نخستین 200 خط.
NETFLIX PRZEDSTAWIA
BAR. CIEMNE WŁOSY. NIEBIESKA SUKIENKA. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ.
JAKIŚ DUPEK MNIE PODRYWA. RATUJ.
SZYBKO! MÓWI, ŻE WYGLĄDAM JAK JEGO SIOSTRA I GO TO KRĘCI…
O mój…
Przepraszam. Cześć.
Nie wiedziałem…
Jestem Tim. Miło cię widzieć.
Wybacz, muszę ją porwać.
Świetnie wyglądasz.
Stolik gotowy, więc możemy…
Co ty wyprawiasz, kolego? Ona jest ze mną.
Miło, że dotrzymujesz jej towarzystwa, ale umówiła się ze mną.
Lepiej, żebym nie robił awantury.
Zrobisz awanturę?
Mogę…
wezwać któregoś menadżera.
Nie.
Nie wiem, co paliłeś,
ale odwal się od mojej żony, bo wybiję ci zęby.
- Twojej… - Timothy?
Czy to ty?
Moja wina. Siedziałam z drugiej strony baru.
Jesteśmy na randce.
Melissa?
Mówią na mnie Missy.
Wybaczcie. Randka w ciemno, zdarzają się wpadki.
Ale co wy tam wiecie o wpadkach, nie?
Dobra, chodźmy.
Ale cię wkręciłam!
Zrobiłaś to celowo? Dlaczego?
Tak najlepiej przełamuje się lody.
Przełamuje lody? Koleś prawie połamał mi kości.
Ale się udało. Rozluźniliśmy się, dobrze się bawimy.
Boże, to było zabawne.
Wiesz, co jest najlepsze?
Zdałeś test.
Jaki test?
Jajeczny. Pokazałeś, że masz jaja.
Jestem pod wrażeniem, skarbie. To było urocze.
I różnica wieku mi nie przeszkadza. Ile masz, 65?
Co, kurwa?
Nosisz perukę, i co z tego?
Timothy?
Dostajesz różę za zrobienie dobrego pierwszego wrażenie.
Zasłużyłeś na nią.
- Jak w tym programie TV. - Rozumiem.
Mogę przyjąć zamówienie?
O tak. Poprosimy dwie tequile, señorita.
Ja nie piję.
Poproszę wodę gazowaną,
jaką tam macie.
Że co? No dobra.
Pierwsza skaza. Pan Idealny nie jest taki idealny.
Ale go naprawimy.
Spokojnie, żartuję.
Jestem licencjonowaną terapeutką uzależnień.
Znam się na alkoholikach.
Nie jestem alkoholikiem.
Jazda po pijaku?
- Nie. - „Naprawdę nie piłem”.
- Nigdy. - Słaba głowa?
- Nie. - Obsikałeś sofę kolegi?
- Nie. - Migdaliłeś się na parkingu?
Nie. Po prostu nie piję. To nic dziwnego.
Ludzie, którzy nie piją, mają ku temu powód.
Zawiodę cię, ja go nie mam.
Nigdy mnie nie zawiedziesz. Kocham cię.
To przeznaczenie, prawda?
Gdzie poznałaś moją babcię?
U mechanika.
Powiedziała: „Pasujesz do mojego wnuka”.
A ja na to: „No to dawaj go!”.
Muszę ją częściej odwiedzać. I udusić.
- Masz włosy w… - Czyżby?
- Masz je w… - Tak?
Podać ci serwetkę?
To niehigieniczne.
Mam nadzieję, że cię nie odstraszam.
Przyznam, że nigdy nie byłem…
- Nie pieprz mnie wzrokiem! - Tylko rozmawiamy.
Jestem tu z kimś. Próbujemy odbyć romantyczną randkę.
My też, ale nam przeszkodziliście.
Mój chłopak skopie ci ten pieprzony tyłek!
Nieprawda. Idę do toalety.
- Zaraz wracam. - Dobra.
Wróci i skopie ci tyłek.
Cholera.
Tim?
- Kurwa! - Co robisz?
Hej, to ty.
Dobrze, ja… Przyłapałaś mnie.
Chciałem wrócić na salę
i się do ciebie zakraść.
Fajnie się ze sobą bawimy.
No nie?
Musimy szybko wyjść z restauracji.
A co się stało?
