Live by Night

Live by Night

Download Polish Subtitle

Release info

Nocne życie
A Commentary by Machtnix12
Polish

Tags

other
Published on: 2017-07-16
Downloads: 27
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

W roku 1917 zaciągnąłem się, żeby walczyć z Niemcami we Francji.

Wokół ginęli dobrzy ludzie.

Nie widziałem w tym sensu.

Wpajane nam zasady okazały się kłamstwami.

A ich twórcy się nimi nie kierowali.

Obiecałem sobie, że jeśli przeżyję, już nigdy nie posłucham rozkazu.

Wyjechałem jako żołnierz.

Wróciłem jako banita.

Żyłem od kradzieży do kradzieży.

Dobry dzień oznaczał sen,

a dobra noc - nieoglądanie się za siebie.

Żyłem tak przez 10 lat.

Aż w końcu zaczęło się psuć.

Wszystko zaczęło się od wtyczki.

NOCNE ŻYCIE

Ludzie Alberta White'a grali w pokera o wysokie stawki,

a nasz człowiek otworzył dla nas tylne drzwi.

Trzy, dwa, jeden.

Dawać forsę!

- Wiecie, czyj to lokal? - No już!

Pytam, czy wiesz, kim jesteśmy, pieprzony kretynie!

- Wiesz, kto to Albert White? - Mów dalej, debilu.

Panienko, tutaj!

Chcecie dodatkowo drinka?

Tylko forsę. Wkładaj.

Do torby. Właśnie. Spokojnie.

Jak się nazywasz?

Emma Gould.

A ty?

- Wsadzisz mi skarpetę do ust? - Tak.

Skarpetę? Do ust?

Nieużywana. Nie okłamałbym cię.

Każdy kłamca tak mówi.

No już, otwieraj.

Uważaj na niego.

Łapy na stół, kurwa.

Świetnie.

Chłopcy, idziemy.

Masz jaja.

Nie pędź, jakbyśmy uciekali.

Spokojnie.

Nieźle. Udany skok.

To wszystko moje.

Zarobek.

- Pieprzony irlandas. - Patrz na drogę.

Dzień dobry.

Jestem Albert White.

Zapewne Joe?

Coughlin.

Miło w końcu cię poznać.

To Brennan Loomis, przyjaciel.

Witam.

Jesteś zbyt bystry na to, co robisz.

Drobne skoki z dwoma Włochami.

To twoi kumple, ale są głupi, no i to makaroniarze.

I nie dożyją 40 lat.

Nie spiesz się.

Ale nie możesz działać sam.

Nie w tym mieście.

Albert zwoływał oddziały.

Toczyła się wojna o rum.

Dermot, pogadaj z nim.

- Albert White rządził mafią irlandzką. - Brennan, uważaj na niego.

A Maso Pescatore - włoską.

Wet za wet.

Najtragiczniejszy rok w historii Bostonu.

Gang White'a podpalił ciężarówki z rumem.

A potem człowiek Maso

zabrał do domu nieznaną dziewczynę.

Nie było zwycięzców. Tylko chaos.

Nie chciałem mieć do czynienia z White'em i jego wojną.

Ale nie miałem wyjścia.

Jego dziewczyna była moją wtyczką.

A ja ją kochałem.

Zabiłby ją, gdyby go rzuciła,

i po dziesięciokroć zabiłby nas oboje, gdyby się o nas dowiedział.

Ale byliśmy zakochani i głupi.

I kiedy tylko wyjeżdżał, spotykaliśmy się.

Pasowaliśmy do siebie jak ulał.

...gdy nie spodziewam się zemsty.

- Głupoty. - Wcale nie.

Wiem, czego lubisz słuchać.

Znam cię na wylot.

Mogę się dosiąść?

Wybacz, staruszku, czekamy na kogoś.

Nie.

Emmo, to mój ojciec.

Tom Coughlin.

Tato, to moja przyjaciółka Emma Gould.

Miło mi.

Mogę?

