Las primeras 200 líneas.
- Co, kurwa, robisz? - Pobudka, juniorze.
Co mówią Strażnicy?
O czym?
Mamy czterech martwych kosmitów.
Piąty wysadził pół posterunku.
Nie mówiłem im.
To co tu robisz?
Szkolę cię.
- Nie spiesz się. - Co my, kurwa, robimy?
Męczyłeś mnie, abym nauczył cię latać.
Mamy sprawę.
Jezu Chryste. Wyluzuj.
Gotowy?
- Leć. - Mam lecieć?
Leć.
Tak po prostu?
Wybacz. Proszę, leć.
To ma być instynktowne, skup się.
- Ja jestem pilotem. - Podobno.
Dla mnie to automatyczne. Skup się.
Myśl o locie.
Świetnie, dzięki.
Cofnij się.
Co to, kurwa, jest?
To chyba ptak, szefie.
Skończ z tym szefem. Wiem, że to drwina.
Jak chcesz.
Pierścień bliski rozładowania.
Kolejna lekcja. Daj pierścień.
No już.
Jakiś problem?
Nie. Nie.
Gdy pierścień się wyczerpuje, możesz na chwilę podładować.
Musisz...
uderzyć w sam środek.
Ładunek 5%.
Dobra, nowy plan.
- Masz okno. - Nie rozumiem.
W samolocie siedzenia są przy oknach i przy przejściu.
Środkowych nikt nie chce.
Potrzebuję latarni, żeby naładować pierścień.
Polecisz po nią do Coast City.
Mój adres jest z tyłu, klucz leży pod kamieniem.
Miałeś bilet?
Co byś zrobił, gdybym poleciał?
Nie poleciałeś, więc to nieistotne.
W drogę, potrzebuję latarni.
I nakarm Earla, dobrze? Jedzenie w lodówce.
Co to? Pies? Kot?
I jeszcze jedno ćwiczenie.
Weź tego ptaka ze sobą i przywieź go żywego.
Jeśli się zdekoncentrujesz, zniknie.
Jeśli zniknie, nawalisz.
Nie nawal.
Co ty będziesz robił?
Nie odpowiadał na twoje pytania.
LATARNIE
Dodzwoniłeś się do biura szeryfa w Rushville.
Jeśli to nagły wypadek, dzwoń na 112.
W przeciwnym razie zostaw wiadomość.
Tu jesteś.
- Pierścień się wyładowuje. - Kurwa.
Za trzy, dwa, jeden.
Mówiłaś o mnie?
Mówiłaś.
Przepraszam.
Przepraszam.
Kontynuuj.
Zastanawiamy się, czy odwołać piątkowy mecz.
Czy będzie traumatyzujący, czy zjednoczy społeczność?
Trenerze, chciał pan coś powiedzieć?
Tak.
Rozmawiałem z chłopakami, są w szoku.
Ale ciężko na to pracowali.
Czego ich nauczymy, jeśli się poddamy?
Dobre wieści. Sędzia wycofała zarzuty.
Miło.
- Ile mnie to będzie kosztować? - Na koszt firmy.
Możesz wrócić do Coast City.
Gdzie tylko chcesz.
O czym mówili, gdy wszedłem?
Zginęło pięć osób.
Kosmita wysadził się na posterunku.
Sporo tego.
Żona mówiła ci, że kosmita ćwierkał o zemście,
zanim się wysadził?
Wiesz, o czym chciałbym z tobą pogadać?
Trafiłem na ten stadion przez przeczucie.
Domyślałem się, że chodzi o kosmitów.
Ludzie twojego ojca zastrzelili cztery osoby,
których kumpel okazał się być kosmitą.
To pytanie?
Nie strzela się do ludzi na podstawie przeczucia.
- Nic o tym nie wiem. - Mówię ci. Taka prawda.
Skąd wiedzieli, do kogo celować?
Jego spytaj.
Pytam mojego adwokata. Kogoś, komu zależy na moim dobru.
Wciąż cię obowiązuje tajemnica adwokacka?
Skarbie?
- Tak? - Tak?
- Mówiłam do męża. - Jasne.
Jeśli macie rozmawiać, poproszę pana Jordana, żeby wyszedł.
On zaczął.
Zostało mi 30 sekund cierpliwości.
