The first 200 lines.
-She-Hulk? -She-Hulk, She-Hulk!
Lady-Hulk, Girl-Hulk, She-Hulk. Daj im to, czego chcą.
POPRZEDNIO
Oby ta nazwa nie chwyciła.
A gdybyś miała profil jako She-Hulk?
Nie jestem z tego dumna.
Jest coś gorszego niż randki po trzydziestce?
Muszę wyznać, że byłem fanem.
Twoja walka w sądzie z Titanią
była niesamowita.
Zwolennicy uwolnienia Titanii mają dziś powody do świętowania,
oczyszczono ją ze wszystkich zarzutów.
Mam papiery sądowe złożone przez Titania Worldwide.
Pozywa mnie za nazwę She-Hulk?
Ale to moja nazwa.
SHE-HULK OD TITANII
Siła to piękno. Piękno to siła.
Co czyni cię piękną?
She-Hulk od Titanii.
Bądź silna, bądź piękna. Posiądź siebie.
She-Hulk od Titanii.
Jestem siłą. Jestem pięknem.
Posiadam siebie.
She-Hulk od Titanii.
Nowa, luksusowa linia produktów do pielęgnacji skóry, urody i wellness
stworzona przez Titanię specjalnie dla ciebie.
She-Hulk od Titanii.
Słuchasz Pro Say, podcastu prawnego od Law360.
Słowo od naszego sponsora.
Titaniacy, już nie mogę się was doczekać!
-Ched! -Siemano, Jen.
Nie możesz tak wbijać mi na chatę!
Co mam ci powiedzieć? Już wbiłem.
Koszę kupę hajsu na sprzedaży tych produktów She-Hulk.
Uwielbiają cię. Ludzie kochają She-Hulk.
-Musisz mi je podpisać. -Nic ci nie podpiszę.
No jak to? Wspieram twój biznes.
To nie mój biznes, nie mam z tym nic wspólnego.
-Jesteś na metce. -To nie ja.
Ta babka, Titania, zaklepała prawa do mojej nazwy.
To głupie. Czemu jej pozwoliłaś?
Nie pozwoliłam, Ched.
Wiesz, Jen,
ze znakami towarowymi jest tak,
że kto pierwszy, ten lepszy.
Gdybyś pierwsza zaklepała nazwę, wtedy ona by już nie mogła.
She-Hulk od Titanii.
Dziękuję.
Napisała na Twitterze, że będzie tu łączyć się z fanami.
Obserwujesz ją?
W ramach zwiadu. Dokąd idziesz?
-Pogadam z nią. -No raczej.
Ale nie będziemy czekać w tej kolejce.
Wchodzimy z buta. Tak to działa. Przepraszamy.
Co to jest?
„Spulchniacz ust z jadem węża”.
Ona dosłownie opyla olej z węża.
„Serum piękności”.
„Olejek upiększający”.
„Tonik urody”. Jakim cudem to nie są dokładnie te same rzeczy?
Żartujesz sobie? To zupełnie różne produkty.
Darmowe próbki?
Dla Z! Kocham, TITANIA.
To dla mnie i dla tej laski.
Bardzo dziękuję.
Wybacz, dziewczynko, ale kolejka zaczyna się tam.
Nie chcę się wcinać.
Chcę, żebyś przestała i zwinęła ten cyrk.
W czym problem?
Zasłaniasz się mną, sprzedając ten syf, i jeszcze mnie pozywasz?
Pogódź się z tym, Jennifer. Marka She-Hulk należy do mnie.
Przepraszam.
Zrobisz nam zdjęcie?
Boże, tak! Cofnij się trochę. Zrób mi miejsce.
-Ona... -Robisz?
Tylko jedno, to wszystko.
Że też buchnęła mi nazwę. No bezczelna.
ale sama mówiłaś, że ta nazwa jest do bani.
Bo jest.
To ludzie tak mnie ochrzcili. A to nie to, kim jestem.
Wciąż jestem Jennifer Walters.
She-Hulk to coś, co mi się przydarzyło.
-Zdrowa perspektywa. -Fakt, pewne rzeczy są fajne.
-Okej, nie skończyłaś. -Ma boskie włosy i nie kacuje.
Mogę bez strachu chodzić po mieście w słuchawkach.
-Marzenie każdej kobiety. -Ale nie jestem inną osobą
z innym imieniem.
Dobra, czyli nie jesteś zła o nazwę She-Hulk?
Nie, to mi wisi.
-I całkiem ci przeszło? -Prawie całkiem.
Zgniatasz zszywacz.
Co?
Czemu tak za wszystko zdziera z fanów?
Bo to sprytne, Nikki. Dlatego jest bogata, a ty biedna.
Co się dzieje, Nik?