Skąd pani pochodzi?

Z Dorchester.

A przedtem? Widać, że jest pani Irlandką.

Rodzina matki pochodzi z Corku.

Jak się nazywała przed ślubem?

Nie wiem.

Nie?

Umarła. Nie żyje, więc...

Czym się pani zajmuje?

Droga knajpa, co nie?

Wiem, jak mój syn zarabia.

Zakładam, że skoro się poznaliście,

to albo podczas grabieży,

albo w lokalu nawiedzanym przez kryminalistów.

Moje pytania panią krępują?

Nie wiem, o czym pan nawija.

I szczerze, mam to gdzieś.

Nawijam o tym, że zadajesz się z przestępcami.

Nieważne, że jednym z nich jest mój syn.

Ale mój syn to mój syn.

A przeczucie każe mi wątpić

w jego rozsądek, skoro kuma się z kobietą,

która zadaje się z bandytami.

- Nadążasz? - Wystarczy, tato.

Wujek wspominał, że płaci glinie o nazwisku Coughlin.

To pan?

Ten wujek to Robert?

Powszechnie znany jako Bobo?

Nie, policjant, o którym mówisz, to Elmore Conklin.

Z komendy w Savin Hill.

Pobiera haracz z nielegalnych lokali, takich jak ten Boba.

Rzadko bywam w Dorchester.

Ale jako wicekomisarz

z chęcią zainteresuję się Bobem.

Przypudruję nos.

Musiałeś?

Nie ja zacząłem, Joseph.

Więc nie gań mnie za to, jak skończyłem.

Służę w policji od 37 lat.

I przekonałem się o czymś. Wiesz o czym?

Kolejna irlandzka historia?

Nie.

Nasze postępowanie zawsze spotka się z reakcją.

Ale nigdy z taką, jak myślimy.

Na pewno.

Bezzasadna pewność co do rzeczy nieznanych

zawsze świeci najjaśniej.

Znam ją.

Całkiem ładna.

To prawda.

Poza tym, nie wiem, co w niej widzisz.

Bo jest z Dorchester?

To też. Jej ojciec to alfons. Jej wuj zabił dwóch ludzi.

Zlekceważyłbym to, Joseph, gdyby nie była...

Po prostu jest naturalna.

Może nie jest ostrożna.

Dzięki, że tu zajrzałeś.

Śpij dziś z nim.

Co?

Patrzy na mnie jak na śmiecia.

Nie jesteśmy ludźmi,

lecz Gouldami z Dorchester.

Robimy koronki do waszych zasłon.

Jezu...

Nie dotykaj mnie.

Od zawsze jestem poniżana

przez takich jak on.

Nie jesteśmy gorsi.

Nie twierdzę tak.

On twierdzi.

Chrzań go.

Kocham cię.

Myślisz, że miłość jest taka łatwa.

Może być.

Boże.

- Chodź. - Nie chcę.

- Zostaw mnie! - Przepraszam.

Przykro mi.

- Chcę iść. - Dobrze.

Rzuci mi pan coś?

Dzięki.

Joe Coughlin. Mam zaproszenie.

Unieś ręce.

Obszukam cię.

Idź.

Joseph?

Joe Coughlin, tak.

Miło mi.

Wiesz, kim jestem?

Wiem tyle, żeby odpowiedzieć na zaproszenie.

Nazywam się Maso Pescatore.

Rządzę w North End

i sprowadzam alkohol z Florydy.

Trzymam

w ręku życie innych.

Ale tak naprawdę...

jestem tylko prostym makaroniarzem.

Teraz mój jedyny przeciwnik

to Albert White.

Kiedy przestanie walczyć,

doczekamy końca walk, które nękają to miasto.

Nic do pana nie mam.

Ale nie działam z gangami.

Nawet z tak potężnymi.

Rozwalasz sejfy i wymachujesz bronią,

ale nie jesteś gangsterem.

- Czyli kim? - Nie wiem.

Banitą.

Nie chcę być w mafii.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left