最初の200行です。
Jesteś gotowa?
Wyobrażałeś sobie kiedyś, że możemy to mieć?
Tę ciszę?
Nie, nie w tym życiu.
Jazda z tobą dzisiaj
przypomniała mi czasy, gdy byłem młody.
I wolny.
Teraz jesteśmy wolni, kochanie.
Tak.
Chyba ja po raz pierwszy.
Jesteś szczęśliwa, kochanie?
Jestem.
Nigdy nie dopuszczę, żeby to odeszło.
Możemy zawsze to robić?
Jak tylko mi powiesz, że jedziemy, to pojedziemy.
Obiecujesz?
Tak, obiecuję.
Cholera.
Jak daleko?
Kurewnie za blisko, kochana.
Wynośmy się stąd.
Chodź.
Kurwa.
Mój Boże.
Zabierz Cartera i wynoście się stąd.
Zacznę przecinać ogrodzenia.
Carter! Carter!
Zejdź tu!
Hej. Co się dzieje?
Masz półtorej minuty. Bierz, co ci wpadnie w ręce.
Gdzie jest Rip?
Jest ze stadem. Ruszaj!
Otwórz przyczepę!
Chodź.
Bierz swojego konia!
No dalej, kochaniutka.
Zajmę się tym.
Co teraz robimy?
Jedziemy.
Kurwa.
Polskie napisy od MPxx(18.05.26).
Pomóż mi odczepić przyczepę.
Co?
Ty zostań z koniami. Chodź.
Zaraz wrócę.
Dobrze.
Stracone.
Wszystko stracone.
To nie ma znaczenia.
Zaczniemy od nowa.
Przykro mi.
Przykro mi.
Szlag.
Nie mogłaś spać?
Dobrze się czujesz?
Tęsknię za budzeniem się w górach.
Jakim cudem jest tak kurewnie gorąco o czwartej rano?
Witam w Teksasie, kochanie.
Szlag, nie wiem, Rob-Will.
Zaczekaj.
On po prostu ostatnio zadawał pytania i ja...
Jakie pytania?
Za wiele ich.
- Dobrego rodzaju, czy złego? - Złego.
Na przykład, jak to możliwe, że niektóre kolczyki
zostają odnotowane w księdze inwentarzowej, a niektóre nie.
Zabierzemy je na aukcję.
Był na aukcji ostatnim razem. Wie, że cię tam nie było.
Idź teraz po niego.
Wes ze mną nie wyjdzie.
Rob-Will?
Jałówka się z tyłu cieli. Potrzebuję twojej pomocy.
Daj im spać, mamy jutro wielki dzień. Chodź.
Gdzie ona jest.
Nie ma tu żadnej rodzącej jałówki.
Zaglądałeś do mojej księgi inwentarzowej?
Księga inwentarzowa?
Przyglądasz się mojej działalności?
Wiem, że zadajesz pytania
- na mój temat. - O czym ty mówisz?
Jesteś kablem, Wes?
Co?
Jesteś?
O kurwa.
Co jest, do kurwy, facet?!
- Zabiłeś go, kurwa! - Zawahał się.
Nigdy się nie wahaj.
Nie możemy go tu zakopać.
Nie, idź i przynieś plandekę.
Chet, już!
Wyglądają ładnie i grubo.
Wczoraj osiągnęły 650 kg.
Wezmę jeszcze kilkanaście i zacznę je tuczyć.
Niebo się tu nie kończy.
Jakbyś widział bezkres.
Kochanie, jak spojrzysz intensywnie, to może tak się stanie.
Dzień dobry, proszę pani.
Dzień dobry, Azul.
Na razie, kochanie.
- Proszę, sir. - Dziękuję.
Kiedy ostatni raz ktoś sprawdził te pułapki?
Nie zgaduj, jeśli nie wiesz.
Za dużo czasu minęło, proszę pani.
Tak się wydaje.
Jeszcze tydzień
i zaczęłyby się nawzajem pożerać,
silniejsze pożarłyby słabsze,
aż ostatnie dwie rzuciłyby się sobie do gardeł.
