نخستین 200 خط.
To jest ryk, Boog.
Wsiadaj, bo się spóźnimy.
Nie można zaprzeczyć, że ma w sobie to coś.
Ale czy umie zrobić tak?
Albo tak?
Dawaj. O tak. I jeszcze raz.
Tylko popatrzcie!
NIE KARMIĆ NIEDŹWIEDZI
Lecimy!
PISTOLETY I PREZENTY
Hej, Gordy.
Dzień dobry, Beth.
SEZON ŁOWIECKI ZA TRZY DNI
Witamy na pokazie dzikiej przyrody Timberline!
Jestem strażniczka Beth.
Proszę o wielkie brawa dla Booga!
Przed wami potężny grizzly!
Może jestem zakochany Albo ze mnie szaleniec
Ale nikt mnie nie rozumie tak Jak moja ukochana Lorraine
Chyba wpadłeś z deszczu pod rynnę.
Pokazaliśmy im, prawda, Boog?
Jedli nam z ręki.
W twoim przypadku z łapy.
Jedli ci z łapy.
Brzmi dobrze.
Dodamy to do naszego repertuaru.
O nie, Shaw. Facet doprowadza mnie do szału.
Poczekaj chwilę, Boog.
- Skuj go, Gordy. - Harcereczka przyszła.
Znowu to samo.
Sezon łowiecki zaczyna się za trzy dni, Shaw.
Co ten jeleń robi na twojej masce?
Co? To nie moja wina.
Sam mi wskoczył pod koła.
Gdzie? Na międzystanowej?
Mniej więcej.
No i gdzie ta dziewczyna?
Co to za habitat?
To okropne.
Co do...
Co tu się dzieje? Gdzie ja jestem?
Widziałem światło... dwa światła, a potem...
- Umarłem? - Jeszcze nie.
Ale biorąc pod uwagę to, gdzie jesteś...
- Gdzie jestem? - Na samochodzie paskudnego myśliwego.
Myśliwy? Ciebie też dopadł?
A widzisz, żebym był związany?
To mój samochód.
Co?
To moje miasteczko, rozumiesz?
Moi ludzie. Tu mieszkam.
Nikt na mnie nie poluje.
Naprawdę? To mnie rozwiąż.
Proszę. Nikt nie patrzy.
- Nie dam rady. - To co mam zrobić?
Nie chcę wisieć na ścianie.
- Uspokój się. Nie będziesz. - Nie?
Nie z takim porożem.
Przecież moje poroże...
Moje... Co...
Jestem jednorogiem. Nie patrz na mnie.
Nie patrz na mnie.
Jestem obrzydliwy. Wyglądam jak potwór.
- Hipiska. - Neandertal.
Weganka!
Dobrze, wystarczy już.
Słuchaj, harcereczko, to tylko głupie zwierzęta.
Dbam o naturalny porządek rzeczy. Ludzie ponad zwierzętami.
Ale ten twój miś...
On jest wyjątkowy.
Umieściłbym go gdzieś pośrodku.
Zatopionego w sosie pomiędzy dwoma kromkami żytniego chleba!
Jesteś chorym, pokręconym szczeniaczkiem, Shaw.
Zostawisz mi pudełko ciasteczek, skarbie?
Sześciopalczasty goryl ze spluwą.
Spadamy stąd, Boog.
Błagam cię.
Proszę, rozwiąż mnie.
Proszę?
Dobra, idź.
Uciekaj do lasu, kolego.
Jednorogi dziwak.
Nazwał mnie „kolegą".
Mój jeleń!
Mój samochód! Ty mały...
Shaw, żadnego strzelania w mieście.
Gordy, ten niedźwiedź rozwiązał mojego jelenia.
Nie zauważyłeś?
Zauważyłem tylko stłuczone światło.
Za długo już mieszkasz w lesie.
Nic mi nie wmówią, sam wiem, co widziałem.
- Koło Fortuny! - Koło Fortuny!
Czeka duża kasa. Do dzieła.
- Czas do łóżka, kolego. - Pięćset...
- Nie ma „R"... - Boog.
Pan Dinkleman czeka.
Dobranoc, wielkoludzie.
Zapomniałam o czymś?
O nie. Nic więcej nie dostaniesz.
