Still Up

Still Up

Lataa Polish -tekstitys

Kausi 1

Julkaisutiedot

Still Up S01E03 WEB x264-TORRENTGALAXY
Still Up S01E03 720p ATVP WEB-DL DDP5 1 Atmos H 264-CMRG
Still Up S01E03 1080p WEB H264-NHTFS
Kommentaari sash35

Tunnisteet

web
x264
Web-DL
web-dl
WEB-DL
720p
720
1080
Julkaistu: 2023-09-24
Lataukset: 10
Kuulovammaisille: No

Polish tekstityksen esikatselu

200 ensimmäistä riviä.

NOCNE ROZMOWY

20.45

Niech pomyślę.

Padłoby na brodę.

Żyłbyś bez brody?

Bez problemu.

Wszystkie dolne zęby by ci wypadły.

Dałbym sobie radę. To i tak lepiej niż żyć bez kolan.

Dwie sztywne nogi. Absurd.

Jak tu jeździć wózkiem widłowym?

Nie mój problem.

Nie mogłabyś tańczyć breakdance.

Tego również bym nie odczuła.

Na luzie żyłabym bez kolan. Zwłaszcza moich. Nie cierpię ich.

Masz normalne kolana.

Są bulwiaste.

W getrach wyglądam, jakbym przemycała kalafiory.

Ja bym powiedział, że raczej mandarynki.

Dzięki.

To Veggie.

Chcę coś z lotniska?

- Wielkie Toblerone, to oczywiste. - Oczywiste.

Cieszę się na jego powrót.

- Może coś ugotuję. - Ty?

Tak. Dzięki wielkie, potrafię gotować.

Tak czy siak, dziś wielki wieczór. O której będzie Amy?

Jakoś po 21.00, po ostatnim kliencie.

Czym się zajmuje?

- Trening personalny. - Trenerka.

Umawiałam się z jednym takim. W środku akcji zakładał zegarek sportowy.

Wszystko mi opadało.

Serio? Przypomniałaś mi. Jakie mam hasło do tej apki?

Sprawdzę, co jej pisałem, żeby się nie powtarzać.

Ziemniak123.

- Ziemniak123? - Tak. Ziemniak123.

- Ziemniak123. - Jak jej wyjaśniłeś, że...

nie potrafisz wyjść z domu?

Spodoba ci się.

W ogóle.

Powiedz jej, zrozumie.

To pierwsza randka. Poczekam, aż zrobi się poważniej.

- I zamieszkamy w domu seniora. - No dobra. Co jej ugotujesz?

- Gdzie postawić? - Na blacie, dzięki.

Adam gotuje?

Zrobił tylko zakupy.

Weź mnie.

- Cześć, Adam. - Cześć, Leese.

Jak strażakowanie?

Dobrze. W zasadzie niedobrze. Nie ma dobrych pożarów.

To nasze motto.

Już ci mówię, co tu mam.

Sam rano zebrałem, więc świeższe być nie mogą.

- Zebrał? Dobrze słyszałam? - Tak.

Tu masz pokrzywę. O tej porze roku jest najlepsza.

To ona w ogóle bywa dobra?

A tu masz dziki czosnek i kasztany.

Pytania?

- Aż nie wiem, od czego zacząć. - Ja podsmażam i podaję z dzikim ryżem.

Masz dziki ryż?

- Mam dziki ryż? - Nie masz.

Luz blues, zaraz wrócę. Nie wychodź nigdzie.

Nie przeginasz? Adam robi ci pranie, zakupy i jeszcze znosi jedzenie z lasu.

- Lubi pomagać, nie będę mu bronił. - Wykorzystujesz to.

Proszę, dziki ryż.

Super, dzięki. Posłuchaj.

Tak sobie gadaliśmy.

Bez jakiej części ciała mógłbyś żyć?

Nie wiem, ale na pewno nie mógłbym żyć bez nosa.

- Czemu? - Brakowałoby mi go.

Opowiadałem, jak wujek Brian pracował na budowie w latach 90.?

Był na zmianie z kolegą Trevorem,

kiedy tuż nad nimi obluzowała się wielka blacha.

Spadła, ominęła wujka, ale ciach! Trevor był w polu rażenia.

Odcięła mu czubek nosa.

Jakimś cudem wujek go znalazł.

I bez chwili namysłu...

- Nie! - ...włożył do ust.

Włożył to do ust?

- Tak się robi. - Nie robi.

- Nie! - Po co?

- Żeby zachować świeżość. - Wybacz, ale to zalatuje ściemą.

Twój wujek ciumkał nos kolegi?

To niehigieniczne. I co dalej?

Pojechali do chirurga, który mu go przyszył.

Wujek jest chrzestnym córki Treva.

A nos pod pewnym kątem wygląda normalnie.

Ale pod innym przypomina pękniętą kiełbasę.

Dobra, zbieram się.

