The first 200 lines.
Uwaga. Lot 217 z Wenecji jest przy wyjściu 34.
Bagaż znajduje się na karuzeli numer dwa...
Gorące.
Jutro wpadnę po moje rzeczy.
Najpierw zadzwoń, bo może będę uprawiał seks z jakąś nieznajomą.
45 minut w kolejce po taksówkę. To kpiny.
Boże drogi.
Nieźle ją rzuciłaś, co? Dziękuję ci bardzo.
Podrzuć mnie.
Zejdź z drogi.
Wsiadaj.
Postaraj się nie zjechać z drogi dla odmiany.
NOWOŻEŃCY
- Bliżej nie możesz? - Nie chcę porysować lakieru.
- Co tu robisz, Tom Leezak? - Otwieraj bramę, Yuan.
Nie jesteście już razem.
Otwieraj bramę.
Ta wygląda na ciężką.
Zabieraj stąd tego grata.
Już się robi, księżniczko.
Ani słowa.
- Rodzice są w domu? - Nie, poszli na Rozedma Bal.
Nie przejmuj się, Mała. Uporządkujemy ten cały bałagan.
Sara...
Kyle.
Wróciłem. Jak chcesz, to możesz już iść.
Tu Tom i Sara. Nie możemy odebrać telefonu,
bo spędzamy miesiąc miodowy w Europie.
Przyślij duży prezent ślubny, bo nie oddzwonimy. Poważnie.
Dostałem wiadomość. Przykro mi, że podróż była do dupy.
Nie płacz. Gdy wrócisz, zrobimy terapię budweiserową.
Sara, tu Peter. Myślałem, że cię zastanę.
Tom, jeśli słuchasz, czuję twój ból.
- Gdzie byłeś? Zaczynasz za pięć minut. - Spacerowałem. Musiałem się uspokoić.
I co? Co się stało?
Miałem doskonały związek i małżeństwo go zrujnowało.
Sam widziałeś. Było cudownie od pierwszego wejrzenia.
Tak. Aż mi się zbierało na wymioty.
Dzięki, Fred.
Gramy Niebieski 28”.
Na miejsca.
Podawaj.
Piłka.
Przepraszam.
Nic ci się nie stało?
Nic. Słabo rzuciłeś.
Na zdrowie, Sara McNerney.
Na zdrowie, Tom Leezak.
Co robisz, gdy nie udajesz futbolisty?
Pracuję w KNR Radio,
wasze wiadomości drogowe.
Znalazłam prawdziwego prezentera?
Nie. Kiedyś nim będę. Mam nadzieję, że w sekcji sportowej.
Na razie czytam wiadomości dla kierowców.
Na nocnej zmianie. Co drugi tydzień.
Gdy stały prezenter nie może.
- To ty jesteś tym Tomem. - Słyszałaś mnie w radiu?
Zadzwoniłam tydzień temu. Około 3 rano.
Powiedziałeś, że autostrada jest przejezdna
i na trzy godziny utknęłam za zepsutą ciężarówką.
Sara z Beverly Hills.
Która nazwała mnie matołem.
Gorąco było.
Bardzo gorąco.
3 rano? Już dawno po dobranocce.
To co? Kończyłam pracę przy aukcji. Jestem asystentką w Sotheby's.
Niech zgadnę: po marketingu w Stanford. Mądrala z pierwszego rzędu.
- Historia sztuki w Wellesley, ostatni rząd. - Ostatni rząd.
Ja też. Komunikacja w Burbank Community College.
- Zaśpiewać ci hymn szkolny? Umiem. - Nie, dzięki.
Dobry wybór.
Czy nie jesteś przypadkiem córką Dana McNerneya,
współwłaściciela drużyn Lakers i Dodgers?
Rozumiem to jako tak”.
Chcesz dostać łupnia w bilard?
Śnij dalej. Już w przedszkolu grałem w bilard.
Taki jesteś pewny, matole?
Bags.
I tyle. Miesiąc później mieszkaliśmy razem.
Dlaczego się pobraliśmy, skoro wypracowaliśmy tak wspaniałe uczucie?
- Nie wiem. Dziesięć sekund. - Dlaczego ludzie się pobierają?
Czy bycie z jedną osobą przez całe życie ma sens?
- Ludzie się zmieniają. Dorośleją. - Zaczynasz.
Może nadal bylibyśmy razem, gdybym się odpowiednio oświadczył.
Spieprzyłem oświadczyny.
NA ANTENIE
Mówi Tom Leezak w wiadomościach drogowych KNR o 2.06.
Na wszystkich autostradach Southlandu jest około siedmiu samochodów,
więc jeśli chcecie pojeździć na desce na drodze 405, to szerokiej drogi.
Następne informacje drogowe za dziesięć minut
w KNR, waszych wiadomościach drogowych.
I koniec. Posłuchaj, Tom. Musisz się skoncentrować.
Zapomnij o oświadczynach. Zapomnij o małżeństwie. Dobra?
Musisz ciągle warczeć? Wyglądasz jak owłosiony prosiak.
