Las primeras 200 líneas.
LATO 1973 ROKU
Michael?
Co tu robisz, synu? Jest po północy.
Nie mogłem spać.
My też nie możemy, gdy tak hałasujesz.
Chodźmy do środka.
Jeszcze jeden rzut.
Dobrze. Tylko jeden.
Dobra.
Dobrze. Jeszcze raz.
Robisz się coraz lepszy. Rzucaj, póki nie spudłujesz.
Jeśli będę dość dobry, będę mógł iść na studia?
Jeśli będziesz dość dobry, będziesz mógł robić, co zechcesz.
Chcę grać w Karolinie Północnej.
Mają doskonałą szkołę.
Zapewniliby ci najlepszą edukację.
Chcę grać w mistrzowskiej drużynie.
A potem chcę grać w NBA.
No dobrze, nie tak szybko.
Może najpierw się trochę prześpisz?
A kiedy to wszystko zrobię, chcę grać w baseball, jak ty.
Baseball. To dopiero sport.
A kiedy i to zrobisz, pewnie zaczniesz latać, co?
MICHAEL NA PREZYDENTA
Czuję, że w tym momencie
osiągnąłem szczyt mojej koszykarskiej kariery i zdecydowałem się odejść.
Cieszę się, że mój ojciec miał możliwość
zobaczyć mój ostatni mecz. To wiele dla mnie znaczy.
Co teraz będziesz robił?
Do tej pory powiedziałem o tym chyba tylko jednej osobie,
ale chcę grać w baseball.
Na jakiej pozycji?
Nie wiem. Jako dziecko byłem miotaczem.
Teraz byłoby mi trudno rzucać, więc chyba stanę na zapolu.
Park rozrywki
GÓRA KRETYNÓW
Chodźmy stąd, tato. Beznadziejne miejsce.
Nie przyprowadzaj mnie tu więcej.
- Nie przyprowadzaj mnie tu więcej. - Słuchacie?
Słyszeliście go? Ten gówniarz ma rację.
Mówiłem wam już,
mówiłem już tysiące razy.
Potrzebujemy nowych atrakcji.
- Tak. - Nowych.
- Jasne? - Wielkich i błyszczących.
- Absolutnie. - Patrzcie na mnie i słuchajcie.
- Klient ma zawsze rację. - Tak jest.
- Klient ma zawsze rację. - Dokładnie.
Zawsze.
Tak jest.
Potrzebujemy czegoś...
Potrzebujemy czegoś...
- zbzikowanego. - Zbzikowanego.
- Czegoś szalonego. - Szalonego.
Potrzebujemy czegoś... czegoś...
Zwariowanego?
Zwariowanego.
Zwariowanego?
Jestem łosiem. Zastrzel mnie.
Tak. Zwariowanego.
Zwariowanego, właśnie tak.
Właśnie tego słowa szukałem.
Postacie ze Zwariowanych Melodii.
- Przyprowadźcie je tu. - Proszę pana.
Oni są z Ziemi. A jeśli nie będą mogli przylecieć?
Co powiedziałeś? Nie będą mogli?
- Zmuście ich. - Jasne.
Zmuście ich!
Dorwiemy ich.
Strike.
Dobrze wygląda w tym stroju.
Świetnie. Tego nie można nauczyć.
Nie można.
Dzięki za tę piłkę z autografem dla mojego dziecka.
Nie ma problemu.
Dalej!
Podkręcona. Nie odbijaj.
Nie odbijaj.
Piłka!
Prosta, na zewnątrz. Odbijaj.
Strike!
To był twój rzut.
Wiem, moja wina.
Nie martw się. Wypatrzę ci kolejny.
Podolak. Podolak, chodź tu.
Przepraszam.
- Chodź tu. - Tak, proszę pana?
Zadbaj, by nikt nie zaczepiał Michaela. Ma być w pełni zadowolony.
W pełni.
Slider. Nie odbijaj.
Strike trzeci!
Miałeś nie odbijać.
Nie mogłem się oprzeć.
Rozumiem. Miło się gadało.
Nie ma się co martwić.
Dobra robota, Mike.
Dobra seria, Michael.
Odpadłeś w dobrym stylu.
Kiedy mnie autują, wygląda to okropnie.
Przynajmniej dobrze wyglądałeś.
Dzień dobry, panie Jordan.
Panie Jordan, jestem Stan Podolak...
Rany.
