The first 200 lines.
Dalej, wy leniwe kromaniończyki!
Wracać do pracy! Mieliście przerwę dwa dni temu!
Do roboty!
Wio, księżniczko!
Grzeczna gadzinka!
ŁUPEK I PARTNERZY
Nędzne robaki same kopią sobie groby.
CLIFF VANDERCAVE WICEPREZES
Wie pani, dlaczego ja jestem tutaj, a oni tam, panno Stone?
Bo nakłamał pan w CV?
Nie.
Bo ja jestem wizjonerem.
Teraz mam wizję mnie i pani
ociekających olejem kokosowym na plaży w Rocapulco
w towarzystwie fortuny pana Łupka.
To miło, że tak dobrze się rozumiemy.
A któryś z tych przygłupich pachołków
pomoże mi wprowadzić tę wizję w życie.
KIEROWNIK
FLINTSTONOWIE
KINO SAMOCHODOWE SMOLNE WOJNY
Prosimy zapiąć pasy.
Za chwilę lądujemy w Skalisku.
Za 15 milionów lat po lewej widać będzie Wielki Kanion.
WITAMY W SKALISKU, KOLEBCE OGNIA
Tu Jaskiniowa Jedynka.
Prognoza pogody na dziś: płytkie trzęsienia ziemi
i możliwe przelotne opady meteorytów.
Z powodu zalania lawą autostrada nr 1 zostaje zamknięta. Na zawsze!
Dla Jaskiniowej Jedynki Molten Oldie.
NISKI STROP
Słoninka i fasoli dwa gary Liną zwiążesz szarawary
Mamuśka niech się nie denerwuje Syn dziś długo nie zabaluje
Pląsaj
Słyszałem o hipsterów mieście Jest ich tam ze dwieście — to Skalisko
Pląs, pląs
Kogo stópka swędzi Niech na parkiet pędzi
Do Skaliska Pląs, pląs
Gdy twój krok ma moc Tańcuj całą noc
- W Skalisku - Solo na bębnach!
Gdzie z łapami? Zniszczysz mi fryzurę.
Jestem taki podekscytowany, Fred. Zostanę ojcem.
Zawsze o tym marzyłem.
Syn. Dumny dziedzic nazwiska Rubble.
Będę dobrym tatą?
W czymś musisz być dobry.
Jasne, ale...
Poddaję się!
Betty i ja jesteśmy ci dozgonnie wdzięczni.
Gdyby nie ta pożyczka, nie mielibyśmy szans na adopcję.
Ale pamiętaj, że to ma zostać między nami.
Kiedy chcę, by wszyscy wiedzieli, że mam takiego wspaniałego kumpla!
Nie!
Przyznaję, to wielkoduszny i szlachetny gest,
ale twoja radość to dla mnie największa nagroda.
Nie muszę się przechwalać swoimi dobrymi uczynkami.
Boisz się powiedzieć Wilmie, tak?
Boję się? Wyjaśnijmy sobie coś, Rubble.
Nie muszę prosić żony o pozwolenie.
W mojej jaskini ja jestem władcą!
Absolutnym!
- Nic jej nie powiem. - Dzięki, brachu.
Siemanko, Timmy!
Rzucaj!
Hej, Charlie!
Wilma! Wróciłem!
Nie, Dino! Niegrzeczny piesek!
Zły piesek!
- Dobry piesek! - Cuchnie ci z pyska.
Dlaczego zawsze, gdy wracasz do domu, Dino dostaje szaleju?
To nie moja wina. Może pora go wykastrować.
Co?
Nadchodzi olbrzymi tatozaurus!
Jak minął dzień?
Mój brontodźwig chyba znów jest w ciąży.
Wystarczył jeden sobotni wieczór bez łańcucha...
- Wygodnie? - Powiedzmy.
Jeszcze tylko piwko i porządne drapanko. Od czego zaczniemy?
Moje serce się raduje, gdy widzę, że wypoczywasz
po ciężkim dniu w kamieniołomie.
Poślubiłem najlepszą z najlepszych.
Nasz młynek do odpadków ostatnio szwankuje.
Uznałam, że pora kupić nowy.
Chciałam wypłacić pieniądze z konta i zgadnij, co się wtedy stało.
Nowy młynek do odpadków?
To marnotrawstwo pieniędzy!
Ten jest jeszcze w dobrym stanie.
Dalej, kolego. Powiedz ”a”.
Wiesz może, czemu nasze konto jest puste?
Oto i przyczyna awarii.
Wypluj to, kolego!
Gdzie nasze oszczędności?
Rozeszły się. Ale mam długi jęzor.
Zaciskamy pasa, by choć trochę odłożyć.
A gdy już nam się uda, ty wszystko wydajesz na głupoty!
Posłuchaj, Wilma! W tej jaskini ja jestem królem!
- I... - I co, Fred?
I moja królowa ma prawo o wszystkim wiedzieć.
Oddałem je Barney’owi.
Co takiego?
Powinienem był cię zapytać,
ale to mój sąsiad i kumpel z klubu.
Przyjaźnimy się, odkąd pierwszy raz powtarzałem piątą klasę.
