186 ensimmäistä riviä.
22.41
Wciąż jestem rozbudzona. To pewnie przez presję.
- A jeśli się nie odprężę? - Ja sobie wyobrażam, że biorę kąpiel.
Okropność. Moczysz się we własnym brudzie jak hipopotam.
Dlatego po kąpieli zawsze biorę prysznic.
Zwariowałeś.
Podwajasz czas mycia. Weź od razu prysznic.
Lubię moczyć się w brudzie jak hipopotam.
Nic dziwnego, że rano brakuje ciepłej wody.
Dobrze robisz.
Chcę tego.
Widzimy się jutro.
- Powodzenia. - Dziękuję.
Będę tęsknił.
No ba! Jestem boska.
I ty płacisz teraz za wodę.
Niech będzie.
- Dobranoc. - Miłego.
- Sorki. - Rusz się! Nie mam całego dnia.
Dobry wieczór. Lisa Osgood.
KLINIKA SNU
Proszę to wypełnić.
Dziękuję.
- Pani pokój jest tu. - Dziękuję.
Podać coś do picia?
Królestwo za białe wino.
Tylko żartuję. Nie trzeba, dziękuję.
Dziękuję.
No dobra, całkiem tu...
NOCNE ROZMOWY
Pytanko. Czy po kąpieli bierzesz prysznic?
Nie. Bez sensu podwajać czas mycia.
No właśnie, to samo powiedziałam.
Pokaż, jaki masz pokój.
- Wygląda jak trumna Buzza Astrala. - Co ty gadasz?
Tak tylko palnęłam.
- Powinieneś o tym pomyśleć. - Nawet nie wiem, czy zadziała.
- Rany, pasują ci. - Dziękuję.
Super, właśnie tak.
Na tym etapie spróbuję wszystkiego. Veggie zaczął się poważnie martwić.
Wczoraj postawiłam na kuchence zabawkę Poppy.
Że co?
Co prawda to był czajnik, ale nie pociągnę bez snu, co nie?
Liczysz, że cię wyleczą?
Oby.
Przy odrobinie szczęścia zaradzą też na zespół niespokojnych nóg.
- Czego? - To porąbane.
Gdy próbuję zasnąć, moje nogi chcą wstać.
Dzielicie ten sam mózg.
Zaczynam wątpić, czy to prawda.
To prawda.
Co to było?
To była Daisy.
Kim jest Daisy?
To jest Daisy.
Skąd ją masz?
Adam dziś do mnie zapukał.
Co słychać?
Wyświadczysz mi przysługę i popilnujesz Daisy?
Kim jest Daisy?
Daisy, poznaj Danny'ego.
Opiekuję się nią, pan Jackson jest w szpitalu.
Znów dokucza mu dusznica. A właśnie mnie wezwali.
Pożar zakładów chemicznych. Daisy nie wymaga wiele.
Chociaż przepracowuje teraz kilka problemów emocjonalnych.
Typu?
Terapeuta zdiagnozował depresję kliniczną.
- Przez kompleks niższości. - Zaraz, ona ma terapeutę?
Nie lubi hałasów, jasnych świateł ani niespodzianek.
I bardzo źle reaguje na krytykę. To ją naprawdę dołuje.
Ty też masz problemy, więc może się dogadacie.
Jeśli naprawdę się zestresuje, uspokoi ją Pan Pacynka.
Jako że dobry ze mnie sąsiad, powiedziałem...
Nie, nie zrobię tego. Dziękuję.
Dobra, wejdźcie.
- To mały psiak. - Mały?
Nadaje się pod siodło. Zobacz, ona ma bicepsy.
Najgorsze, że nie lubi zostawać sama. Poszedłem do kibelka,
a ona prawie weszła z drzwiami. Myślałem, że to policja AT.
Może pęcherz ją cisnął.
Nie odchodzi na krok.
- Czego ode mnie chcesz? - Polubiła cię.
Powinieneś się cieszyć, bo u płci przeciwnej to rzadkość.
- Zapiekło. - Sorki.
Myślę, czy nie napisać do Amy.
Tak szczerze: ile trzeba odczekać
- po odcięciu dziewczynie palca? - Powiedziałabym, że 500 lat.
Serio?
Szkoda.
- Naprawdę ją polubiłem. - Szkoda.
Była zabawna.
- Tak, bardzo. Pamiętam. - Taka zabawna.
W zasadzie nie mogę rozmawiać, bo miałam spróbować zasnąć.
Też powinienem kończyć.
