Die ersten 200 Zeilen.
Kto poda mi inny kolor niż czarny czy czerwony?
Czarny, czerwony, biały... Jakie jeszcze kolory widzicie?
Srebrny.
TYGRYSY KOLEI
Idiota!
Zmiataj!
DAHAI - KRAWIEC-AMATOR
Cześć!
XING'ER - ZŁOTA RĄCZKA
Co tu robisz?
Przestaniesz przysparzać nam kłopotów?
SKOK NA POCIĄG
Wstawaj!
Nie zabieracie mnie na większe akcje.
Żebyśmy takie w ogóle mieli.
Jam jest Feng Banxian, magik z wężem w pudełku!
FENG BANXIAN - WRÓŻBITA
W tym pudle jest wąż. Nie wierzycie?
Sama?
Złapałem go przed pociągiem!
MA YUAN - GŁÓWNY TRAGARZ
XIAOHU - TRAGARZ
RUI - PRACOWNIK SERWISOWY
DAKUI - PRACOWNIK NA STACJI
Odwróćcie się.
Odwróćcie się!
Przestań.
Przestań!
Leż!
- Chińczyk? - Hai.
Mów po chińsku!
Po chińsku.
Masz dwie opcje. Albo cię tym zatłukę,
albo padaj na ziemię.
Miałeś się po prostu położyć.
Niewyraźnie mówię?
Co ty robisz? Puszczaj!
Ty cholerny idioto!
Co ty robisz?
Że co?
I wysiadłem z pociągu, żeby go wypuścić!
Widzicie, puste pudło! Taki jestem szybki!
Taki jestem szybki!
Siadać!
Odwróć się.
Odwrócić się!
Kto cię zabrał?
Wąż! Skąd on się tu znowu wziął?
To część sztuczki, spokojnie.
Kolego. Weź no go rozbierz.
Nie wiedziałem, że znasz japoński!
„Dzisiaj aloha”.
„Dzisiaj aloha”.
„Herbatę czy latte?”.
„Dzisiaj aloha”.
„Herbatę czy latte?”.
„Ziemniaki”.
„Dzisiaj aloha”.
„Ziemniaki”.
Głowa...
Ucho...
Oczy...
Ogon.
Skrzydła.
Latający tygrys. Tak się go rysuje.
Spory ten ogień.
Tędy.
Wieczorne słońce zmierza ku zachodowi
...ku zachodowi Jezioro Weishan jest takie spokojne
A ja gram na mojej lutni
Nucąc usypiającą melodię
Droga prowadzi mnie do domu
Domu na górze Liang Liang Liang
Zaczynajcie!
YAMAGUCHI - KAPITAN ŻANDARMERII JAPOŃSKIEJ
Kapitanie! Telefon!
Słucham.
Owoce kandyzowane!
Tak jest.
SASAKI - NACZELNIK STACJI
Niech pan przyjedzie zobaczyć.
Przygotować się do rozmieszczenia!
Rozmieszczenie! Wyruszamy!
SAKAMOTO - TŁUMACZ
Mamy problem.
HUANG YIFENG - Z-CA NACZELNIKA STACJI
Nie bądź taki uciążliwy! Dobra!
- Daj jeszcze jeden. - Yuan!
Co ty wyprawiasz?
CIOTKA QIN - SPRZEDAWCZYNI NALEŚNIKÓW
Są pyszne!
Yuan, chcecie naleśniki?
Tak!
Nie starczy dla wszystkich! Jedzcie, póki ciepłe.
Bierzcie. Podzielcie się.
Widziałam naczelnika. Coś jest nie tak.
Jest dobrze. Pyszności.
Wychodzić z pociągu!
Coś jest nie tak.
Czemu się szczerzysz?
- Nie szczerzę się. - Szczerzysz!
Xing'er.
SANLAIZI - ZŁODZIEJ
Spadaj stąd! Wszędzie cię pełno!
Przepraszam!
- Nie musisz się odwracać. - Choć raz bądź poważny!
Znowu ten skrzydlaty kot.
Kto to zrobił?
- Nie ja. - Kim jesteś?
A co zrobiłeś?
- Jestem tylko krawcem. - Udowodnij.
