200 baris pertama.
Od kiedy sięgnąć pamięcią ,
trwa wojna między orkami i ludźmi .
Ale był czas, kiedy nie wiedzieliśmy, kto jest naszym wrogiem .
Ani też - co z nami uczyniła zła zielona magia zwana Spaczeniem .
Lecz skąd na początku mogliśmy to wiedzieć ?
Czy mieliśmy jakiś wybór ?
Nasz świat ginął ,
a ja musiałem znaleźć nowy dom dla naszego klanu .
Durotanie.
Czuję na sobie twój wzrok.
Myślałem, że śpisz.
Spałam.
Śniło mi się polowanie...
wśród śniegów.
Wymyśliłam imię.
Zachowaj je dla siebie, żono.
Wybiorę imię, kiedy go zobaczę.
Albo ją.
Ciekawe, jak wielki Durotan nazwie swego syna,
- jeśli nie ruszę z nim w drogę? - Syna?
A jak schowasz swój wielki brzuch?
Lepiej niż ty swój pusty łeb.
Tyle klanów w jednym miejscu, Orgrimie.
Rechoczący Czerep... Czarna Góra...
- Wszyscy przybyli na wezwanie. - To będzie silna wataha.
Ciekawe tylko, kto zostanie, by walczyć.
Zwycięstwo albo śmierć!
Czarna Góra! Tutaj.
Ile to jeszcze potrwa, Czarnoręki?
Jesteśmy gotowi, Gul'Danie.
Co rzekła?
Błaga, byś uwolnił jej dziecko.
Jest mi potrzebne.
Jak oni wszyscy.
Rusz się, mieszańcu!
Co to jest?
Magia Gul'Dana.
Moją magię napędza życie.
Mamy dość jeńców,
by wysłać tylko naszych najsilniejszych wojowników.
Ale to wystarczy.
Nasi wrogowie są słabi.
Gdy do nich dotrzemy,
staną się naszym opałem.
Zbudujemy nowy Portal!
A gdy już będzie skończony, wyślemy przez niego
całą orczą Hordę.
Ja pójdę pierwszy.
Za Hordę!
Jest brzemienna?
Jak śmiałeś zabrać wachoo k do mojej watahy?
Puść mnie, Czarnoręki!
Draka!
Przyj, niewiasto. Przyj.
Nowy wojownik dla Hordy!
POCZĄTEK
ŻELAZNA KUŹNIA
Lotharze!
Chodź tu! Mam coś dla ciebie.
- Co to jest? - Cud techniki.
To pukawka.
Osobliwe.
Napij się wody.
Powinieneś wracać do domu.
Ktoś rozpirzył twój garnizon.
Król cię wzywa, dowódco.
WICHROGRÓD
Cały garnizon. I nikt niczego nie zauważył?
- Kogoś znaleźliśmy. - Przeszukiwał ciała. Tu, w koszarach.
W koszarach?
W końcu! Ty tu dowodzisz?
Znak Kirin Toru.
Co robisz w moim mieście, czarokleto?
Pozwól mi dokończyć badania zwłok za drzwiami.
Ale po co?
Te zwłoki kryją tajemnicę ataków na twoje wojska.
Co to było?
Wezwijcie Strażnika.
Medivha?
On to powinien wyjaśnić.
Jedynie król może wezwać Strażnika.
Zawieź go do Złotych Włości.
- Co to za bestie? - To tylko plotki, panie.
Jak 30 żołnierzy mogło zniknąć bez śladu?
Przez Spaczenie.
Albo pod jego wpływem.
Czy to on?
Wasza wysokość.
Tato?
Dziękuję, sierżancie.
Kim jesteś, magu?
Zwą mnie Khadgar. Uczę się na Strażnika.
- Uczyłem. Zerwałem śluby. - Jesteś zbiegiem?
Nie ukrywam się.
Wasza wysokość...
Porzuciłem szkolenie, ale zdolności pozostały.
Wyczułem coś.
Mroczne moce - kiedy są silne, niemal wyczuwam ich zapach.
