Le prime 200 righe.
- Rekin cię dopadł. - No i patrz, co narobiłaś.
Przyniosę ci drugiego. Róbmy coś, nudzi mi się,
a ty byś się tylko wylegiwała na słońcu.
Idę do pokoju. Obiecałam Stuartowi, że zadzwonię.
- Przynieś mi drinka. Dzięki. - Chciałabyś.
Niezły tyłeczek.
Chcę wznieść toast.
Dziękuję ci, że zabrałaś mnie na wakacje. Będą świetne.
Zdrowie. Dzięki, że przyjechałaś.
Stuart nie wie, co traci.
- Chociaż dobrze się bawię. - To prawda.
Lisa?
Lisa?
Siostrzyczko?
Co robisz?
Co się dzieje?
Skłamałam.
O czym mówisz?
Skłamałam mówiąc, czemu Stuart z nami nie pojechał.
- Co? - Nie przez pracę.
Co to znaczy?
Zostawił mnie, Kate. Zerwał ze mną.
- Czemu mi nie powiedziałaś? - Wstydziłam się.
Rodzice wiedzą?
Spieprzyłam jedyną dobrą rzecz w moim życiu.
Co się stało?
To moja wina. Znudziłam mu się.
- Tak ci powiedział? - Mniej więcej.
Więc pomyślałam, że pojadę z tobą na wycieczkę,
pokażę mu, że potrafię się dobrze bawić
i może wtedy wróci, ale...
- Chodź. - Co? - Musimy się ubrać.
- Po co? - Wychodzimy.
Gdzie? Jest pierwsza w nocy.
To Meksyk. Tylko my siedzimy w domu. Chodź.
Marzyłam o tym cały tydzień.
Najlepsza noc w życiu. Chcę tu zostać!
MEKSYK JEST EKSTRA. SZKODA, ŻE CIĘ TU NIE MA.
CIESZĘ SIĘ, ŻE SIĘ DOBRZE BAWISZ.
ZABRAŁEM SWOJE RZECZY.
/Jesteście szaleni.
Musicie spróbować. Robimy to w każdy weekend. To niesamowite.
Prawie 8-metrowe żarłacze białe podpływają do samej klatki.
- 8-metrowe? - Wiem, obłęd!
Ile to kosztuje? No co?
Sto dolarów od osoby. Taylor to nasz przyjaciel.
- Super. - Sama nie wiem.
Wolisz przesiedzieć cały dzień przy basenie?
- Nie umiem nurkować. - Nauczę cię.
Do tego potrzeba mieć certyfikat nurkowy.
- Wy przeszliście kurs! - Posłuchaj.
Jesteśmy w Meksyku. A to nie jest nawet nurkowanie.
Będziesz w klatce. To całkowicie bezpieczne.
To jak wycieczka do zoo, tylko że to ty jesteś w klatce.
- I pod wodą. - Zgódź się, będzie fajnie.
Proszę.
- Sama nie wiem. - Pomyśl o zdjęciach.
Takich, których nie robi nudna osoba.
Tylko mówię.
- Dobrze gada. - Pomyśl o zdjęciach.
No dobra.
Zdrowie!
- Dobrze się dziś bawiłem. - Ja również.
Wybacz. Nie jestem gotowa.
- Dziękuję. - Nie ma za co.
- Do jutra. - Na pewno.
Chodź.
Dobranoc.
Widzimy się jutro.
Są słodcy.
Będzie świetnie, nie mogę się doczekać.
- Nie wierzę, że mnie namówiłaś. - Ja cię nie namawiałam.
- Chcesz ich znowu zobaczyć. - Nieprawda.
- Nie kłam. - No dobra, jest słodki.
- Sama nie wiem, Kate. - Będzie fajnie. Obiecuję.
- Pewnie i tak się nie pojawią. /- Cześć, dziewczyny!
Co słychać?
Cześć.
Cieszę się, że was widzę. Nie byłem pewien, czy przyjdziecie.
- Ale przyszłyśmy. - Idziemy?
Chodźmy zobaczyć łódź.
- Jak się spało? - Dobrze.
- Świetnie się bawiłem. - Ja też.
- Jak głowa? - Boli.
Pomówimy z kapitanem. Zaraz wracamy.
- Mam wątpliwości. - Spokojnie, będzie dobrze.
To w ogóle bezpieczne? Nic o nich nie wiemy.
Pamiętasz słowa recepcjonisty, żeby wybierać atrakcje z broszur?
Pracuje w hotelu. Musi tak mówić.
Słyszałam straszne historie o turystach, którzy wybierali takie wycieczki.
- A Stuart mówił... - Stuart to fiut.
