نخستین 200 خط.
ŻYCIE BIUROWE
Cholera. Niech to szlag.
Ja ci pokażę!
Powiedzieli mi,
że jak się znowu spóźnię, to mnie zwolnią.
MIEJSCE ZASTRZEŻONE
Nie.
Proszę czekać.
Dział rachunkowości. Mówi Nina.
Proszę czekać.
Dział rachunkowości. Mówi Nina.
Proszę czekać.
Dział rachunkowości. Mówi Nina.
Proszę czekać.
Dział rachunkowości. Mówi Nina.
PONIEDZIAŁEK
Cześć, Peter. Co słychać?
Mamy problem.
Wygląda na to, że nie włożyłeś
raportu TPS do nowej okładki.
Przepraszam. Faktycznie, zapomniałem.
Tak.
Zgodnie z nowymi zasadami
raporty TPS muszą być w okładkach.
Widziałeś komunikat w tej sprawie?
Tak, mam go na biurku.
Po prostu zapomniałem.
Raport wysyłamy dopiero jutro,
więc nie ma problemu.
Tak.
Po prostu chciałbym,
żebyś od teraz o tym pamiętał.
Postaram się, żebyś dostał kopię
tamtego komunikatu, dobra?
Przecież mam go na biurku.
Cześć, Phil. Co słychać?
Byłem u ciebie wczoraj...
U wybrzeży miejscowości Spanish Point
natrafiono na wrak hiszpańskiego statku...
Milton?
Cześć.
Mógłbyś trochę ściszyć?
Powiedziano mi, że mogę słuchać
radia po cichu między 9 a 11.
Wiem.
To osobista prośba.
Powiedziałem Billowi, że skoro Sandra
może słuchać w pracy walkmana,
to ja chcę słuchać radia
podczas sortowania.
Nie rozumiem, czemu miałbym je ściszać.
Dobra.
Lubię słuchać po cichu radia...
- Dzięki. - ...od 9 do 11.
Cześć, Peter.
Co słychać?
Musimy porozmawiać o raportach TPS.
Wiem, miały być w nowych okładkach.
Bill mi mówił.
Dostałeś komunikat?
Tak, dostałem. Wszystko jasne,
po prostu zapomniałem ten jeden raz.
Już się tym zająłem.
Problem rozwiązany.
Tak.
Wszystkie raporty TPS
mają być wysyłane w nowych okładkach.
Gdybyś mógł o tym pamiętać
następnym razem, byłoby miło.
Świetnie.
Proszę czekać.
Dział rachunkowości. Mówi Nina.
Peter Gibbons.
Tak.
Dział rachunkowości. Mówi Nina.
Proszę czekać.
Czytałem komunikat.
Znowu? Tylko nie to.
Czemu wyświetla się komunikat o papierze?
Przysięgam, któregoś dnia
wywalę to plastikowe gówno przez okno.
Zrobimy to razem.
Dobrze, że nie mam broni.
Co za gówno.
Sam... ir...
Na-Na...
Na-Naga...
Nie. Dzięki.
Proszę.
Michael...
- Bolton? - To ja.
Naprawdę się tak nazywasz?
Tak.
Ten piosenkarz to twoja rodzina?
Nie. To przypadkowa zbieżność.
Nikt nie umie wymówić mojego nazwiska.
To nie jest aż tak trudne.
Na-ya-na-jaad.
Co ja mam powiedzieć?
Masz normalne nazwisko.
Było normalne
do momentu,
gdy to beztalencie zyskało sławę
i dostało Grammy.
Czemu nie każesz mówić do siebie Mike?
Czemu to ja mam zmienić imię, a nie on?
Cześć.
Co tam, G?
Skoczycie ze mną na kawę?
Trochę na to za wcześnie.
Muszę się stąd wyrwać. Zaraz oszaleję.
Ktoś tu nie lubi poniedziałków.
Mówię ci, któregoś dnia
przyjdę do pracy i...
Podać wam jeszcze coś do picia
lub do jedzenia?
Pizzę, krewetki w panierce, fajitas ?
- Dla mnie kawa. - Dobra.
Nie lubimy poniedziałków, co?
Co, jeśli będziemy tam pracować do końca życia?
Gdyby tylko ktoś mógł nam to zagwarantować.
Coś czuję, że Lumbergh każe mi przyjść w sobotę.
A ja zgodzę się,
bo jestem frajerem.
To powód, dla którego tam pracuję.
Też pracuję w Initechu i nie uważam się za frajera.
Ja też nie jestem frajerem.
Przekonają się o tym,
jeśli nie zaczną traktować nas lepiej.
Dokładnie.
To idioci.
Jeden prosty wirus i zostaliby z niczym.
Tak.
Z niczym.
To ona.
Tyle o niej gadasz.
Czemu do niej po prostu nie zagadasz?
Nie mogę.
Jestem tylko klientem.
Nie mogę tak po prostu się z nią umówić.
Poza tym wciąż próbuję poprawić moje relacje z Anne.
A, właśnie. Nie przyjdę na pokera w piątek.
Czemu?
Idę z Anne na spotkanie z hipnoterapeutą.
Hipnoterapeutą?
Wiem. Anne mnie poprosiła.
Twierdzi, że to pomoże.
Czasem wydaje mi się,
że ona mnie zdradza.
Nie dziwię się.
No.
Co masz na myśli?
Nic.
Powiedz jej, że nie kręci cię hipnoza
i wolisz grę w pokera.
Nie mogę. Wścieknie się.
Poza tym myślę, że facet mógłby mi pomóc.
Sprawił, że Anne schudła.
Ona ma anoreksję.
Wiem.
Jest skuteczny.
Nie sądzę, by hipnoterapeuta
był w stanie rozwiązać twoje problemy.
A propos problemów.
Podobno masz problem
z raportami TPS.
Nie czytałeś komunikatu?
Hej, chłopaki!
To Smykowski?
Co on robi?
Pracuje na kolejny zawał.
Wszędzie was szukam.
Widzieliście to? Wiedziałem.
Zebranie personelu. I?
I? Mamy przesrane.
Będą zwalniać ludzi.
O czym ty mówisz? Skąd o tym wiesz?
Skąd wiem?
Zatrudnili konsultanta.
Po to zorganizowali zebranie.
W Initrode zrobili już czystkę.
Każdy spotyka się z tzw.
specjalistą ds. wydajności.
Coś jak rozmowa o pracę.
Ciągle mówisz, że cię wyleją, a wciąż tu jesteś.
Nie tym razem. Wylecę pierwszy.
Na samą myśl o urzędzie pracy
robi mi się niedobrze.
Cholera.
Wiecie, że są na świecie ludzie,
którzy nie muszą się tak męczyć?
Na przykład twórca zabawki pet rock .
Alternatywa istnieje.
Musicie tylko ruszyć głową
i wymyślić gadżet,
na którym zarobicie miliony.
Ta zabawka nie była aż tak dobra.
Jasne, że była.
Facet zarobił na niej miliony.
Wpadłem kiedyś na podobny pomysł.
No comments yet. Be the first to leave one.