Prvních 200 řádků.
Czego chcecie?
Co za pięknisia.
Jak masz na imię, ładna?
Czego ode mnie chcesz?
- Hej, chyba dziś wieczorem coś upolowaliśmy.
Hej, hej.
Powoli. - Puśćcie mnie!
Hej, uspokój się.
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, w porządku.
Nie martw się, nie martw się.
Hej, już dobrze.
Spokojnie.
Daj spokój, już dobrze.
Puśćcie mnie!
Powiedziałam, puśćcie mnie!
Puśćcie mnie!
- Zaprawdę, ci, którzy boją się Pana,
będą mieli wybaczone i dostaną wielką nagrodę.
Bóg mówi o...
Hej, Saad, Ibrahim, wstawajcie!
Chyba coś tam się dzieje,
ktoś krzyczy. - Co to jest?
Co to jest? - Wstawaj!
Wy sukinsyny!
- Wracajcie do domu, głupie dranie.
Idźcie do domu. Tak będzie lepiej.
Policzę do jednego, a potem cię zastrzelę.
Wracaj tu, Ali!
Pięć, cztery.
Wracaj tu.
Trzy, dwa.
Ali!
Ali!
Ali!
Ali!
Ali!
Wy sukinsyny.
Ali!
Ali!
Ali!
NIE PODDAMY SIĘ
- Jesteś rzystojniejszy i słodszy od słodyczy.
- Pochlebstwo nigdzie cię nie zaprowadzi, siostro.
- Ubieraj się, twoje śniadanie robi się zimne.
To brak szacunku!
Słuchaj, czy tak cię wychowałem, dziewczyno?
- Youssef, jestem na to za stara.
Youssef?
To nadal Wielki Brat Youssef?
Nie!
Faten, chodź tu.
Czego chcesz?
Gdzie jest twoja siostra?
Nawal nie spała całą noc.
Dobrze.
Porozmawiam z Salehem i poproszę go, żeby już nie odwiedzał domu.
Pięknie dorastasz.
Masz coraz więcej zalotników.
Nie martw się. Postaram się,żebyś wyszła za tego oficera.
Nauczy cię zachowywać się.
Nadal nie mogę sobie wyobrazić, co on w tobie widzi!
- Nie ożenię się z nikim, kto będzie mnie pouczał.
Wstawaj, Nawal.
Nie udawaj, że śpisz.
Ja naprawdę spałam.
- Byłabyś taka wspaniała, gdybyś przestała płakać.
Ale nie, jesteś zrzędą jak twoja matka.
Niech spoczywa w pokoju.
Masz czyste serce, jak ona.
- Cóż, nikt w życiu nie dostaje wszystkiego, czego chce.
Masz to, co najważniejsze.
Ludzie starzeją się i marszczą, a ich zęby wypadają,
ale ich serca nigdy się nie zmieniają.
Nie zmuszę cię do zrobienia niczego wbrew twojej woli.
- Niech cię Bóg błogosławi, Youssef.
Wielki Brat Youssef.
Wy, dziewczyny, nigdy nie słuchacie.
Wstawaj.
Hej, Zouba.
- Oznacz to, a będę o wiele szczęśliwsza.
Jak myślisz, kiedy przyjedzie Youssef?
Właśnie już jest.
- Hej oficerze. - Wyślij porucznika Saleha do mojego biura.
kiedy przyjedzie. - Hej oficerze.
Oficerze!
Wiesz, że nie mogę pracować, dopóki mnie nie zwolnisz. Proszę.
- Mówiłem ci, że nie stempluję czerwonych licencji.
A to dlaczego?
Wolałbyś, żebym ukradła albo zrobiła coś gorszego.
Sprawiamy, że ludzie są szczęśliwi, a poza tym to wszystko jest legalne.
Legalne!
Pouczasz mnie o prawie?
Broń Boże.
Jaki brytyjski konsul był moim klientem.
Jak mówiłem, po prostu uszczęśliwiamy uczniów.
- Porucznik Saleh ostempluje to dla ciebie.
- Nie, niech posterunkowy Aziz to podstempluje.
- Konstabl Aziz jest tym, który aresztował studentów.
O nie!
Aziz aresztował studentów?
Kogo teraz uszczęśliwimy?
Złapali tego dzieciaka Asfoura
skradająceg się po rurach do domu.
