لومړۍ 200 کرښې.
Jak sięgnąć pamięcią, bociany przynosiły dzieci
z bocianiego gniazda na Bocianiej Górze.
To był nasz zaszczyt i przywilej.
Nasze zadanie, nasza dewiza,
motor wszelkiego działania.
Nie zawsze szło nam łatwo.
Ale podejmowaliśmy wyzwanie.
To był nasz święty obowiązek.
Choć misje bywały trudne, niemożliwe,
brutalne, bolesne, nieludzkie i dzikie,
święciliśmy triumfy.
Mam cię!
Hej.
-Po prawej. -Na lewo.
Ścieżka rowerowa.
Dzięki Bogu już tego nie robimy.
Tam!
Problem tkwił w tym,
że mieliśmy niewłaściwy towar.
Nasze nowe komórki!
-Cześć, stary! -Cześć!
Hej, Kevron! Jak się masz?
Uwielbiam tego gościa!
Idealne lądowanie. Super strzał.
Jesteś wielki!
Co? Milionowa paczka? Niemożliwe.
Myślałem, że dopiero dwudziesta.
Hej, Junior, będzie impreza?
Wiesz co? Masz rację. Urządzę imprezę.
Co robicie w ten weekend?
Macie czas?
Obchodzę z żoną rocznicę.
Dzieciaki rozgrywają mecz.
Zjazd rodzinny. Wszyscy krewni przyjadą.
Tylko chciałem się upewnić,
że jesteście zajęci.
Tak myślałem.
Jak coś się zmieni, mówcie.
Może wezmę wolne.
Pewnie nie, ale odezwijcie się.
Świetna robota, brachu!
Dzięki, Lizusie.
To moja dziewczyna.
-Jest w Kanadzie. -Tak.
Migruje.
-Nie wymyśliłem jej. -Jasne.
Spójrz na nią!
-Ona istnieje, brachu! -To super.
Słyszeliście o Roger?
O rety. Nic ci nie jest?
Co? Cześć, brachu. Dobrze jest.
Mówiłem ci o mojej dziewczynie?
Szef chce cię widzieć.
Hunter mnie wzywa?
No dobra. Skup się, Juniorze.
To ty jesteś Hunter. Czym się tu zajmujesz?
Nie, fatalnie.
Hunter. Miło. Cię. Poznać.
Gadam jak robot.
Powiedz to normalnie. Śmiało.
Miło cię poznać!
Co się ze mną dzieje?
Junior.
Hunter.
Wiesz, dlaczego mam szklane biuro,
mimo że ptaki nie widzą szkła?
Nie wiem.
Demonstracja siły.
Osiemnaście lat temu ocaliłem bociany od roznoszenia dzieci
i zrobiłem z nich kurierów.
Na poniedziałkowym Sejmiku
zostanie ogłoszony mój awans.
Stanę się prezesem.
To oznacza, że ty będziesz
szefem.
Szef!
Fajnie. Bardzo fajnie.
Otwórz oczy szeroko i popatrz na swoje królestwo.
-Tak. -Szerzej.
Cudownie.
Szef musi patrzeć.
Warto nawet oślepnąć.
Wiesz, co jest trudne dla szefa?
Gapienie się w słońce?
Nie, to łatwizna.
Decyzja, czy być przyjazny, czy niedostępny i surowy?
Zawsze niedostępny i surowy. Co z tobą?
Przepraszam.
Radzenie sobie z tym.
Sierotka Tulip?
Nie rozumiem.
Wiesz, dlaczego przestaliśmy przynosić dzieci?
Bo są inne sposoby, by zostać rodzicami?
Tak, ale to nie wszystko.
Osiemnaście lat temu, gdy jeszcze przynosiliśmy ludziom dzieci,
bocian imieniem Jasper oszalał i próbował jedno zatrzymać.
Plakietka Tulip się rozbiła.
Adres uległ zniszczeniu, więc nie mogliśmy jej dostarczyć.
Moje dziecko!
Wtedy zrozumiałem, że dostarczanie dzieci nie ma przyszłości.
Teraz sierotka Tulip skończyła 18 lat, więc wreszcie możemy ją uwolnić
i zwrócić światu ludzi.
Przecież nie sprawia kłopotów.
Czyżby?
To wykres naszych zysków.
-Uwielbiam, jak rosną. -Ja też.
Tak!
Notujemy wzrosty, gdy Tulip ma wakacje, śpi lub choruje na grypę.
Spadki, gdy próbuje pomóc.
Dobra, uwolnię ją. Już jej tu nie ma.
A jeśli nie zechce być uwolniona?
Wyrzuć ją. Ma stąd wylecieć.
Niby jak?
Jak chcesz być szefem od poniedziałku,
uwolnij sierotkę Tulip.
Mówiąc wprost, wyrzuć ją!
Tak jest. Już się robi.
Czytałem między wierszami, więc wszystko jasne.
Przepraszam! Sierotka Tulip?
Junior?
Mówisz do mnie?
Tak, sierotko Tulip!
Nigdy ze mną nie rozmawiałeś.
Od dziś to się zmieni, sierotko Tulip.
Wystarczy "Tulip". "Sierotka" rani mi serce.
Mam do ciebie tak dużo pytań!
Zejdź na dół. Mamy cały dzień na pogaduszki.
Zaraz będę na dole.
Moi przyjaciele też.
Chcemy sfrunąć.
Co? Nie.
To przepiórka, struś i kurczak.
Nie umieją latać.
Dziś będzie inaczej.
Spełnimy marzenia.
-Racja, Dougland. -No pewnie.
Skorzystajcie z wagonika. To też będzie sukces.
Nie chcemy wagonika!
Co takiego?
Tulip do nas nie pasuje.
My jesteśmy paczką, a ona dziwaczką.
Nieładnie tak mówić. Ona...
Miała ciężkie życie.
No tak.
Będzie wspaniale!
Odliczamy.
Trzy, dwa, jeden!
To działa! Lecimy!
Tak!
Tak!
Dość tego, gaz do dechy!
Dougland, zaczekaj!
Nie, nie!
To najpiękniejszy dzień w moim życiu!
Lecę!
Moje pięć minut!
-Dougland, nie! -Z drogi!
Tak nie wolno, Dougland!
Jak mogłem tak narozrabiać?
Mam cię!
Dobra.
Spadam.
Nie, nie, nie!
O rety.
Nie jest tak źle.
Dam radę. Dam radę!
Dam radę!
Przepraszam! Tak mi przykro.
Wszystko robię źle. A tylko chcę pomóc!
O rety.
Tulip, chcę ci coś powiedzieć.
Najpierw ja.
To, że pamiętasz o moich urodzinach,
jest najmilsze pod słońcem. Jak tęcza na niebie.
Dziękuję ci.
To bardzo miło.
Przepraszam. Przerwałam ci.
Co mi chciałeś powiedzieć?
O rety.
Mam dla ciebie wspaniałą nowinę.
Jesteś wolna.
Co to znaczy?
To znaczy, że jesteś bez pra...
-Co? -Jesteś bez...
Dobrze się czujesz?
Wybacz. Jesteś...
Jesteś bezkonkurencyjna!
Naprawdę?
Właśnie wysadziłam fabrykę.
Tak.
Co za niespodzianka!
To znaczy...
Stawiam cię na czele całego wydziału.
Jesteś nową szefową sortowni listów.
Nie wiedziałam, że jeszcze dostajemy listy.
Owszem!
A ty nimi rządzisz.
Tak! Pokażę, co potrafię!
Na pewno pokażesz!
-Jeszcze jak! -Dam z siebie wszystko!
No comments yet. Be the first to leave one.