Fredzie Flintstonie!
Bez tych pieniędzy nie mogliby adoptować dziecka.
No dalej. Burz się, wrzeszcz, rwij mi włosy z łepetyny.
Niech sąsiedzi mają o czym plotkować!
To, co zrobiłeś dla Rubble’ów
to najpiękniejszy i najhojniejszy gest, o jakim kiedykolwiek słyszałam.
Uwielbiam cię za to.
Kupiłem też nową kulę do kręgli.
Proszę zaczekać! Chodź, kochana.
- Uwaga na stopień. - Siadaj.
A teraz wszyscy razem.
Betty, usiądź i się uspokój.
Nie mogę. Właśnie to do mnie dotarło.
Od tej pory przez 24 godziny na dobę
będę musiała troszczyć się o małego, bezbronnego chłopca.
Choć może nie będzie to znowu taka wielka nowość.
Fred!
Obiecaj, że darujesz sobie takie uwagi jak na widok dziecka mojej siostry.
Dzieciak miał ogon. Co miałem zrobić? Udawać, że nie zauważyłem?
Witam mamusię i tatusia! Ktoś tu marzy, by was poznać.
Nie tak go sobie wyobrażaliśmy, ale pokochamy jak własnego.
Ależ nie.
To maluch Hendersonów.
- Świetnie, że będzie pani karmić piersią. - Gratulacje.
Państwo Rubble, oto wasz synek.
Czyż nie jest uroczy?
Już wolałbym tę małpę.
Fred!
- Ma jakieś imię? - Bamm-Bamm.
- To zdrobnienie? - Od Bamm-Bamm-Bamm.
Musicie uzbroić się w cierpliwość.
Jeszcze nie mówi i płoszy się na widok ludzi.
Ale czemu się tu dziwić. W końcu wychowały go mastodonty.
- Mastodonty? - Nie ma co wybrzydzać. Ssak to ssak.
Wydaje mi się, że potrzeba mu po prostu odrobiny miłości.
Chodź do nas, maleńki.
- Warknął. - Słodziak.
Nie bój się. Jestem twoim ta-tą.
Bamm-Bamm!
Barney!
- Betty! - Bamm-Bamm! Nie!
Bamm-Bamm! Zaczekaj!
- Wracaj! - Stój, maleńki!
Bamm-Bamm! Bamm!
Ma chłopak siłę w łapie!
”I tak Łupiąca Królewna poślubiła przystojnego księcia i...
żyli długo i szczęśliwie”.
KRĘGIELNIA W SKALISKU
Brachu Flintstonie, jeśli chcemy wygrać, musisz strącić wszystkie.
Dasz radę?
A czy Ziemia jest płaska?
- Do boju, Freddie! - Dołóż im!
Pokaż klasę, szybkonogi.
WOŁY DOMOWE
Fred!
Sok lawowy!
Mogę prosić o uwagę?
Chciałbym wznieść toast
za wybitnego kręglarza i wielkiego człowieka.
Bez obrazy.
”Już od najmłodszych lat był dla mnie jak najlepsiejszy brat.
Mały on nie jest, cichy też nie,
ale w tłumie nie zgubi się.
Lecz to, co sobie w nim cenię wielce we wnętrzu się kryje... to jego serce.
To dzięki niemu syna mam i dziś przed wami za to ręczę,
że któregoś dnia mu się odwdzięczę”.
Koniec.
- To było piękne, Barn. - Sama prawda, Fred.
- Wypijemy? - Z przyjemnością.
Czy można pragnąć czegoś więcej?
Nie.
Żal patrzeć.
Zalany w trupozaura.
Mamo, zostaw go mnie.
Co robi tu ta skamielina? Rozmarzła po epoce lodowcowej?
Ktoś musi troszczyć się o moje córkę i wnuczkę,
gdy ty zabawiasz się z bandą neandertalczyków.
Jeśli chcesz wiedzieć, klub nie przyjmuje ich już w swe szeregi.
Odziera rodzinę z ostatniego grosza, by sponsorować tego kurdupla,
a moja córeczka musi prać w rzece.
- Myślę... - Nie pochlebiaj sobie.
Dość! Wilma, gdzie moja maczuga?
Tylko spróbuj, grubasie!
- Gdybyś była facetem, już byś oberwała. - Dość tego!
Oboje powinniście się wstydzić.
Już ze wstydu za niego świerzbią mnie ręce.
Może pora się umyć!
Przestańcie!
Mamo, Fred jest kochającym mężem i zapewnia nam godny byt.
Czyżby? Potrafi zapewnić coś oprócz cienia?
Mogłaś poślubić Elliota Firestone’a, wynalazcę koła,
a ty wybrałaś Freda Flintstona, wynalazcę wykrętów.
Coś ci powiem, Pearl. Nie będę nikim przez całe życie.
Pewnego dnia zostanę kimś. Naprawdę kimś!
Będziemy opływać w luksusy. Dam Wilmie wszystko, na co zasługuje.
A wtedy nałykasz się tyle wstydu,
że przez miesiąc będziesz sikać jak dinozaur.
No comments yet. Be the first to leave one.