Pierwsze 200 wierszy.
BEST FILM PRZEDSTAWIA
W ROLACH GŁÓWNYCH
Dzień dobry.
- Chce pani przymierzyć? - Dziękuję. To nie w moim guście.
Nietypowy krój. Ale na pani figurze wyglądałaby świetnie.
- Zna pani nasz sklep? - Nie. Niedawno się tu sprowadziłam.
- Ta też jest piękna. - Szukam czegoś bardziej klasycznego.
Może koleżanka coś dla pani znajdzie.
Pani szuka klasycznej sukienki. Co mamy?
Dzień dobry. Ile chce pani wydać? To sukienka na konkretną okazję?
Nie. Dostałam pieniądze od matki, żeby sobie coś kupić.
Mnie by to nie przyszło do głowy.
Znajdźmy coś, co spodoba się obu paniom.
Może coś takiego?
Tak. Jest subtelna.
Ale dość droga. Kosztuje 2690 franków.
To za dużo.
W takim razie może być coś stąd, albo z tamtego wieszaka.
Kiedy pani coś wybierze, pomogę pani.
- Mogę ją przymierzyć? - Oczywiście. Tę?
I tę też.
Doskonale. Proszę pójść za mną do przymierzalni.
Mogę prosić też o tę z siateczką, którą pokazywała mi pani koleżanka?
Oczywiście.
Ta jest w pani rozmiarze. Pójdę po pozostałe.
- Corinne. - Tak?
Podasz mi dla pani sukienkę z siateczką?
- Oczywiście. - Dziękuję.
Proszę.
Dziękuję.
Mam mniejszy rozmiar, jeśli ta będzie za duża.
Proszę pani?
Czy wszystko w porządku?
Mam tu mniejszy rozmiar.
Proszę pani!
Corinne!
Wezwij ochronę!
Proszę kogoś z ochrony do przymierzalni.
Klientka zemdlała.
- Proszę się obudzić. - Szybko.
Już dobrze?
To nic takiego.
Uderzyłam się w głowę, ale to nic.
Tam jest krzesło. Pomogę pani wstać.
To przez niskie ciśnienie. Zdarza mi się.
Proszę usiąść.
Tym razem straciłam przytomność.
Mocno uderzyłam się w głowę.
Ale nic mi nie będzie. Dziękuję.
Zostawię tu panią, żeby mogła pani dojść do siebie.
Proszę się ubrać, kiedy się pani lepiej poczuje.
Dziękuję.
Odwieszę je.
Klientka zemdlała. Jest tam.
Proszę pani. Wszystko w porządku?
Bardzo przepraszam.
- Na pewno już dobrze? - Tak.
Może tu pani posiedzieć. To nie problem.
Albo ktoś panią odprowadzi do ambulatorium.
Co pani na to?
Jestem Christiane. Jeśli czegoś pani potrzebuje...
Dziękuję, ale poradzę sobie.
Wrócę tu później.
Jak pani chce.
- Nie ma pośpiechu. - Dziękuję.
Co się stało?
Nie wiem. Kobieta zemdlała.
- Wezwać lekarza! - Co to za hałas?
- Co się stało? - Ma całą twarz we krwi.
Trzeba wezwać lekarza!
- Nie wyczuwam pulsu. - Ona jest cała we krwi.
Masz brudne włosy. To ten.
- Wspinamy się? - Ninon?
Teraz jesteśmy na dole.
Musimy się wspiąć na samą górę.
Wejdziemy. Tam są wielkie domy.
Ninon?
Ninon.
Chodźmy już, kochanie.
Schowam twoje zabawki do torebki.
Nie. Uduszą się tam.
Rozumiem. To co zrobimy?
Będę je trzymała w rękach. Dobrze?
Mamusia nie schowa ich w torebce.
Ty weź to.
Idziemy, kochanie?
Jesteś zmęczona.
Chodź, bo się spóźnimy.
Bądź dzielna.
Widziałaś?
Aniołku.
Słonko.
Ja nie, ale to nie problem.
Jeśli to panu odpowiada, mogę tam być w przyszłym tygodniu.
Dobrze.
Czekam na telefon z Monachium.
Tak, dziękuję. Do widzenia.
- Zatrudnią cię? - Na to wygląda.
Podziękuj koleżance.
