The Marksman

The Marksman

Lataa Polish -tekstitys

Julkaisutiedot

The Marksman 2021 1080p Bluray DTS-HD MA 5 1 X264-EVO
Kommentaari D34DH0R53
The.Marksman.2021.1080p.Bluray.DTS-HD.MA.5.1.X264-EVO

Tunnisteet

BluRay
x264
1080
TS
HD
Julkaistu: 2021-04-24
Lataukset: 57
Kuulovammaisille: No

Polish tekstityksen esikatselu

200 ensimmäistä riviä.

Jesteś za młody dla mojej siostry, Miguel.

Nawet nie wie, jak masz na imię.

No to się dowie.

Gdzie odleciałeś?

Kończ już te lekcje.

Obiad prawie gotowy.

Halo?

Rosa.

- Musicie wyjechać. - Co?

Bierz Miguela i uciekajcie.

Coś się stało?

Kartel mnie ściga. Musicie uciekać.

- A co z tobą? - O to się nie martw.

Rób, co powiedziałem.

Ale co się stało, Carlos?

Będą chcieli zrobić ze mnie przykład. Później przyjdą po was.

Kto to był?

Wujek Carlos.

Przynieś swoje rzeczy. Musimy wyjechać.

Jeśli ich nie znajdziemy,

co powiemy Angelowi?

OSTATNIE POŁĄCZENIA

Znajdziemy.

Nabruździłeś kartelowi. Twoja rodzina za to zapłaci.

STRZELEC WYBOROWY

Idziemy, Jackson.

Przykro mi, maleńka.

Jim Hanson do straży granicznej.

Widzę kilku nielegalnych imigrantów

tuż przy moim ranczu. Kierują się na północ.

Niecały kilometr od granicy. Odbiór.

Przyjąłem, Jim. Wysyłam ludzi.

Wody...

Powoli.

Weźcie też medyka.

Jednego zostawili. Odbiór.

Pan James Hanson?

A kto pyta?

Carl Neeham z Banku Hrabstwa Pima.

Nakaz sprzedaży powierniczej.

Za trzy miesiące sprzedamy ranczo.

- Co? - Zawiadamiam pana zgodnie z prawem.

Zadzwoniłbym, ale nie mogłem znaleźć numeru.

Miesiąc temu rozmawiałem u was z Nedem Fremontem.

- Zapewniał mnie... - Ned już u nas nie pracuje.

Być może przeoczył, że bank musi podjąć kroki,

jeśli wierzyciel zalega ponad pół roku.

Musi pan też wiedzieć, że bank ma prawo

zbyć ziemię szybciej, jeśli pojawi się atrakcyjna oferta.

Panie Hanson?

W zeszłym roku

na tamtym wzgórzu rozsypałem prochy mojej żony.

Moje kondolencje.

- Proszę posłuchać, panie... - Neeham.

Nie jestem naciągaczem.

Potrzebuję trochę czasu, żeby stanąć na nogi.

Jak już mówiłem, prawdopodobnie ma pan trzy miesiące.

W razie pytań proszę dzwonić.

Życzę miłego wieczoru.

Już prawie skończyłem.

Nie mogę szastać budżetem.

- Nie masz pieniędzy z rancza? - Sprzedałem większość trzody.

Zostało mi tylko parę sztuk.

To przez wydatki na leczenie Christiny.

Przewalona sprawa.

Mogę wykopać ten dół przed zachodem słońca.

Nie prosiłbym cię, gdybym nie musiał.

To nie robota dla kogoś w twoim...

W moim wieku? Daj spokój, Randall.

Skończę szybciej niż twoi ludzie.

Za miesiąc ruszam z nową robotą.

Zgłoś się wtedy do mnie, może coś ci znajdę.

Jasne.

Przejeżdżałem koło ciebie tydzień temu.

- Chude lata, co? - Żebyś wiedział.

Licząc półtora dolara za kilogram,

mogę ci dać siedemnaście tysięcy.

Nie dałoby radę 20?

Nie zarobię na wychudłych krowach.

Przykro mi, Jim. Daj znać, jak się zdecydujesz.

Wybacz ten telefon, Sarah, ale powinnaś wiedzieć.

Dzięki, Angie.

Dawno go tu nie widziałam.

Kogo my tu mamy?

- To miejsce jest wolne? - Zarezerwowane dla ciebie.

- Napijesz się czegoś? - Nie, dzięki.