Przestań.
Nie rób takiej miny.
Nie ruszaj tak brwiami.
To już na mnie nie zadziała. Przestań.
Mówię poważnie.
To urocze, ale nie. No dobra.
Jeśli wybierasz się dziś do lasu Zdziwisz się niesłychanie
Jeśli wybierasz się dziś do lasu Lepiej weź przebranie
Bo wszystkie tutejsze misie
Spotykają się tu dzisiaj
Dzisiaj jest ten dzień!
Niedźwiadki mają piknik!
Dobranoc, Boog.
Kto tam?
Ostrzegam, że mam dziesięć pazurów i nie zawaham się ich użyć.
Hej, kolego, to ja, Elliot.
Co ty tu robisz?
Pomogłeś mi. Chcę się odwdzięczyć.
Zabieram cię stąd.
Chodźmy.
Chodź, zanim strażnik skończy obchód.
Nie, płatku. Nie zrozumiałeś.
To mój dom.
Niezły.
Teraz zabieraj swój tyłeczek z powrotem.
- Co to? - Złaź z tego.
Jakie miękkie. Co to?
Co ty wyprawiasz?
Wystarczy tu miejsca dla nas obu.
- Co? - Patrz na to.
Dobrze wyglądam?
- Oddawaj. - A ten mały to kto?
- To Dinkleman. - Dinkleman?
To twoja lalka?
Nie zależy mi na nim.
Rozumiem! Jesteś jej zwierzątkiem domowym.
- Nie jestem niczyim zwierzątkiem. - Jasne.
Robię, co chcę i kiedy chcę. Wychodzę i wracam, kiedy mam na to ochotę.
To chodźmy.
Na zewnątrz?
Dlaczego miałbym chcieć tam iść, skoro mam tu wszystko...
Zaraz, co to?
Nazywam je „łuhuu", jak...
Chcesz jednego?
Znam miejsce, gdzie jest ich pełno, ale trzeba wyjść...
na zewnątrz.
W środku. Na zewnątrz.
- W środku. Na zewnątrz. - Przestań.
- Głupi nos. - W środku. Na...
Znalazłem łuhuu w jednym z tych pojemników.
Znalazłeś to w śmietniku?
Wziąłem to do ust i w ogóle.
Twój nos mnie przeraża.
WYPRZEDAŻ
Co to?
- Cała wioska łuhuu. - Nieźle.
Jest zamknięte. Może wrócimy jutro?
Hej.
Elliot, co ty...
Wpakujesz nas w kłopoty.
PYSZNY BATONIK CZEKOLADOWY
Batonik Łuhuu.
Cały dla mnie. Delikatny i kremowy.
Nie powinienem, ale...
Co to?
Daj mi spróbować.
Boog.
- Hej, idiocie. - Elliocie.
Przychodzę w pokoju.
Poluję.
Pepperoni!
- Tu jest. - Boog!
- Idziemy. - Koniec imprezy, spadamy.
A więc to tutaj.
Nie ruszaj się.
Przed wami potężny grizzly! Dobranoc.
Jeśli wybierasz się dziś do lasu Znajdziesz tam paczkę frytek
I żyrafy.
Smakują prawie tak samo jak słonie.
To dziwne.
Hej. Gordy.
Odwrót, zanim mnie zobaczy.
Wpędziłeś się w poważne kłopoty.
Wiesz, jak działa na ciebie cukier.
Do łóżka, już!
Przepraszam. To moja wina. To się więcej nie powtórzy.
- A gdyby kogoś skrzywdził? - Daj spokój, Gordy.
Mówimy o Boogu.
Na co się gapisz?
Mówiłem, żebyś nie czekał.
Wiem. Zabiorę go do lasu.
Czas, żeby wrócił tam, gdzie jego miejsce.
Nie jest jeszcze na to gotowy.
To nie moja wina.
Próbowałam nauczyć go podstaw.
Zabrałam go na ryby, ale bał się zmoczyć.
Proszę, Gordy.
Boogowi jest przykro.
- Nie jesteś jego matką, Beth. - Nie o to chodzi.
Przepraszam. Idź spać, Boog!
Jeszcze jedno lato.
No comments yet. Be the first to leave one.