Dances with Wolves

Dances with Wolves

Lataa Polish -tekstitys

Julkaisutiedot

Dances With Wolves [1990] Extended BRRip XviD - CODY
Kommentaari cai_cai

Tunnisteet

brrip
XviD
Julkaistu: 2013-01-21
Lataukset: 64
Kuulovammaisille: Yes

Polish tekstityksen esikatselu

200 ensimmäistä riviä.

TAŃCZĄCY Z WILKAMI

- To ostatni? - Nie wiem. Skończył się eter.

Ej ty! To ostatni ranny?

Boże, ale siekanina. Przynajmniej nie ma gangreny.

- Będzie, jak nie amputujemy. - Nie mogę piłować, oczy mi się zamykają.

Przepraszam.

Łyknijmy kawy, on może poczekać.

Scenografia

Muzyka

Zdjęcia

Scenariusz

Reżyseria

- To ludzie Tuckera? - Tak, sir.

Długo tu już tak tkwicie?

Znaleźliśmy ich dzisiaj, ale siedzą tu od dwóch dni.

To pan, poruczniku?

A to dranie...

Lepiej niech pan się schowa.

Chłopcy mają celne oko.

Niech pan się schowa.

Był pan w lazarecie?

Nic to nie dało.

Jak wygląda sytuacja?

Jak wygląda? Słuszne pytanie.

Można spytać majora, ale on nie wie, jest zajęty.

Rozmyśla czemu w kasynie oficerskim skończyły się lody.

No i jest jeszcze generał.

Przyjechał popatrzeć, ale okazało się, że nie ma na co.

To nie do końca prawda, wypuściliśmy balon,

ale zestrzelili go, ledwo wzniósł się nad ziemię.

Żadna strona nie atakuje, utknęliśmy w martwym punkcie.

Major patrzy na generała i myśli sobie "Trzeba coś zrobić."

Wie pan, co to znaczy.

Nie chcę iść na pierwszy ogień.

Są tak samo znużeni jak my, ale wszyscy wiedzą, że to twarde chłopaki.

Na razie na liście ofiar mamy tylko 3 dojne krowy.

Ale to się zmieni.

Ty sukinsynu...

Chłopcy mówią, że jak nie walczymy,

można by to załatwić partią pokera.

Ale byłby widok.

Gromada oberwańców na środku pola, rżnąca w karty.

Kto to jest?

- Jakiś samobójca. - Tucker!

Coś ty mu powiedział?

Nic takiego.

Wracaj!

Drugiej rundki nie przeżyjesz!

O to mi chodzi.

Przebacz mi, Boże.

Mam go.

- Nie obcinajcie mi stopy. - Leż, nic ci nie obetną.

Masz na to moje słowo.

Sprowadźcie ambulans.

Sprowadź ambulans i mojego chirurga!

Ten oficer jest sporo wart.

Życie jest niezmiernie dziwne.

Targnąwszy się na swoje życie, zdobyłem pozycję bohatera.

Podarowano mi Cisco, konia, na którym wtedy jechałem.

Gdy ozdrowiałem, mogłem sam wybrać sobie jednostkę.

Gdy dotarłem do Fort Hays, walki na wschodzie wciąż trwały.

Hays to wysepka ludzi i sprzętu na falującym morzu prerii.

- Gdzie znajdę majora Fambrougha? - Drzwi na końcu korytarza.

Porucznik John J. Dunbar.

- Porucznik Dunbar? - Tak jest.

Tak jest...

Pogromca Indian, co?

Słucham?

Przenieśli cię nad granicę. To tereny Indian.

Wnoszę z tego, że z nimi walczysz. Nie awansowali mnie za głupotę.

- Nie, sir. - Nie, sir...

Piszą tu, że zostałeś odznaczony.

- I zesłali cię tutaj? - Na moją prośbę.

- Doprawdy? Czemu? - Chciałem zobaczyć pogranicze.

- Chciałeś je obejrzeć? - Tak jest.

Nim odejdzie w zapomnienie.

Przysłali mi inteligenta.

Panie... rycerzu, wysyłam cię z rycerskim zadaniem.

Odnajdź kapitana Cargilla, w najodleglejszej rubieży królestwa.

W forcie Sedgewick.

Moja osobista pieczęć zapewni ci bezpieczeństwo

na bezdrożach dzikich i niegościnnych krain.

Zastanawiam się...

Jak się tam dostanę?

Myślisz, że nie wiem?

- Nie, sir. - Tak myślałeś.

- To ja tego nie wiem. - Milcz.

Znaj moją hojność. Widzisz tego wieśniaka? Zwą go Timmons.

Jedzie dziś do fortu Sedgwick. Zabierz się z nim.

Zna drogę. To wszystko.

Panie rycerzu...

Zeszczałem się w gacie.

I nikt nie może na to nic poradzić.

Za twoją podróż!

Za moją podróż!

Potrzebne mi to na jutro.

