I Feel Pretty

I Feel Pretty

Scarica il sottotitolo Polish

Informazioni sulla release

I Feel Pretty
Un commento di D34DH0R53

Tag

other
Pubblicato il: 2019-12-10
Download: 40
Sottotitoli per non udenti: No

Anteprima dei sottotitoli in Polish

Le prime 200 righe.

Udanych zajęć.

Trzeba coś zrobić z ręcznikami.

Wyraźnie napisałam, gdzie macie kłaść...

Renee Bennett.

- Źle trafiłam? - Nie, proszę się wpisać.

- Wypożycza pani buty? - Tak.

- Rozmiar? - 38.

- 38? - 37.

- Dobrze. - 40.

40.

- Podwójnie szerokie. - Jak?

- Podwójnie. - Jak przyczepa?

Mamy podwójnie szerokie buty?

Nie zwykłe, nie szersze, tylko jeszcze szersze.

Dla grubszych stóp.

Jeden instruktor to były strażak. Może on by pani pożyczył.

- Te mogą być. - Dobrze. Udanych zajęć!

Pierwszy raz?

Mój też.

- Serio? - No.

Gdzieś trzeba zacząć.

Tak.

No to trzymaj się.

Do zobaczenia.

Rany, żyjesz?

Na pewno? Chyba bolało.

Wzięłam za duże buty.

- A ty jesteś cała? - Tak.

JESTEM TAKA PIĘKNA!

AVERY LeCLAIRE GODNĄ NASTĘPCZYNIĄ?

LILY LeCLAIRE O PRZEKAZANIU PAŁECZKI

AVERY LeCLAIRE RUSZA Z NOWĄ LINIĄ

GRANT LeCLAIRE: NAJWIĘKSZE CIACHO USA?

Cześć wszystkim, mówi Jen. Mam dla was kolejny pomysł na fryzurę:

bardzo punkowy kucyk inspirowany irokezem.

Zaczynam od małego koczka na szczycie głowy.

Zaczesuję włosy i pryskam lakierem, by nabrały objętości,

a teraz nabieram nieco więcej i zaczesuję kolejną garść.

Pod koniec może wam zostać tylko parę luźnych kosmków,

więc dajcie więcej lakieru, jak ja. I fryzura gotowa!

Liczę, że wam też podoba się taki rockowo-punkowy prawie-irokez.

Jeśli tak, poproszę o kciuczek w górę i subskrypcję,

by nie ominęły was kolejne poradniki. Mówiła dla was Jen.

Witam. Szuka pani prezentu?

Nie, raczej czegoś dla siebie.

Większych rozmiarów nie ma na stanie, ale zapraszam na naszą stronę.

Przebiegł jakiś typ.

Wepchnij się i poproś.

LILY LeCLAIRE - DZIAŁ SIECIOWY DZWONEK WYSIADŁ, PUKAĆ

Mason? Nie chciałbyś trochę... pogadać?

Nie, dzięki.

Za ponuro tutaj.

Powinniśmy się cieszyć na każdy kolejny wspólny dzień.

- Bzykałem się wczoraj. - Fajnie.

- Ze sobą. - Nieważne.

Dostałaś tego maila z zarządu? Są skargi na szminkę „klefautis”.

Clafoutis?

Klientki mówią, że na żywo jest jaskrawsza.

Nie! Spójrz i powiedz, że się czymś różnią.

Patrz.

- Jestem od kodowania. - No weź, Mason!

I dlatego powinniśmy prowadzić stronę z siedziby na Piątej Alei! No nie?

Dlaczego każą nam się cisnąć w jakiejś piwnicy w Chinatown?

Bokiem mi to wyłazi! Tobie nie?

- Nie. - Spadam. Skoczę po kawę.

Prawdziwą, a nie tę lurę. Ty coś chcesz?

- „Bagetę”. - Bagietkę?

- Zjesz całą? - Pół.

Pół bagietki. Wcale nie dziwne.

Rozświetlacz robi swoje.

Świetnie wyglądasz, Viv!

Prawda? Przepięknie.

Fakt, że ładnie, ale czy dalej wyglądam jak ja?

Nie, nie jak ty. Raczej jak Selena Gomez

w tym klipie do „It Ain't Me”. Na niej się wzorowałam.

A nie kojarzę ci się z jakąś panią do towarzystwa?

Prostytutką?

- „Chodźcie no, chłopcy”. - Tak się nie mówi.

Fajnie, że pozwalają ci to wszystko wynosić.

Nie dosłownie. Nikt nie daje mi torby z upominkami. Są gwizdnięte.

To wycofany towar. Ponoć wygląda jak pigułki antykoncepcyjne.

- Rzeczywiście. - Mam takie samo pudełko.

Wielu lubi się bzykać bez zachodzenia w ciążę. Nie wiem, co w tym złego.

Spotkałam ostatnio szurniętego bobasa. Powaga.

To jest ta strona Groupie?

Nie Groupie, tylko Grouper Date. Idziesz z nami, bo musi być trójka.

Spójrz tylko! Zobacz, z kim konkurujemy.

Trzy euroazjatyckie kelnerki,

Trzy australijskie narciarki wodne,

siostry Hadid?!

Z matką?

Nie ma mowy. Za wysokie progi.

Wiesz, jak to jest, Renee. Każdego faceta kręci co innego.