- Będzie fajnie. - Nie wstydźcie się.
To Taylor, nasz kapitan.
- Cześć. Jak się macie? - Dobrze.
- Umiecie nurkować? - Tak.
Zatem zapraszam na pokład.
Nie wpadnij do wody, niezdaro.
Oto i on.
Javi!
Ostrożnie.
O nie.
- Kate, widziałaś klatkę? - Połóż butle z tyłu.
Spokojnie. To będzie przygoda życia. Obiecuję.
- Będzie ubaw! - Boję się.
Jesteśmy na miejscu.
- To tutaj? - Tak.
Poważnie?
Będzie zajebiście.
- Pora karmienia. Głodne? - Ohyda.
Nie? A ty?
Fuj.
Smacznego.
- Obrzydliwość! - Cuchnie, co?
- Myślałam, że to nielegalne. - Mam po nie zadzwonić?
Halo? Panie Rekinie!
/Panie Rekinie!
Chyba nie słyszą za dobrze pod wodą.
- Co powiedział? - Nic.
Zaczynajmy.
- Cip, cip, cip, taś, taś. - To działa?
- Tam! Spójrz! - Gdzie?
- Javier, chodź, popatrz. - Niesamowite.
Lisa?
Gotowy?
Lisa, jesteś tu? Pod naszą łodzią jest rekin.
Najpierw zejdą chłopcy, ale musimy się przygotować.
- Nie dam rady, przepraszam. - Co? Proszę.
- Nie złość się. Nie mogę. - Chodź, będzie super. Proszę.
Nie zaimponujesz Stuartowi fotkami z kibla na łódce.
- Poważnie? - Musiałam to powiedzieć.
Proszę.
- No dobra. - Kocham cię.
- Jesteś moją dłużniczką. - Będę ci robić śniadania do łóżka.
- I to przez długi czas. - Będę. Przysięgam.
Narka.
- Opuszczajcie. - Uważajcie na siebie.
Mam ciary.
Widzisz? To bezpieczne.
Bawcie się dobrze. Ostrożnie.
Pa.
W porządku.
Podejdźcie.
Widzicie?
- O Boże. - Ogromny.
Ja pierniczę.
Ma około 7 metrów. Widziałem dużo większe.
- Serio to zrobimy? - Tak! - Pora was przygotować.
- Denerwuję się. - Serio?
- Mam pełne majty. - Serio? - No.
Pomóż.
Dalej mam niezły tyłeczek?
Gotowe?
Tak.
- Tak? - Tak.
O Boże.
- Spokojnie. - Dobrze.
- Uspokój się. - Już.
Przytrzymaj.
Popuścić?
Sprawdź powietrze. Powinnyście mieć 200 barów.
Jest 200.
To twoje powietrze.
Gdy zejdzie do 100, musisz dać mi znać.
Gdy do 50, wyciągnę cię na powierzchnię.
- 50 to pomarańczowy. - Tak. - Kapuję.
To wszystko.
Schodzicie na około 5 metrów.
To mało prawdopodobne na tej głębokości,
ale jeśli poczujesz ból w uszach, musisz wyrównać ciśnienie.
Odchylić głowę do tyłu i przełknąć ślinę.
Wyrównanie ciśnienia. Głowa do tyłu i przełknięcie.
I pamiętaj,
szybkie oddychanie, szybka utrata powietrza.
Wyluzuj się.
Kiedy już tam zejdziesz, nie będziesz chciała wracać.
- No i super. Gotowa? - Tak.
Dam radę.
- Spodoba wam się tam na dole. - Dzięki, Javi.
- Kto następny? - Boję się.
Na powierzchni rekin gówno słyszy.
Ale pod wodą jesteś w jego świecie.
Usłyszy bicie twego serca z odległości pięciu mil.
Wyczuje twój strach i słabość.
Namierzy cię. Gotowe!
Nie słuchaj głupka. Będziecie się dobrze bawić.
Pożyczysz aparat?
Tak, ale jeśli go upuścisz, zanurkujesz po niego.
- Co my wyprawiamy? - Uśmiech!
- Boję się, jak diabli. - Zejdę pierwsza, dobra?
Ależ emocje!
Twoja kolej.
Właśnie tak.
Niesamowita widoczność. Popatrz na te ryby.
Widzisz je?
To lepsze niż siedzenie w hotelu, co?
Nie miałam pojęcia, że będzie tak niesamowicie.
/- Słyszycie mnie? - Tak.
/- Lisa, jak się czujesz? - Dobrze.
/- Kate, a ty? - Też dobrze.
- Ale nie widzę rekinów. /- Cierpliwości. Zaraz je zwabimy.
No comments yet. Be the first to leave one.