To dzikie.
Jesteśmy lepsi, niż to.
Miguel, zostań tutaj, pomóż Tommyemu.
Tak, proszę pani.
Matkojebca.
- Język. - To bezcelowe.
Kiedy kowboj musi wiedzieć, dlaczego y = mx + b?
Skończ jeść.
Cena za paletę.
Około $750.
Kup mi byka rasy Angus, ważącego 300 kilo.
Dwa tysiące.
Funt mielonej wołowiny.
Duże sklepy, czy dania prosto na stół?
Dobrze.
Jakie są nasze roczne wydatki na ogrodzenia na akr?
Lub stosunek kosztów do korzyści, związany z naprawą starej studni,
w stosunku do wywiercenia nowej?
Ranczerzy potrzebują matmy, kochanie.
Co myślimy o tym miejscu?
Jakieś dzieciaki rozmawiały o pójściu na rodeo.
Tak? Powinieneś pójść.
Tak.
Myślałem o tym.
"Radość życia posiada
ten, kto ma serce, żeby się jej domagać".
Roosevelt.
Ma na myśli,
"Idź się, kurwa, zabawić".
W porządku.
Gdzie są wszyscy?
Też się nad tym zastanawiam, proszę pani.
To jak długo
stoisz tu i się zastanawiasz, Lou?
Jakieś pół godziny.
Założę,
- że dzwoniłeś? - Dzwoniłem.
Rob-Will nie odebrał.
Siedź tu nas dupie, poślę tam kogoś.
Tak, proszę pani.
Rob-Will!
Rob-Will!
- Nie, tam tego nie ma. - Gdzie jest Rob-Will?
Wygląda na podstępne pytanie.
Nie, mam tam przyczepę
z 75 sztukami w stadzie na słońcu.
Zajmę się tym.
Nie, weź kogoś, żeby się tym zajął,
potem znajdź swojego brata.
- Coś jeszcze, matko? - Joaquin,
mam tam całą masę świń,
mam bydło wypasane stąd aż do królestwa niebieskiego
i brygadzistę, który chyba zapił.
Chyba?
Nie wkurzaj mnie, Kino.
Jebany Rob-Will.
Co dobrego, Six?
Kolejny dzień, kolejna przygoda, synu. Jak się masz?
Kolejny dzień, to samo gówno, koleś.
Jak zwykle, nie?
- Jak zwykle. - Stary, pozdrów ode mnie rodzinę.
- Pozdrowię. Uważaj na siebie. - Spoko.
Cholera, kogo ty tu nie znasz?
Mój ojciec był brygadzistą na twoim ranczu
o wiele wcześniej, niż ja.
Żył i umarł przy tym, więc tu przyjechałem
bo tylko tu mogłem być.
To Jim Andrews. Grałem w futbol
- z jego synem. - Tak? Jesteś dobry?
Wystarczająco.
Liga stanowa. Jednak tylko 3A.
Grałeś kiedyś?
Nie, jak dorastałem, to grałem w inną grę.
Co przedstawia ta bitwa?
Poza wojną domową?
Co z punktem bez powroru, przejściem Rubikonu?
Mówimy tu o naukach moralnych, przyjaciele.
Władza, nadzieja, chciwość, hipokryzja, korupcja.
Jak one wpływają na społeczeństwo?
Możesz tu podejść?
Tak, mamy jebany problem.
Nie taki, jak te wcześniej.
Twój brat stracił cholerny rozum.
O, Ramos!
Tak myślałem, że to ty, facet.
Hej, słyszałem, że masz nowego pracodawcę.
Czyjego chuja teraz ssiesz?
Przestań udawać, że nie habla.
Cy może jesteś, kurwa, głuchy? Facet zawsze miałem
miejsce dla ciebie w 10-Petal.
- Dziękuję, sir. - Wiesz, robota łopatą,
czy inne gówno.
No comments yet. Be the first to leave one.