A co będziesz robił?
Muszę się przygotować na rozmowę o pracę.
- Z kim? - Rolling Stone .
Nie gadaj! O matko, to świetnie. Czemu się nie chwaliłeś?
Nie chciałem zapeszyć. To na razie tylko rozmowa.
Tylko rozmowa? Coś ty! Na bank cię przyjmą.
Nie! I pozamiatane.
- Zapeszyłaś. - Nie.
Super.
Dokąd poszłaś?
Nazywam się Stafford, Kat już poznałaś.
Dobry wieczór.
Wyjaśnię pani, jak to wszystko działa.
- Będziemy panią monitorować... - Magnesami polisomnograficznymi.
Przygotowała się pani.
Pomogą nam określić zbadać wzorce snu i zachowania. Na podstawie wyników...
Opracujecie strategię leczenia moich zaburzeń snu i wieczorną rutynę.
Mamy tu ekspertkę, Kat.
To wcale nie jest irytujące.
Proszę tylko wcisnąć „zgadzam się”.
Przepraszam, strona mi uciekła.
- Przepraszam. - Nie szkodzi.
Chwileczkę, na szybko ją...
Ładne buty.
Dziękuję. Kat uważa, że za bardzo rzucają się w oczy.
Nie to miałam na myśli.
No dobrze. Skoro już czekamy na Kat.
Ma pani przy sobie stymulanty, takie jak napoje kofeinowe,
jakieś gadżety, urządzenia? Laptop, tablet, telefon?
Dobrze.
Była pani w toalecie?
Tak, ale nie wycisnęłam ani kropelki.
To wpłynie na diagnozę?
To nie problem. W razie potrzeby może pani pójść w nocy.
Tylko proszę wyłączyć mikrofon. To ten mały guzik.
- Znalazłam. - Zwołajcie prasę, powiadomcie króla.
Tutaj.
Jest 23.30, wkrótce gasimy światła. Proszę spróbować zasnąć.
Dobranoc.
- Podobają mi się. - Mleko się rozlało.
HOLOGRAM SUPERBANDU
Musisz mi tak utrudniać życie? To tylko kot.
Chodź, siadaj.
Zostań. Pilnuj.
Najpierw... A potem mogę...
Posłuchaj, zostań. Idę po Pana Pacynkę.
A co to jest, Daisy? Zobacz, co...
O nie. Coś ty zrobiła?
O Boże. Coś ty zrobiła? Ty wielka, włochata pierdzidupo.
Wracaj, przepraszam. Cofam to. Cofam „pierdzidupę”.
Halo?
Wszystko zniszczyła.
Co?
Ściągę, a rozmowa za cztery godziny czasu LA.
- To straszne. - Żebyś wiedziała.
Wszystko przepadło. Przygotowania, pomysły.
Nie ma! Całe strony o Bowiem i Prinsie,
Hologram Superbandu, Kremacja Creedence'a,
Ostateczne pożegnanie - wszystko skasowała.
I to tak, że nie można tego odzyskać.
Jak to możliwe? Myślisz, że jest geniuszką zła?
- Wciąż gadamy o psie? - Tak. I udaje niewiniątko.
Zmieniła język w lapku na hiszpański.
Nie dość, że mam problem,
to jeszcze muszę go naprawiać po hiszpańsku, a to już przegięcie.
Przegrywam z nią.
Przepraszam. Wiem, że próbujesz spać, ale tylko do ciebie mogłem zadzwonić.
Nie no, nie szkodzi.
Po prostu głęboko oddychaj. Oddychasz?
Niestety tak.
Daj mi chwilkę.
Halo? Muszę iść do toalety.
Mogę?
Drzwi są otwarte, panno Osgood.
To dobrze.
Wszystko w porządku?
W jak najlepszym.
Spoko. Szukam łazienki.
TOALETA
Przyłapałaś mnie.
Zapomnisz o całej sprawie w zamian za Twixa?
- Nie trzeba, nie wydam cię. - Clyde.
Lisa. Cześć.
To już mój czwarty raz.
Z czym przyszłaś?
Bezsenność i niespokojne nogi. A ty?
Lęki nocne. No i inne rzeczy, którymi nie będę cię zanudzał.
Wyszłam tylko...
Mogę ci zgrać jakieś filmy na telefon.
Dzięki, będę pamiętać.
Głównie mam sci-fi: Faceci w czerni 3,
Dzień Niepodległości, W ciemność. Star Trek,
No comments yet. Be the first to leave one.