As primeiras 200 linhas.
Sny to wiadomości z głębi.
Tłumaczenie - Misiek666
Moja planeta, Arrakis, jest taka piękna, gdy zachodzi słońce.
Tocząc się po piaskach…
W powietrzu widać przyprawę.
O zmierzchu lądują żniwiarki zbierające przyprawę.
Ludzie z zewnątrz ścigają się z czasem przed upałem dnia.
Na naszych oczach pustoszą nasze ziemie.
Znam tylko ich okrucieństwo wobec mojego ludu.
Ci outsiderzy, Harkonnenowie, przybyli tu na długo przed moim urodzeniem.
Kontrolując produkcję przyprawy, stali się nieprzyzwoicie bogaci.
Bogatsi niż sam Imperator.
Nasi wojownicy nie mogli uwolnić Arrakis od Harkonnenów,
ale pewnego dnia, na mocy dekretu Imperatora, Harkonnenowie zniknęli.
Dlaczego Imperator wybrał tę drogę? Kim będą nasi kolejni ciemiężyciele?
DIUNA Część Pierwsza
ROK 10191
CALADAN RODZIMA PLANETA DOMU ATRYDÓW
To dobrze, że wstałeś wcześnie.
Ojciec chce, żebyś był w stroju galowym, zanim przybędzie herold Imperatora.
Na galowo? W mundurze?
Ceremonialnym.
Dlaczego musimy przez to wszystko przechodzić, skoro to jest już postanowione?
Ceremonia.
Dziękuję.
Jeśli ją chcesz, zmuś mnie, żebym ci podała.
- Użyj Głosu. - Mamo, dopiero co wstałem.
- Daj mi wodę. - Szkło cię nie słyszy. Rozkaż mi.
Daj mi wodę.
- Prawie. - Prawie?
Nauczenie się umiejętności Bene Gesserit zajmuje lata, Paul.
Wyglądasz na zmęczonego. Znowu sny?
Nie.
Ekstremalne temperatury i zdradliwe zjawiska pogodowe
czynią życie poza miastami Arrakis naprawdę wrogim.
Z burzami piaskowymi wystarczająco silnymi, by przeciąć metal.
Tylko rodzime plemiona znane jako Fremeni przystosowały się na tyle dobrze, aby przetrwać.
Zamieszkując najdalsze regiony Arrakis
Fremeni dzielą głęboką pustynię z gigantycznymi czerwiami piaskowymi
znanymi Fremenom jako Shai-Hulud.
Długa ekspozycja przyprawy nadała plemieniu charakterystyczne niebieskie oczy,
oczy Ibada.
Niewiele więcej wiadomo o Fremenach,
poza tym, że są niebezpieczni i niegodni zaufania.
Ataki Fremenów sprawiają, że zbieranie przyprawy jest niezwykle niebezpieczne.
Dla Fremenów przyprawa jest świętym halucynogenem
który przedłuża życie i przynosi ogromne korzyści zdrowotne.
Przyprawa jest używana przez nawigatorów Gildii Kosmicznej Imperium
do szukania bezpiecznych szlaków pomiędzy gwiazdami.
Bez przyprawy podróże międzygwiezdne są niemożliwe,
czyniąc ją jak dotąd zdecydowanie najcenniejszą substancją we wszechświecie.
Uśmiechnij się, Gurney.
Uśmiecham się.
Ile będzie ich kosztować podróż do nas za tę formalność?
Trzech nawigatorów Gildii i łącznie 1.460.062 solarisów za podróż w obie strony.
Z łaski Szaddama IV z Domu Corrino,
Panującego Złotym Lwim Tronem Padyszacha Imperatora Znanego Wszechświata,
Staję przed tobą jako Zwiastun Zmiany.
Świadkami są członkowie Dworu Cesarskiego,
przedstawiciele Gildii Kosmicznej i siostra zakonu Bene Gesserit.
Imperator przemówił:
„Dom Atrydów natychmiast przejmie kontrolę
nad Arrakis i zostanie jego zarządcą”.
Czy to akceptujecie?
Jesteśmy Domem Atrydów.
Nie istnieje wezwanie, na które nie odpowiemy. Nie istnieje wiara, którą byśmy zdradzili.
Imperator prosi nas o zaprowadzenie pokoju na Arrakis.
Dom Atrydów akceptuje.
Atrydzi!
Twoja pieczęć.
Czyli, to wszystko?
To wszystko.
- I jak tam? - Stabilizatory są zbyt luźne.
- Zajmę się tym. - Dziękuję, przyjacielu.
- Duncanie. - Mój chłopak!
Paul, mój chłopcze.
Lecisz jutro na Arrakis z drużyną zwiadowczą?
Tak, lecę jutro na Arrakis z drużyną zwiadowczą.
- Chciałbym, żebyś mnie zabrał ze sobą. - Chciałbyś?
To szkoda, bo nie.
Duncanie...
Chcesz mi załatwić sąd wojskowy? O co chodzi?
- Czy mogę ci w czymś zaufać? - Zawsze. Przecież wiesz o tym.
Mam sny.
O Arrakis i Fremenach.
OK, no i?
Widziałem cię.
Z Fremenami.
Czyli ich znajdę? Proszę bardzo. To dobry znak, prawda?
Lanville!
Widziałem, jak leżałeś martwy. Poległeś w bitwie.
Czułem, że gdybym tam był, to byś żył.
Po pierwsze, nie umrę.
- Nie traktujesz mnie poważnie. - Dlatego chcesz lecieć ze mną?
Słuchaj, sny tworzą fajne historie,
ale wszystko, co ważne, dzieje się, gdy nie śpimy,
To tutaj sprawiamy, że rzeczy się dzieją.
