Esimesed 200 rida.
Zainspirowane prawdziwą historią.
Z PODNIESIONYM CZOŁEM
- Masz. - Dzięki. - Do zobaczenia jutro.
Informacja o zamknięciu.
Jak leci?
Wszystko ok.
Od kiedy tartak jest zamknięty?
W sierpniu będą trzy lata.
Jeśli pan szuka pracy, to proszę spróbować w Alberdeen, tam są następne tartaki w tej okolicy.
- Szkoda. - To tylko kwestia gospodarności.
Mamy za to sympatyczne kasyno Wild Cherry.
Jeśli chce pan zarobić trochę pieniędzy, proszę spróbować szczęścia przy stole z blackjack'iem.
- Raczej nie spróbuję. - Nie? - Dziękuję.
Pan jest Chris Vaughn?
Niemożliwe, dużo o panu słyszałem Chris. Znam pana rodzinę. Jestem szeryf Stan Watkins.
Miło mi.
Ralston wysiadaj z samochodu!
Przed tobą stoi prawdziwy żołnierz, wykaż się szacunkiem.
- Witam w domu żołnierzu. - Dziękuję.
Cholera, proszę Chris.
- Zawieziemy cię do twoich rodziców. - Nie dziękuję.
- Nalegam. - Pójdę pieszo. - Nalegam.
- Nie dziękuję. - "Nie" nie przyjmuję do wiadomości.
Wsiadaj do samochodu.
- Nastraszyłem Cię? - Troszkę.
Nastraszyłem go.
- Długo pana nie było. - Osiem lat.
Wtedy jeszcze Husted był szeryfem.
Erin Husted nie żyje.
Smutna historia.
Pięć miesięcy temu, zasnął za kierownicą, i uderzył w drzewo.
Samochód wyglądał jak akordeon.
Był dobrym człowiekiem.
Dobrym człowiekiem i dobrym szeryfem.
- Dziękuje za podrzucenie. - Witamy w domu Chris.
Chris,
w tym miesiącu są wybory.
Jestem pańskim człowiekiem.
Ok, niech pan pozdrowi ojca.
Mogę panu pomóc?
Mały braciszek, chodź tu i uściskaj mnie.
Świetnie wyglądasz.
Co to?
Nie możesz być jedynym, który dobrze wygląda w mundurze.
Hey Mamo, Chris przyjechał.
Co to za namiot?
To Pete'a.
- Uważaj. - Chris.
- Spójrzcie no... - Jak się czujesz mamo?
Jak długo zostaniesz? Jak długo?
Na dobre. Jestem w domu.
Naprawdę? Nie żartujesz?
- Nie? - Nie.
Cześć tato.
Witaj w domu.
Gdybyś powiedział, kiedy dokładnie przyjeżdżasz, ugotowała bym coś.
- Nie przesadzaj mamo. - On lubi chińskie jedzenie.
To jest naprawdę dobre.
Co będziesz teraz robił po powrocie do domu?
Chciałem znowu pracować w tartaku.
Nigdy nie pisaliście, że go zamknęli.
Gdy ojciec został zwolniony, nie chcieliśmy cię tym obciążać.
Mam swój interes, widziałeś meble przed domem.
Ja uczę od czasu do czasu w podstawówce. Michelle też coś dorzuci.
Nie mamy zbyt dużych wymagań.
Pete.
To twój wujek Chris.
Cześć Pete.
Usiądź i powiedz dzień dobry.
- Zaczynałeś chodzić, jak wujek cię widział ostatni raz. - Teraz już biwakuję.
Możesz spać nawet na kanapie. Chris najpierw miał twój pokój.
Naleje ci się do namiotu woda. Pokażę ci jak temu zapobiec.
- Nie wydaje mi się, żeby padało pułkowniku. - Pete.
Usiądź i zjedz coś.
Po pierwsze byłem sierżantem, ciężko pracuje na swoje pieniądze.
Kujon.
- Zabiłeś już kogoś? - Pete. - Pete chłopcze.
Słuchaj, ojciec ciągle ma twoją broń w garażu.
Pokażesz mi jak się strzela?
Myślałem, że już dawno wyrzuciłeś ją na złom.
Nie, mam nadzieję, że ją kiedyś stopisz.
Przykro mi nie.
Jakkolwiek, idę mamo.
- Hej, o dziesiątej masz być. - O wpół do jedenastej. - O dziesiątej.
Przypominasz sobie takie coś?
No dobra... pada.
Zadowolony?
Nie.
Połóż się spać na podłodze.
Ok, ja się położę na podłodze, ty się położysz do łóżka.
Nie.
Pete.
Nie zmokniesz.
Naprawdę zabijałeś ludzi?
Ray, Ray.
Cześć kiełbasko.
- Co tam stary? - Dobrze cię znów widzieć.
- Jak leci? - Nie narzekam.
Co to jest?
- Maszyna miłości. - Dziewczyny do tego wchodzą?
- Co tam? - Dobrze. - Tak.
- Jestem czysty. - Chcesz piwo?
Nie, czy wierzysz czy nie, już nie piję. Napiję się wody.
- Ok, proszę. - Dzięki stary.
Podoba ci się?
Jak nas opuściłem, to sobie pomyślałem, że też coś muszę zrobić w życiu.
