, gdy o przetrwanie gramy
- O Boże, to wspaniałe. - To moja najbardziej ambitna piosenka.
Fiolet to kolor królów rock and rolla, a do tego podkreśla kolor twoich oczu.
Brązy ci nie pasują.
A piosenka? Za szybka, za wolna?
Coś się w niej stale powtarza.
To taka piosenka wpadająca w ucho czy ma dobry refren?
Wpadająca w ucho?
Nie piszę takich piosenek. I nie noszę fioletu.
Dobrze.
- Myślałam, że nie żyjesz. - Neal jest w drugim pokoju.
Jeszcze tam jest? Zawsze to robisz. Kiedy wreszcie dorośniesz?
On nie zamierza wyjść. Siedzi, rozczula się nad sobą i gra beznadziejne piosenki.
Pomóż mi. Jak się go pozbyć, nie łamiąc mu serca?
Zaczekaj.
Chwileczkę.
Duszę się.
Możesz to zdjąć?
Zadzwonię później.
Kochanie, nie jestem maszyną do miłości.
Możesz mi oddać moje bokserki?
Co się dzieje?
Muszę już iść.
Iść?
Dokąd?
Do domu. Tam, gdzie mieszkam. Gdzie żyję, piorę, śpię.
- Usiłuję tworzyć. - Tutaj nie możesz tworzyć?
To szaleństwo. Jakbym znalazł się po drugiej stronie zwierciadła.
Od tygodnia nie sprzątałaś, od miesiąca nie prałaś.
Zadzwonimy po sprzątaczkę.
Sama zadzwoń. Ja wracam do normalnego życia.
- Nie rozumiem. - Posłuchaj.
Czuję, że się duszę. Potrzebuję powietrza.
- Możemy otworzyć okna. - Nie chodzi o okna.
Oddaj mi moją koszulę.
Zapomniałem o nowych strunach.
Gram w tym tygodniu pięć koncertów, a nic nie zrobiłem.
Muszę wracać do pracy. Zadzwonię do ciebie. Przysięgam.
O Boże. Jest tu gorzej niż zwykle.
Jakby wybuchła tu bomba.
98 wiadomości?
Masz 98 wiadomości na sekretarce.
Zapisz je, proszę.
Odszedł. Nie mam po co żyć.
Co?
„Oczywiście, że masz po co żyć. Nie muszę ci tego mówić”.
- Tak powinnaś powiedzieć. - Przykro mi,
ale jako najlepsza przyjaciółka nie mogę kłamać.
Poza tym nie chciałaś go, pamiętasz?
Tak?
- Co to za upomnienia? - Zadzwonię do niego.
Myślę, że teraz mogę do niego zadzwonić.
Podasz mi telefon? Zadzwonię do niego.
No comments yet. Be the first to leave one.