200 ensimmäistä riviä.
Źle, że zaprosiłyście to coś do lalki.
Ten nieludzki byt was oszukał.
Pozwoliłyście mu wejść w swoje życie.
Czym jest nieludzki byt?
Czymś, co nigdy nie było człowiekiem.
Czymś demonicznym.
Lalka nie była opętana?
Nie, była tylko nośnikiem.
Miała wyglądać na opętaną.
Demony nie opętują przedmiotów.
Tylko ludzi.
Chciał posiąść was.
Z racji swoich niezwykłych właściwości...
lalka wymaga specjalnej opieki.
Opieki?
Trzeba ją zniszczyć.
To mogłoby tylko pogorszyć sprawę.
Najlepiej, jeśli lalka trafi do nas.
Umieścimy ją w bezpiecznym miejscu.
To świetny pomysł.
Jest wasza.
Długo jeszcze?
Około godziny.
Oprzyj głowę, odpocznij.
Zgubiłeś się, wracając do domu z supermarketu.
Jeśli przysnę, możemy skończyć w Kalifornii.
Obudzi cię szum Pacyfiku.
To nie takie złe.
Po drodze zabiorę Judy.
To brzmi naprawdę nieźle, Ed.
Powinniśmy to zaplanować.
Co to?
Musicie państwo zawrócić. Zdarzył się okropny wypadek.
Możemy coś zrobić?
Jest pan lekarzem?
Coś w tym stylu.
Może po prostu przyda wam się pomoc?
Tak.
Dajemy sobie radę. Dzięki.
Ładna lalka.
Pozory mylą.
Cofnijcie się trzy mile do ostatniego zjazdu.
Wskoczycie na 26-tkę i ominiecie to miejsce.
- Dwudziestka szóstka. Jasne. - Dziękujemy.
Facet z lalką.
POZIOM PALIWA
Chyba przegapiliśmy zjazd.
Nic takiego. Przed nami Bridgewater.
Bridgewater? Old Ridge Road. Jakie znowu Bridgewater?
Wiesz co? Przegapiliśmy zjazd.
Zacznę wypatrywać Pacyfiku.
Ed?
TEMPERATURA
- Ed? - Czekaj.
- No nie. - Co się stało?
Zajrzę pod maskę i sprawdzę.
Bądź ostrożny.
No dobra.
CMENTARZ MARYVILLE
Podoba mi się twoja lalka.
Zimno mi.
Brałaś udział w wypadku.
Brałam?
Przepraszam. Kabel mi się omsknął.
Powinno zadziałać.
Skarbie, wszystko gra?
Ed!
Nic mi nie jest.
Przepraszam!
Nagle jakby ktoś przejął mój wóz.
Straciłem kontrolę. Jest pan cały?
Nic mi nie jest.
To lalka, Ed.
Przyciąga inne duchy.
Tutaj.
Ojcze, im szybciej, tym lepiej.
Tak.
Nie bądź mądrym we własnych oczach.
Boga się bój, zła unikaj.
Przekleństwo Pańskie na domu występnego.
On błogosławi mieszkanie uczciwych.
On się naśmiewa z szyderców,
a pokornym udziela swej łaski.
Mądrzy dostąpią chwały,
udziałem głupich jest hańba.
Amen.
Potrzeba dodatkowej bariery ochronnej.
Świętej.
Zgadzam się.
Błogosławieństwo może nie wystarczyć.
Szkło, które mamy z kaplicy zburzonego kościoła Świętej Trójcy.
Gdzie jest?
UWAGA! BEZWZGLĘDNIE NIE OTWIERAĆ
...jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.
Amen.
Podziałało?
Zło zostało uwięzione.
Pokój Warrenów mieści największy na świecie prywatny zbiór
nawiedzonych i przeklętych obiektów.
Ponieważ wypełnia go ekstremalne zło,
co tydzień jest błogosławiony.