Mieszkańcy złapali go i oddali
go porucznikowi Salehowi, wczoraj.
Wstawaj, dzieciaku, wstawaj!
- Ja nic nie zrobiłem, oficerze Youssef.
Znowu, Asfoura?
Nie nauczyłaś się jeszcze?
- Obiecuję, że tym razem nie kradłem.
- Dlaczego wspinałeś się wtedy po rurach?
Sprzątałeś je czy trenowałeś do olimpiady?
- Moja dziewczyna była na mnie wściekła
więc przyniosłem jej kwiaty.
Kwiaty!
- Tak, nigdy wcześniej nie byłeś zakochany?
Aziz.
Tak, sir.
Czy miał przy sobie kwiaty?
Nie, sir.
Zatrzymaj go.
Nie kwiaty, ale nasiona.
Miała zamiar je posadzić.
Czy ty nigdy nie sadziłaś kwiatów?
- Zatrzymaj go do rozprawy sądowej.
Co zrobimy z tym potworem?
który spadł na nasze głowy?
Czekajcie na porucznika Saleha, żeby go przeniósł?
- Nie sierżancie, muszę to zrobić sam.
Nikt nie wie, co może się z nim stać.
- Kiedy widzisz, jak oficer podchodzi do ciebie, wstawaj.
Jesteś tu przestępcą.
- Twoja mama kocha mnie bardziej.
Przygotuj ludzi do transportu.
Tak, sir.
Kim jest ta dziewczyna?
- Konstabl przyłapał ją na próbie skoku z mostu.
- Kim pani jest i dlaczego pani tu jest?
Przestań płakać i odpowiedz mi.
- Jeśli mój tata się dowie, zabije mnie, a potem umrze.
To nie moja wina.
To nie moja wina.
- Przynieś mój płaszcz i przykryj ją.
- Z brytyjskiego obozu w Aleksandrii.
Brakuje dwóch kawalerów.
Mark Sam i Steven Samuel.
Miłosierny Panie!
Niech pan spoczywa w pokoju, Ali.
To był jego czas.
Wyglądała na szanowaną dziewczynę.
Zabrali ją na siłę, prawda?
To córka szejka Abdela Qadera,
szejka meczetu.
- Ich żołnierze wiedzieliby, gdzie są.
Statek, który został spalony, wyda nas.
Przestań jęczeć, Saad.
Pomyślmy o tym, co teraz zrobimy.
Jeśli zostaniemy, złapią nas
a jeśli uciekniemy, znajdą nas.
Jeśli oddamy się w ręce policji,
przekażą nas Brytyjczykom.
- Wszyscy przysięgają na oficera Youssefa i jego rycerstwo.
Dobry Boże!
Jak on się nazywał?
Ali.
Zadzwoń do jego rodziny.
Tak mi przykro, Steven.
Nie będę mógł sobie pozwolić na pogrzebanie cię w domu.
W tym wrzosowisku, które tak bardzo kochałeś.
Więc musimy cię tu pochować.
W tym zgniłym, zarażonym muchami piekle.
Dlaczego tu jesteśmy?
Dlaczego mielibyśmy tu zostać zabici?
Moje dziecko, mój mąż, wszyscy poszli na tę bezsensowną wojnę.
A ci, którzy zostali, są nawiedzani ich krzyki.
Musimy zakończyć tę wojnę, zanim wykończy nas wszystkich
i nie obchodzą mnie rozkazy króla.
Wystarczy!
Generał Adam.
- Jedź do Karmouz Precinct i przywieź
Marka i tych dwoje dzieci.
- Tak, sir, ale problemem nie jest to, że pojadę.
Ale ten oficer.
Skończyłem.
Zrozumiano?
Tak, sir.
Przepraszam, sir.
Co złego zrobiliśmy, że nas pan aresztował?
Mamy prawo wiedzieć.
- Nie wiesz, kim jestem, ale znasz mojego wuja,
Generała Franko Adama.
- Jestem generał Youssef El-Masry, a ty jesteś mój.
Witaj Johnny.
Ty tam.
Jesteś studentem.
Hej, panie władzo, czekałam cały dzień.
Podstępluj to i puść mnie.
- Miej trochę cierpliwości, Zouba
i wkrótce sam się tym zajmę.
Dzień dobry.
No comments yet. Be the first to leave one.