Temu mojemu na pewno spodoba się to, że lubię

dokumenty kryminalne i przyjaźń między zwierzątkami.

- I dodałam ich w ciemno! - Usuń to z profilu.

Ludzie leją na profil! Nikt tego nie czyta!

Liczy się tylko zdjęcie. Cykasz fotkę, z której jesteś dumna,

bo ukryłaś drugi podbródek, syfy i cellulit,

a gdy facet cię spotyka, pęka z zawodu.

Potem robisz zdjęcie, które wiernie cię oddaje,

zaglądasz na profil i nikt go nie lubi, nie klika, nie tweetuje

ani cię nie tryka. Nawet nie chciałaś tego faceta,

ale boli cię, że to on odtrącił ciebie! Mam już tego dość!

Same ciekawe argumenty.

Dzięki, że tak nas motywujesz.

- Właśnie tego nam było trzeba. - Gońcie się.

Zróbmy sobie fajne zdjęcie!

- Dawaj! - Ja wyjdę pięknie!

Spójrz na nią!

Odpada.

Jakbyśmy się broniły.

- Słabo. - Grubo wyszłam.

A teraz jakbyś mnie bzykała.

Nie!

Dobra, bierzemy to.

Że co znowu?

Zalałem się dressingiem.

Wiem, że to nie żadne ważne biuro, ale skoro rezygnujemy

nawet z noszenia spodni, to chyba lekkie przegięcie.

Mamy kryzys. Serwer znów padł i dla odmiany nie chce ruszyć.

Zaraz!

Czyli jak wyślemy raport na 11:00? Tylko to robimy w tej durnej pracy!

Już go drukuję. I nie jest durna.

Może trochę. Zresztą za jakieś 10 sekund z niej wyjdziesz.

Myślisz, że pójdę do szefostwa?

Nie mam zamiaru. Zapomnij. Nie myłam się!

- Jak zawsze. - Jak zawsze do pracy.

Wieczorem się myję. Nie twoja sprawa! Nie idę tam!

Mam spód od kostiumu zamiast majtek

i torbę ze sklepu zamiast torebki! Nie!

Powtarzaj.

„Jestem dzielna”.

„Jestem blond”.

„Dam radę”.

„Jestem dzielna”!

„Jestem blond! I dam radę”!

- Dla Steve'a z marketingu. - Dzięki, przekażę.

To Avery LeClaire?

- No. - I znowu!

Tam idzie!

- Ale odjazd. - Co?

Siedzieć na recepcji... w samym centrum.

Właściwie, to jestem stażystką. Szukają kogoś do recepcji.

Coś ty. To wymarzona fucha!

Przekażę to do marketingu.

Dobra. To ja spadam.

Przywitajcie się proszę z moją babcią, Lily.

Weszliśmy w trzeci kwartał i znamy wyniki badań dotyczących naszej...

tańszej linii.

Musisz mówić tym tonem?

- Jakim? - Jakby to znaczyło „gorsza”.

- Ale właśnie to znaczy. - A także „przystępna”.

„Rozsądnie wyceniona”. Tak ją kojarz.

Dobrze.

Musimy nieco popracować nad naszą tańszą linią,

bo nie znamy się na tańszym segmencie rynku.

Mają nas sprzedawać nie tylko w Saksie i Bendel's,

ale i w sieciówkach Target i Kohls.

Jenn, dawaj.

Jak dowodzą badania, 74% grupy docelowej uważa nas za...

nadętych kutasów.

A zatem wychodzi na to, że...

musimy się dostosować...

To nie wielka filozofia.

Chcemy po prostu zacząć sprzedawać tańsze kosmetyki w Targecie.

Kto z was kupuje w Targecie? Ty?

- Nie. - A któraś z was?

Nie do wiary.

Ludzie twierdzą, że jesteśmy nadęci i Target to nie miejsce dla nas.

Może i słusznie. Chcę, by ludzie wchodzący do tego biura

widzieli, że u Lily LeClaire jest miejsce dla każdego.

„Musi cenić piękno”. To ja.

„I marzyć o pracy w naszej recepcji”. Też ja.

W samym centrum.

„Musi być stylowa i pewna siebie”.

Dobra... jestem, ale nie całkiem.

„Pierwsza twarz widziana w biurze to swoista twarz całej naszej linii”.

Chrzanić.

Wiem, że to wymarzona robota, ale...

Po co się zgłaszać? Nie mam szans.

Nie takiej twarzy szukają.

Wiesz co, oddzwonię.

Cześć! Renee, ta z rowerów.

Boże!

Jak twoja pochwa? I cała okolica?

Miło, że pytasz. W sumie bez niespodzianek.

- Poszła krew? - Może ciut...

Wybacz, zgubiłem się.

Gdzie znajdę płyn do naczyń?

Pewnie dziwisz się, dlaczego nie spytałem pracownicy.

- Ja tu nie pracuję. - Ale jestem dobry w szorowaniu.

Może tobie trzeba by coś wyszorować?

Rety, przypomniało mi się. Dziesiąta alejka.

Dziękuję panu.

- Może tak dałabyś mi numer i... - Wybacz, nie rozdaję go.

Ale miło było poznać.

- Wzajemnie. - Powodzenia w szorowaniu.

- Często się to zdarza? - Coś takiego?

Tak. Faceci nagle cię zaczepiają i chcą się z tobą umówić?

Commenti

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left