Mimo że każdy obiekt ma własną, przerażającą historię,
jeden z nich Warrenowie uznają za szczególnie złowrogi.
ANNABELLE WRACA DO DOMU
ROK PÓŹNIEJ
BOHATERZY CZY OSZUŚCI? DEBATA PO EGZORCYZMIE
No dobra, Judy.
Jest już Mary Ellen. Zbieraj się.
Tylko odłóż płatki do...
Nieważne. Sama to zrobię.
Co to?
Cóż...
Moja ty bohaterko.
Pieniądze na pizzę są na blacie, numery przy telefonie.
Ekstra.
Wrócimy jutro rano.
Bez pośpiechu, poradzimy sobie. Prawda, Judy?
Tak.
- Masz być... - Grzeczna? Tak.
- I pamiętaj... - Iść spać o czasie.
Bezwzględnie.
- Nie zapomnij... - Mieć frajdy.
- Wiem. - To też.
Ćwiczyliście to wcześniej?
SZKOŁA KATOLICKA ŚW. TOMASZA
Ziemia do Judy!
Coś nie tak?
Nic.
Wszystko gra.
Jeszcze kilka godzin i weekend.
Wyskoczę do sklepu po zakupy.
Potem cię odbiorę.
Brzmi super.
Pa, Judy!
Miłego dnia!
MIESZANKA NA CIASTO
Jest tam, pani Faley. Pokażę pani.
BOHATERZY CZY OSZUŚCI?
Czemu mi nie powiedziałaś, co robią?
Nie masz teraz matmy?
Mary Ellen!
Dwa lata pracowałam u Smithów i też nie mówiłam, co robią.
A co robią?
Są podologami.
To nie to samo.
Naturalnie, dziś cię odwiedzę.
Musimy dokończyć projekt z nauk społecznych.
Nie mamy żadnego projektu.
Skąd mają wiedzieć?
Ona jest medium.
Więc jednak bohaterzy.
To troskliwi rodzice.
Nie chcą, by ktoś miał zły wpływ na ich dziecko.
Jaki zły wpływ? Bo czasem później wracam do domu?
Między innymi.
Jak jest u nich w domu?
Gra straszna muza i wiszą pajęczyny?
To nudne przedmieście. Straszniej jest w twojej szafce.
Czekaj. Kto robi imprezę i czemu mnie nie zaprosił?
Niedługo urodziny Judy, więc uczcimy je wcześniej.
Jesteś najlepszą opiekunką, wiesz?
Komplementy ci nie pomogą.
A groźby?
Zauważyłaś, kto stoi przy kasie?
Miłego dnia.
- Bardzo dziękuję. - Do zobaczenia.
Nie zrobisz tego.
Wiesz, jak go nazywają?
Jak?
Wyposażony Bob.
Jak się masz?
Cześć, Daniela.
Cześć, Mary Ellen. To wszystko?
- Chyba tak. - Fajnie.
Mieszkasz obok Warrenów, Bob?
Dziś wieczorem Mary opiekuje się ich córką.
Mieszkam po drugiej stronie ulicy.
Widziałeś tam kiedyś coś strasznego?
Może jakiegoś ducha?
Bob...
Pani Faley rozlała sos pomidorowy w alejce piątej.
Wygląda jak miejsce zbrodni, więc bierz mop.
- Wszystko gra, drogie panie? - Tak.
Bob wam się nie naprzykrza?
- Nie. - Skąd.
Dzięki, tato.
Zaraz to załatwię.
No i? Co widziałeś?
U Warrenów?
Nic.
To będzie razem 3,50.
Ale wiedziałeś, co robią?
Krążyły jakieś pogłoski, ale...
Pogłoski. Ciekawe.
A wiesz, jaka pogłoska krąży na twój temat?
Jak to? Czego dotyczy?
Dziewczyny, która...
Dobra. Możesz przyjść. Przestań.
Przepraszam.
No comments yet. Be the first to leave one.