Pierwsze 200 wierszy.
Dobra, Coop. 40 stopni.
- Co ty na to? - 40? Wytrzymam więcej.
41.
- 42. - Czuję.
43.
I co będzie dalej?
- 43 i pół - 43 i pół?
- Tak. - Prawie 44 kreski.
Dobra. Gotowy na spacer w słońcu?
Ciepły wiatr we włosach?
- Gotów? - Tak.
- Do roboty! - To już.
Trzydzieści pięć!
- Minus 35! - 35 poniżej zera. To rekord!
- Minus trzydzieści pięć stopni! - Pobiliśmy rekord!
Rekord. Ale zimno!
PRZYGODA NA ANTARKTYDZIE
FILM OPARTY NA FAKTACH
BAZA BADAWCZA PAŃSTWOWEJ FUNDACJI NAUKOWEJ
ANTARKTYDA
Przykro mi, ale nie mam wyjścia...
Dzieńdoberek! Pobudka.
Dobra. Skoro to was nie rusza...
Macie ochotę na śniadanie?
Sie masz, Max.
Co powiesz na poranną przebieżkę?
Co u ciebie?
Jak tam prawe skrzydło?
Chyba wszystko w porządku. Co powiesz, Max? Proszę.
Leć po nią.
Cześć, Maya.
Jak się miewa moja pupilka?
Co tam?
Pilnujesz porządku?
Na lewe skrzydło. Biegnij.
Na lewo, Maya. Proszę.
Aport!
Chodź tu, Max. Chodź.
Spokojnie. Starczy dla wszystkich.
Proszę, Shorty.
Dobry piesek. Masz, Shadow.
Masz, Dewey. Truman.
Proszę, Old Jack.
Moja ulubienica. Chodź, zamienimy się.
Masz, Maya.
- Cześć. - Cześć.
- Myślałem, że już cię nie zobaczę. - Los się do ciebie uśmiechnął.
- Tak. - Kopnięta Katie!
- Zrobiłaś już licencję pilota? - Coop, stęskniłam się za tobą.
Dobra.
- Trzymasz? - Tak.
Ostrożnie.
Ten sprzęt przeleciał 10 000 mil. Niech wyląduje bezpiecznie.
Przepraszam.
Dr Davis McClaren.
Astronom z uniwersytetu Los Angeles.
Jerry Shepard, przewodnik. Witamy na dole planety.
- Miło mi. - Mnie również.
Kawałek dalej na południe jest koniec świata.
Będę uważał.
Charlie Cooper, kartograf, mechanik, szef pasa startowego.
- Miło mi. - Doktorze McClaren! Witamy na lodzie!
Andy Harrison, dyrektor naukowy. Bardzo mi przyjemnie.
- Dr Rosemary Paris, koordynatorka. - Dzień dobry.
Poznał pan naszą ekipę?
Tak, pan Cooper wykazał niezwykłą troskę o mój sprzęt.
Cooper? Kiedyś musi być pierwszy raz.
- Zapraszamy do środka. - Dziękuję.
- Proszę. - Nie ma sprawy.
Fortuno, wzywam cię!
STYCZEŃ 1993 R.
- Jaka stawka? - Ładna jest.
- 25 centów. - 25 centów
- Już po tobie. - Raczej po tobie.
Katie, załatwię cię.
- Doktorze, zagra pan? - Nie, dzięki.
Nie dowierzam swemu szczęściu.
I przyleciał pan z Katie?
Chcesz wrócić do domu?
Old Jack, grasz?
- To znaczy? - Pasuje.
Co u twojej nowej dziewczyny?
Co u niej?
Bo ja wiem?
- Wygląda, że wszystko w porządku. - Rany.
Rany!
Też jest naukowcem. We włoskiej bazie.
- Piękna i mądra. - Mądrala.
Jest tylko jeden mały problem.
Tak, tak, wiem. Nie jestem jej facetem.
Jasne. Ale to się zmieni. Nowe zdjęcie jest już w drodze.
Cierpliwości, Jer.
- Ile kart? - Dwie.
Cieszy się pan na pierwszą wizytę w Suchych Dolinach?
O tej porze roku jest tam fantastycznie.
Dr McClaren wybiera się na Mount Melbourne.
Będzie tam szukał meteorytów.
Mount Melbourne?
Czemu nikt mi nie powiedział?
Środowisko poszukiwaczy meteorytów to wąski krąg.
Nie chciałem, żeby wszyscy wiedzieli, dokąd się wybieram.
Liczę, że dokonam niezwykłego odkrycia
i Fundacja chciała zachować cel mojej wyprawy w tajemnicy.