Więc pojechałem do Seattle, kupiłem gitarę i żyłem już tylko muzyką.
Potem muzyką i narkotykami, a później już tylko żyłem dla narkotyków.
Potem siedziałem dwa lata, za włamanie z kradzieżą.
Przykro mi.
Popatrz teraz na mnie, od 14 miesięcy jestem czysty i nie piję.
Pracuję na budowie i odnawiam wszystkie wspaniałe i ważne znajomości z przeszłości.
Powiedziałem tym pijakom, że wróciłeś.
Poprosili abym ci przypomniał, że dziś jest sobota.
- To ma oznaczać... - To ma oznaczać, że zaczynamy za 20 minut.
- Ciągle to robicie. - Ciągle to robimy.
- Więc co gramy? - Gramy. No chodź gwiazdo.
Jak za starych czasów.
Ray idź głęboko, idź głęboko.
Kiedy to się stało?
Boisko Jay Hamilton’a.
Dwie minuty nie minęły od momentu, kiedy otrzymał tartak w spadku, a już go zamknął.
Dlaczego?
Ręce do góry. Ponieważ otworzyłem swoje kasyno.
Nadal masz kopa, co Jay?
A ty refleks.
- Masz już dość wojska? - Nie, osiągnąłem to co chciałem.
Naprawdę?
- Zobaczymy. - No.
Co cię sprowadza do domu?
Potrzebuję troche spokoju. Chcę odpocząć.
- Ty chcesz odpocząć? - Tak.
Nie dzisiaj.
Mam ją, mam ją.
Bierz go, bierz go.
Właśnie tak Jay.
Tak miała być. Tak miała być.
Pełny kontakt, co?
- Za ostro? Co? - Przepraszam was panie.
- Trzymać boki. - Trzymać. - Trzymać.
Strata.
No i jak ci się to podobało.
- To było już wszystko? - Co?
- Touchdown. - Pierwszy i ostatni.
- Zatrzymamy ich tu i wygramy mecz. - Chłopaki to ostatnia akcja.
- Wiecie jak bardzo lubię wygrywać. - Ok kończymy to.
- Ja się zajmę Ray'em. - Wy biegniecie w głąb, ty stawiasz blok.
- Booth. -Tak? - Idziesz na Vaughn'a.
- Wy w dwójkę idziecie w głąb. - Dajcie mi piłkę.
- Wjedź mu lewym kolanem w klejnoty, ok. - Zrozumieli? - Tak.
Przy pierwszym... Dawać!
Ok Chris Vaughn, ostatnia szansa.
- 28, blokujemy. - Uważajcie z boku. - Uwaga z boku.
19. Gotowy. Naprzód.
To by było na tyle.
Przepraszam za to.
W porządku stary.
Dobry mecz, panienki.
Co to u diabła było?
To był dobry mecz, co?
Bardzo boli?
Mecz był dobry.
Witam z powrotem w domu.
Fajnie jest być tu znowu.
Do zobaczenia.
Jeśli nie masz planów na później, to wpadnij do kasyna.
Mógłbym cię zapoznać z paroma miłymi panienkami. Ja stawiam.
Co ty na to?
- Do zobaczenia wieczorem. - Ok. Do zobaczenia.
Ej sierżant, dobrze grałeś.
Może następnym razem się uda.
Czekaj.
Może następnym razem nie przyłapie cię na trybunie, jak palisz trawę.
Witam w domu kolego.
Można mieć kasyno, nie będąc amerykańskim tubylcem.
Hamilton jest w 1/16 indianinem.
Tak przynajmniej napisał w podaniu.
Tym, co dał pod stołem, przekonał urzędników, że to prawda.
Dzisiaj wszystko jest dla nas gratis.
Chodźmy pozrywać parę wisienek, chłopaki.
Jesteśmy.
- Pamiętajcie, jak potroję swoją stawkę, to kończę grać. - Ostatnio też to mówiłeś.
Tak tak, a potem chciałeś sprzedać swoje zwłoki, żeby mieć na autobus.
- Ten lokal znalazł by nawet ślepy. - To subtelne wyczucie estetyki robi wrażenie.
Pasuje wspaniale do gór w tle.
- Widzisz, nie tak źle, co. - No nieźle.
Dużo ładnych lasek. Chodźcie zagrać.
Spotkamy się przy Prysznicowej Wieży.
Czy to nie jest wspaniałe. W takich momentach prawdziwemu graczowi otwiera się serce.
Mamy tu automat, w którym możesz zrealizować czek z wygraną.
Jeśli tu jesteś, nie musisz się przejmować tymi mało ważnymi rzeczami jak, alimenty, czynsz,
czy matematyczne prawdopodobieństwa.
Panowie, pan Hamilton niezmierne by się ucieszył, gdyby mógł panów gościć w swoim pokoju dla VIP'ów.
O, pan Hamilton.
O, drużyna marzeń. Rany już wyleczone.
Niezły lokal.
Witam w moim świecie.
Dziś wieczorem wszystko stawiam ja.
Jeśli potrzebujecie kredytu, powiedzcie ile.
Jeśli potrzebujecie towarzystwa kobiety, nie ma problemu.
No comments yet. Be the first to leave one.