The Big Wedding

The Big Wedding

Download Polish Subtitle

Release info

The Big Wedding 2013 1080p BDRip AAC x264-tomcat12
A Commentary by OKEDEH
From Encoder

Tags

bdrip
bdr
x264
1080
BDR
Published on: 2013-12-20
Downloads: 29
Hearing Impaired: Yes

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

/Wielkie wesele

tlumaczenie: piterss

/Wedlug starego porzekadla,

/malzenstwo / jest jak telefon w srodku nocy.

/Najpierw slychac dzwonienie, /a potem sie budzisz.

/Z moja zona Ellie przez 20 lat /bylismy malzenstwem,

/zanim sie obudzilismy.

/Czy zasnelismy.

/Czy cokolwiek to bylo, /ze sie rozwiedlismy.

/Nigdy nie przestalismy sie kochac.

/Nie potrafilibysmy /przez trojke naszych pieknych dzieci.

/Jareda, Lyle

/i adoptowanego syna, Alejandro.

/Razem stworzylismy dom, historie /i rodzine.

/A to nie konczy sie z podpisem /na papierach rozwodowych.

/Przynajmniej mam taka nadzieje.

Patrzcie panstwo.

Nie mowisz powaznie.

To naprawde cos wielkiego?

Bluznisz.

Co bylo pierwsze?

Kosciol katolicki czy cunnilingus?

Prosze cie, nie mow tak.

Nie moge powiedziec "kosciol katolicki"?

Chodzi mi o to drugie.

Cicho, Herkules.

To co mam powiedziec? Podczas rozmowy.

Wlasnie o to chodzi. Miales nie uzyc tego slowa.

- To moze szybki numerek? - Przestan, Donald.

- Czochranie bobra? - Przestan. Okropny jestes.

Lizanko?

Dopiero co jadlem, ale skoro nalegasz.

Donny!

Cunnilingus.

Ty swintuchu.

Szczesciara.

- Przepraszam... - Jezu!

Eleanor?

- Czesc. - Czesc.

Nie chce... Naprawde przepraszam.

Powiedzial, ze nikogo nie bedzie. Nie wiem dlaczego.

Klucz byl... W kazdym razie...

- Wiecie co zrobie? - Boze. Ellie?

- Czesc, Bebe. - Czesc.

- Swietnie wygladasz. - Dzieki.

Rany, kope lat. Milo cie widziec. Ledwo...

Ledwo cie poznalam.

Jestes taka...

- Niespodziewana. - Niespodziewana.

Donald.

Ellie. Promieniscie wygladasz.

Bo lezysz na podlodze.

Nic nowego.

Dzieki.

Ile to juz czasu minelo?

- Dziesiec lat. - Niemozliwe.

- Nic sie nie stalo. - To przez niebieskiego wspomagacza.

- Nie zawsze chce opasc. - To ci wspomagacz.

- Mialas byc po siedemnastej. - Po 18:30.

- Nie mowiles mi. - Nic sie nie stalo.

Przespaceruje sie do miasteczka.

Niesamowite jak wszystko sie zmienilo.

Boze.

Skarbie, moze zaprowadzisz ja do hafciarni?

Przyniose posciel.

Do uslug, prosze pani.

Tedy.

- Hafciarnia? - Twoj stary gabinet.

Nie zagladam tam.

Krotko cie trzyma?

Od 3 lat nie jadlem steku i nie pilem.

Nie moge nawet pierdnac,

ale dostaje lizaka po wizycie u kardiologa.

A gdzie sa dzieci?

Jared w pracy, a Al na naukach z Missy.

Naukach?

Tym katolickim pitoleniu z ksiedzem?

Dalej jest cos w tobie z O'Connora.

Zawarcie malzenstwa to najpiekniejszy prezent od Boga.

Poblogoslawieni, ksztalceni i chronieni

od ziaren niezgody.

Ktore zbyt czesto prowadza do klotni,

dzieki ktorym zbyt wiele zwiazkow sie rozpada.

To wszystko doprowadza do rozwodu,

ktory w oczach Boga jest grzechem.

Ja nic nie sugeruje.

Meliso, jak dlugo jestes razem z tym mlodziencem?

Ponad rok.

Ale znamy sie od gimnazjum.

Alejandro, prawda?

Ty mowisz po angielsku, tak?

Nie, tak naprawde to nie.

Rozumiem.

Wlasnie skonczyl Harvard.

Tak jak polowa Chin.

/Moze wezmiesz swoj mozg

/i wlozysz sobie...

Zna tez piec jezykow. Angielski jest jednym z nich.