Wyszedłeś do łazienki, a Aquaman znów zaczął pyskować,
więc mu poświeciłam.
Poświeciłaś mu cyckami?
Nie świeciłam cyckami. Pokazałam mu swoją Małą.
- Twoją małą… - Nie.
Moją przyjaciółkę. Moją obrończynię.
Moją Małą.
A ty to kto, Krokodyl Dundee?
To randka w ciemno. A gdybyś był psycholem?
Ucięłabym ci głowę.
Możesz mnie na chwilę zostawić?
Czyli musisz się załatwić.
- Tak. - Rozumiem cię.
Gdy stawiam klocka, nie chcę z nikim rozmawiać.
- Miłego srania. - Dziękuję.
Może też zrobię kupę?
Ale nie muszę.
Chociaż może coś wycisnę. Widzimy się za chwilę.
Już idę, Tim!
Pewnie żałujesz, że nie wypiłeś tequili.
Wstawimy to maleństwo na miejsce.
- Nie! - Jestem licencjonowaną ratowniczką.
- Nie jesteś! - Raz.
- Nie! - Dwa.
Trzy!
Cztery!
TRZY MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Mam dobrą i złą wiadomość.
Pierwsza ofiara fuzji. Zwolniono Hanrahana.
To dobra czy zła?
No to mam dwie dobre wiadomości,
bo jesteś na krótkiej liście zastępców.
Mówię krótkiej, bo masz krótkiego.
Żartuję sobie.
Cholera! Przypomniałem sobie złą wiadomość.
Chodzi o ciebie i Barrakudę.
Kurwa. Gdzie to słyszałeś?
Jako szef HR mam dostęp do poczty.
Nie wiesz o tym?
I fajnie, że chodzisz do psychiatry.
Trzeba było pisać z prywatnego mejla.
Kurwa. Czyli mam dobrą, złą i więcej złych wiadomości.
Twoja była narzeczona będzie na wyjeździe.
Mój dział kupuje bilety. Julia jedzie z Richem.
Podobno małżonkowie i partnerzy są mile widziani.
Nie jestem zaskoczony.
Martwię się.
Czym? Muszę iść.
Tym. Spójrz na swój wygaszacz ekranu.
To twoja była narzeczona. Oszalałeś, Tim.
Czemu codziennie zamawiasz dostawę jedzenia?
Bo jestem głodny.
Naprawdę obejrzałeś wczoraj siedem odcinków The Affair?
Na swoim prywatnym komputerze. Masz dostęp do wszystkiego?
Nie używaj tego samego hasła do konta firmowego i prywatnego.
Sam jesteś sobie winny.
Minęły trzy miesiące od randki z tamtą wariatką.
To jedna randka. Koniec z chodzeniem, trzeba biec.
Biegnij do cipki.
Nie chcę przez to przechodzić.
Walić tę laskę, moją babcię i ciebie.
- Jadę na lotnisko. - Co?
Jeśli ta jedyna istnieje, to mnie znajdzie. Niech powie cześć.
To tekst z The Affair?
Tak.
Cholera.
- Przepraszam. - Nie szkodzi.
Proszę.
Jezusie.
Kurwa.
Proszę.
Chyba ma pan zły bilet.
Co?
Cholera!
Przepraszam.
Z drogi!
Cholera.
Nie. Już idę!
Pieprzony smakosz łoniaków.
Timothy?
Melissa Doherty.
Masz dobry gust.
Może uderzyłam się w głowę, bo czegoś nie rozumiem.
Przez pomyłkę zamieniliśmy się torbami,
ale skąd u ciebie wzięła się moja książka?
Ta?
Nie, to moja.
- A to moja. - No nie.
Co?
Napijecie się czegoś?
Postawię ci drinka.
Tak zrewanżuję się za przegapiony lot.
Nie piję alkoholu.
Poproszę wodę z limonką.
Nie pijesz? Ja też. Poproszę to samo.
Obyś nie mówił tego, bym czuła się lepiej.
- Nie przeszkadza mi, że… - Przysięgam, nie piję.
Wydaje mi się,
czy wszyscy od razu zakładają, że jesteśmy alkoholikami.
- Na sto procent. Wszyscy. - Wszyscy!
- Są świetni. - Niesamowici.
Lubię te wszystkie zespoły. Miałem iść na koncert Phila Collinsa.
No comments yet. Be the first to leave one.