Nie mogłem zignorować tego, że zło jest tak blisko.
- Gdzie to było? - Co się dzieje?
Dym, panie! Na południowym wschodzie!
Wasza wysokość, wezwij Strażnika, błagam!
- Dotarły do Kniei Elwynna! - Wielkie Sioło płonie!
Atak?
Co?
Przestań wzywać Callana.
Nie mieszaj się w moje sprawy.
Chce iść w ślady swojego ojca.
- Mój syn nie potrzebuje twojej pomocy. - Uważaj. Mówisz do królowej.
Przede wszystkim jesteś moją siostrą.
Kiedy byłeś w Karazhanie?
Z tobą. Nie wiem...
sześć lat temu.
- Miałeś potem kontakt z Medivhem? - Nie, mimo prób.
Nie może się dłużej ukrywać.
Król wezwał Strażnika.
Wsiadaj.
Powodzenia.
Brać ich! Nie zabijać!
Moje dziecko!
To niegodne wojownika.
Puść mnie!
Mroźne Wilki nie polują?
Wolimy wrogów z toporami, a nie z dziećmi.
Dostaliśmy rozkazy, Durotanie.
Uszanuj tradycję.
Musi być gdzieś godny przeciwnik w tej... kupie gnoju.
Znaleźć wszystkich! Nie zabijcie zbyt wielu,
potrzebni są nam żywi.
Lothar.
Moroes.
Popatrz no.
W ogóle się nie zestarzałeś.
Gdzie są wszyscy?
Wiele się zmieniło.
Ileż wiedzy jest tu zamkniętej.
Gdzie on jest?
Nie wiedziałem, że istnieje tyle ksiąg.
Zaczekaj tu.
I lepiej niczego nie dotykaj.
Nikogo nie widuje?
Bo panuje pokój.
Dobrze, że przybyłeś.
Strażnikowi dobrze zrobi widok przyjaznej twarzy.
Nie może ci odmówić.
Ani królowi.
Zwłaszcza gdy został wezwany.
Raz-dwa.
Ty go wezwałeś, Moroes?
Nie. Nie wzywał.
A więc...
zostałeś rzeźbiarzem?
Robię golema.
Magia wnika w glinę latami, ale tutaj trwa to...
krócej.
Moroes wreszcie będzie miał towarzysza.
I kogoś, kto mu posprząta.
Dziękuję.
Dobrze cię widzieć, Lotharze.
Potrzebujemy twojej pomocy, Medivhie.
Nasz król cię wzywa.
Kim jest ten chłopak na dole?
Hej?
Strażniku?
Dobrze się rozejrzałeś?
Wiesz, jak urządzisz to miejsce, gdy je przejmiesz?
Strażniku!
Zerwałem śluby.
Nie chciałem tu przybyć!
Przysięgam!
Prosiłem ich tylko, by cię znaleźli!
Żebyś sam im wszystko wyjaśnił!
Co wyjaśnił?
Spaczenie!
W Azeroth?
W koszarach.
W jednym z ciał.
Strażniku, co to jest Spaczenie?
To magia jak żadna inna. Karmi się energią życiową.
Zatruwa tego, kto jej używa, wypacza wszystko, z czym wejdzie w kontakt.
Obiecuje potężną moc, lecz za okrutną cenę.
Nie może zagnieździć się w Azeroth.
Postąpiłeś właściwie.
Ruszajmy.
Hej! Leć do domu.
Wejdź.
Medivhie.
Wasza wysokość.
Dawno się nie widzieliśmy.
Chodź.
Pomóż nam rozwikłać tajemnicę.
Co to za bestie?
Mówią, że olbrzymy.
Uzbrojone, podróżują na wilkach.
Wielkie, nieposkromione bestie.
Czy inne królestwa tak samo ucierpiały?
Proszą nas o ochronę, ale nie wspominają o atakach.
Nic nie wiemy o tych rzekomych potworach.
Potrzebujemy jeńców.
Nawet z trupa da się coś wyczytać.
No comments yet. Be the first to leave one.