De første 200 linjer.
Tłumaczenie: Highlander
UPROWADZONA 2
ALBANIA
OKRĘG TROPOJA
Wymordował naszych ludzi,
braci,
synów.
Domagają się oni od nas wymierzenia sprawiedliwości.
Przyrzekam wam na ich dusze,
że człowiek, który odebrał nam bliskich
oraz przysporzył tyle bólu i smutku...
znajdziemy go.
Sprowadzimy go tutaj.
Nie spoczniemy,
póki jego krew nie spłynie na tę ziemię.
Dokonamy zemsty.
LOS ANGELES
- Proszę pana? - Tak?
Polerowanie jest wliczone w koszt mycia.
Wolę zrobić to sam, taki już mój konik.
- Lenore. - Bryan.
- Witaj, jak się masz? - Dobrze, a ty?
- Dobrze. - Coś się stało?
Nie. Po prostu sobota, 14.00. Nauka jazdy Kim?
Przełożyli jej lekcje muzyki.
- Wtorkowe czy piątkowe? - Nie mam pojęcia.
Wiesz, jakie są dzieci.
Szczególnie te, które rozpaczliwie pragną
zdać egzamin na prawo jazdy przy trzecim podejściu.
To nie tak.
Oblała dwa razy. To ważne.
Gdzie tak naprawdę jest?
- Nigdy nie umiałam kłamać, co nie? - Nie jest to twoją mocną stroną.
Poszła do chłopaka.
Ma chłopaka?
Może wejdziesz na drinka?
- Tak. - Powinieneś.
Na miłość boską, czemu nic mi nie powiedziała?
Pewnie nie chciała, żebyś sprawdzał
wszystkie jego poczynania od przedszkola począwszy.
Ale wszystko u niej gra, tak?
Tak.
Może to nie moja sprawa, ale...
wszystko u ciebie w porządku?
Nie.
Nie bardzo. Jesteśmy w separacji.
Mogę ci jakoś pomóc?
Lepiej już... dzięki za wino.
- Bryan! Nie rób tego. - Nie wiem nawet, gdzie ten dzieciak mieszka.
Znalazłeś ją w 12-milionowym mieście w ciągu 72 godzin.
- Obiecaj mi. - Przecież powiedziałem...
- Obiecaj! - Nie będę się wtrącał do jej spraw.
/Mama
/Mama /4 nieodebrane połączenia
- Zaczekaj. - Co?
Bardzo cię lubię.
O co chodzi?
W porządku.
Nie spieszy mi się.
/Mama
Witam.
Mogę panu w czymś pomóc?
Zastałem Kim?
- Tak, jest pan...? - Jej ojcem.
Miło mi, panie Mills, jestem Jamie.
Proszę wejść.
- Przynieść panu coś do picia? - Wystarczy, że przyprowadzisz moją córkę.
- Tata? - Cześć.
Co ty tutaj robisz?
Wiem, jak bardzo chcesz zdać egzamin na prawko.
Chwila. Nie masz prawka, Kim?
Próbowałeś kiedyś parkować równolegle escalade'em?
Mówiłem, żebyś zdawała moim samochodem.
Tato!
Dzięki.
Miło było pana poznać, panie Mills.
Zwolnij, proszę.
Nie wierzę, że to zrobiłeś.
W następnym tygodniu zaczynasz ferie.
Tylko teraz mam czas, by cię nauczyć, nim wyjadę do Stambułu.
Zaplanowaliśmy to. A planów należy się trzymać.
Nie, ty to zaplanowałeś, tato.
- Jak mnie znalazłeś? - Rozmawiałem z twoją matką...
Dlaczego mi nie powiedziałaś o chłopaku?
Bo wiedziałam, jak zareagujesz,
a chciałam, żeby było chociaż pozornie normalnie.
- Zatrzymaj się przed znakiem stopu. - Tato!
Mama nie wie, gdzie mieszka Jamie.
GPS?
W twoim telefonie, przepraszam.
Tyle się słyszy o poczynaniach twoich rówieśników.
Nie pamiętam już, jak to jest normalnie żyć,
ale na pewno nie tak.
Możesz jechać.
Wykorzystaj boczne lusterko.
Idealnie. Dlaczego nie potrafisz tak na egzaminie?
Sama nie wiem.
Może nie chcę zdać.
Rozumiem, co czujesz.
Ale musisz mi zaufać i pozwolić samej się z tym uporać.
- Nigdy więcej, proszę. - Powstrzymam się.
I nie sprawdzaj go przy pomocy kolegów.
Skądże.
