Amadeus

Amadeus

Download Polish Subtitle

Release info

Amadeus 1984 DC BDRip 1080p TrueHD 5 1 multisub-HighCode
A Commentary by HighCode
3H 25s (Dir Cut)

Tags

bdrip
bdr
1080
BDR
HD
Published on: 2014-05-20
Downloads: 217
Hearing Impaired: Yes

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Mozart!

Mozart!

Wybacz swojemu mordercy!

Przyznaję, że cię zabiłem.

Zabiłem cię Mozart.

Pieta! Wybacz swojemu zabójcy, Mozart.

Wybacz mi!

Signore Salieri, proszę otworzyć!

Mam dla pana coś wyjątkowego.

Będzie pan zachwycony.

Ale pycha!

Proszę mi wierzyć...

to największy przysmak jaki w życiu jadłem!

Nie wie pan co traci...

Dość tego, signore. Proszę otwierać!

Jeśli pan nie otworzy...

to sami zjemy wszystko i nic panu nie zostawimy.

I nigdy już pana nie odwiedzę.

A M A D E U S Z /wersja reżyserska/

Dzień dobry księdzu.

Pan Salieri?

Proszę odejść.

Nie zostawię cierpiącej duszy.

Wie ksiądz, kim jestem?

To nieistotne.

Wszyscy ludzie są równi w oczach Boga.

Czyżby?

Wyspowiadaj się...

a ja cię rozgrzeszę w imię Boże.

Zna się ksiądz na muzyce?

Trochę. Studiowałem w młodości.

- Gdzie? - Tutaj, w Wiedniu.

Więc musi ksiądz znać to.

Niestety nie.

Co to było?

Była to bardzo popularna melodia.

Ja ją napisałem:

A może to?

Wielki sukces.

Żałuję, ale nie przypominam sobie.

Nie zna ksiądz żadnej mojej kompozycji?

Byłem najsłynniejszym kompozytorem w Europie.

Samych oper napisałem 40.

A to?

To ksiądz zna?

Znam.

To uroczy utwór.

Nie wiedziałem, że pan go napisał.

Nie ja.

Napisał go Mozart.

Wolfgang...

Amadeusz Mozart.

Obwinia się pan o jego śmierć.

Słyszał ksiądz?

Czy to prawda?

Na litość boską, synu...

Jeśli masz coś do wyznania… zrób to teraz.

Poczujesz ulgę.

Był...

moim idolem.

Mozart.

Odkąd pamiętam, znałem jego nazwisko.

Gdy ja bawiłem się z dziećmi...

on grywał dla królów, cesarzy...

a nawet dla papieża!

Przyznaję, byłem zazdrosny...

o historie, jakie o nim opowiadano.

Nie o to, że był cudownym dzieckiem...

Ale o jego ojca, który nauczył go wszystkiego.

Mój ojciec, miał muzykę w pogardzie.

Gdy mu powiedziałem...

jak bardzo chcę być podobny do Mozarta...

odrzekł: "Czemu? Chcesz zostać tresowaną małpą?"

"Włóczyć się po Europie, pokazując sztuczki jak cyrkowy błazen?"

Tak chciałem mu powiedzieć...

ile znaczy dla mnie muzyka.

Mój ojciec modlił się szczerze...

o pomyślność swoich interesów...

ja zanosiłem

w tajemnicy...

najdumniejszą modlitwę, na jaką stać młodzieńca:

Panie, chcę być wielkim kompozytorem.

Chcę wielbić Cię moją muzyką...

i samemu zaznać sławy.

Chcę być sławny na cały świat...

chcę być nieśmiertelny.

Gdy umrę...

niech ludzie wymawiają moje nazwisko z miłością.

W zamian...

oddam ci moją niewinność...

pracowitość...

moją pokorę, każdą godzinę mojego życia.

Amen.

I wie ksiądz, co się stało?

Cud!

Moje życie uległo zmianie.

Wiedziałem, że sprawił to Bóg.

