Die ersten 200 Zeilen.
Przestań!
- Mówiłam, żebyś tego nie robił. - Nie słuchałem.
Co myślisz o tym miejscu?
Podoba mi się.
- Uważasz, że powinniśmy tu zostać? - Być może.
Zaczyna się przypływ. Lepiej wracajmy.
Idealne na nasz blog.
- Boże! Tam coś jest. Widziałam! - Niczego nie ma!
- Nic nie widzę. Niczego tu nie ma. - Było! Widziałam!
- Nic nie widzę. - Przysięgam!
Uspokój się. Wierzę ci. W porządku?
Wracajmy. Tylko spokojnie.
Szybciej!
Kurwa.
Luke?
Nie!
LUDOJAD
Było świetnie!
Jeśli marzył ci się roller coaster, mogliśmy pojechać do parku rozrywki.
Kilka zwrotów.
I świeca.
Chyba żartujesz?
Twój bałagan. Sam posprzątaj.
Na pewno nie mój.
- Myślałem, że jesteś pielęgniarką. - Selekcjonuję rannych.
Nie zajmuję się kaczkami i wymiocinami.
Zwymiotował na mikrofon.
Nie wieszaj tam! W łazience.
Muszę wkrótce wymienić świece, bo zaczyna nawalać na biegu jałowym.
I...?
Dosyć pracy na dzisiaj.
Czeka na nas piwko.
Wiesz, że jestem na ciebie zła?
Nie wyglądasz.
Znowu dzwonili z banku.
Powiedziałam, że oddzwonisz, kiedy wylądujesz.
Mam ich uprosić o kolejne kilka tygodni zwłoki?
Chciałabym, ale nie możemy zwlekać wiecznie.
Ja mogę.
Nie możemy.
Odetną nam linię kredytową i nie będziemy mogli prowadzić biznesu.
Bywasz cholernie praktyczna.
- Wygrałaś. Zadzwonię do nich. - Dziękuję.
Co?
Nic.
Może powinniśmy się pobrać?
Pomyśl o tym.
Serwis czarterowy?
Owszem.
Muszę sprawdzić harmonogram, a o jakim terminie pan myślał?
Świetnie. Pasuje nam.
Sprawdził pan na naszej stronie?
Wspaniale.
Proszę podać swój adres mailowy.
Doskonale. Wyślemy maila z potwierdzeniem.
Do zobaczenia jutro.
Jutro?
- Piekielna Rafa. Lunch na rafie. - Jutro?
W południe.
To dobra wiadomość.
Przyjechali.
- Niezły samochód. - Szpanerski.
Chodźmy.
Myślałem, że jest Włochem.
Dzień dobry!
Kaz Fellows. Witamy na Perłowym Wybrzeżu, panie Minase.
Mam na imię Joji, ale mówią mi Jo.
Moja żona Michelle.
To Charlie. Rozmawialiście przez telefon.
Kapitan Charlie. Jak kapitan Nemo.
Miło poznać.
- Nawzajem. - Gotowi?
Wszystko przygotowane.
Świetnie.
Mówiłem, że wyrobimy się na dwunastego.
Idealne warunki do snorkelingu, jeśli macie ochotę.
Moja rodzina to uwielbia, ale my nie przepadamy za wchodzeniem do wody.
Ja wolę siedzieć na plaży z zimnym piwem w ręce.
Masz to jak w banku.
Zapraszam na pokład.
Dziękuję.
Uważaj na stopień.
Ty pierwsza.
Ruszamy?
- Jak długo to potrwa? - 90 minut. Zdążymy na późny lunch.
Chyba nie będzie za bardzo trzęsło? Nie przepadam za lataniem.
Dbam o komfort moich pasażerów.
On leci z nami?
Benny jest naszym kucharzem.
Byle skończyło się na gotowaniu.
Wygodnie wam?
Tak.
Patrzcie uważnie. Może zobaczycie wieloryba.
Lub rekina.
Rekin?
Żarłacz biały. Nie chcielibyście chyba takiego towarzysza?
Mało prawdopodobne. Nie ta pora roku.
Jesteś pewien?
Charlie jest z wykształcenia biologiem morza. Był dobry.
Też tak myślałem, dopóki rekin mnie nie zaatakował.