Potrzebuję 40.
Najpierw musimy to skończyć.
Długo to zajmie?
Tyle, ile trzeba.
Nie mogę milczeć tak długo.
Przepraszam. Muszę odebrać. Kontynuujcie.
- Tak, juniorze? - Ten dom jest niesamowity.
- Dlatego dzwonisz? - Nie. Nie mogę znaleźć klucza.
Sprawdziłeś kamień?
Który kamień?
Na lewo od drzwi, pod krzakiem.
Wygląda jak ziemniak z uśmiechem albo z grymasem, gdy go odwrócę.
Ziemniak.
Jak ci idzie?
Chyba chcą się mnie pozbyć.
Czyli pewnie muszę tu zostać.
- Naturalna reakcja. - Latarnia jest w garderobie.
Na górze po lewej.
Ile zarabiają Latarnie?
Za mało, powiem tyle.
Ten dom świadczy o czymś innym.
Co to było?
Nie przejmuj się.
Dom dostałem od bogacza.
Uratowałem jego dziecko, sam nie mógł mu pomóc.
Żeby poprawić mu humor, pozwoliłem, żeby...
kupił mi dom.
Kiedy się tu wprowadzisz?
Jak to? Mieszkam tam od ośmiu lat.
- Nie masz mebli. - Mam łóżko.
- Widzę sypialnię. - Latarnia jest w sejfie w garderobie.
Z korytarza w prawo.
Przywieźć ci...
twój strój?
Nie, chyba że mnie nauczysz, jak się w nim sika.
Widzę sejf.
Jest aktywowany głosem. Podejdź bliżej i włącz głośnik.
Witaj, Halu Jordanie. By otworzyć sejf, potwierdź tożsamość.
- Już. - Mogo nie udziela się towarzysko.
Otwórz sejf, latarnia jest w środku.
- Nic nie widzę. - To kieszeń wymiarowa.
Włóż rękę... znajdziesz.
- Mam. - I nakarm Earla. Łyżka na blacie.
EARL JORDAN, WOŁOWINA I BIZON
Earl?
Earl! Kolacja.
Twoje ulubione danie, wołowina z bizonem.
Earl?
Nie wiem, gdzie jesteś, ale...
chcę mieć to z głowy.
Co z tobą, Jordan?
Co słychać? Jestem...
John, mam cię nakarmić.
Nie zjedz mi ptaka.
Kiedyś też lubiłem hamburgery.
Pieprzony Jordan.
Dokąd jedziemy?
Gdzie mój ptak?
Bezpieczny.
Chodzi o brak ubezpieczenia?
Wiem, jak to wygląda.
Chciałem o tym pogadać, ale mnie uciszałaś.
Wykańczasz mnie.
To powolna, bolesna śmierć.
Dzieje się tu więcej, niż myślisz.
Mówisz o tym, że przeciągnąłeś zwłoki
przez wykrywacze metalu na stadionie?
I już wiesz, że to wykrywacze kosmitów?
Ujmę to inaczej.
Najwyraźniej doskonale wiesz, co się tu dzieje.
Gratulacje. Masz mnie.
Teraz dasz mi pracować?
Pogadamy o jurysdykcji?
Ważny był dla ciebie podział na to, co ziemskie i...
Dokąd z nimi jedziesz?
Do twojego teścia.
Powiem tylko, że to wyjątkowo zły pomysł.
On instalował wykrywacze?
- Owszem. - Wiesz, skąd je ma?
- Nie. - Nie byłaś ciekawa?
Obsesja na punkcie kosmitów nie jest nielegalna.
Niestety. Mój związek byłby bardziej udany.
A nie jest?
Macon nie złamał prawa.
Był miły, gdy cię potrzebował.
Ale jeśli się tam pojawisz z pytaniami i tym nastawieniem,
źle się to skończy.
Po czyjej jesteś stronie?
Pojadę z tobą, ale ja będę mówić.
Zrozumiano?
- Nie wiem, czy... - Kiwaj głową.
Za mną.
- Cześć, Ben. - Ja do szefa.
Niestety nie przyjmuje gości.
Rozumiem. Jasne.
Niestety czasem musimy przyjąć na siebie więcej, niż chcemy.
No comments yet. Be the first to leave one.