- Głupio mi. - Abdel.
Takie ramy są więcej warte niż nasz dom, ale to tylko praca.
Zajmujesz się transportem i tyle.
Głupio mi ze względu na ciebie.
Prosisz koleżankę w moim imieniu.
To jej nie przeszkadza. Naprawdę.
- Nie jedź. - Dobrze, że masz pracę.
To prawda.
Ninon,
zadzwonię do ciebie przed twoją kąpielą.
I wiesz co?
Chcesz coś z Hiszpanii?
Nie.
Kochanie, wyjeżdżam do pracy.
- Zostaniemy we dwoje. - Aniołku.
Nie chcę.
Wrócę w poniedziałek przed twoją lekcją tańca.
A do tej pory pamiętaj.
Jeden całus
na każdy dzień na paluszek. Pięć.
Codziennie odbierz po całusie.
- Spóźnisz się. - Tak.
Już jeden mi uciekł.
- Nie chcę, żeby jechała. - Wiem.
W angielskim „If I were” słowo „were” łączy się z pierwszą osobą.
- Tak jest poprawnie. - Czy może pani...
Przepraszam.
Nie rozłączaj się.
Chwileczkę.
Zamiast „oblivion” możemy użyć „abandon”.
To nie jest dokładnie to samo, ale blisko.
Tak.
Tak.
- Proszę. - Dziękuję.
Za bardzo chudniesz, Jeff. Nie przesadź.
Mam jeszcze spore zapasy.
Do zobaczenia.
To ja.
- Spóźnimy się. - A dzień dobry?
Przepraszam. Słabo wyszło. Zacznę jeszcze raz.
Witam, pani Fauvet.
Dzień dobry, ukochana. Jak się masz, moje słońce?
Jak ci minęły dni z dala ode mnie?
Nie przesadź.
Jak poszło z Litwinami?
Z Jordańczykami.
W porządku.
Nie wiem, czy rozumiem wszystko, co tłumaczę.
Powiedz mi.
Założyć coś bardziej formalnego?
Tak jest dobrze.
Dziś ja jestem w centrum uwagi. Nie przyćmij mnie.
Zabraniam ci wyglądać pięknie. Załóż coś szarego i nudnego.
Ja to zrobię.
- Mam prowadzić. - Nie. Mnie to odpręża.
Można jechać 180 w mieście?
Dzwonił twój syn.
A to nie jest nasz syn?
Nie, kiedy mnie wkurza.
Który?
Jeden z dwóch. Umiesz ich odróżnić?
Dzwonili z agencji nieruchomości.
Z której agencji?
- Możemy puścić coś innego? - To mnie uspokaja.
Z agencji na bulwarze. Dzwoniłem do nich.
Po co?
Nie wiem.
Przydałby się nam nowy dom.
Nasze gniazdko miłosne.
- Kiedy wpadłeś na ten pomysł? - Już jakiś czas temu.
Potrzebuję zmiany. Chcę decydować, co mogę robić.
Jakbym miał 18 lat.
W wieku 18 lat nie kupujesz domu. Mieszkasz z rodzicami.
Ale rozumiesz, o co mi chodzi?
Tak.
- Nie cieszysz się? - Cieszę.
W poniedziałek oglądamy jeden dom. Jest elegancki.
W następny poniedziałek?
Do zobaczenia.
Kocham cię.
Bardzo.
- Dzień dobry pani Fauvet. - Cześć, Judith.
Wszystko dobrze?
- Tak. A u pana? - Też. Dziękuję.
- Mogę? - Oczywiście.
Za wcześnie na gin?
- Za chwilkę przygotuję. - Dziękuję.
- To ja. - Zaczekaj.
Dużo płakała?
Trochę. Ale już jest dobrze.
Nie dam rady wrócić w poniedziałek.
Najwcześniej we wtorek.
Melvil coś załatwił.
- Nieważne. - Dam znać.
Może poszłaby na inne zajęcia, później?
- Nie lubię przegapiać... - Teraz już tego nie zmienię.
Nin, zostaw to!
- Nie przejmuj się. - To ważne. Ona nie zrozumie.
To tylko lekcje tańca.
- Dlaczego wcześniej dzwoniłeś? - Nin! To już nieważne.
Powiedz mi.
No comments yet. Be the first to leave one.