Naprawde?

Powiedz mi, Alejandro.

Do tej pory miales udane relacje intymne z mloda Melisa?

Prosze?

Wystarczy ojciec Moinighan.

Pytam,

czy panna O'Connor jest ciagle dziewica?

Rozumiem.

Rozmawialismy juz o antykoncepcji?

- Oczywiscie. - Oczywiscie.

Antykoncepcja.

Relacje dwojga doroslych ludzi pozostaja miedzy nimi

i oczywiscie kosciolem.

No to bedziemy sie smazyc w piekle.

W niedalekiej przyszlosci, synu.

Zartuje.

Powiedz mi, chlopcze.

Twoi adopcyjni rodzice, Don i Ellie, nie sa katolikami.

Mama jest zyd-buddyjka.

Czyli w polowie zydowka i buddyjka.

A ojciec twierdzi, ze zorganizowana religia jest dla...

Jego biologiczna matka jest zagorzala katoliczka.

Pracuje dla biskupa w Kolumbii.

Jak milo.

Cieszymy sie, bo przyjedzie na slub.

- Dokladnie. - Cudownie.

- O Boze. - Tak?

No co?

Przepraszam. Nic takiego.

Zakladam, ze twoja mama bedzie namawiala,

by jej wnuki wychowywaly sie w katolicyzmie.

Zdecydowalismy, ze sami o tym zadecyduja

jak dorosna.

Bedzie piekielko.

Witam. Zastalam Jareda?

- Jest pani pacjentka? - Siostra.

No tak.

Jestem Jane.

Jest na porodowce. Mozesz poczekac z tatusiami,

a ja mu powiem, ze przyszlas.

Doslownie, wyrwala ja ze stawu.

Pomyslalem, ze tutaj bedzie bezpieczniej.

Pani sobie zartuje?

To jest szpital.

Racja. Przepraszam.

Tak tylko sobie trzymam.

Ja nawet nie pale. Rzucilam miesiac temu.

- To dziewczynka. - Moj Boze. Oddzwonie.

- Czy ona... - Obie maja sie dobrze.

Chce pan ja zobaczyc?

Obudzilas sie.

Umarlam?

Przykro mi.

- Za chwile bedzie Jared. - Moj bohater.

Slodki jest, nie?

Mam nadzieje, ze to nie jest pytanie nie na miejscu,

ale to prawda, ze on nigdy nie...

To prawda.

Co to za niedojda mdleje w poczekalni?

- Mam nadzieje, ze juz ci lepiej. - Dziekuje.

- Prosze doktorze. - Dziekuje.

To ja dziekuje.

Wesolutka.

Jane? Swietna jest.

- Napalila sie jak szczerbaty na suchary. - Super.

Ciekawe czy by sie nadawala.

Skonczylem z mlodymi, wysportowanymi, modnymi, zywymi, dlugowlosymi laskami.

A nie musisz najpierw z jakas sie przespac?

- To dobre. - Tak w ogole to ona wie.

Paru z nas wypilo zbyt wiele w zeszlym miesiacu.

Teraz powiedzmy, ze maja grupe nie-prawiczek.

Co?

Gorace pielegniarki spiskuja, by cie przeleciec?

Powinienes je pozwac.

Moj brat tego nie zrobi. On poczeka na swoja milosc.

Jak mialem 15 lat podjalem wazna decyzje.

A teraz zaczynam jej zalowac..

- Zamilcz. - Dobijam do trzydziestki.

A to by oznaczalo, ze zmarnowalem ostatnie 15 lat.

Nic ci nie jest.

Zadzwon do panny nieznanej.

Mozesz uzyc lozka. Zaczekam w korytarzu.

Potrafie sie cicho smiac.

- Moge cie umiescic przy noworodkach. - Nie.

Wszystko dobrze?

Popatrz na mnie.

Na moj nos.

- Mozesz miec wstrzasnienie mozgu. - Po czym to poznac?

Bolach glowy, wymiotach.

Jeszcze nie odwiedzilam taty.

- A gdzie Andrew? - Nie wiem.

Mozemy przelozyc te rozmowe?

Chce poczekac z tym calym "Lyla marnuje sobie zycie".

- Az sie nie moge doczekac. - Na razie, Jared.

One tez nie moga.

Jest wielki.

Moj Jared.

Lyla.

A Alejandro byl taki drobniutki.

Robotnik prawie to zamalowal podczas remontu.

Zagrozilam mu drutem do dziergania, ale Donald mnie odciagnal.

Wszyscy juz sa dorosli.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left