Dzięki za wczorajsze zgłoszenie.

Jeszcze parę godzin, a gość trafiłby do kostnicy.

Miał szczęśliwy dzień.

Chyba by się nie zgodził.

Szedł tu aż z Hondurasu,

oddał dorobek życia przemytnikom ludzi,

a ci porzucili go na pustyni.

Wszystko w diabły.

Taki już świat okrutny.

Ten przesmyk od tygodnia spędza nam sen z oczu.

Kartele przerzucają tędy wszystko:

prochy, ludzi, broń...

- To jakaś nowość? - Martwię się o ciebie.

Jesteś całkiem sam na pierwszej linii frontu.

Władze powinny w końcu zrobić tu porządek.

Co się dzieje?

Po co tu przyszedłeś?

Sam chciałbym wiedzieć.

Co ja wyprawiam?

Chyba...

próbuję zrozumieć, jak można całe życie tyrać,

służyć ojczyźnie, płacić podatki...

i skończyć bez grosza przy duszy.

Straciłem dom, źródło utrzymania

i jedyną osobę, która nadawała mojemu życiu sens.

Odwiozę cię do domu.

Chodź.

Zostaw to.

Właśnie taką mamę chcę pamiętać.

Uśmiechniętą.

Nigdy nie była tak szczęśliwa, jak w dniu waszego ślubu.

Nie powinna była tak odejść.

Widziałem, jak bardzo cierpiała.

Nie wyobrażałem sobie tak potwornego losu.

Teraz go znam.

Chodź.

Musisz się położyć.

No dalej, tatku.

Wyprostuj te stare kości.

Nie powinna tak skończyć.

Ja też za nią tęsknię.

- Odpoczywaj. - Dobrze.

GRANICA USA I MEKSYKU PONIEDZIAŁEK

Padnijcie!

Kartel.

Patrolują okolicę.

- Wracamy. - Dotarliśmy tak daleko.

- Jeszcze tylko kawałek. - Jeśli nas znajdą, zabiją mnie.

Spróbujemy za parę dni.

Zapłacę ekstra.

- Na szali są nasze życia. - Proszę!

Przeprowadź nas.

Błagam.

Zróbmy tak.

Na lewo od krzaków mur jest dziurawy.

Chcesz ryzykować, radź sobie sama.

Nie.

Idziemy.

Kto jest najlepszym pieskiem na świecie?

Pomóż mi znaleźć przejście.

Tutaj!

Kto jest grzecznym chłopcem?

Zgadłeś, to Jackson.

Chryste.

Czekajcie!

Nie przetrwasz tam w takim stanie.

Do najbliższej drogi daleko.

- Rozumiesz? - Pomożesz nam?

Dzwonię po straż graniczną.

Błagam, tylko nie to!

Tylko nie straż graniczna.

Zapłacę.

- Co? - Żeby nam pan pomógł.

Nie jestem przemytnikiem.

Strażnicy wam pomogą i zabiorą cię do lekarza.

Błagam pana!

Proszę.

Mówi Jim Hanson, odbiór.

Słucham cię.

Mam dwóch nielegalnych jakiś kilometr od Stone Ridge.

Przyjąłem.

Wszyscy są w terenie. Musisz trochę zaczekać.

Zrozumiałem.

- Przyniosę wam wody. - Mamo.

Spokój, Jackson.

Ej, staruszku!

- Przyjechałem po kobietę i chłopaka. - Mów po angielsku.

Muszę zabrać tę dwójkę.

To masz problem, Pancho. Ja ich znalazłem.

Jesteś ze straży granicznej?

Z marines.

Więc przyjechałeś tu,

żeby w pojedynkę bronić ojczyzny, panie Marine?

Można tak powiedzieć.

Też jestem żołnierzem.

Mam rozkaz zabrać ich ze sobą.

Nie oszukasz mnie

ani nie zastraszysz.

Wezwałem już wsparcie,

więc sugeruję wam brać nogi za pas.

Mówię ostatni raz.

Oddaj mi kobietę i chłopaka.

Uwierzcie, chłopcy, nie warto.

Oddaj mi ich!

Szybko, do samochodu.

Mamo!

Cholera jasna. Schylcie się.

Cicho, Jackson!

Tutaj Hanson.

Jestem pod ostrzałem. Mam tu ranną...

Szefie.

Twój brat...

nie żyje.

Powoli.

Kommentit

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left