最初の200行です。
To bez sensu. Nie rozumiem, jak coś takiego mogło się stać.
Co robić?
To było treścią mojego istnienia. Nie wiem, co robić.
Żyłam życiem koncernu Pendletona.
A teraz mi to odebrano.
Kiedy ktoś dostrzega we mnie słabość, zamieniam ją w atut.
Danico, jesteś taka silna.
Ja bym tak chyba nie potrafiła.
Odmienisz życie,
walcząc o prawo do ziemi, Clarindo.
A będzie to możliwe dopiero po śmierci Bartholomew.
Nie odzyskasz tego aktu własności.
Nie dopuszczę do tego.
Odłóż broń, głupia gąsko.
Radzę ci uważać, Bartholomew.
Idzie tu Ridge.
Wciąż kocha się w Clarindzie.
Tak jak Jared we mnie.
Clarindo.
To prawda.
Pomogę ci.
FILM ZAINSPIROWANY PRAWDZIWYMI LOSAMI DZIELNYCH PAŃ
SZCZEGÓLNIE JEDNEJ
To będzie historia Joy. Opowiedziana przeze mnie, jej babcię.
Każdy zaczyna od marzeń na temat dalszego życia.
U RUDY'EGO AUTOBUSY I CIĘŻARÓWKI
Marzenia Joy narodziły się w warsztacie jej taty.
Miała serdeczną przyjaciółkę, Jackie.
Przyrodnią siostrę, Peggy.
Pieska.
Tatę.
Mamę.
Czyli moją córkę.
Babcię. Czyli mnie.
W jej pokoju powstawały śliczne rzeczy.
Czarodziejskie.
Są ludzie, którzy uwielbiają tworzyć.
Są cierpliwi i potrafią się skupić, by własnoręcznie coś wyczarować.
Joy znajdowała wielką radość w tworzeniu nowych rzeczy.
Otworzyłam bramę prowadzącą na wielką zieloną łąkę.
I poszłam do lasu.
Pokonałam wiele zagrożeń.
Wilka
i inne przerażające stworzenia.
A potem zaczęłam budować swój własny dom.
Będę w nim mieszkać i tworzyć wspaniałe rzeczy, które wszyscy ludzie
będą mogli podziwiać i mieć.
Nawet para książęca, która mieszka w zamku na końcu lasu.
Widzisz?
Byli zakochani.
Może mnie do siebie zaproszą, bo robię takie wspaniałości.
Potrzebujesz przystojnego księcia. Właśnie. Księcia.
Nie potrzebuję księcia.
Mam czarodziejską moc. Nie potrzeba mi księcia.
Moja córka jest rozwódką. Całe dnie spędza w sypialni i ogląda telenowele.
Możesz odmienić życie, walcząc o akt własności ziemi, Clarindo.
Mam coś dla ciebie.
Och, Danico...
Jesteś taka silna. Ja bym tak nie potrafiła.
Czułam, że potrzeba jej wsparcia.
Więc powiedziałam...
Wyrośniesz na silną i mądrą młodą kobietę.
Pójdziesz na studia, poznasz miłego chłopca, dochowasz się ślicznych dzieci.
I zbudujesz wszystkie wspaniałe rzeczy, które tworzysz w swoim pokoju.
Co się stało z jej marzeniami?
Popatrzcie.
Gdzie pasek od identyfikatora?
Nie wpuszczą mnie na lotnisko.
Nie możesz znaleźć? Pomóc ci?
- Nie, ale... - Posłuchaj.
Wiem, że nie układa ci się tak, jak to sobie planowałyśmy.
Nie masz już przed sobą całego życia,
ale sporo ci jeszcze zostało.
Nadzieja nigdy nie umiera.
Dzięki, Mimi.
Mamo, popatrz, co znalazłam.
Co to?
Jak możesz pytać?
Obroża, którą wymyśliłam w liceum.
Mitzy się dusiła.
Wymyśliłam obrożę z mechanizmem samorozpinania.
Odblaskową. I jednocześnie przeciwpchelną.
Nie musiałabym iść teraz do pracy, gdybyś załatwiła mi patent albo adwokata.
Przebojowa Joy. Zawsze coś wymyślasz.
Nie sposób o wszystkim pamiętać.
Teraz patent ma firma Hartz.
Nie wiem, jak się załatwia patent.
Co tak cuchnie?
Wylałaś jogurt?
- Coś śmierdziało. - Zapleśniał.
Tak, bo nie pozwolę, żeby mi ktoś wydzierał po kawałku życie.
Joy, patrz, kto wrócił. Zobacz!
Tak, wrócił Bartholomew.
Myślałam, że Bartholomew nie żyje.
Wrócił jako duch.
- Odejdź, zjawo! - Jestem teraz potężniejszy.
Jak to możliwe?
Unikaj go. Może ci zaszkodzić!
