نخستین 200 خط.
MÓW MI DAVE
MINISTERSTWO OBRONY Ochrona powietrzna Północnego-Wschodu
Mówię: "Tak, mamy rakiety nuklearne".
A on: "Nie macie".
A ja: "Właśnie, że mamy. Wszystko jedno.
"Której części 'wszystko jedno'
"nie rozumiesz"?
Josh?
Ile razy mówiłam, żebyście nie grali tu w piłkę?
- Mamo! - Jesteś cały?
Tak. To nie była piłka.
Przyleciało z kosmosu. Omal nie dostałem w głowę.
- Z kosmosu? - Tak.
Masz bujną́ wyobraźnię.
- Ale... - Chodź tu.
- Dobrze, że nic ci nie jest. - Ale...
Żadne ale. Do łóżka.
Nie wchodź tu, póki nie sprzą́tnę szkła.
Super...
trzy miesią́ce później
Knox. Dooley.
Mamy doniesienie o jakimś piorunie kulistym
na Liberty Island. Sprawdźcie to.
Piorun? Już jedziemy.
Nie może ktoś inny?
- Jesteśmy po nocy. - Ogromnie przepraszam, panie Knox.
Zapraszam do mego gabinetu, a ja przyniosę kocyk,
to się pan zdrzemnie.
Piorun kulisty! Rzadko zdarza się taka frajda.
Zachowuj się jak glina i przestań się angażować.
Boże!
Nic się panu nie stało?
Proszę, nie umieraj!
Widzieliście? Wyskoczył zniką́d!
A pani przyśpieszyła.
Śpieszyłam się, żeby zaparkować!
O Jezu!
Jak się pan czuje?
Dobrze? Proszę coś powiedzieć.
Stopa! Wezwę pogotowie!
Proszę cię, nie umieraj.
Co za fatalna karma...
- Gdzie on się podział? - Nie wiem.
Proszę pana?
- To trochę potrwa. - Zrozumiałem.
Oczyszczone.
Naprawy trwają́.
Raport zniszczeń.
Prawa ręka, w porzą́dku.
Lewa ręka, gotowa.
- Są́ jakieś ofiary, doktorze? - Otarcia, kontuzje,
nic poważnego.
Mechanizmy?
Właśnie sprawdzamy.
Poruczniku Tyłek, melduj.
Mieliśmy drobne rozszczelnienie. Bezgłośne, ale nie zabójcze.
Wyglą́da na to, że statek przetrwał kolizję.
Raporty nie są́ zbyt optymistyczne.
Kolizja była nagła. Nie włą́czyły się tarcze ochronne.
Jak długo zachowamy pełną́ sprawność?
48 ziemskich godzin. Potem system przestanie działać.
- Komputer nawigacyjny? - Nie działa.
Mamy tylko ostatnie współrzędne sfery.
Jest na obszarze 10 000 m kw. naszej aktualnej lokalizacji.
Nr 2, jakie mamy opcje?
Możemy kontynuować misję, ale to ryzykowne.
Lepiej wracajmy na naszą́ planetę Nuli
i dokonajmy napraw.
Zbiórka załogi.
Przygotować się do oświadczenia kapitana.
Stało się.
Szkolenie przewidziało taki wypadek.
Wszyscy wiemy, jaka jest stawka.
Naszej planecie grozi katastrofalny kryzys energetyczny.
Sonda, mają́ca wyssać tutejsze oceany,
zboczyła z kursu i zagubiła się w mieście.
Gdy ją́ znajdziemy, sól z tej planety
zapewni energię naszemu światu na wiele wieków.
Bez tego nasz naród zginie w cią́gu jednego pokolenia.
Nie możemy do tego dopuścić.
Musimy odnieść sukces.
Dla Nula.
Dla Nula.
Na stanowiska.
Nr 3.
Mamy dość danych lingwistycznych,
by porozumieć się z tubylcami?
Tak. Weszłam do ich głównej planetarnej bazy danych, Google.
Zabawna nazwa dla tak ważnego obiektu.
Jest też druga, zwana Yahoo.
Deprymują́ce.
- A co wiemy... - O kulturze i historii?
- Już się tym zajęłam. - Dobrze.
- Nr 4, bezpieczeństwo zapewnione? - Tak jest.
Stawimy czoło tym gargantuicznym dzikusom.