Udowodnij!
Chwila. Spokojnie.
Krawiec.
To nie był on...
Dzie-dzie-dzień dobry! Ja-ja-jadł już pan?
On jest niesamowity!
W mgnieniu oka zeskakuje i wskakuje na pociąg!
To prawda!
Zabrać go.
Czekajcie! Coś ty mu powiedziała?
Kto ci to zrobił? Mów!
Nie odwracajcie się.
- Bracie, co teraz? - Spokojnie. Nie uciekajcie.
Przepraszam!
- Nie strzelać! - Przepraszam.
- Przynieś dziennik służby. - Tak jest.
Proszę pana. Dowódco.
Zawiniliśmy czymś?
Przepraszam.
Jestem brygadzistą.
Przepraszam.
Niech pan go nie bije! Niech pan nikogo nie bije!
To boli!
Dziennik!
- Jak on się nazywa? - Nazwisko!
Ma Yuan.
Wpisał się dziś rano.
Pozostali również.
- Jesteśmy tu od świtu. - Zgadza się.
- Jesteś cała? - Tak.
Bracie.
Ukryjesz te ubrania.
Bracie, mamy broń, której nie możemy używać
i ubrania, których nie nosimy. Więc po co nam to?
- Zrobimy wielkie ognisko? - Gdyby nie brat,
- Japończycy by cię dorwali. - A ty? Gdybyś lepiej celował...
Mówiłem, żebyś skakał na osobowy, nie na towarowy.
Ostrożnie!
Kiedy zrobimy coś dużego?
- Mniej gadania. - Bracie, ty nawet nie palisz.
Po co nosisz tę fajkę?
Bez powodu.
Jak się rysuje tygrysa? Nie wychodzi mi.
Co to?
- Gdzie oni są? - Powiedz kapitanowi, gdzie oni są!
Zwrócę się do bóstw.
Objawcie mi się!
Dzisiaj wydarzy się coś dużego.
Mówi, że dzisiaj wydarzy się coś dużego.
Słucham.
- Coś się tam dzieje. - Zobacz, co. Dahai.
- Bracie, zjedz naleśnika. - Widzimy się w jadłodajni.
- Niech mnie pan jeszcze nie żegna. - Zamknąć go!
Sam trafię do wyjścia!
ODBICIE RANNEGO ŻOŁNIERZA
- Ma Yuan. Idziesz do ciotki Qin? - Mniej gadania!
Mamo, wróciłem.
Naleśniki pysznie pachną!
Dahai, pomóż!
- Znowu mi leci krew. - Co się stało?
Usiądź.
Co się stało z osłem?
Kopnął mnie, więc go podtrułam, żeby się uspokoił.
Nie mam dzisiaj szczęścia. Rano przyłożył mi Japończyk...
- Mnie także. - Od osła też oberwałeś?
- Cóż, nie... - Nie mam szczęścia!
- To prawda. - Zjedzcie naleśniki.
Myślałam, że się tylko wygłupiacie, a wy wpakowaliście się w kłopoty.
To nic takiego, mamo. Prawda, bracie?
Chcę brać udział w małych misjach, tato.
Tak nie przystoi. Dahai, nazywasz mnie „bratem”, a ją „mamą”.
A jeśli się z nią ożenię? Będziesz mi mówił „tato”?
- Przestań! - Xing'er, a ty?
- Nadal będziesz mi mówić „tato”? - Co ty pleciesz?
- To poważne pytanie! - Zawsze mówisz: „Mniej gadania”,
a najwięcej mielisz ozorem! Może ciebie też kiedyś podtruję.
Dosyp czegoś do naleśników. Im więcej, tym lepiej.
Chcesz się przekonać?
Tylko zaznacz zatrute, żebyś ty ich nie zjadła.
Naprawdę chcesz się przekonać?
DAGUO - ŻOŁNIERZ 8. ARMII
Mogę się tutaj ukryć?
Przepraszam. Pójdę gdzie indziej.
Odsunąć się.
Przepraszam!
Idźcie po niego.
Przeszukać dom.
- Znowu ty. - Co tutaj robisz?
Ktoś przeszedł przez mur.
No comments yet. Be the first to leave one.