Dobrze.
- Do zobaczenia w środę. - O 14.
- Kocham cię. - Ja też cię kocham.
Słucham.
Cześć, Sam. To ja.
/Chcę, żebyś kogoś sprawdził. /Nazywa się Jamie Conrad.
To, co zwykle, bez zagłębiania się.
Zrobi się.
/Dzięki.
Dziękuję.
Panie Pitrel?
Przyszedł do pana list polecony.
- Wniesiesz to, Sebastien? - Naturalnie.
Proszę.
Sebastien?
- Gdzie on jest? - Powiedziałem ci już,
że nie wiem.
Gdzie on jest?
Jak chcesz.
- Chcesz ze mną pogrywać. - Nie, nie!
Też jestem dobrym graczem.
- Spójrz. - Nie! Nie!
To chyba zmienia zasady gry.
Przyjechał do Paryża.
Użył wizytówki, by wejść do naszego domu
i zabić moich przyjaciół oraz brata.
To twoja wizytówka.
Gdzie on jest?
Gdzie on jest?!
/Stu, gdzie jedziesz? /Wracaj!
- Co się stało? W porządku? - Tak, wszystko gra.
- Wejdź, zawołam Kim. - Zaczekaj.
Powiedz mi, o co chodzi.
Zaplanowaliśmy wycieczkę do Chin w ferie wiosenne Kim.
W trójkę, żeby odpocząć od tego wszystkiego.
A kiedy Stu i ja... Byłoby miło dla mnie i Kim
wspólnie odpocząć od wszystkich problemów.
- Naturalnie. - Odwołał rezerwację.
Nie wierzę, że nam to zrobił.
Mam dość kłótni, prawników...
- Zrobił się z niego niezły sukinsyn. - Przykro mi.
Wybacz, to nie twój problem.
Kim jest moja na te ferie, coś wymyślę.
Może ty i Kim polecicie ze mną?
Nie możemy ci się narzucać, lecisz do pracy.
Wcale nie, mam trzy dni pracy.
Potem możecie przylecieć i powinno być fajnie.
To miłe.
Zobaczymy. W tej chwili nie mam do tego głowy.
Naturalnie. Rozumiem to i nie nalegam.
Wylatuję rano na trzy dni pracy. Zadzwoń.
Jeśli się zdecydujecie, to tam zostanę. W przeciwnym razie wrócę i tyle.
- Pójdę po Kim. - Dobrze.
Dziękuję.
- Na bank przyleci. - Nie wiem.
- Daj spokój. - Naprawdę nie wiem, Sam.
- Trzeba było nalegać. - Dajcie mi już spokój.
Przeżywa ciężkie chwile, nie chcę jej komplikować życia.
Zwierzyła się mi.
Nie wiedziałem, że nadal jesteście tak blisko,
że zwierza ci się z małżeńskich problemów.
Chwila. Wiem, że kiedyś byliście blisko,
ale czy nadal coś was łączy?
Pewnie ona nadal coś do niego czuje.
Nie zapędzaj się tak, przyjacielu.
Może on nadal coś czuje do niej.
To przecież...
Pogadajmy o koszykówce, na miłość boską! Dajcie spokój!
TIRANA, ALBANIA
Stambuł.
Dziękuję, panie Mills.
Przy panu czułem się bezpieczny.
Dziękuję, szczęśliwej podróży.
I wzajemnie.
/Tu Lenore, /zostaw wiadomość po sygnale.
Cześć, to ja.
Nie zadzwoniłaś,
więc pewnie lecicie gdzieś indziej.
Mam nadzieję, że jest ci nieco lżej.
Gdybyś potrzebowała porozmawiać, to jestem przy tobie.
A raczej będę.
Pewnie wylecę jutro.
Kim też się nie odzywała, więc jest pewnie zaabsorbowana chłopakiem.
Tato!
- Niespodzianka! - Boże, Kim!
- Cześć, Lennie. - Cześć.
Właśnie zostawiałem ci wiadomość. Nie zadzwoniłaś...
- Chciałyśmy cię zaskoczyć. - I udało się wam.
Mogłyście same siebie zaskoczyć, gdybym teraz wracał do domu.
- Mama dzwoniła do Sama. - Tak?
- Tak. - Śledziłyśmy twoje poczynania.
Nie tylko ty masz swoje sposoby.
Najwyraźniej. Witajcie w Stambule.
Nieźle, co?
O mój Boże!
Mamo, tylko spójrz!
- O mój Boże! - Fajnie, co nie?
No comments yet. Be the first to leave one.