- Dobrze. - Potwierdziły się wstępne raporty.
Wyssanie oceanów tej planety
zniszczy tutejsze życie.
Mamy wyraźne rozkazy. Od tej misji zależy byt naszej planety.
Tak jest.
Nie możemy ubolewać nad losem tych niższych istot.
Jeśli przechwycą́ sferę,
nie wiadomo do jakich niecnych celów
mogą́ jej użyć.
Mamo, znowu tu przyszedł ten pijak.
- To on. - Jaki on?
- Facet, którego potrą́ciłam. - Żartujesz. Znowu?
Tamtego ledwo musnęłam.
Mamy czytelne odczyty.
- Sfera musi być blisko. - Proszę pana?
Halo, proszę pana.
- Dobrze się pan czuje? - Uwaga, wszyscy.
- Uciekł pan. - Nr 17.
- Wracaj na statek. - Tak jest.
Jest mi strasznie przykro.
Może wezwę pogotowie?
Opatrzyliby panu... Stopę?
Stopę.
Pierwszy kontakt werbalny.
Dziękuję za troskę.
Dziękuję za troskę.
Za wysoki ton. Więcej basu!
Dziękuję za troskę.
Wyrównać częstotliwość.
Już mi lepiej.
Mocno go uderzyłaś?
Spóźnisz się do szkoły.
Mamo...
Patrzcie, jak ścisnęła głowę temu małemu, mimo jego protestów.
- Przestań. - Co za brutalność!
- Biegnij. - Przestań!
Uważaj na siebie. Jeśli te dranie będą́ cię nękać, powiedz mi.
- Zadzwonię do ich rodziców. - W porzą́dku.
Może napije się pan wody?
Oczyszczę pana trochę.
Nie, dziękuję.
Jestem na stanowisku.
Na pewno?
Chyba nie jest z panem najlepiej.
Powinien pan wejść. Jednak wezwę pogotowie.
Nie może skontaktować się z władzami.
Zgoda. Postarajmy się ją́ uspokoić.
Pójdę z panią́. Dziękuję za gościnność.
Świetnie.
A wracają́c do samochodu, trzeba kilka razy naciskać na hamulec.
Właśnie odebrałam go z warsztatu
i chyba podam mechanika do są́du.
To naprawdę skandal.
To tutaj.
Cześć.
Jak się masz?
Mam coś dla ciebie.
Trzy tuby błękitu paryskiego.
- Właśnie mi się skończył. - Cześć. Mark Rhodes.
Czemu wycią́ga rękę w naszym kierunku?
Lepiej zrobić to samo.
Cześć. Mark Rhodes.
Leworęczny?
- W porzą́dku. - W porzą́dku.
Dobra.
- W porzą́dku. - W porzą́dku.
Dobra.
Jeszcze raz dziękuję.
Idziemy do środka.
Proszę bardzo.
Przepraszam za bałagan.
To moje mieszkanie i jednocześnie pracownia.
Prawa ręka. To niedopuszczalne.
Płyn zakłócił mi równowagę!
Jeszcze trochę się trzęsę.
- Już mi dużo lepiej. - Świetnie.
Fantastycznie.
Więc nie musi pan dzwonić do prawnika.
To nie miałoby żadnego sensu.
Mam na imię Gina.
Gina Morrison.
A ty?
Trzy?
Oto najpopularniejsze nazwiska na Ziemi.
Nazywam się...
Ming Chang.
Przepraszam. Bardziej pasowałoby do ciebie Dave.
To moje pierwsze imię.
Dave Ming Chang?
Dave Ming Chang.
Dave Ming Chang. No więc, Dave,
przykro mi z powodu tego, co się stało i właśnie chciałam zjeść śniadanie.
Masz ochotę?
- Nie, muszę już iść. - Na pewno?
Mam taką́ zasadę, że jak kogoś potrą́cę,
robię mu śniadanie.
To był żart.
Mieszkasz w okolicy?
Tak. Jestem zwykłym Ziemianinem,
takim jak ty.
Rzadko wychodzę.
Są́dzą́c po stroju, nie ruszyłeś się od 1978 r.
Zanotujcie. Biały strój nie jest tak powszechny, jak są́dziliśmy.
Spóźniłeś się na koncert Bee Gees?
Bee Gees. Barry, Robin i Maurice. Bracia Gibb.
No comments yet. Be the first to leave one.