- Zaczyna się. - Co się stało?
Skarbie, proszę. Może nie chce wracać do przykrych wspomnień.
Nie ma sprawy.
Badałem żarłacza czarnopłetwego i jego umiejętności łowieckie.
Są w tym świetne.
Pewnego dnia zszedłem pod wodę sam. To pierwszy błąd.
Rekin zaatakował mnie od tyłu. Straciłem czujność.
To był mój drugi błąd.
Na szczęście to był bardziej pocałunek niż prawdziwy atak.
Przez ten pocałunek spędził dwa tygodnie w szpitalu.
To ci się spodoba.
Kilka lat temu grupa turystów pojechała obserwować rekiny.
Nagle trzymetrowy rekin wskoczył na łódź!
Napędził im niezłego stracha!
Witamy na Piekielnej Rafie.
Dotarliśmy.
Tak naprawdę to Rafa Cesarska, ale miejscowi zmienili nazwę po tym,
jak jeden lugier rozbił się tutaj podczas sztormu.
To niezwykła historia.
Ośmioosobowa załoga utknęła na mieliźnie bez wody i jedzenia na 15 dni.
- Tylko jeden przetrwał. - 18-letni Japończyk. Saeki Morita.
Mój dziadek.
12 października 1951 roku.
Znasz tę historię?
Wszyscy ją znają. Saeki to legenda.
Jego ostatnim życzeniem było wrócić do swoich kompanów.
Rozejrzymy się?
Idźcie.
Dziękuję.
Powiesz im, że to park narodowy i nie powinni tego robić?
Nie. Pomóż Benny’emu.
Zapraszam.
Pięknie.
Uwielbiam to miejsce.
Ja również.
Pamiętasz, jak rozmawialiśmy wczoraj o pomyśle małżeństwa?
Powinnaś uczynić ze mnie uczciwego mężczyznę.
Nie wiem, czy to możliwe, ale jeśli wczoraj...
Spójrz!
Są piękne.
Jestem w ciąży.
Powiesz coś jeszcze?
Dobrze się czujesz?
Tak.
To wszystko?
Co teraz?
Wrócimy z tej wyprawy
i weźmiemy ślub?
Jesteś pewna?
W sprawie ciąży czy małżeństwa?
Mojego ojcostwa.
Palant.
Wiem, że tego nie planowaliśmy,
ale dobrze się z tym czujesz?
Tak.
Naprawdę.
Jestem zaskoczony, ale w pozytywny sposób.
Nie wiem, jak sobie poradzimy. Z interesem, pieniędzmi i z dzieckiem.
Będzie dobrze.
Bardzo dobrze.
Damy radę. Jak zawsze.
Co jest?
- Co się dzieje? - Chodźcie ze mną.
Dobrze się czujesz?
Nie czuje się dobrze!
Co się dzieje?
Tam!
Kurwa.
Niech to.
Musimy ich stąd zabrać.
Atak rekina?
Tak.
- Powinniśmy kogoś zawiadomić? - Już to zrobiłem.
- Straż Przybrzeżna się tym zajmie. - Musi tu gdzieś być.
- Co? - Ich łódź.
Może ona żyje. Na morzu długo nie przetrwa.
Ona? Skąd wiemy, że jest ktoś jeszcze?
Zostawmy to służbom.
Nie wiesz, gdzie szukać. Szanse są prawie zerowe.
- Musimy spróbować. - Chcę wracać. Ja płacę za czarter.
Nic z tego.
Mamy rezerwy paliwa na 45 minut.
Rozejrzymy się po okolicy.
Jeśli ktoś zobaczy coś niepokojącego, sprawdzimy to.
Myślę, że do ataku doszło wczoraj,
więc biorąc pod uwagę pływy i prądy, najlepiej polecieć na wschód.
Tam!
Schodzimy.
Trzeba to sprawdzić.
Nie możesz.
Jeśli zostaniesz ranny, kto będzie pilotował?
Benny?
Jasne.
W przypadku zagrożenia, postukaj w kadłub! Mocno!
Dalej, Benny.
Wszystko dobrze?
Została zaatakowana?
Cholera.
Wynośmy się stąd.
W porządku?
No comments yet. Be the first to leave one.