Patrzcie na mnie. Najładniejszy psiak na świecie.
Odgryzę ci je. Cały dzień będę szarpał za nogawkę.
Poważnie, mówię ci...
Czytam.
Łap.
Bags nigdy nie uganiał się za gołębiami.
Ten gołąb był wredny. Był...
Upatrzył go sobie.
Dokuczał mu.
I skrzeczał.
Najpierw to był taki pomruk.
Ale wiesz, jaki... Zwrócił jego uwagę.
Nie tolerował dokuczania.
A potem zaczął tak piszczeć...
Kłamiesz.
- Co? - Gdy kłamiesz, rozszerzają ci się dziurki.
Rozszerzają się.
Nie rozszerzają mi się. Nie kłamię.
Kochanie, przepraszam. Jestem przygnębiona.
Obiecajmy sobie, że nie będziemy się okłamywać.
Obiecuję.
Tak bardzo cię kocham.
Chcę za ciebie wyjść.
Ja też.
Dlaczego podjeżdżasz z przodu? Parkuj przy wjeździe służbowym.
Otwieraj bramę.
Zaczynamy.
Co za niespodzianka.
- Witamy w rodzinie. - Dziękuję, pani McNerney.
Możesz mi mówić Pussy.
Dziękuję, pani Pussy.
Cudownie.
Szampan dla wszystkich.
Przestań, Dickie.
Moja najmłodsza córka.
Ty mała buntowniczko.
A ty. Ty...
Cudowna niespodzianka.
Dziękuję.
Mam tylko nadzieję,
że mogę być wszystkim, czym mogę być
w tej rodzinie.
Kocham Sarę.
Tylko to mnie interesuje.
Przegapiłeś okazję, co, Prentiss?
Przegapiłem, Dan.
Przegapiłeś, jak cholera.
Powinienem był umawiać się z Sarą, zamiast siedzieć po 19 godzin w biurze.
W każdym razie gratuluję wam obojgu.
Poważnie, z głębi serca.
Dziękuję, Peter.
- Szczęściarz z ciebie. - Wiem.
Kielichy w górę.
Wszyscy gotowi?
- Dlaczego Peter tu jest? - Tato robi z nim interesy.
Dobra. Szczęścia, zdrowia, pomyślności.
Dobra. Na pozycję.
Rzucaj na 4,5 metra. Dasz radę. Nie martw się.
- Spokojnie. - Co masz na myśli?
Dlaczego złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom? Gdzie to jest zapisane?
- Jest bardzo zawzięta. - Katolik.
- To Polaczek. - Wiem i ostrzegałem cię...
Zobaczmy, co potrafi Leezak.
Gotowi? Dobra.
- Na raz. Gotowi? - Zaczynamy.
Panienki, jesteście gotowe?
Na dół.
Gotowi.
Ostro.
- Co ty wyrabiasz? - Potknąłem się.
Nadal mam flagę. Nic mi nie jest.
Zawsze taka szybka.
Wprowadzasz się po miesiącu, mieszkacie razem dziewięć miesięcy
i już jesteście zaręczeni.
Wiem, że go kochasz, ale wiesz,
czasem miłość nie wystarczy, by utrzymać małżeństwo.
Trzeba być dorosłym, by wiedzieć, kim się jest, czego się chce i kim on jest.
Jest szalony, spontaniczny, śmieszny i niezwykły,
a na dodatek jest stały i mocno stąpa po ziemi.
Jest wszystkim, czego chcę. I czujemy do siebie tę niesamowitą pasję...
Jestem zazdrosna.
Dobrze. Jutro z samego rana
zaczniemy planować wesele.
Chyba wszyscy myślą, że oszaleliśmy.
Od kiedy obchodzi cię, co inni myślą?
Jesteś pewna, że nie chcesz wyjść za kogoś takiego jak Peter?
Gdybym chciała wiedzieć, jakie odtąd będzie moje życie,
wyszłabym za kogoś takiego jak Peter.
Ale uwielbiam tę niewiedzę.
Uwielbiam nasze zabałaganione poddasze, twojego starego grata.
Chcę rozpocząć życie z tobą.
Szybko.
Małżeństwo jest jak inwestycja.
Długoterminowy potencjał najlepiej oceniać bez emocji.
Tatusiu, podstawowa sprawa: kochamy się. Tylko to się liczy.
Dobranoc panu.
Gratuluję, panie Leezak.
Przybył pan Leezak.
Mam nadzieję, że ona nie spanikuje.
Co ty gadasz?
Uwielbiam Sarę, nie zrozum mnie źle. Ale bogate laski panikują.
Wpływowy tatuś plus rodzinna fortuna równa się wysokie oczekiwania.
Oczekiwania w małżeństwie są jak pleśń.
W naszym małżeństwie nie będzie żadnej pleśni.
Będziemy szczęśliwym małżeństwem każdego dnia naszego życia.
Chyba że odkryje, że zabiłeś jej psa.
No comments yet. Be the first to leave one.