Les 200 premières lignes.
Dobra, zaczynamy.
Cześć, jestem Walt...
A to jest moja oficjalna aplikacja
do programu pobytu studentów na Marsie firmy Kovi Industries.
Dotychczas złożyłem 36 aplikacji, które też były oficjalne,
ale ta jest ostatnia,
bo mnie zmuszają, żebym skończył studia po tym semestrze,
więc... niech im będzie.
Wychowywała mnie samotna matka, która miała 100 różnych prac.
Wciąż się przeprowadzaliśmy, więc tak naprawdę nigdy nie miałem domu.
Ale pewnego razu, gdy miałem sześć lat, obejrzałem z mamą zaćmienie Słońca...
I od tej chwili jedyne,
czego chciałem, to polecieć na Słońce.
Wiem, że nie można polecieć na Słońce.
Mama próbowała mi to wytłumaczyć, ale ja wciąż wpatrywałem się w Słońce.
Miałem obsesję.
Bo już wiedziałem, że jest coś więcej niż jakieś nowe miasto czy nowa szkoła,
które zawsze mi się wydawały tym samym miastem i tą samą szkołą,
i pomyślałem, że gdybym miał szansę
po prostu tam polecieć i spojrzeć stamtąd, zobaczyłbym...
gdzie jest moje miejsce w tym szalonym wszechświecie.
To dzięki eksploracji możemy odkryć, gdzie tak naprawdę pasujemy,
bo ja na pewno... nie pasuję tutaj.
Za to świetnie bym się sprawdził
w Zespole Badań Geologicznych, Dziale Analizy Napędów,
Ekipie ds. Botaniki i Terraformacji, Oddziale Ochrony, Naprawy Łazików.
Jeśli w tych instytucjach potrzeba kogoś, kto będzie robić kawę, to zgłaszam się.
Nie zawiodę was.
To wszystko.
Dobra, przy odrobinie szczęścia, kiedy się zobaczymy następnym razem,
będę już na Marsie.
ZGŁOSZENIE WIDEO DO PROGRAMU WALTER SCOTT
WYŚLIJ
Spójrzmy prawdzie w oczy. Ta planeta się kończy.
Jestem Leon Kovi i dzięki sobie zostałem miliarderem.
KOVI INDUSTRIES DOŁĄCZ DO NAS
Nie mogę się doczekać naszego spotkania na Marsie.
ZIEMIA ROK 2049
Walt!
Latte z mlekiem owsianym. Delikatna pianka.
Latte z mlekiem owsianym. Delikatna pianka.
Twoja obsesja na punkcie Marsa jest krańcowo niezdrowa,
a ty doprowadziłeś ją do absurdu.
Dokładnie.
Powinienem cię zwolnić, żebyś mógł lecieć?
Zróbmy to, Walt. Zwolnię cię.
To będzie dla mnie przyjemność.
Nie, Gary. Uwielbiam tę pracę.
Może jutro.
Latte z mlekiem owsianym?
Delikatna... pianka.
- Gary? - Tak, Walt?
Czy ona się do mnie uśmiechnęła?
Powiedziałbym raczej, że uśmiechnęła się obok ciebie.
Analiza.
Jest 52% szans na to, że ją interesujesz.
Ale 48% przemawia za tym, że jej cię żal z powodu niskiego statusu społecznego,
w końcu pracujesz jako asystent robota baristy na kampusie uniwersyteckim.
Mam kontynuować?
Naprawdę czuję, że tym razem mnie przyjmą.
Marzenia ściętej głowy.
Czemu?
Leon Kovi miał 25 lat, gdy jako pierwszy człowiek postawił stopę na Marsie.
A my co, zadowalamy się tymi samymi wykładami, pracami...
i imprezami, co nasi rodzice i ich rodzice przed nimi...
a wcześniej rodzice ich rodziców.
- Więc nie idziesz na imprezę? - Oczywiście, że idę.
Świetnie.
- Ty niesiesz alkohol. - Nie, daj spokój.
Zapomnimy, a potem wezmę to do pracy...
Walt, dziś wieczorem trzymaj w ryzach całe to Waltowanie.
- "Waltowanie"? - Twoje żałosne monologi.
Modlitwy do Leona Kovi.
Nie modlę się do niego.
To było w papierach do aplikacji.
Ale ty oprawiłeś to w ramkę.
Nie chcesz być częścią czegoś wyjątkowego?
Walt...
Nie jesteś wyjątkowy.
Ja też nie jestem wyjątkowy.
Większość ludzi nie jest wyjątkowa.
Posłuchaj, pewnego dnia spotkasz kogoś i z tym kimś połączy cię coś wyjątkowego.
Wspólne wspomnienia.
Albo coś dziwnego, na przykład dziecko.
Ale do tego czasu, napij się...
I na miłość boską nie przynudzaj o Marsie.
To miejsce jest super. Mieszkasz tu?
Nie. Mam kasę w funduszu powierniczym.
Kiedy byłem mały, miałem taką fantazję, że moja mama...
Lepiej nie rozmawiajmy.
Dobra.
Łazienka?