To jakiś problem?
Coś panu pokażę.
Proszę spojrzeć na mapę.
- Tutaj jesteśmy. - Tak.
Tu są Suche Doliny.
A tu jest Mt Melbourne. Dwa razy dalej i w przeciwną stronę.
Pierwszą trasę pokonałem dwa razy w zeszłym tygodniu.
A na Mt Melbourne nie byłem od początku sezonu.
Możliwe. Ale dr McClaren przyjechał tu z daleka.
- Powinniśmy iść mu na rękę. - Jest koniec stycznia.
Lód jest cienki, nie można używać skuterów śnieżnych.
Można się tam dostać jedynie psim zaprzęgiem.
Psim zaprzęgiem?
Dobrze. Czy psy uciągną mój ekwipunek?
Bez problemu.
- Sezon dobiega końca. - W zeszłym roku jeździliśmy
zaprzęgami do dnia wyjazdu.
W porządku, Andy. Ty tu rządzisz. Przygotuję wszystko.
- Pomóc ci? - Dam sobie radę.
Coop, pożegnaj się z Buckiem.
Tym razem sobie daruję, Jer.
Chodźcie, dzieciaki!
Wszyscy na dwór. Położę was spać.
Grzecznie, Jack.
Dobry piesek. Do zobaczenia rano.
Pa, Maya.
Czeka nas kolejna wyprawa.
A potem pojedziemy do McMurdo na zimę. W porządku?
Może być? Zuch dziewczyna.
Będziesz musiał pokazać, co umiesz.
Oby przyniosła nam szczęście.
Do jutra, Max.
Puk, puk.
- Cześć. - Hej.
Odgrzałem porcję twoich ulubionych lodów.
Truskawkowe. To twój ulubiony smak.
Zaskoczył mnie twój przyjazd. Nie zdążyłem zrobić zakupów.
Zmienili plan lotów.
Co słychać?
Dobry sezon. Dzieciaki mają się dobrze.
Maya jest świetna. Old Jack zaczyna się starzeć i....
Chodziło mi o ciebie.
Nie przeszkadzam?
Nie, Rosie. Plotkujemy.
OK.
Dobrze...
No to do zobaczenia rano.
Dziękuję. Miły gest.
Nie ma sprawy. Dobranoc.
Dobranoc.
- Przepraszam. - Proszę.
Uwaga na głowę.
Podstawowa zasada. Najlepiej śpi się na podłodze.
Czym się zajmujesz?
Kartografią. Od dwóch lat pracuję nad mapą tych okolic.
Cześć. I jak poszło? Gol?
Nie. Spalony.
Przynajmniej próbowałeś. Ale rozgrywki trwają, Jer.
Przepraszam.
Nie zauważyłem cię.
W nocy wyłączamy ogrzewanie, więc jeśli ma pan coś, co grzeje,
niech pan to weźmie pod kołdrę.
Kryj się.
Jerry!
Człowieku!
To już wszystko.
Rany, doktorze. Na pewno musi pan jechać?
Zasada numer jeden.
Do psów podchodzimy tylko od przodu.
- Widzi pan jakie napięte są linki? - Tak.
Tak musi być cały czas. Jeśli się splączą, psy się pogryzą.
- A to byłoby niedobrze. - Jasne.
- Co jeszcze? - Reszta należy do mnie.
Będę miał na nie oko. To ich praca.
Muszę uważać, żeby nie zagoniły się na śmierć. Kochają biec.
Czas na prezentację.
Na samym przedzie przewodniczka, Maya.
Obok niej Old Jack.
Ma już dziesięć lat, niedługo przejdzie na emeryturę.
Druga para. Ten biały to Shorty.
Ten obok to jeszcze szczeniak, wabi się Max.
Jeszcze się uczy.
Ma talent. Wiążę z nim wielkie nadzieje.
To są bliźniaki. Ten to Truman.
Parę lat temu brat, Dewey, porządnie go pogryzł.
- Widzie pan tę bliznę nad okiem? - Tak.
Ale od tamtego czasu żyją w zgodzie.
I wreszcie, dwa malamuty.
Ten szary to Shadow a ten rudy to jego kumpel, Buck.
Dwa bezmózgie mięśniaki. Idealne na tej pozycji.
- Gotowi do odjazdu? - Chyba tak.
Właśnie poznałem psy: Maya, Old Jack,
Shorty, Max, Truman, Dewey, Shadow i Buck.
- Świetnie. - Jer?
- Uważaj na siebie. - Jak zawsze.
Opiekuj się Cooperem.
Nie martw się. Będę go dokarmiać.
No comments yet. Be the first to leave one.