Założę teraz koronę.

Założę teraz koronę!

Słucham?

Ogłuchłeś? Mówię, że założę koronę! Teraz!

Przyniosę koronę.

Król umarł.

Niech żyje król.

Co to było?

Co to?

No co to?

To też opiszesz w dzienniku?

Gdyby nie mój towarzysz, czułbym się tu świetnie.

Chce dobrze, ale to chyba najgorszy cham, jakiego znam.

- Daleko jeszcze do fortu? - Daleko.

- Ile? - Będzie ze 40, 50 mil.

Co ci się tak spieszy do Sedgwick?

Tam będzie moja placówka. Mój dom.

Nietrudno cię zadowolić, mówię ci.

Popatrz tam.

Co tam masz?

A ktoś na wschodzie zastanawia się, czemu on nie pisze.

Głupi dureń.

Wstawaj, Timmons.

Timmons... Wstawaj.

Pobudka.

Jazda, rusz się.

Dźgnąłeś mnie w tyłek?

Niech cię licho!

Zostanie mi ślad.

Kapralu Guest!

Kapralu Guest!

Nie musicie ze mną rozmawiać, ale wyjdźcie.

To koniec.

Zbierz ludzi pod moją kwaterą.

Nienawidzicie mnie.

Ja nie czuję wobec was nienawiści.

Wy zostaliście ze mną.

Zostaliście, choć odebrali nam wszystkie konie.

Zostaliście, choć wszyscy inni zdezerterowali.

Zostaliście, choć armia nie uzupełniła naszych zapasów.

Wyglądałem wozu z fortu Hays, jak wy,

dzień za dniem.

Powiem tylko, że jestem z was dumny.

Zbierzcie swoje rzeczy, opuszczamy to miejsce.

Armia może sobie iść do diabła.

Idźcie po swoje rzeczy.

Fort Sedgwick.

- Czemu nie widać bizonów? - Nie można bydlaków wyczuć.

Całymi dniami nie widać ani jednego, potem tłoczą się jak dziwki w saloonie.

- A Indianie? - Pies ich gryzł.

Tych to lepiej oglądać martwych.

Sami złodzieje i żebraki.

Nie wygląda mi to na kwitnący interes.

Zjedź tam.

- Po co, tam nikogo nie ma. - Bo ci każę.

Zjedź tam.

Tam nic nie ma!

Tu nic nie ma, poruczniku.

Poruczniku!

Wszyscy zwiali albo zostali zabici.

No dobrze. Rozładujmy wóz.

Mam wszystko tu zostawić?!

- Ja też zostaję. - Ale tu nic nie ma!

Nie. W tej chwili nie. Nie wiemy, co tu zaszło.

W tej sytuacji najlepiej brać tyłek w troki i wracać.

- To moja placówka. - Placówka?!

To moja placówka.

Placówka? Jezu Nazareński... Oszalałeś, synku? Poruczniku!

A to sukinsyn...

- Jezu Chryste! - To moja placówka.

- Opuść broń! - A to jest prowiant dla placówki.

- Złaź z wozu i pomóż rozładowywać. - Tylko sobie rozmawiamy. Zabierz to.

Powiem im, gdzie jesteś.

Dobrze.

Powodzenia, poruczniku.

Dziękuję.

Fort Sedgewick znalazłem opustoszały. Czekam na powrót garnizonu lub posiłki.

Fort jest zdewastowany. Zadanie przewidziane na jutro - posprzątać.

Zapasów mam w bród, a okolica jest tak piękna, jak w moich snach.

Nie ma drugiego takiego miejsca na Ziemi.

Niedobry koń.

Niedobry.

Zwierzęta w stawie nie zostały otrute, ale zastrzelone.

Ale dlaczego? Dla rozrywki? Z czystej złości?

Pomyślałbym, że żołnierze głodowali, ale gnijące mięso przeczy temu.

Jaskinie to jeszcze większa zagadka. Co zmusiłoby ludzi do życia w jaskini?

Może się bali, może wybuchł tu bunt.

Nie umiem odczytać śladów. Może moi zmiennicy będą coś wiedzieli.

Ruszaj, Cisco, jeszcze jeden kurs.

Tylko biały mógł zapalić ogień, który wszyscy mogą zobaczyć.

Może jest ich więcej.

Może trzech lub czterech.

Zatem ci czterej nie wrócą już do domu.

Niczego nie dokonaliśmy na wyprawie.

Nie mamy strzelb, a biali na pewno je mają.

Trudno zgadnąć, ilu ich tam jest.

Dajmy spokój i jedźmy do domu.

Jedźcie. Ja wolę umrzeć,

niż wykłócać się o smugę dymu w moim własnym kraju.

Wszyscy przez niego zginiemy.

Ale mnie urządzili...

Nie zabijacie moich mułów.

Przestań...

Proszę, nie skrzywdźcie mułów...

Kommentit

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left