Muszę wskoczyć na górę, pomóc panu Shamimowi z kąpielą.

W razie czego jestem naprzeciwko.

- Dzięki za wszystko. - Pa, Leese!

Cześć.

Milszych ludzi już chyba nie robią. Jakim cudem jest singlem?

Ja cię tak nie zastanawiam.

- W twoim przypadku cudem jest randka. - Racja.

Przecież żartuję.

Oby ta Amy na ciebie zasługiwała. I nie wyśmiała twoich dziwactw.

Tak jak ty?

To co innego, mnie wolno.

Tak szczerze, to jestem przerażony.

Już samo gadanie i pisanie do niej przy dzielących nas 36 km2 przerażało.

A teraz ona będzie tutaj, kilka metrów od szuflady z gaciami,

oczekiwać, że będę ją zabawiał.

Przerażające. Jak ludzie to robią?

Nie mam czym jej zabawiać. Siedzę w domu, nie mam anegdotek.

Przesadziłem z wodą kolońską, bo się czerwienię i pali mnie w nosie.

Jaka jest szansa, że Amy zasmakują pokrzywy?

Które na bank obsikał pies?

To będzie kompletne dno.

Wcale nie, będzie super.

Zresztą ja zaliczyłam już to największe dno.

Opowiadaj, może sobie pożyczę tę historię.

On wybrał miejsce.

Wypiliśmy parę piw, fajnie się gadało.

Zaproponował, żeby się przenieść. Ja na to...

Jasne.

I wtedy do mnie dotarło, że to nie był zwykły stolik.

Co się dzieje?

To był również rower.

Musiałam pedałować 11 kilosów.

Przez tydzień chodziłam jak żulik, szukający „kierownika”.

No, słabo.

Zadręczam się tym od tygodnia.

Mam kilka pomysłów,

jak pomóc jej się zrelaksować.

A jakże. Słucham.

Pierwszy.

Zdjąć wszystkie fronty z szafek,

żeby widziała, że nie ma tu broni ani kamer.

- Nie. - No dobra, drugi.

Założyć dwie pary spodni?

Może lepiej kłódkę na rozporku.

To ją uspokoi.

Ale poważnie?

Nie! Ześwirowałabym, widząc brak frontów i typa w dwóch parach spodni.

Wiesz, co robisz?

- Co? - Sabotujesz się.

Znam cię. Kopiesz pod sobą dołki, sądząc, że nie zasługujesz na szczęście.

Wcale nie. Jestem uosobieniem szczęścia.

Ty, uosobienie szczęścia, może choć przez jeden wieczór

pozwolisz sobie wyluzować?

Nie cierpię luzu, siada mi na żołądku.

- To ona. - Wiem, słyszę.

- Dobra. - Spokojnie.

- Okej. - Przesada.

Zostaw, było ładnie.

Dobra. Myślisz...

- Spokojnie. - Jestem spokojny, nie denerwuj mnie.

Nie panikuj.

Dasz radę.

- Cześć. - Hej.

Nie takim głosem.

Wiem, cicho bądź.

Poczekaj.

- Dwie sekundy. - Okej.

Lepiej.

To ona.

- Tak, wiem. - To ja ten...

- Zdam relację. - Poradzisz sobie.

Zachowuj się normalnie, dobra?

Nie mów tak.

Proszę pana? Halo?

Zrób to.

Amy.

Danny.

- Hej. - Cześć.

- Przepraszam... - Ręce.

Dwa. Lepiej?

Kto to?

Tej jeszcze nie znam.

Wejdź, proszę. Szybko. Zignoruj go.

To niełatwe, ale najlepsze wyjście.

- Czy wolisz otwarte? - Dlaczego miałabym woleć?

Nie wiem. Na wypadek...

gdybyś poczuła...

Co?

Obawę o własne życie. A właśnie.

Adam.

- Tak? - To jest Adam.

Jest strażakiem. Wysoki, umięśniony.

Powali mnie w sekundę, więc uciekaj do niego,

gdyby coś się działo.

- Tak? - Co ty robisz?

Chcę, żebyś czuła się pewnie.

Danny, spokojnie. Nalej mi drinka, na miłość boską.

Dobrze.

Jak będziesz czegoś próbował, to sama skopię ci tyłek.

Doskonale. Dobrze wiedzieć.

Mam tu poczekać czy...

...dźgnąłem go w szyję. Mówiłem już pani.

Ale przemilczał pan to, że wcześniej go udusił.

W zasadzie zabił go pan dwa razy.

Proszę pani...

Kryj mnie.

Hej, wszystko w porządku?

Tak. Sprawdzam, czy wylądowałeś.

- Jeszcze nie wystartowaliśmy. - Co?

Lot się opóźnił. Pilot zgubił czapkę czy coś.

- Na trzeciej! - Co?

Prosto między oczy!

More Polish subtitles for Still Up

Kommentit

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left