ആദ്യത്തെ 200 വരികൾ.
Halo?
Halo?
Jest tam kto?
Upały doskwierają już piąty dzień
w pięciu okręgach.
Kilka osób poniosło śmierć.
Nic nie wskazuje na to, żeby miało się ochłodzić.
Lekarze zalecają, żeby pić dużo płynów
i nie przebywać zbyt długo na słońcu.
Wracamy do tematu dnia.
POŁUDNIOWY BRONX, 1977 R.
Zabójca zaatakował w Bronksie.
Ofiara, niezidentyfikowana brunetka,
pasuje do wzorca postępowania mordercy,
który strzela do ciemnowłosych kobiet
idących chodnikiem lub siedzących w samochodzie.
Policja udostępniła list mordercy, w którym czytamy:
„Wciąż grasuję niczym nocna zjawa.
„Spragniony, nienasycony, wytrwały,
„spotkam się z wami przy kolejnej zbrodni.
„Rynsztok znów spłynie krwią. Sprawka Wuja Sama”.
Niech to szlag.
Schodzę!
Nadal wisisz mi kasę.
Nie ma go.
Idziemy.
Nie możecie.
Mam w dupie twoje problemy.
-Co będzie z moją rodziną? -Nie wiem.
-Zapłacę do końca tygodnia. -Za późno.
To moje rzeczy!
Zmywamy się.
Halo?
-Margo? -June?
Wszystko w porządku?
Tak.
Słyszę co innego.
Chodzi o to...
Wybacz, że się nie odzywałam.
Miło słyszeć twój głos.
Twój też.
Gdzie jesteś?
W mieszkaniu babci.
Słucham?
Myślałam, że to tymczasowe rozwiązanie.
Miałam nóż na gardle.
Tak sobie pomyślałam...
Mogłabyś pożyczyć mi nieco więcej pieniędzy?
Oddam pod koniec miesiąca.
Może przyjadę jutro pociągiem?
Wyskrobię jakąś gotówkę.
Tutaj? Lepiej nie.
To nie jest najlepsza pora.
Posłuchaj...
Mogłabyś...
wysłać pieniądze pocztą tak jak ostatnio.
Nie wygłupiaj się. Tęsknię za tobą i chcę cię zobaczyć.
Nie teraz, Margo.
Jestem zajęta i nie będzie mnie w domu.
Kogo chcesz oszukać?
Wyjadę o jedenastej.
-Będę u ciebie po południu. -Chwileczkę. Nie zgadzam się!
Będzie super.
Cholera.
Co jest?
-Debil! -Kto to zrobił?
Con Edison zaprzeczyła oskarżeniom,
jakoby sieć elektroenergetyczna
nie była gotowa na dodatkowe obciążenie spowodowane wysokimi temperaturami.
Wzrasta sprzedaż klimatyzatorów...
Odwal się!
Halo?
Jest pani tam?
Gdzie tamten kurier?
Kolegi już nie ma. Jestem Freddie.
Spóźniłeś się ponad cztery godziny.
Wszystko przez ten upał.
Zdajesz sobie sprawę, że nie wolno się spóźniać
i zmuszać ludzi, żeby czekali na jedzenie?
Posłuchaj, paniusiu.
Nie nazywaj mnie tak.
-Ale... -Nie nazywaj mnie paniusią.
To jak ma pani na imię?
June.
Ile jestem winna?
Razem 16,70. Wnieść zakupy?
Nie, zostań tam.
Nie wchodź.
Równo nie będzie?
Nie dostajesz drobnych?
W tej dzielnicy?
Reszty nie trzeba.
-Co z torbami? -Wezmę je.
Dzięki za napiwek.
Dzwoniłeś moim domofonem?
Tak, przecież mnie pani wpuściła.
Nie teraz.
Wcześniej.
Czemu miałbym to robić?
Rozumiem.
Dzięki za napiwek.
Zaczekaj.
Mógłbyś to zabrać?
-Pięć dolców. -Co?
-Dałam ci trzy dolary napiwku. -Ale te śmieci śmierdzą.
-Dopłacę dwójkę. -Trójkę.
I skorzystam z umywalki.
Słucham?
Upał jak diabli,
a Enrique nie ma w sklepie nawet gównianego wiatraka.
Dzięki.
Nie lubię być spocony.
Dziękuję.
Nie ma za co.
Cześć. Co słychać?
Spadaj stąd.
Co, u licha?
Niech to szlag.
-Słucham. -Mówi June.
Przed chwilą dotarły zakupy.
Okej.
Podrzucił je wasz nowy kurier, ale w torbie brakowało papierosów.
Jest pani pewna?
Tak, zapłaciłam za cały karton. Masterson Lights.
Dopilnuję, żeby je pani otrzymała.
-Niezwłocznie. -Oczywiście.
Dziękuję.
Dzięki.
Aresztowano mężczyzn podejrzanych o podpalenie
klubu nocnego w Bronksie i zamordowanie 25 osób.
Rozprawa odbędzie we wtorek na Manhattanie.
Prokuratura spodziewa się szybkiego procesu.
Dodam tylko, że śledztwo w tej sprawie
toczy się w Brooklynie.
Według świadków...
DYSKRETNE RANDKI DLA MĘŻCZYZN LUB KOBIET
NA TERENIE KAŻDEGO OKRĘGU OPRÓCZ STATEN ISLAND
...to biały mężczyzna w wieku od 25 do 35 lat,
mierzący około 175 centymetrów...
Halo? Freddie?
Dzwonię po gliny, gnoje!
-Linia alarmowa, słucham? -Halo? Mówi...
-Co się stało? -To znaczy?
-Proszę pani? -Chciałam tylko...
Chciałam zgłosić zakłócanie spokoju.
Jakiego rodzaju?
Proszę pani?
W Bronksie znaleziono kolejną ofiarę zastrzeloną w samochodzie.
W trakcie zdarzenia
w pobliskim budynku przebywał młody człowiek.
Usłyszałem strzały, zbiegłem na dół.
ŚWIADEK
Chodnik był cały we krwi.
Niedługo po morderstwie
policja otrzymała list, w którym zabójca drwił ze zbrodni
i obiecywał rozlew krwi.
Tajemniczą wizytówką mordercy
stały się słowa rozpoczynające list:
„Pozdrowienia z nowojorskiego rynsztoku”.
Nie możesz mnie wpuścić?
Do końca już zwariowałaś?
NASŁUCH
Przesadzasz.
Nie przejmuj się.
Nie będę cię oceniać.
Boże, June.
Jak długo tu siedzisz?
Dlaczego nie powiedziałaś, że jest tak źle?
Pomogłabym.
Mam wrażenie, że zaraz znajdziemy trupa.
Wcale bym się nie zdziwiła.
POWIEŚĆ JUNE E. LEIGH PATRIARCHA
DLA MARGO
Wyrzuć to.
-Pierwsze wydanie. -Cóż...
Proszę.
Mam więcej.
Pozbądź się ich.
Słucham?
Warto je zatrzymać.
Po co?
Każesz mi wyrzucać moje rzeczy,
więc śmiało.
Wywalaj.
Zróbmy sobie przerwę.
Kupmy coś na kolację.
Rusz się.
Chodźmy do miasta. Obejrzymy jakiś spektakl.
Dasz radę, June.
To coś...
jest tylko w twojej głowie.
Co za absurd.
Obyś wstała, gdy wrócę.
Wiem.
Wiem, jak to jest.
Wybacz, że ci nie powiedziałam.
June jest chora.
Ona potrzebuje...
Też cię kocham.
Nie dam rady...
No comments yet. Be the first to leave one.