Jest piękne.
Cześć, Sophie.
Dobra. Pokaż mi swoje.
Cześć, Calvin.
Cześć, ludzka Sophie.
Dziewięć miesięcy.
Za dziewięć miesięcy wygaśnie kontrakt moich rodziców i wrócimy na Ziemię.
Jeszcze dziewięć miesięcy bez dotykania ciebie.
Dzięki kuli będziesz wiedziała, kiedy chcę cię dotknąć...
I vice versa.
Mam nadzieję, że dotykanie mnie jest przyjemniejsze niż dotykanie kuli.
Oczywiście, że jest. Całkiem inaczej...
Możecie przestać mówić o dotykaniu się?
- Cześć, Brandon. - Cześć, Sophie.
- Jan, możesz stąd wziąć Brandona? - Nie mów na nią Jan?
- Jan, weź swojego syna idiotę! - Mów "mamo".
Weź go, dobrze.
Łazienka?
Proszę, zabierz stąd Brandona. Mamo!
Nie rób... Czemu łapiesz mnie za tyłek? Zrobiłeś mi dziurę.
Jan!
Przesadziłeś, stary!
Wynocha stąd.
Oni są na Marsie?
- Przepraszam. - Co ty tu robisz? Wyjdź!
- Sophie? - Po prostu szukam łazienki.
Kto wchodzi do łazienki bez pukania?
- Walt. Wszystko w porządku? Sophie?
Transmisja na żywo? Jak rozwiązali opóźnienie czasowe?
Nazywamy to składaniem kwantowym.
Nie rozmawiaj z nim. Nie znam go.
- Może się wymienimy mailami? - Nie!
Mój to pięć razy "Walt", małpa...
Przepraszam. Odkupię to.
Chyba że jest drogie.
Wynocha.
- Już? - Tak, już!
Przepraszam. Jules namówił mnie na imprezę.
I siedzisz w swoim pokoju?
Tak naprawdę to nie jest impreza.
Raczej wieczorek towarzyski.
Sophie, nie ma problemu.
Spóźnię się do pracy. Kocham cię.
Kocham cię.
Kocham cię, mamo.
Idź. Baw się.
Niedługo wrócimy.
W międzyczasie powinnaś zdobywać nowe doświadczenia.
Nic nie jest bardziej przereklamowane niż nowe doświadczenia.
Świetny tytuł dla twojej pracy dyplomowej.
Sophie, idź na imprezę.
Przypilnuję, żeby Calvin jutro do ciebie zadzwonił.
Dobranoc, Jan.
Dobranoc.
Studiuję tu już od trzech lat.
Zawsze chciałem poznać te lasy.
Nigdy mi się to nie udało.
Myślałem, że po prostu...
Ja tu studiuję pięć lat.
Pięć lat. No tak.
Też zawsze chciałam poznać te lasy...
Ale wiesz co?
Ktoś już to zrobił.
Dawno, dawno temu.
To koniec.
Nie zostało nic do odkrycia.
Jesteś w porządku, kolego.
Świetnie słuchasz.
Przepraszam.
Nigdy nie widziałam, żeby drobny flirt przybrał tak mroczny obrót.
To moja supermoc.
Krótka rozmowa ze mną wystarczy, by zacząć kwestionować...
wszystko.
Nie potrzebujemy takiego bohatera, ale może na takiego zasługujemy.
Za 14 sekund poczujesz nagłą chęć, by skoczyć w przepaść.
Nie. Możesz być spokojny.
Już przeżywam egzystencjalny kryzys.
W takim razie jestem Walt, do usług.
Ginny.
Ginny. No tak.
Studiujesz astrofizykę?
Skąd wiesz?
Chodziliśmy razem na wykłady z dynamiki płynów. Na pierwszym roku.
Teraz przynajmniej udawaj, że mnie pamiętasz.
O mój Boże! Walt!
- Właśnie. Dziękuję ci. - Kurczę!
Zmieniłeś kierunek?
Szesnaście razy.
Z powodów osobistych, bo na przykład...
Nie mam pojęcia o fizyce.
Wystarczy o mnie. Opowiedz o swoim kryzysie. Co się dzieje?
Cóż, jutro się przeprowadzam.
Poważna przeprowadzka, właściwie już za siedem godzin.
To życiowa decyzja,
a ja nie jestem wielką fanką takich decyzji.
"Mamy dla siebie tylko dziś"?
Czy spędzenie go z tobą sprawi, że zechcę tu zostać?
Spójrz, tutaj są głównie śmieci.
Wszędzie, po lewej i po prawej stronie
z pojemników dosłownie wysypują się śmieci,
- ciągle tak jest. - Tak.
Czasem magicznie znikają,
ale tak naprawdę trafiają na tę wielką, wyspę śmieci pływającą...
Po Oceanie Spokojnym.
Obecnie jest wielkości Teksasu i widać ja z kosmosu.
Malownicze.
Jedyny plus tej wielkiej fabryki śmieci to fakt, że daje nam
ostatnią szansą przeżyć prawdziwą przygodę życia.
No comments yet. Be the first to leave one.