I zza grobu.
Babcia was zawiezie na przyjęcie. Za 5 minut.
Cześć. Co tu robicie?
- Oddaję wam go. Już go nie chcę. - Co?
Jest niepoczytalny. Nie ma się gdzie podziać.
Mieszkał u mnie 2 lata.
Tato, tak mi przykro.
W piwnicy mieszka Tony.
Eksmałżonek w piwnicy?
Rozwód nie może tak wyglądać.
No dobrze. Nie wiem, gdzie cię umieszczę.
Nie, tam jest mama!
Zwracam ci go, Terry!
- W czym Sharon była lepsza? - Nie odpowiadaj.
Zabierała mnie do muzeum.
- Co ci się tam podobało? - Co? Powiem ci.
Starożytne rzymskie rzeźby, średniowieczne zbroje,
etruska biżuteria...
Muzea to kurz i śmierć.
...espresso i panini.
Jadłeś panini w trumnie.
- Zakurzonej i nudnej. - Więc po co pytasz? Masz coś z głową?
Rozmawiam z wariatką.
Co jeszcze, kapitanie P?
- "Kapitanie P"? - Kapitan P, Latający Pierdoła.
A ty jesteś jak wyciek gazu.
Nie czuć, nie widać, ale powoli nas uśmiercasz.
Mów o Sharon!
- Potwór z Czarnej Laguny. - Koniec rozmowy.
- Spadam. - Zaczyna się.
Uważaj! Zacznie szaleć!
- Chcesz tego. Do tego dążysz. - Chroń porcelanę!
Terry, lubisz to?
O to ci chodziło?
- Nie! - I co?
Poszalałem.
- Tato! - Jest niepoczytalny!
Niepoczytalny.
- Ja? - Ma chorą psychikę!
Tak, to prawda.
Przez ciebie.
Wybacz. Nie lubię tego.
Nie powinnaś na to patrzeć.
Przepraszam z całego serca.
Spokojnie, mamy inne inwestycje.
Sprzątnę.
Zostaw.
Nie. Daj spokój.
Ja to zrobię. Tylko już stąd wyjdź.
Dzięki.
Wybaczcie te wrzaski. Mimi zawiezie was na urodziny.
Cześć, skarby.
Znów coś tłukłeś.
Tak. Ale to wina babci. Moja też, ale jej większa.
Dziadek trochę z nami pomieszka.
Dziadek będzie u nas nocował!
Sharon nie sortowała prania. Białe robiło się szare.
Ale ty to odczarujesz.
- Zajmę się tym. Weź torbę. - Co z moimi rozliczeniami?
Przywiozę.
Kocham cię, dziadku.
Wypełniłam ci zeznania i PIT.
Jesteś do bani.
- On tutaj? - Sharon już go nie chce.
Pomieszka tu, póki nie znajdzie nowej kochanki albo nowego lokum.
Znasz schemat.
Wstawaj.
Rozwód nie może tak wyglądać.
I kto to mówi?
Utrzymuję rodzinę, Tomie Jonesie. Mam firmę. Spłacam kredyt. A ty?
Śpiewasz w klubie Angeli Starpoli, i cyklicznie wywalają cię z Campbella.
- Podzielę piwnicę. - Mam rozwód. Robię, co chcę.
- Rozwód nie może tak wyglądać. - Spóźnię się do pracy.
Nie kłóćcie się przy dzieciach. I bez rękoczynów.
Rudy, patrz. Widzisz mikrofon?
Jeśli go tkniesz, zginiesz.
Wychodzę. Spróbujcie się nie pozabijać.
Oszalałaś! To twoja wina!
Clarinda! Nie!
Stało się coś strasznego, zostaw go!
Boże... myślałam, że to naprawiłam.
Świetna robota, Joy. Brawo.
Peggy? Co tu robisz?
A ty? Zmuszasz zreumatyzowaną Mimi
- do odwożenia dzieci? - Poradzę sobie.
I tak wolą swoją ciocię Peggy.
Nie pchałam się w nieudany związek z dwójką dzieci.
- Daj siostrze spokój. - Muszę pogadać z tatą o interesach.
- Wpadniesz do warsztatu? - Tak. Jest w piwnicy.
- Żartowałam tylko. - Tak, wiem.
Dzieci, potem zrobimy coś fajnego.
My już robimy coś fajnego.
Bagaż poleciał do Cleveland.
- Ściągamy go tu. - Złożę skargę.
Mąż potrzebuje leków.
Masz na imię Joy?
- Nie wyglądasz na radosną. - Widać nie jestem.
- Zdegradują cię. - Pogadaj z szefem.
Reorganizacja. Przejdziesz na nocną zmianę.
- Nie mogę. - Z mniejszą pensją.
Przykro mi.
Nie zapłacę za coś, czego nie dostałem.
No comments yet. Be the first to leave one.