W jednej chwili byłem zahukanym chłopcem...

z małego miasteczka a w następnej znalazłem się...

w Wiedniu, mieście muzyków...

i cesarza Józefa, muzykalnego króla.

Po kilku latach zostałem jego nadwornym kompozytorem.

Co wieczór siedziałem przy cesarzu Austrii...

grając z nim duety

i korygując umiejętność czytania nut.

Ten człowiek w ogóle nie miał słuchu.

Ale cóż to znaczyło...

skoro uwielbiał moją muzykę.

Powiedz mi…

będąc na moim miejscu…

…czy nie pomyślałbyś, że Bóg przyjął twoją przysięgę?

Wierz mi, ja w niej wytrwałem.

Byłem wzorem cnót.

Trzymałem się z dala od kobiet.

Całymi dniami uczyłem studentów - wielu za darmo.

Wysiadywałem bez końca w komisjach pomagając biednym muzykom.

Praca, to było całe moje życie.

To było wspaniałe

Każdy mnie lubił...

...a i ja lubiłem siebie.

Aż przyjechał on.

Przybył do Wiednia zaprezentować swoją muzykę...

w rezydencji swego pracodawcy, księcia arcybiskupa Salzburga.

Bardzo chciałem go poznać.

Ten wieczór...

zmienił moje życie.

Przechadzając się po salonach...

prowadziłem ze sobą małą grę.

Ten człowiek napisał swój pierwszy koncert w wieku 4 lat...

pierwszą symfonię w wieku 7 a pierwszą operę - 12.

Czy to po nim widać?

Czy taki talent...

jest wypisany na twarzy?

Który to...

z nich?

Nie ma tu Mozarta.

- Przestań! - Dobrze.

Przestań!

Już przestaję... powoli.

Widzisz? Przestałem...

- A teraz wracamy. - Nie!

Nie wiesz, gdzie jesteś.

Tutaj wszystko robi się na opak.

Ludzie chodzą i tańczą do tyłu... i śpiewają od tyłu.

To głupie.

Nawet prykają drugą stroną...

Powiedz: "Mam ęć w piedu."

Mam ęć w piedu.

Kompletnie zwariowałeś.

Nie, powiedz to od tyłu.

"Mam ęć w piedu."

"Mam cię w dupie."

"Bulś myweź."

- Nie chcę się w to bawić. - "Bulś myweź."

Mówię poważnie.

"Bulś myweź."

"Weźmy ślub"

Nie wyjdę za ciebie. Jesteś okropny.

"ęć machok."

Przestań

Kocham...

...cię

Kocham cię?

- "Onwóg dzejz". - Co?

"Zjedz"?

"Zjedz gówno".

Jesteś obrzydliwy!

To moja muzyka.

Zaczęli beze mnie.

To był Mozart!

Ten chichoczący, sprośny typ… pełzający po podłodze.

Sądzę, że wszystko udało się znakomicie.

Wiedeńczycy potrafią rozpoznać dobrą muzykę. Nie uważasz?

Oczywiście.

Wasza Ekscelencjo.

- Dlaczego? - Co dlaczego?

Dlaczego jeden z moich sług...

poniża mnie wobec moich gości?

Robisz się coraz bardziej zuchwały.

Wasza Ekscelencja może mnie zwolnić.

Chciałbym, żebyś natychmiast wrócił do Salzburga.

- Ojciec na ciebie czeka. - Nie!

Proszę mnie zwolnić. Skoro nie spełniam oczekiwań...

Nie zwolnię cię. Pozostaniesz na służbie...

aż nauczysz się pokory.

Na papierze wyglądała...

skromnie!

Zaczynała się prosto...

prawie zabawnie.

Prosta pulsacja.

Fagoty, basetorny...

jak zardzewiały akordeon.

I nagle...

gdzieś wysoko...

obój.

Pojedyncza, zawieszona nuta...

następnie...

przejmuje ją klarnet.

I przekształca we frazę o niezwykłej słodyczy.

To nie była kompozycja cyrkowej małpy...

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left