Nic ci nie jest? Nieźle się rąbnąłeś.
Jestem Stan Podolak, nowy publicysta drużyny.
Uczynię pana życie łatwiejszym. Mogę być pana szoferem.
Mogę odebrać pana pranie, zająć się dziećmi.
Osobiście gwarantuję, że nikt nie będzie się panu naprzykrzał.
Co to było?
Trzymajcie się.
- Trzymamy się. - Trzymamy się.
Już jesteśmy?
- Bombowo. - Ekstra.
Ty niefłasobłiwy kłóliku.
Włacaj tu, szkodniku.
Dajcie mi chwilkę. Muszę się zająć tym miłośnikiem przyrody.
Mam cię, ty płoblematyczny zającu.
Jeden mały krok dla mnie...
Wielki skok dla Góry Kretynów.
I porządny ból głowy dla Elmera.
Malutcy, co?
- Szukamy Królika Bugsa. - Właśnie.
- Widziałeś go? - Gdzie on jest?
Jest tu gdzieś?
Królik Bugs, Królik Bugs.
Ma takie duże, długie uszy?
- Jak te? - Tak!
I kica wkoło, o tak?
- Tak. - A...
mówi: "Co jest, doktorku?", o tak?
- Co jest, doktorku? - Tak!
Nigdy o nim nie słyszałem.
Może w kosmosie naprawdę nie ma inteligentnego życia.
Nie tak szybko, panie Królik.
Masz nas za głupków?
Ani drgnij.
Zbierz swoich zwariowanych kumpli.
- Zabieramy cię na przejażdżkę. - Rusz się.
Totalnie. Gdzie jedziemy?
Już jesteśmy?
Przepraszam, że to tyle trwało.
Nie oznaczyli wyraźnie zjazdu.
Zatrzymaj się tutaj.
- Tutaj? - Tak.
Dzięki za podwózkę, Sherm.
- Jestem Stan, Mike. - Wybacz.
Ale możesz mówić mi Sherm. Śledziłem twoją całą karierę.
- Jesteś najlepszym sportowcem w historii. - Stan.
Jak stąd wysiąść? Drzwi nie działają.
- Wybacz, to klasyczne auto. - Jasne.
Klasyk, ale ma kilka usterek. Momencik.
Kilka, co? Coś się dymi, lepiej pojedź do mechanika.
Dzięki za podwózkę.
Jaki ładny dom.
Piękny. W stylu kolonialnym?
Tak, to ładny dom.
Gdyby trzeba było coś w nim naprawić...
- Nie trzeba, dzięki. - Cokolwiek.
- Wystarczy mi podwózka. - Jasne.
Jutro pojadę własnym autem.
Ale dzięki.
To jest zbyt krzykliwe?
Właśnie.
- No dobra. - Ale dzięki.
- Do jutra. - Do zobaczenia.
Nie, nie dzisiaj.
Złaź ze mnie. Cuchnie ci z pyska.
- Nic panu nie jest? - Złaź!
Złaź, Charles.
- Zły pies. - Złaź.
- Złaź, Charles. - Bo wrzucę cię do gara.
No już.
Idziemy!
Dobry mecz.
Hej, Jeff, wszystko dobrze?
- Jak mecz? - Nie chcę o tym mówić.
- Cześć, tato. - Hej.
Michael!
- Tatusiu! - Maleńka.
- Hej. - Hej.
- Jesteś cały zaśliniony. - Przez twojego psa.
- Co z Jeffem? - Odbił dwie z pięciu
- i spadła mu średnia. - Tylko tyle?
Teraz ma chyba .685.
Jaką?
Ładnie pachnie. Co robisz?
- Kurczaka. - Kurczaka z czym?
- Z warzywami. - Dobrze, mam ochotę na porządny posiłek.
Wszystko w porządku?
Byłem okropny. Mam nadzieję, że baseball był dobrym pomysłem.
Kolejny przesądzający dzień dla Michaela Jordana.
Co oglądacie?
- Zero odbić na cztery rzuty. - Nie leci nic innego?
- Jego średnia spadła - Co jest?
do miernych .214.
Kij baseballowy? On potrzebuje rakiety do tenisa.
Koledzy byli na ciebie źli?
Nie. Gorzej. Byli bardzo mili.
Michael, wiem, że lubisz grać w golfa, ale to nie to pole.
Rób większy rozkrok.
No comments yet. Be the first to leave one.