- Spójrz na siebie, zmężniałeś? - Zmężniałem?
Nie.
Do zobaczenia na Arrakis, mój chłopcze.
Ojcze, chciałbym jutro dołączyć do Duncana Idaho
w misji zwiadowczej na Arrakis.
Uczyłem się języka fremeńskiego. Byłbym przydatny.
Bez dyskusji.
Za kilka tygodni polecisz na Arrakis, jak reszta z nas.
Trenowałem przez całe życie… Jaki jest sens, jeśli nie wolno mi…
Wiesz dlaczego, Paul. Jesteś przyszłością Domu Atrydów.
A dziadek walczył z bykami dla sportu.
Tak, i spójrz gdzie go to zaprowadziło.
Potrzebuje cię obok. Gdy dotrzemy do Arrakis, staniemy w obliczu ogromnego niebezpieczeństwa.
Jakiego niebezpieczeństwa? Fremeni? Pustynia?
Politycznego zagrożenia.
Wielkie rody oczekują od nas przywództwa, a to zagraża Imperatorowi.
Odbierając Arrakis od Harkonnenów i czyniąc je naszym,
przygotował grunt pod wojnę, która osłabi oba domy.
Ale jeśli będziemy się trzymać mocno i wykorzystamy prawdziwą
moc Arrakis, możemy być silniejsi niż kiedykolwiek.
Co to oznacza?
Wydobywanie przyprawy, utrzymanie Fremenów na swoim miejscu?
Nie bylibyśmy lepsi od Harkonnenów.
Nie. Poprzez zawarcie sojuszu z Fremenami.
Po to właśnie wysłałem Duncana Idaho, aby to zaaranżował.
Tutaj, na Caladanie, rządziliśmy siłami powietrznymi i morskimi.
Na Arrakis musimy pielęgnować pustynię.
Chcę, żebyś zasiadł w mojej radzie i dowiedział się, co robię.
A jeśli nie, tato?
O co chodzi?
Przyszłość Domu Atrydów.
Powiedziałem ojcu, że też tego nie chcę.
- Chciałem być pilotem. - Nigdy mi tego nie mówiłeś.
Twój dziadek powiedział: „Wielki człowiek nie szuka przywódctwa.
Jest do tego powołany. I odpowiada na nie."
A jeśli twoja odpowiedź brzmi "nie"
nadal będziesz jedynym tym, kim chciałem, abyś zawsze był,
moim synem.
Dotarłem do tego własną drogę. Może ty znajdziesz swoją.
W ich pamięci…
Spróbuj.
Nie stój tyłem do drzwi.
Ile razy mamy ci to powtarzać?
Po twoich krokach poznałem, że to ty, Gurney'u Halleck.
Ktoś może naśladować moje kroki.
Poznam różnicę. Czy jesteś nowym mistrzem broni?
Po odejściu Duncana Idaho muszę dać z siebie wszystko.
Wybierz swoje ostrze.
Miałem cieżki dzień, Gurney. Może zaśpiewaj nam zamiast tego.
To było niegrzeczne.
No dalej. Dalej.
Starzec.
Spowolnione ostrze przebije tarczę.
- Nie jestem dzisiaj w nastroju. - Nastrój? Co ma z tym wspólnego nastrój?
Walczysz, gdy pojawia się konieczność, bez względu na swój nastrój. Teraz walcz!
No dawaj!
- Mam cię. - Tak.
Ale spójrz w dół, mój Panie. Dołączyłbyś do mnie po mojej śmierci.
Widzę, że znalazłeś odpowiedni nastrój.
- Czy będzie aż tak źle? - Nie rozumiesz, prawda?
Tak naprawdę nie rozumiesz poważnej natury tego, co się z nami dzieje.
Przez 80 lat Arrakis należał do rodu Harkonnen.
Osiemdziesiąt lat posiadania pól przyprawy. Czy możesz sobie wyobrazić to bogactwo?
W twoich oczach, muszę to zobaczyć w twoich oczach.
Nigdy wcześniej nie spotkałeś Harkonnerów. Ja tak.
Nie są ludźmi. To brutale!
Musisz być gotowy.
GIEDI PRIME RODZIMA PLANETA DOMU HARKONNEN
Lordzie Baronie.
Rabban.
Ostatni z naszych statków opuścił Arrakis. To koniec.
Bardzo dobrze.
Wujku, jak do tego dopuściliśmy?
Jak Imperator może nam zabrać wszystko, co zbudowaliśmy?
I dać go temu księciu? Jak?
Nie bądź zbyt pewny, to akt miłości.
Co on ma na myśli?
Kiedy prezent, nie jest prezentem?
Głos Atrydów wzrasta,
a Imperator jest człowiekiem zazdrosnym.
Niebezpiecznym, zazdrosnym człowiekiem.
Paul…
Paul, obudź się.
- Co się stało? - Ubierz się i chodź ze mną.
O co chodzi?
Matka Wielebna Gaius Helen Mohiam jest tutaj.
Była moją nauczycielką w szkole Bene Gesserit.
Jest teraz Prawdomówczynią samego Imperatora.
Chciałaby cię poznać.
Dlaczego?
Chce poznać twoje sny.
Skąd ona wie o moich snach?
- I czemu jest tutaj doktor Yueh? - Daj mu tylko chwilę.
Witaj młody mistrzu.
Twoja matka poprosiła mnie o sprawdzenie twoich funkcji życiowych.
Co się dzieje?
Bene Gesserit twierdzi, że służy większemu dobru.
Ale z całym szacunkiem dla twojej matki,
służy również swoim własnym zadaniom.
O czym ty mówisz?
Bądź ostrożny.
Jego serce jest silne jak zawsze, pani.
Ani słowa o tym nikomu.
No comments yet. Be the first to leave one.