Gadam do siebie.
Nie przychodzę towarzysko. Potrzebuję przysługi.
Znasz moją cenę.
-Przysługa zwrotna i odsetki. -Załatwione.
-Dobra. -Staniesz ze mną
w kolejce po buty?
Wychodzą Trójki Iron Mana. Ale jest limit, jedna para na klienta.
Na co ci dwie pary?
Jedna do lansu, druga do kolekcji.
Chcesz mi powiedzieć, że zbierasz buty,
które oglądasz i nigdy nie nosisz?
Szanuję to.
Nie chcę się chwalić ani nic,
ale mam rzadkie edycje limitowane,
które ogarnął mi mój drip makler.
Twój... Wybacz, twój kto?
Mój ziomek, Alonzo, drip makler.
Może ci załatwić wszystko z branży modowej.
A może znaleźć kogoś, kto wykona niestandardową odzież
na osobę, dajmy na to, o nadludzkich wymiarach?
Na luzie.
To poproszę o zwrot przysługi.
-Jeszcze nie odwaliłaś mojej. -Daruję ci odsetki.
Racja.
Masz rację. Cwana Nik.
Chciałam podziękować moim ukochanym Titaniakom
-za pomoc w... -Przeszło mi. Serio.
To jakaś herbaciarnia.
Według Alonzo to przykrywka firmy odzieżowej dla superbohaterów.
Dobra.
-Cześć, co podać? -Jak leci, stary?
Przysłał mnie Alonzo.
Alonzo. Jasne, co podać?
Nie, nie. Mój ziomek, Alonzo.
Drip makler.
Przysłał mnie.
Po superbohaterski towar.
To herbaciarnia.
Nie jesteśmy glinami.
To po chińsku? Nie jestem Chińczykiem.
Powiedziałam, że nie jesteśmy glinami.
I powiedziałam to po chińsku.
Jest mi wstyd.
Wkurzył się. Obraziłam go.
Zapraszam na tyły.
-W porządku. -Akcja z podejrzanym zapleczem.
Takie buty.
Czego wam trzeba? Mam wszystko.
Tarczę Kapitana Ameryki, młot Thora.
Koszulki Avengersów.
Tu jest napisane „Avongers”.
Nie pasuje? Mam też Avingersów.
Przez „I”.
Nawet spoko.
Nie chcemy podróbek.
Chodzi mi o ubrania robione na zamówienie.
Jeśli nie jesteś właściwym kolesiem, to czy znasz właściwego kolesia?
Nie spotka się z wami. Jest ekskluzywny.
A zatem znasz kolesia.
Niech ci będzie, kupię twoje koszulki Avongersów.
-I czapkę do kompletu. -Jasne, chcę mieć cały zestaw.
Dobra.
Nie.
Cześć.
Chciałam pogadać o ubraniach dla mojej klientki...
Masz skierowanie?
Jestem od Titanii.
Wzruszyłaś ramionami. Wypadasz.
Moja klientka jest Avengersem.
-Wysoka półka. -Tak.
Piętnastominutowa konsultacja. Moja asystentka umówi wizytę.
Nadal was widzę.
-Dobra. -Dziękujemy.
Wszystko w porządku?
Nie.
Czemu mijając dzisiaj Santa Monica Boulevard,
widziałem reklamę koktajlu na pośladki od She-Hulk?
To nie moja sprawka.
Oficjalnie ta nazwa nigdy nie należała do mnie.
To ludzie w mediach tak mnie nazywali.
A teraz ta okropna, odrobinę wzmocniona kobieta...
Tutaj ci przerwę, bo to mnie nie interesuje.
Dobrze.
GLKiH uczyniło She-Hulk twarzą
wydziału ds. superludzi.
A teraz dosięgnął nas niepoważny pozew sądowy.
Nikt nie zatrudni firmy, która nie ogarnia własnej kuwety.
Naprawię to.
Bynajmniej.
To szok, ale ulżyło mi, że nie jesteś na tyle głupia,
by reprezentować samą siebie.
Przynajmniej znasz podstawy.
Potraktuję to jako zawodową przysługę,
ale od tej chwili nie jesteśmy koleżankami.
Ja jestem adwokatem, ty klientką. Nie ma innej możliwości.
Zgoda?
Zgoda.
Czemu nie zarejestrowałaś pseudonimu?
Nie pomyślałam o tym. Bo i po co?
Czy Doktor Strange to zrobił? Albo Thor?
Wskazałaś ludzi, którzy używają prawdziwych imion.
To jest osoba, która przechytrzyła cię prawnie?
Tak.
Musimy pokazać siłę. Wnieść pozew.
Wykazać, że używałaś tej nazwy
No comments yet. Be the first to leave one.